pko_blizej_ciebie
28.03.08, 21:17
Kolega przesłał mi email, który wystosował do osób zainteresowanych
oraz do Prezesa odchodzący z PKO pracownik. Nazwiska celowo skrócone
są przeze mnie do inicjałów:
"Witam!
Ponieważ kończy się czas mojej współpracy z PKO nadszedł czas kilku
refleksji którymi chciałbym się z Państwem podzielić.
Czas, który spędziłem wewnątrz tej organizacji był dla mnie sporą
dawką doświadczenia i wielu niespodzianek z których największą
niespodziankę stanowili ludzie, których tu spotkałem. Ale może
najpierw zacznę od organizacji. Moje wnioski będę opierał na
doświadczeniach, które wyniosłem z międzynarodowych instytucji
finansowych w których miałem już okazje pracować.
Jeżeli chodzi o samą organizację, cóż, liczyłem że bank z tak długa
tradycją jest bardziej poukładany organizacyjnie, albo inaczej,
liczyłem ze w ogóle jest poukładany, tak więc na pewno wyobrażacie
sobie Państwo że zderzenie moich wyobrażeń z rzeczywistością było
dosyć brutalne, ale stanowiło dla mnie jasna odpowiedź dlaczego
bank, który ma taki potencjał nie potrafi go wykorzystywać. No ale
nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, mogłem zobaczyć na
własne oczy jak funkcjonowało przedsiębiorstwo w czasach PRLu, było
to na pewno ciekawsze niż wizyta w muzeum choć o wiele
kosztowniejsze, zważywszy na potencjalne zyski z lepszego
wynagrodzenia, gdybym wybrał pracę gdzie indziej.
Duże zdziwienie wywołał u mnie system motywacyjny. Nawet po zmianach
jest zacofany, mało czytelny i niesprawiedliwy, przez co spełnia
raczej funkcje odwrotne demotywując pracowników. Zależność premii od
podstawy wynagrodzenia to jakieś nieporozumienie, którego już chyba
nikt poważny nie stosuje a same kwoty premii, są śmieszne. Kwartalna
częstotliwość wypłat premii również jest dla mnie czymś
niezrozumiałym. Za mało i zbyt rzadko, tak to można podsumować
jednym zdaniem. PKO to jedyne miejsce, w którym dotychczas
pracowałem, gdzie zarabia się tak słabo wykonując plany sprzedażowe.
Przepływ informacji jest kolejną bolączką PKO na która zwracam
uwagę. Prosty przykład na czasie- kwestia podwyżek. Nikt z
pracowników nie wie kiedy i ile dostanie a jeżeli już dobrnie jakoś
do tej informacji to nie wie dlaczego akurat tyle i na jakiej
podstawie. Rozumiem, że gdy podnosi się pracownikom wynagrodzenie i
te podwyżki są zróżnicowane, to dokonuje się jakiejś oceny
pracowników. Pracownik powinien znać kryteria oceny i samą ocenę a w
PKO robi się z tego jakąś wielka tajemnicę. Kolejny czynnik
demotywujący. Generalnie trudno w tej organizacji znaleźć coś co by
motywowało. Bonus raz w roku, dzielony według tajemniczych kryteriów
o których dyrektor nie raczy z pracownikami rozmawiać? Obietnice, że
się wszystko zmieni? No sam nie wiem. Dla mnie bez sensu jest
czekać aż cokolwiek drgnie, organizacja, o ile można tak PKO nazwać,
będzie się pewnie zmieniać ale życie jest zbyt krótkie by tego
doczekać. Póki co dalsza praca tutaj to dla mnie strata czasu, musze
zacząć coś zarabiać.
A teraz dobre strony PKO a właściwie jedna dobra strona. Ludzie. W
żadnej z firm, w których do tej pory pracowałem nie spotkałem tylu
świetnych współpracowników. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć,
że pracownicy są największą i bezcenną wartością w PKO. Wartością
zresztą ogromnie niedocenianą. Bardzo dużo ludzi, zwyczajnie się
tutaj marnuje, mogąc z powodzeniem realizować się w instytucjach o
rozwiniętej kulturze organizacyjnej i doceniających prace swoich
pracowników. Nie sposób tu wymienić wszystkich, o których myślę,
pisząc te słowa ale odnosi się to do szeregowych pracowników
oddziałów których poznałem. Im wyżej, tym niestety gorzej, choć
oczywiście jak we wszystkim, trafiają się wyjątki. Dziękuję pani KK.
To za pani sprawką trafiłem do PKO, pretensji oczywiście nie mamJ.
Jest pani świetnym menadżerem i na przestrzeni czasu wykonała pani
tytaniczna pracę z oddziałem Oborniki Śląskie, jestem pod wrażeniem
tych zmian. Świetnie zarządza pani zespołem, dba pani zarówno o
ludzi jak i o wynik no i ma pani predyspozycje do kierowania ludźmi.
Niech pani nie marnuje się tutaj zbyt długo, bo im później tym
ciężej zmienić pracę a dziś dobry menedżer, taki jak pani, jest w
cenie. Dziekuję Pracownikom a właściwie pracowniczkom oddziału
Oborniki Śląskie, bardzo dobrze mi się z wami pracowało i
wiedziałem, że zawsze mogę na was liczyć. Stanowicie świetny zespół
i będę o was pamiętał, odnośnie marnowania się w PKO to j.w.
Podziękowania za współpracę składam również pracownikom oddziału w
Trzebnicy, jak najbardziej pozytywnie wpisujecie się w moja pamięć.
Gdy już znudzą wam się obiecanki waszego dyrektora i zaczniecie
szukać normalnej pracy to zawsze możecie liczyć na moja pomoc czy
radę. Pracowałem już tu i tam znam trochę ludzi i warunki jakie są w
innych firmach wiec chętnie pomogę czy rekomenduję. Dziękuję
wszystkim trenerom wewnętrznym z projektu akademia PKO! Jesteście
wspaniałymi ludźmi i takimi pracownikami, których chciałby mieć w
swoim zespole każdy dobry menadżer. Świetnie się z wami pracowało.
Mam nadzieję, że w końcu ktoś doceni wasz wysiłek jaki włożyliście w
projekt, chociaż mam świadomość ze prędzej będzie to nowy pracodawca
niż np. pani MW. Życzę wam samych sukcesów w pracy i będę o was
długo pamiętał! Dziękuję za współpracę panu dyrektorowi AŁ. Panie
dyrektorze motywacja to rzecz najważniejsza! Tym bardziej w sytuacji
kiedy pracownicy są kiepsko opłacani a plany sprzedażowe zakładają
spory przyrost sprzedaży. Sytuacja w której się pan zanlazł jest
trudna, ludzie są zdemotywowani, plany wysokie. Wymaga to od pana
sporych umiejętności i charyzmy, które póki co się u pana nie
objawiły. Pisanie maili w stylu „proszę o zwiększenie sprzedaży
celem realizacji planu w min. 100%” to nie jest motywowanie panie
dyrektorze, takie maile się kasuje bez czytania. Otrzymał pan „w
spadku” dobrze zorganizowany zespół, wiec był pan w komfortowej
sytuacji ale teraz czas wykazać się skutecznością bo krzywa
efektywności zespołu idzie w dół. Proponuję może sięgnięcie do
jakiejś fachowej literatury, bo nie jest pan dyrektorem od wczoraj a
uważam, że zmarnował pan już sporo czasu nie pracując nad
tymi „miękkimi” umiejętnościami. Byłbym również ostrożny z
obiecywaniem pracownikom rzeczy na które nie ma pan wpływu, bo tylko
obniża pan w ten sposób swój autorytet, który z tego co zauważam,
zbyt duży nie jest. Takie obiecywanie może zadziałać ale raczej na
krótka metę a w dłuższym przedziale czasu przynosi skutek raczej
odwrotny. Proponuję być szczery, zyska pan zaufanie. Radzę również
zacząć pracowników chwalić(zwracając się konkretnie do osoby), gdyż
po pierwsze na to zasługują a po drugie zobaczą, że zauważa pan ich
wysiłek. Warto również z ludźmi rozmawiać o pieniądzach, gdyż jest
to ważny czynnik motywacyjny, proszę mi wierzyć, pracownik musi
wiedzieć jaką dostaje premię, jaki bonus, jaką podwyżkę, musi
wiedzieć jak jest przez pana oceniany i muszą te zasady być
klarowne. Nie zauważam również, jakichś specjalnych wysiłków
mających na celu rozwój pracowników wewnątrz organizacji, dobry
menedżer, panie A dba o to, żeby najlepsi pracownicy awansowali. Nie
ma pan teraz większego wyboru, panie A, świetny kierownik pani EW
odchodzi, więc nie będzie już komu wykonywać większości obowiązków
pracy za pana. Praca menadżera może dawać ogromna satysfakcję,
dlatego zachęcam do wyjścia do ludzi, aktywnej współpracy z nimi,
oraz pracy nad sobą i swoja etyką pracy. Być może gdzie indziej nie
dostałby pan szansy na bycie dyrektorem wiec warto wykorzystać tą
szansę. Jest pan osobą o stabilnych cechach osobowościowych, może
nie ekspresyjną ale nie impulsywną, co predestynuje pana do
budowania zaufania w zespole. Na tym zaufaniu może pan budować
autorytet, innej drogi tu nie ma. W trudnej sytuacji, w jakiej
znalazł się pana oddział au