12.11.05, 14:29
Witam Was!
Czy znacie ten problem uniewaznienia malzenstwa? macie jakies doswiadczenia?
jak chcecie podzielic sie ze mna i innymi osobami tym zainteresowanymi to
piszcie.
Postanowilam utworzyc to forum bo probuje zrozumiec co czuja kobiety majace
tylko slub cywilny,badz takie ktore i tego nie maja.Czy czekacie na
uniewaznienie slubu koscielnego swojego badz partnera?A jesli jestescie juz
po to jak podchodzicie to sprawy na nowo,czy slowa przysiegi malzenskiei" i
slubuje ci milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska az do smierci" po raz drugi
mozna traktowac powaznie?
Piszcie bo probuje to zrozumiec stojac przed tym problemem.
Obserwuj wątek
    • cat2 Re: Witam ;-) 12.11.05, 22:25
      Dzieki za zaproszenie na forum...ja nie jestem/nie byłam mężatka i moj partner
      też nie był/nie jest żonaty,a wiec problem uniewaznienia małżeństwa zapewne
      głównie koscielnego mnie/nas bezposrednio nie dotyczy...ogólnie problem jest,bo
      slub koscielny dla mnie to sumienie(bo przysiega a wiec świete)a wiadomo,że to
      na wieczność...wiec sama nie wiem jak na to spojrzec jest to trudne do
      rozpatrzenia...głownie to postawa wobec wiary sie tutaj liczy wg
      mnie..pozdrawiam
      Coś miłego dla każdegosmile))
      www.urlop.info.pl
      www.reisepolen.de
      • katarzynamsped Re: Witam ;-) 15.11.05, 16:20
        Dzięki za zaproszenie. Nawet nie wiedziałam że już takie forum zaistniało smile
        Założyłam swoje (tu - zapraszam forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35067)
        Bo mój partner jest po rozwodzie cywilnym i "przymierza się" do założenia
        sprawy o unieważnienie sakramentu małżeństwa (bo to tak chyba fachowo się
        nazywa). Chciałabym podyskutowac o tym i dowiedziec się wielu być może
        istotnych rzeczy na ten temat.

        Pozdrawiam
        • aqa11 Re: Witam ;-) 16.11.05, 15:56
          Niestety nie mozna na ten link wejsc.
    • aqa11 Re: Witam ;-) 16.11.05, 16:03
      Myślę że takie forum się przyda.

      My takze staramy się o unieważnienie tzn. nie ja tylko mój partner. Niestety
      jest to bardzo trudne i długo trwa. A wszystko zależy on województwa. W jednych
      trwa to 2 lata , w innych nawet 7 czy 8 lat. Takie wypowiedzi gdzieś na innych
      dyskusjach czytałam. Najlepiej poradzić się jakiegoś kanonika ale gdzie znaleźć
      takiego? Jeszcze nie wiem...
      • holka007 Re: Witam ;-) 19.11.05, 10:48
        Witamsmile))
        aqa11 napisała:

        trwa to 2 lata , w innych nawet 7 czy 8 lat.
        jejku az do 8 lat?jak dla mnie to strasznie długo,ale pewnie jak komus bardzo
        zalezy to czas mało waznysmile))
        pzdr serdeczne
        • oxygen12 Re: Witam ;-) 07.12.05, 13:53
          Witam
          Ja też jestem w trakcie unieważnienia małżeństwa ale to dopiero początek bo
          dopiero 3 miesiace temu złozyłam papiery i dopiero dostałam 2 pisma i ciagle
          zcekam jak na szpilkach na przesłuchanie, tez jestem ciekawa jak cały proces
          przebiega
          pozdrawiam
          • nicol144 Re: Witam ;-) 30.12.05, 11:10
            Hej,

            Mnie temat rowniez zywo interesuje. Moze wiecie gdzie znalezc jakies informacje
            na ten temat?
            • thesecond Re: Witam ;-) 06.04.06, 17:29
              Czesc,
              I moj partner sie przymierza do uniwaznienia. Wiemy, ze w Polsce to straszliwie
              dlugo trwa, i na razie mielismy nadzieje (a raczej on liczyl), ze zona, ktora
              go zostawi^la i wrocila do USA sie tym zajmie bo slub byl tam, a w Stanach to
              szybciej przebiega. Ale ona oczywiscie nie zamierza reki przylozyc, i czekamy
              na rade kumpla jak to tam zalatwic bez koniecznosci wyjazdu.
              Mozliwe tez ze jednak skonczymy w PL... ale to podobno lata. Ale chyba warto -
              bo jesli naprawde wiêrzymy, ze uzasadnienie jest rzeczywiste, ze naprawde
              malzenstwo bylo zawarte wyjatkowo glupio (po 3 m-cach znajomosci, i 1 nocy,
              laska wymusila slub na chlopaku wychowanym w wierze, ze nie powinien miec seksu
              przed slubem), i ze to nie swiadczy o wygodnictwie partnera, to dlaczego mamy
              nie powalczyc troche o prawo do milosci z pelnym uczestnictwem w Trzodce
              Koscielnej? (Bo os. rozwiedzione a zyjaca w nowym zwiazku nie moze przystapic
              do komunii itd.) A Bog i tak to sam ostatecznie oceni. Mam nadzieje, ze na
              nasza korzysc.

              Czeki za otwarcie tego FORUM. ;o)
              • ningpo Re: Witam ;-) 21.09.06, 21:32
                to piękne ze jest takie forum. bo dlaczego mamy być wykluczeni z stadka za
                pomyłki innych.
      • semolina78 Re: Witam ;-) 29.11.06, 14:49
        Ja jestem już po rozwodzie cywilnym i myslę teraz o stwierdzeniu nieważności
        małżeństwa. Już dużo wczesniej o tym myślałam jednak cięzko było mi sie wziąść
        w garść i postanowić definitywnie. Moje małżeństwo trwało rok (było to 7 lat
        temu) mam córeczkę (ma 7 lat) w momencie zawierania ślubu byłam w ciąży. Moje
        małżeństwo to totalna pomyłka, jednak miałam wciąż nadzieję, że były juz mąż
        opamieta sie i zrozumie że warto spróbowac jeszcze raz.
        Jednak ileż mozna czekać. Myśl o rozwodzie pojawiła sie dwa lata temu, ale
        bałam sie tego całego procesu. Nieoczekiwanie rozwód cywilny skończył się na
        pierwszej i ostatniej rozprawie. Był to ciężki okres w moim życiu, bardzo to
        przeżyłam. Obecnie przygotowuję sie do procesu w Sądzie Kościelnym. Byłam juz
        na rozmowie z księdzem z sądu kościelnego(spotkanie zorganizował mi mój wujek,
        który jest równiez kapłanem). Zadawał dość szczegółowe pytania odnośnie eks
        męża, narzeczeństwa, slubu, wesela oraz zachowania po ślubie byłego męża.
        Stwierdził iz jest ku temu przyczyna, aby uniewaznic to małżeństwo. Z tego co
        wiem, proces trwa średnio około od 1,5 do 4 lat.
        Trochę mnie to przeraża gdyby tak długo to miało trwać. Jestem osobą bardzo
        wrażliwą i juz sam proces cywilny bardzo przezyłam, więc obawiam sie tego jak
        to się odbije na moim zdrowiu. Ale z drugiej strony, czyż nie warto sie
        poświęcić (te kilka lat) w porównaniu do całego życia. Przecież mamy tylko
        jedno życie, a Bóg stworzył nas z miłości i do miłości. Chciałabym jeszcze
        kiedyś stworzyc związek pełen miłości oparty na szczerości zaufaniu i szacunku,
        w wierze, żyć bez grzechu w pełni uczestnicząc w Kościele Bożym.
        Jeśli jest taka możliwość to ...warto.

        pozdrawiam wszystkich
    • pszczolka06 Re: Witam ;-) 31.07.06, 11:30
      Czy to forum jest jeszcze aktualne?
      • nika792 Re: Witam ;-) 01.08.06, 09:45
        Chyba tak wink))
        Ja tu zaglądam wink)
        • oxygen12 Re: Witam ;-) 22.09.06, 21:37
          cześć, u mnie już wszyscy przesłuchani i teraz ile mam czekać na jaki kolwiek
          odzew? kurcze to już tyle trwa a ja mam wrażenie że stoję w miejscu. Jak to
          dalej sie toczy jak zostali przesłuchani świadkowie? pozdrawiam
          • thesecond Re: Witam ;-) 03.10.06, 12:28
            Heja,
            My na razie czekamy, az sie cos ruszy w sprawie rozwodowej cywilnej - bo sie
            jednak jego zona zgodzila ze ona sie zajmie procesem za granica - no i jak sie
            tam otworzy, jak juz bedzie jakis papier, ze postepowanie cywilne sie toczy, to
            mozna dopiero zlozyc papiery do sadu kanonicznego...
            Wiadomo, ze to troche dlugo potrwa... Ale tak mam nadzieje, ze i tutaj
            podejscie bedzie sie stopniowo zmienialo....
            A tak wlasciwie powinni jakas nauke o klopotach utrzymania zwiazkow wlaczac do
            nauk przedmalzenskich, zeby sie ludzie tak glupio nie pakowali, tylko po to by
            miec bal w bialej sukni i zadowolic mamusie i babcie..i pochwalic sie
            kolezankom. ;o(
            • oxygen12 Re: Witam ;-) 03.10.06, 13:06
              Hej

              Mo wójek jets w USA i moja ciotka złozyła pozew rozwodowy przez kopnsulat i
              szybko rozwód dostali, ale jak to załatwić to nie wiem, wydaje mi się ze twój
              partner powinien sam wziąść wszytsko w swoje ręce bo przynajmniej będzie miał
              pod kontrolą wszytsko a ona może go tylko zwodzić, masz rację że nie warto dla
              białej sukni i szmpana tego robić ja bardzo żałuję ze byłam młoda i głupia i
              włąśnie dla wszytskich ślub, teraz dorosłam i zwiasa mi to czy będę miałą
              wesele czy obiad dla kilku osób tylko szkoda że to nie pierwszy mój ślub bo
              teraw wiem ze tego chcem, ale trudno, pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka