Dodaj do ulubionych

Czy ktoś to w końcu przerwie??

08.07.09, 08:59
Czy ktoś tam na górze dzieląc plany zastanawia się czasami jak my
mamy je wykonać. Są z kwartału na kwartał coraz większe!!!! Zrobisz
jeden kwartał to w następnym dowalą Ci dwa razy tyle, aż w końcu i
tak wychodzi na to że jesteśmy nieefektywni bo sobie nie radzimy.
Nikt sie nie przejmuje, nikt nie pomaga potrafią tylko wydzwaniać i
ochrzaniać!!!
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 08.07.09, 16:13
      Pytanie jest zasadnicze.
      Zmieniło sie kilku prezesów a ułomny system planowania i organizacji sprzedaży w
      PKO BP SA ciągle trwa i działa na szkodę banku .
      Kiedyś dawałem przykład który dotyczy nie tyle nierealnego planu dla
      pojedynczego wykonawcy ale szablonowego (szkodliwego)regionalnego ustalania
      planów sprzedaży na oddziały.
      Przykład dotyczy braku bądź nie uwzględniania analizy rynków lokalnych (na
      terenach o zróżnicowanym popycie na usługi bankowe), przy nakładaniu planów
      sprzedaży dla oddziałów.
      Daję ten przykład jako realnie niedawno istniejący.Planując szablonowo jednakowy
      ilościowo /lub procentowo/ wzrost sprzedaży dla oddziału ulokowanego w
      miasteczku "rolniczym" skupiającym niewielu klientów (w którym PKO BP SA jest
      drugim bankiem,
      poza BS) i z kolei dla oddziału samodzielnego działającego na terenach
      uprzemysłowionych ( obsługującego dziesiątki tysięcy klientów , skupiającego w
      OS dodatkowo 2 oddziały podporządkowane ulokowane w miastach powiatowych)
      wywołujemy niekorzystne dla stymulowania sprzedaży zjawiska.
      Jedno, to zjawisko załamania psychicznego, stresu, podlegania karom (braku
      premii) i niemocy w zespole pracowników oddziału "rolniczego" a w drugim
      przypadku , zjawisko wystąpienia bez porównania lepszej sytuacji sprzedażowej -
      klienci nowi pojawiają się sami bądź łatwiej
      jest pozyskać nowych, mamy negatywne zjawisko comiesięcznego "prze wykonywania"
      (najlepiej w regionie) planów sprzedażowych, stawiania takiego oddziału za wzór,
      nagradzania pracowników itd. A przede wszystkim w takich (jak w drugi)
      oddziałach zostają na etapie planowania ukryte rezerwy wzrostu sprzedaży.
      Czy taki powinien być system planowania wzrostu sprzedaży ?
      Przykład takiego planowania i jego skutków można przenieść na pojedynczych
      pracowników oddziałów wymienionych w przykładzie.
      • fight_till_death Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 08.07.09, 22:04
        Nie ma prostych rozwiązań. Dobrym przykładem jest sytuacja oddziałów
        z małego i dużego miasta. Pracownicy z małego miasta powiedzą: "U
        nas nic się nie dzieje, dziura zabita dechami, zero możliwości". Z
        dużego miasta powiedzą: "Co z tego, że mamy wysoki potencjał, skoro
        na każdej ulicy jest po 10 banków, a u Was tylko BS".
        Zmiennych, które wpływają na potencjalne możliwości oddziału jest
        multum, każda z nich ma inną siłę oddziaływania, dlatego osobiście
        jestem za jak naprostszymi, z góry wiadomymi rozwiązaniami.
        Najgorsze jest przydzielanie planów "po uważaniu".
        O systemie planowania w PKO można powiedzieć, że jest ułomny,
        natomiast o organizacji sprzedaży trzeba powiedzieć, że nie
        istnieje, szczególnie na poziomie oddziału. Wyżej (regiony i
        centrala) co chwila pojawia się jakiś genialny pomysł, a wszystko
        służy odpier...niu z góry na dół. Żadnej pozytywnej motywacji i
        realnego wsparcia.
        • czuk1 Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 08.07.09, 22:43

          Przecież oddziały nie działają w próżni. Zebrane są dane bazowe (historyczne) o
          ich usługach. Można prowadzić bieżącą analizę rynku lokalnego (bankowego) i
          analizę możliwości rozwoju usług na tym rynku,w oparciu o oceny gospodarki w
          rejonie działania placówki bankowej.
          Analizy te dadzą różne wyniki dla poszczególnych oddziałów w regionie.
          Powiązanie tych wyników w możliwościami wykonawczymi (głównie kadrowymi ) danego
          oddziału oraz oceną stanu (siły) konkurencji na rynku lokalnym powinno pozwolić
          na miarę dokładne postawienie zadań sprzedażowych poszczególnym oddziałom.

          Jest to zadanie niezmierne trudne ale możliwe do wykonania dla doświadczonego
          planisty z ROD. Uściślenie mechanizmów ,parametrów i wielkości planistycznych
          jest w interesie wszystkich ogniw banku.
    • maxlokata Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 08.07.09, 20:55
      Przerwać to może tylko bomba atomowa.
      • okrycha Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 09.07.09, 00:11
        PROWIZJA od sprzedaży.To najlepszy wyznacznik.Agencjom płacą
        prowizję 300 zł za 10.000 pożyczki.Ja nie chcę tyle.Nie mam tak
        wysokich kosztów własnych.Wezmę dużo, dużo mniej...
        • bru-no Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 09.07.09, 06:27
          a może przerwie to nowy Prezes???? marzenia......
          • wersa999 Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 09.07.09, 14:03
            nasze plany to jedna wielka utopia bo nawet jeśli masz np.wykonanie
            np.90 % to po zakończeniu kwartału i wprowadzeniu np.depozytów
            różnie to bywa.tak było w 3 kw.2008 r że miałyśmy wykonanie w
            granicy normy a potem spadło i premia odpłynęła.to nie moze być tak
            że mając plan wykonany trzeba się martwić czy się człowiek załapie
            albo zawsze mieć ponad 100%.pomijam fakt że ciągle(pomimo kryzysu i
            zaostrzonych kryteriów do kredytu)plan nam niezmiennnie wzrasta?????
            przybywa mądrych głów do ciągłego nas sprawdzania.nieudane pomysły
            typu pko ekspres itp.a efektów brak.jestem zdania że tylko prowizja
            za każdy produkt rozwiązała by raz na zawsze tą chorą sytuację ale
            jak my na dole musimy zarabiać też na zeszę ludzi którzy nie
            sprzedają to chyba nigdy nie bedzie realne.dlaczego u nas jest chory
            nacisk na sprzedaż aż nam najlepsi klienci uciekają bo nie ma tego
            konfortu że nic na siłę,że klient jest najażniejszy a nie tylko co
            można z niego wycisnąć a wyciska zdesperowany pracownik który sam
            już idzie po trupach do planu????????????pytam się to jest bankowość
            czy poprostu TARG z marnymi produktami i cenami z
            kosmosu??????????????pozdrawiam Pekaowców i życzę cierpliwości a
            może nowej lepszej pracy gdzie człowieka odpowiednio docenią tak
            właśnie odeszło 80 % moich towarzyszek broni z kasówki;-)))))
            • czuk1 Marzenia br-no 14.07.09, 21:37
              Uważam, że marzenia br-uno o przerwaniu dotychczasowej praktyki planowania ,
              rozliczania i premiowania sprzedaży usług prowadzonych przez pracowników ....
              są realne.
              Nie sądzę, że nadal będzie podcinana gałąź na której siedzą zarządzający bankiem.
              • fight_till_death Re: Marzenia br-no 15.07.09, 20:02
                Najbardziej prawdopodobne jest przerwanie premiowania. Chore
                praktyki planowania i rozliczania prędko nie zostaną zaniechane, co
                znajduje potwierdzenie w tym, iż mimo dwukrotnej zmiany kierownictwa
                banku, "system" wdrożony za prezesa Podsiadło działa w najlepsze.
                Wynika to po części z bezwładności instytucji i jej rozbudowanej
                struktury, gdzie zanim miotła wymiecie ludzi za to odpowiedzialnych,
                upływa sporo czasu. W tym czasie nowi przyzwyczajają się do
                zastanych rozwiązań. Po części wynika też z braku kwalifikacji i
                słabości intelektualnej dyrektorów pionów i departamentów
                sprzedażowych (stan obecny), którzy napędzają ten mechanizm,
                przyczyniając się powstawania patologii (np. zjawisk mobbingowych)
                na niższych szczeblach.
                Znowu pojawiła się szansa na zmianę jakościową w tym obszarze w
                związku planowaną wymianą zarządu. Warunek jest jeden: nowy prezes
                nie może być niczym "samotny biały żagiel", jak prezes Pruski. Musi
                mieć silną ekipę, nie tylko na stanowska w zarządzie, ale również na
                niższych szczeblach. Zabieg bolesny, ale bez tego nie ma co marzyć o
                istotnej zmianie. Poza tym zawsze jest wątpliwość, w którym kierunku
                te zmiany pójdą, czy czasem nie odwrotnym niż oczekujemy?
                • maxlokata Re: Marzenia br-no 16.07.09, 21:53
                  A ktoś by mógł pomyśleć, że w Banku z 90-cio letnią tradycją spece
                  od marketingu zmiotą z powierzchni ziemi każdego konkurenta a spece
                  od motywacji wymyślą system premiowy, dzięki któremu doradcy a nie
                  pośrednicy będą mieli pieniądze za swoje starania.
                  • najlepszy.narcyz Re: Marzenia br-no 17.07.09, 16:30
                    Specjalistów i expertów Ci u nas dostatek:)
                    • czuk1 Dotyczy PKO BP 17.07.09, 17:01
                      Można stwierdzić, że częste polityczne zmiany na stanowisku prezesa szły w parze
                      z obniżeniem wymagań dla stanowiska prezesa PKO BP. Wyjątkowo wysoko oceniany
                      Prezes Pruski nie zdążył zaś wprowadzić w życie swoich projektów... i musiał
                      odejść. Wśród kandydatów na to stanowisko w obiegu jest lista kilku idealnych
                      "rzekomo" kandydatów. W trakcie konkursu liczą się jednak średniej klasy
                      bankowcy z klucza partyjnego. Zaś bardzo dobrzy (naprawdę) kandydaci nie mają
                      szans na wygranie konkursu.
                      I to jest wada banku którego właścicielem jest skarb państwa ; "banku
                      politycznego", który [choć potencjalnie mocny] z natury rzeczy przegrywa
                      konkurencję z bankami prywatnymi.
                      • najlepszy.narcyz Re: Dotyczy PKO BP 20.07.09, 07:06
                        Czuk a Ty co naiwny jesteś - myślisz że Pruski to wygrał konkurs bo miał
                        kwalifikacje?. A Juszczak historyk z wykształcenia to też miał kwalifikacje?.A w
                        radzie nadzorczej kogo mamy? Ucznia cichej eminencji PKO Balcerowicza.To spółka
                        skarbu państwa do rozdania dla kolesi , którzy będą załatwiać interesy swoim
                        kolesiom.Kadra kierownicza w tym banku to albo byli ubecy albo kolesie byłych
                        ubeków.
                        • czuk1 Re: Dotyczy PKO BP 20.07.09, 07:51
                          Nie prowokuj, bo dojdziemy do przyczyny tej złej sytuacji. Ba, łatwo
                          znaleźlibyśmy z niej wyjście.
                          • czuk1 Re: Dotyczy PKO BP 20.07.09, 08:47
                            Wyjście to nie jest jednak dobre dla ogółu pracowników banku.
                            Paradoksem jest, że stan bałaganu pozwala na utrzymanie stanu załogi.
                            • czuk1 Do najlepszego. narcyza 20.07.09, 15:20
                              Lubie wiedzieć z kim mam do czynienia na forum. W tym przypadku chciałbym sobie
                              wyjaśnić Twój stosunek do Balcerowicza. Czyż by sformułowanie Twoje ..." ucznia
                              cichej eminencji PKO Balcerowicza"
                              dawało Balcerowiczowi i jego uczniom złą opinię , jako fachowcom z dziedziny
                              finansów i bankowości ?
                              • najlepszy.narcyz Re: Do najlepszego. narcyza 20.07.09, 21:00
                                Balcerowicz już teraz mówi że trzeba dokończyć prywatyzacje i że Skarb Państwa
                                powinien pozbyć się swoich spółek. W czasie kiedy ich notowania są na tak niskim
                                poziomie. Zobaczymy jaki numer chcą zrobić z PKO jak pojawi się kwestia jego
                                dokapitalizowania poprzez emisje akcji.Chcą zwiększyć kapitał zakładowy Banku
                                emitując nowe akcje a wtedy Skarb Państwa będzie miał już pakiet
                                mniejszościowy.Zamiast wzmocnić Bank tak żeby mógł rozwijać akcje kredytową i
                                ewentualnie przejmować konkurencje ( AIG Bank) chcą go sprzedać .A Balcerowicz
                                zabiega o to bo ma w tym swój interes i tyle Czuk.
                              • najlepszy.narcyz Re: Do najlepszego. narcyza 20.07.09, 21:14
                                czuk1 napisał:

                                > Lubie wiedzieć z kim mam do czynienia na forum. W tym przypadku chciałbym sobie
                                > wyjaśnić Twój stosunek do Balcerowicza. Czyż by sformułowanie Twoje ..." ucznia
                                > cichej eminencji PKO Balcerowicza"
                                > dawało Balcerowiczowi i jego uczniom złą opinię , jako fachowcom z dziedziny
                                > finansów i bankowości ?
                                Napisałem Ci Czuk co sądzę o Balcerowiczu i naszym banku w poprzednim poście a
                                teraz tylko dodam , że dzięki niemu większość intratnych spółek jest w tej
                                chwili w rękach obcego kapitału. Cały sektor bankowy bo o tym to chyba masz
                                pojęcie. Teraz nadszedł czas na przejęcie PKO największego banku w Polsce tak
                                aby poprzez zmniejszenie akcji kredytowej dobić resztę polskich przedsiębiorstw
                                i doprowadzić do ich przejęcia przez zagraniczny kapitał.Po co on się wypowiada
                                w mediach? Niech wykłada na SGH jest świetnym wykładowcą i swoje poglądy wbija
                                studentom. Kołodko też jest wykładowcą SGH i jakoś nie angażuje się tak w sprawy
                                Banku PKO.
                                • czuk1 Re: Do najlepszego. narcyza 20.07.09, 22:17

                                  Przejęcie aż 75 % kapitału bankowego przez inwestorów zagranicznych jest (wg
                                  mnie) głównym błędem w polityce gospodarczej Polski. Banki zagraniczne więcej
                                  Polsce zaszkodziły niż pomogły. Pomoc - to przyspieszenie unowoczesnienia
                                  polskiej bankowości i pozytywna konkurencja w sektorze bankowym. Szkody -
                                  wyprowadzenie kapitału z Polski i działanie w interesie państw w ktorych
                                  ulokowane są banki - matki banków zagranicznych.
                                  Nie wiem jednak (nie przypominam sobie dokładnie, na ten moment) w jakim
                                  stopniu była to decyzja jednego człowieka - Balcerowicza. Sadzę, że rola jego
                                  jest tu chyba (wg mnie)wyolbrzymiona. Wyolbrzymiona jest też rola pozytywna
                                  Balcerowicza (także jako prezesa NBP) - polegajaca na uporzadkowaniu całego
                                  systemu banków polskich , unowoczesnienieniu bankow i uratowaniu banków
                                  społdzielczych, czy też utworzeniu sprawnego nadzoru bankowego, jak i rola
                                  burzaca - polegajaca na wprowadzeniu do Polski banków zagranicznych i rygoru
                                  monetarnej polityki pienięznej.
                                  Bo przecież mieliśmy i mamy jeszcze Premiera, Sejm, Senat, Prezydenta. I taki
                                  jeden Wicepremier czy Prezes NBP .... napewno nie rządził Polską.
                                  Prof. Kołodko angażuje sie w sprawy PKO BP, banków i finansów doradzajac
                                  Prezydentowi (co widać i czuć) a balcerowicza u Tuska i
                                  Ministra Finansów jakos nie widzę. Zaś wypowiedzi Balcerowicza na temat polityki
                                  finansowej PO są przecież krytyczne.

                                  Wynika z tego, że powinniśmy mieć swój rozum patrząc na to co wokół nas się dzieje.
                                  Teraz naprzykład PO popełnia moc błędów w polityce finansowej.
                                  Nie wierzę jednocześnie Prezesowi NBP, że działa wyłącznie w interesie państwa,
                                  że na przełomie roku bieżącego zachowa się uczciwie.
                    • maxlokata Re: Marzenia br-no 17.07.09, 18:27
                      Odpowiadasz na:
                      najlepszy.narcyz napisał:

                      > Specjalistów i expertów Ci u nas dostatek:)

                      i wystarczy mieć ogólniak, żeby nim być
                      • kropkowiec Re: Marzenia br-no 17.07.09, 21:00
                        maxlokata napisał:

                        > Odpowiadasz na:
                        > najlepszy.narcyz napisał:
                        >
                        > > Specjalistów i expertów Ci u nas dostatek:)
                        >
                        > i wystarczy mieć ogólniak, żeby nim być


                        Święta prawda maxlokata święta prawda. Takie rzeczy tylko ...... wiadomo gdzie
                        mogą być dla ułatwienia nie chodzi tu o Erę.
                      • kuta40 Re: Marzenia br-no 22.07.09, 09:00
                        tak naprawdę ważne są umiejętności a nie wykształcenie,w usa nikt nie pyta o
                        dyplom ,ale właśnie o to co umie.A dzisiaj w polsce każdy może mieć mgr i tak
                        naprawdę to nic nie znaczy.Błędem było tez wymagać od sprzedawców wyższego
                        wykształcenia,kończyli zaoczne,prywatne i bóg jeszcze wie jakie uczelnie .Po
                        co?siedzą teraz sfrustowani,że są tak wykształceni a dalej robią to co
                        robili.Nie każdy będzie kierownikiem.a do tego by dobrze sprzedawać potrzebne sa
                        umiejetności których studia napewno nie dają.
                        • maxlokata Re: Marzenia br-no 22.07.09, 19:42
                          kuta40 ale my tu nie rozmawiamy o sprzedawcach tylko o ekspertach i
                          specjalistach a oni nie tylko sprzedają jak sama nazwa wskazuje.
                          Żeby dobrze sprzedawać kiełbasę w realu nie trzeba mieć studiów ale
                          żeby móc ją zrobić to trzeba trochę wiedzieć. A co do frustracji to
                          się z Tobą zgodzę, a powodem jej jest brak możliwości rozwoju i
                          wszyscy wiedzą dlaczego.
                • ekspert2.0 Re: Marzenia br-no 22.07.09, 09:13
                  System planowania i rozliczania jest chory jeśli nie przynosi
                  wyników w ogóle, bądź przynosi kiepskie wyniki. Ten który mamy w
                  banku w kilku ostatnich latach doprowadził do tego, że nasze wyniki
                  się potroiły. Trudno więc udowodnić tezę, że to chory system. On
                  raczej wymaga od sprzedawców dużego zaangazowania i ciężkiej pracy,
                  ale na pewno jest skuteczny. Zresztą z tego co wiem to ten system
                  niespecjalnie różni się od tego co mają inne banki.
                  • kuta40 Re: Marzenia br-no 22.07.09, 09:32
                    to prawda,w innych bankach jest podobnie.Przykre jednak,że system ten niszczy
                    człowieka,doprowadza do depresji,niskiej samooceny,łez itp.tak jednak jest w
                    korporacjach i dlatego praca w banku to podła robota,a jeszcze niedawno była
                    marzeniem wielu.
                  • czuk1 Do eksperta - masz dużo racji 22.07.09, 15:21
                    Ja zaś nie kwestionuję potrzeby marketingu, w tym promocji, reklamy, aktywnej
                    sprzedaży itd. Chodzi o wady systemu planowania i wykonywania sprzedaży a w
                    szczególności o planowanie zadań nierealnych, o brak w strukturze organizacyjnej
                    banku pionu promocji i sprzedaży u klientów, o "nakazy sprzedawanie wszystkiego
                    przez wszystkich pracowników", o niewłaściwy system premiownia,...
                    • tola2009 Re: Do eksperta - masz dużo racji 22.07.09, 21:28
                      W tej kwestii zgadzam się z Tobą Czuku. Szczególnie dotyczy to
                      pracowników oddziałów typu C,którzy obsługują prawie wszystkie
                      obszary, wykonują
                      czynności dyponenckie, skarbcowe i bankomatowe oraz zastępują
                      dyrektora. Mam nadzieję, że nowa władza zrezygnuje z chorego pomysłu,
                      opracowywania kredytów mieszkaniowych od A do Z w takich oddziałach.
                      Przy kilkuosobowej obsadzie jest to niemożliwe. Ponadto nie
                      organizuje się żadnych szkoleń w tym kierunku, a jest to bardzo
                      trudny i rozległy obszar.
                      Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że nikt nas nie wspiera, za to
                      jesteśmy nękani tabelkami, telefonami, i mailami od różnego rodzaju
                      ekonomów, którzy pasożytują na tym, co my wypracujemy.Czy to się
                      kiedyś skończy?!!
                  • fight_till_death Re: Marzenia br-no 22.07.09, 21:54
                    Tak samo jak potrojenie wyników nie dowodzi, że system jest zdrowy.
                    Dążenie do celu po trupach jest może skuteczne, ale raczej w
                    krótkiej perspektywie. Argument, że w innych bankach jest podobnie
                    też wydaje się nietrafiony. Tak samo zachowywali się ludzie
                    inwestujący w zeszłym roku w fundusze inwestycyjne w ramach ogólnego
                    owczego pędu, a teraz rzucają się z okien. To, że większość
                    postępuje w pewien sposób nie znaczy po pierwsze, że jest to
                    słuszne, a po drugie, że my musimy zachowywać się tak samo.
                    Plany są i będą. Chodzi o to, że planując sprzedaż należy wyważyć
                    między jej wielkością, a związanym z tym ryzykiem operacyjnym i
                    kredytowym, możliwościami percepcyjnymi i manualnymi pracowników,
                    technicznymi systemów informatycznych i wsparcia ze strony back
                    office, kształtowaniem się sytuacji gospodarczej kraju, itp., itd.
                    Realia są takie, że deparatmenty sprzedażowe planują sprzedaż w
                    oderwaniu od większości czynników, które w sumie nazywamy
                    rzecywistością. W efekcie sprzedaż jest i to duża, ale w znacznej
                    mierze wymuszona, a w części fikcyjna. Gazety są pełne doniesień, że
                    z takim zjawiskiem mamy w bankach do czynienia, co dowodzi, że w
                    innym bankach system nie różni się od naszego i tak samo jak w PKO
                    rodzi patologie. Nie na darmo Komisja Nadzoru Finansowego
                    rekomendowała ostatnio bankom, aby skupiły się na budowaniu twałych
                    i długofalowych realacji z klientami. Obecnym systemem niczego
                    takiego się nie stworzy.
                    Dowodów na to, że system planowania w PKO jest chory, każdy
                    pracujący w oddziale doradca znajdzie kilka. Z poziomu centrali tego
                    nie widać, a jak widać to celowo się ignoruje.
                    Ja mam zawsze jeden, najbardziej według mnie rażący i trwający od
                    bez mała dwóch lat przykład na głupotę planistów w centrali:
                    idywidualny plan (tzw. PPI) na przyrost depozytów w oddziale.
                    Wyzywam wszystkich speców i ekspertów, aby udowodnili mi, że to ma
                    jakikolwiek sens i nie jest objawem bezgranicznej głupoty i braku
                    znajomości tematu.
                    • czuk1 do walczącego... 22.07.09, 22:49
                      A jak doradca kredytów hipotecznych pozyskać ma klientów siedząc w banku ? A
                      skąd wezmą się w banku nowi przedsiębiorcy ? Czy dyrektorzy oddziałów są w
                      stanie wypełnić rolę "zespołów d/s promocji i sprzedaży usług u klientów"
                      funkcjonujących w innych bankach ? Czy przy takich procedurach, organizacji
                      sprzedaży (np. w W-wie 1,5 m-ca ostatnio klient czeka na analizę swojego
                      wniosku) PKO BP jest w stanie podjąć walkę o klientów, w ten sposób raczej
                      robione są prezenty innym bankom. itd , itd

                      Przecież właściciel sklepu lepiej poprowadził swój sklep.
                      • pkoformerworker Re: do walczącego... 23.07.09, 00:42
                        czuk1 napisał:
                        > A jak doradca kredytów hipotecznych pozyskać ma klientów siedząc w
                        banku ? A
                        > skąd wezmą się w banku nowi przedsiębiorcy ? Czy dyrektorzy
                        oddziałów są w
                        > stanie wypełnić rolę "zespołów d/s promocji i sprzedaży usług u
                        klientów"
                        > funkcjonujących w innych bankach ? Czy przy takich procedurach,
                        organizacji
                        > sprzedaży (np. w W-wie 1,5 m-ca ostatnio klient czeka na analizę
                        swojego
                        > wniosku) PKO BP jest w stanie podjąć walkę o klientów, w ten
                        sposób raczej
                        > robione są prezenty innym bankom. itd , itd

                        Drogi Czuku,
                        Odpowiem Ci pytaniem, na Twoje pytania: a dlaczego z pracowników ROD-
                        ów nie robi się profesjonalnego call centre do Klientów? Co robi
                        marketing w ROD? W jaki sposób promuje produkty wśród potencjalnych
                        Klientów banku (poza oczywiście rozdysponowaniem po oddziałach
                        ulotek i plakatów)? Przecież jak wielu pracownikom PKO wiadomo -
                        większość pracujących w ROD ludzi siedzi bezproduktywnie (synekury).
                        A niby gdzie ten Doradca ma jeszcze jeździć za tym Klientem?
                        Przecież to jest oczywiste zwalanie problemu na front!
                        Wiesz, ja już od ponad 2 lat pracuję w innym, konkurencyjnym banku,
                        gdzie pozyskanie Klientów należy właśnie do scentralizowanej komórki
                        call centre. To pomaga Doradcom w oddziałach uzyskać wiarygodną
                        listę potencjalnych klientów. Dlaszą rolę dopiero przejmuje Doradca.
                        Dlaczego w PKO tak nie ma? Bo brakuje na stanowiskach zarządczych
                        ludzi, którzy mieliby odwagę opracować całościowo schemat procesu
                        sprzedaży i obiegu dokumetów, rozkładając równomiernie
                        pracochłonność procesu na poszczególne komórki. Czy w PKO
                        przeprowadza się obecnie coś takiego jak proces wartościowania
                        stanowisk? Sorki, ale kiedy odszedłem z PKO zdałem sobie sprawę jaki
                        feudalizm tam jeszcze panuje. Może dobrze by się stało, gdyby ten
                        bank też sprywatyzowano? Podejrzwam, że nowy większościowy
                        udziałowiec wprowadziłby swoje know-how, a większość synekur z ROD
                        zostałaby zlikwidowana.
                        Pozdrawiam wszystkich prawdziwych pracowników PKO BP S.A. (nie tych
                        ˝piastujących synekury˝).
                        • ekspert2.0 Re: do walczącego... 23.07.09, 09:21
                          Eksperyment z pełnym sprywatyzowaniem PkO BO mógłby być nawet
                          ciekawy. Dopiero wtedy gdy pojawiłby się inwestor zagraniczny
                          Koleżanki i Koledzy w oddziałach zobaczyliby co to są plany
                          sprzedażowe, jakie przyrosty sprzedaży można zakładać, co to jest
                          mobbing, jak ciężko trzeba pracować żeby zobaczyć złotowkę premii.
                          Nie przeczę, że u nas jest słodko, ale w porównaniu, przynajmniej z
                          kilkoma, bankami z właścicielami zagranicznymi to jesteśmy istną
                          oazą spokoju.
                          • tola2009 Re: do walczącego... 23.07.09, 13:27
                            Nie jestem zwolennikiem prywatyzacji z udziałem inwestora
                            zagranicznego, bo w Polsce powinno zostać coś polskiego, a zwłaszcza
                            bank. Z drugiej jednak strony, gdyby taki inwestor się pojawił, to z
                            pewnością zlikwidowałby tą rozbudowaną, nie do końca potrzebną czapę
                            w postaci ROD-ów i z pewnością odchudziłby Centralę no i myślę, że
                            zbadałby kompetencje osób tam pracujących. Po drugie nie wydawałby
                            lekkomyślnie ciężko wypracowanych pieniędzy choćby na niedawną
                            rewelację typu Superekspres, która miała zbawić bank, a umarła
                            śmiercią naturalną, co z góry było do przewidzenia. Ile to
                            kosztowało?!Kto na tym dobrze zarobił?! "Cammelgate"?! Co Pan na to
                            panie Ekspercie?
                            • tola2009 Re: do walczącego... 23.07.09, 14:55
                              Chcę jeszcze dodać, że nam w oddziałach ogranicza się i wylicza np.
                              zużycie skoroszytów, koszulek, papieru ksero, a wiele rzeczy kupujemy
                              za własne pieniądze, bo trzeba ciąć koszty.
                            • najlepszy.narcyz Re: do walczącego... 24.07.09, 10:20
                              Nie jest nam potrzebny inwestor zagraniczny lecz prezes z jajami , który zrobi
                              porządek .
                          • pkoformerworker Re: do walczącego... 24.07.09, 00:10
                            ekspert-pko napisał:

                            > Dopiero wtedy gdy pojawiłby się inwestor zagraniczny
                            > Koleżanki i Koledzy w oddziałach zobaczyliby co to są plany
                            > sprzedażowe, jakie przyrosty sprzedaży można zakładać, co to jest
                            > mobbing, jak ciężko trzeba pracować żeby zobaczyć złotowkę premii.
                            > Nie przeczę, że u nas jest słodko, ale w porównaniu, przynajmniej
                            z kilkoma, bankami z właścicielami zagranicznymi to jesteśmy istną
                            > oazą spokoju.

                            Szanowny Ekspercie,
                            Nie do końca mogę się z Tobą zgodzić w słowach: ˝jak ciężko trzeba
                            pracować żeby zobaczyć złotowkę premii˝ w innych bankach. W moim
                            banku Doradca w linii biznesowej miśp lub finansowania nieruchomości
                            może kwartalnie wypracować premię w wysokości nwet 25 tys. PLN. Nie
                            ma ogranicznika (górnego pułapu) tak jak w PKO BP S.A. - i to jest
                            nasza przewaga nad PKO BP S.A. Poza tym zadanie Doradcy polega na:
                            spotkaniu się z Klientem, zebraniu kompletu wymaganych regulacjami
                            dokumetów, wysłaniu całości do jednostki analityczno - decyzyjnej (i
                            to elektronicznie, a nie żadne tam papierzyska - bo jest to szybciej
                            i taniej), a następnie: wydrukowaniu umowy z załącznikami,
                            podpisaniu dokumentów i skasowaniu prowizji (dla siebie!). Resztą
                            zajmuje się back - office.
                            I wcale istną oazą spokoju nie jesteście! U nas pracuje wielu
                            Doradców z PKO BP S.A. Ruchu w drugą stronę nie zauważyłem ;-)
                            Pozdrawiam serdecznie!
                          • maxlokata Re: do walczącego... 24.07.09, 11:13
                            W ilu bankach pracowałeś ekspercie poza PKO. Ja stawiam na to, że 10-
                            15 lat tylko w PKO i nigdy w oddziale operacyjnym. Jeśli chodzi o
                            oazę spokoju mów za siebie. W moim oddzile ludzie nie śpią po nocach
                            i płaczą przed przyjściem do pracy.
                            • lukaj1953 Re: do walczącego... 24.07.09, 19:25
                              już pisałem wcześniej(przy innych wątkach,że z ekspertem nie warto
                              dyskutować, szkoda zdrowia.Jestem pewien, że ekspert
                              został "ekspertem" po 5 latach pracy w naszym banku-to widać,
                              słychać i czuć-chyba tak to leciało?!
                              • czuk1 Re: do walczącego... 24.07.09, 22:20

                                Tak. Też wyczuwam bezduszność, ten szablon myślenia i działania, wzorce idące z
                                zachodnich banków - nie adaptowane do specyfiki PKO BP SA.
                              • ekspert2.0 Re: do walczącego... 26.07.09, 19:17
                                No i znów wyszło na to, że my w PKO nie lubimy jak ktoś burzy nasz
                                spokój i ma zdanie inne od nas. Najlepiej nam jest jak sobie
                                ponarzekamy, a każdego kto ma inne zdanie po prostu zakrzyczymy,
                                wyślemy do kąta i znów będzie nam dobrze. Przecież narzekanie to
                                nasza specjalność, jesteśmy pokrzywdzeni a wszędzie jest lepiej niż
                                u nas. Tak sobie ponarzekamy i od razu jest nam lepiej. Niech tylko
                                nikt nie próbuje pisać, że wcale w naszym banku nie jest tak źle -
                                jakby wówczas wyglądało to nasze narzekanie.
                                • tola2009 Re: do walczącego... 26.07.09, 21:38
                                  Tylko tyle masz do powiedzenia?
                                  W naszym banku nie jest tak źle.....ekspertom.
                                • himalajista Re: do walczącego... 30.07.09, 08:36
                                  Nasza specjalność po harówka po 9-10 godz. ( nadgodziny-nawet nie za
                                  dziekuję),wysłuchiwanie narzekań przełożonych,że mało i źle,czytanie
                                  ponagleń i "ochrzanów na skrzynkach" i ....podziwianie ile można
                                  zarobić w tym banku będąc ekspertem.
                                  • czuk1 Re: do walczącego... 22.08.09, 04:03

                                    To był ciekawy wątek.
                                    • fight_till_death Re: do walczącego... 24.08.09, 21:59
                                      I jak wszystko co dobre, szybko się kończy.
                                      W pewnym momencie wyzwałem wszystkich speców z centrali na ubitą
                                      ziemię w jednej sprawie, ale nikt nie podniósł rękawicy. Może gdyby
                                      tak się stało, to wątek żyłby kilka dni dłużej. Jedynie niezawodny
                                      czuk coś do mnie napisał zadając retoryczne pytania, niestety nie na
                                      temat.
                                      • czuk1 do walczącego... 25.08.09, 15:48
                                        Poprawienie planowania na oddziały jest możliwe. Może go dokonać doświadczony
                                        ekonomista-planista z OR, ustalając plany na oddziały drogą kolejnych
                                        przybliżeń. 1 - etap można nadzielić wstępnie wszystkim oddziałom dynamikę planu
                                        dla OR, w 2 etapie skorygować te plany na + i - uwzględniając m.in., : ocenę
                                        rynku lokalnego na terenie działania poszczególnych oddziałów, ocenę
                                        konkurencji, ocenę sytuacji gospodarczej na terenie działania (wysokość
                                        dochodów,średnie wynagrodzenie, wskaźniki bezrobocia i dochodów,
                                        liczba domów w budowie, wydanych pozwoleń na budowę,....). Przy ustalaniu planów
                                        ważna jest sytuacja kadrowa oddziału. Planu nie można nakładać szablonowo
                                        oddziałowi w którym na 2 doradców (insp.kredytowych) jeden przebywa na urlopie,
                                        bądź na zwolnieniu lekarskim.
                                        Mimo mnogości wskaźników które można wykorzystać do planowania przy
                                        rozdziale zadań będzie się liczyć dobra wola, obiektywizm i przede wszystkim
                                        fachowość ekonomisty z OR.Trafne planowanie dla oddziałów może maksymalnie
                                        mobilizować do sprzedaży oddziały mające możliwości sprzedażowe, poprzez
                                        przymuszanie do wysiłku pracowników oddziałów posiadających rezerwy (dotychczas
                                        w tych oddziałach plany
                                        wykonywane były bez specjalnego wysiłku) i pobudzenie do dodatkowego wysiłku
                                        pracowników oddziałów w których dotychczas plany były zawyżane wielokrotnie
                                        ponad ich realne możliwości rynkowe i kadrowe.
                                        Dodać trzeba, że plany sprzedażowe powinny wywoływać etatyzację pracowników na
                                        stanowiskach sprzedażowych w poszczególnych oddziałach. Przykład - jeśli w
                                        mieście M. jest w budowie 300 budynków mieszkalnych, oddział ma 1
                                        insp.kredytowego który udziela 20 kredytów miesięcznie a na terenie działania
                                        oddziału kredytów hipotecznych udziela 6 banków. w mieście Z. jest 300 budynków
                                        w budowie, 30 banków a kredytów udziela 3 inspektorów. Czy normalnym
                                        odruchem organizacyjnym nie powinno być zatrudnienie 2 inspektorów
                                        w oddziale M ? Tak. Ale to nie w PKO BP. Trudno teraz powiedzieć (ustalić), ile
                                        kredytów nie udzielono ,(choć były teoretycznie takie mozliwości)
                                        • jabp2008 Re: do walczącego... 25.08.09, 18:13
                                          Czu1.Dobrze myślisz.a tak wogóle po twoch wypowiedziach widzę, że masz głowe nie od parady.Pozdrawiam
                                        • fight_till_death Re: do walczącego... 25.08.09, 22:08
                                          Nie chcę się powtarzać, ale nie problem w tym, żeby wymyślić kilka,
                                          czy kilkanaście czynników, ale żeby je właściwie zastosować. Poza
                                          tym jest problem w pozyskaniu aktualnych i wiarygodnych danych (np.
                                          o lokalnym rynku). Mając nawet dane trzeba ustalić, które czynniki
                                          są mniej, a które bardziej istotne. Czytając Twój post poczułem się
                                          jakbym czytał pismo z regionu w sprawie zasad ustalania planu.
                                          Zawsze wtedy zadaję sobie pytanie: czego to oni nie wzięli pod
                                          uwagę? Chyba tylko średniorocznej termperatury przy gruncie.
                                          Natomiast patrząc na konkretne zaplanowane wielkości wcale nie mam
                                          odczucia, że efekty stosowania tych zasad są adekwatne i
                                          sprawiedliwe.
                                          • czuk1 Re: do walczącego... 25.08.09, 22:21
                                            Kochany. Jeśli tak ?! To nie krytykuj ale podaj swoje propozycje. Ja podałem
                                            praktyczne wskazania. Mogę też podać 10-15 czynników mających wpływ na wysokość
                                            zadań sprzedażowych a następnie opracować model matematyczny do zastosowania
                                            przy planowaniu wolumenu sprzedaży oddziałów . Tylko po co ?
                                            Życie niesie inne wyzwania.Wiem, że tu.... przy określaniu planów sprzedaży dla
                                            oddziałów.... modele matematyczne nie spełnią oczekiwań. A to (GŁÓWNIE) ze
                                            względu na brak odpowiedniej bazy danych dot. bankowego rynku lokalnego w
                                            zakresie: działalności banków konkurujących, podstawowych danych GUS, NBP i US o
                                            gospodarce też o gospodarstwach domowych, i MiŚP .
                                            • fight_till_death Re: do walczącego... 25.08.09, 22:50
                                              Ja nie krytykuje, a jedynie wyrażam swój sceptycyzm. Własną
                                              propozycję podałem wcześniej, chociaż bez konkretów, a chodzi o
                                              zasadę, że najprostsze rozwiązania są najlepsze.
                                              Ale mam też konkretną propozycję: "po równo na łebka". Sprowadza się
                                              to do podziału planu regionu przez liczbę wszystkich pracowników
                                              pracujących w sprzedaży np. w mieszkaniówce. Oddział dostaje plan
                                              będący iloczynem tego podziału a stanem kadrowym. Nawet jeżeli ktoś
                                              uzna, że jest to zbyt prymitywne rozwiązanie, to tak wyliczony plan
                                              powinien być przynajmniej pozycją wyjściową do dalszych (według mnie
                                              nieznacznych) korekt.
                                              • czuk1 Re: do walczącego... 26.08.09, 04:00

                                                Zgoda ale w tym moim przykładowym M. przyjdą klienci do PKO BP
                                                (tyle i więcej ich przyjdzie niż można przerobić) a w Z. nie uzyskamy tylu
                                                klientów co w M. (tyle co w planie) na 1 pracownika gdyż tu jest moc banków
                                                które mają "specjalne służby" do wyszukiwania i pozyskiwania klientów na
                                                zaczynanych budowach , mają sprawna obsługę - kredyt w 1 tydzień.
                                                I cała organizacja się wali.
                                                Podczas gdy elastyczna organizacja na tym odcinku to:
                                                - zatrudnienie 2 insp. M i plan dla M 3x większy niz w Z.
                                                - dla skutecznej walki konkurencyjnej w Z (i w całym banku)
                                                funkcjonuje pion promocji mający na celu pozyskiwanie klientów , "u
                                                klientów", "na budowach", itd.
                                                Czy to takie trudne ? Czy do tego nie wystarczy chłopski rozum ?
                                                • fight_till_death Re: do walczącego... 26.08.09, 22:32
                                                  Znacznie bardziej trudne niż się wydaje. Twoje podejście jest
                                                  logiczne i oparte na aktywnym kształtowaniu struktur sprzedaży w ten
                                                  sposób, by były adekwatne do potencjału danego rynku. Jednak ma
                                                  pewien mankament. Otóż wymaga decyzji kadrowych: gdzieś trzeba
                                                  znaleźć i zatrudnić sprzedawców, może przesunąć z innego oddziału
                                                  lub miasta, a może czasem trzeba kogoś zwolnić. Teoretycznie
                                                  wszystko można przeprowadzić, w praktyce przebiega to z wielkimi
                                                  oporami. Jak zatrudniać nowych, skoro jest blokada etatów, jak
                                                  przyciągnąć fachowca z innego banku przy naszych wynagrodzeniach,
                                                  zwolnić kogoś lub przesunąć (z miasta Z do miasta M), ale kogo,
                                                  skoro, obaj dobrzy? Na podobne pytania muszą w takich sytuacjach
                                                  odpowiedzieć sobie dyrektorzy i nie zawsze znajdzie się dobra
                                                  recepta.
                                                  Moje podejście jest pasywne, tzn. wykorzystuje się te środki, które
                                                  aktualnie są w dyspozycji. Jeżeli w oddziale pracuje dwóch
                                                  inspektorów, to plan dostają na dwie osoby i nie ma znaczenia, że
                                                  potencjał w ich mieście jest taki, że mogłoby z powodzeniem pracować
                                                  czterech inspektorów. Nie można karać obecnie pracujących wyższymi
                                                  planami tylko dltego, że kadra zarządzająca nie potrafi dostosować
                                                  struktury zatrudnienia do lokalnych możliwości.
                                                  • czuk1 Re: do walczącego... 27.08.09, 14:08

                                                    W każdym razie potrzebna jest - opracowana przy otwartej kurtynie - przejrzysta
                                                    metodologia planowania sprzedaży. By zasady tworzenia systemu planowania
                                                    sprzedaży były trafne, uwzględniały możliwości sprzedażowe , by były
                                                    przejrzyste i zmierzały do maksymalizacji starań pracowników o wykonanie
                                                    sprzedaży na planowanym poziomie.
                        • czuk1 Re: pkoformerworker..Tak w 23.07.09, 12:59
                          Tak. Tak. Tak. Wiedząc o sprawdzonym standardzie pozyskiwania klientów w bankach
                          polskich z kapitałem zagranicznym i w oparciu o własne doświadczenia w oddziale
                          operacyjnym od 2 lat wnoszę o wdrożenie nowej organizacji sprzedaży, a ściślej o
                          wydzielenie call center.
                          Twój pomysł aby przemodelować w tym celu ROD-y jest pomysłem Twoim.
                          Mnie nie wypadało takiej propozycji zgłaszać.
    • grazka0404 Re: Czy ktoś to w końcu przerwie?? 22.08.09, 22:55
      Pany doba rzecz jak te plany umie ktoś uatawiać.
      Ja mam wrażenie , że Ci co ustalają plany nigdy nie uczyli sie tego.
      WYMAGA SIĘ OD PRACOWNIKA WYKSZTAŁCENIA WYZSZEGO EKONOMICZNEGO, A Ci
      co ustalają plany co ukończyli?.
      Jak tego nie potrafią to won z banku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka