kochanionka
28.06.06, 20:43
Piszace tutaj mlode kobiety,zony Turkow,pisza o swoich rodzinach,sa
zadowolone z wyboru ktorego dokonaly(te mniej zadowolone pewnie nie pisza,a
moze ich nie ma.)
dowiedzialam sie od nich o (tak zrozumialam)dobrych relacjach z rodzina meza.
Wiem tez ze wielu z tych mezczyzn nie mowi po polsku.
Mlodzi ludzie ,Polacy w wiekszosci znaja jezyk angielski.Ale starsi
niekoniecznie(ja nie znam).
Wiem ,ze odwiedzacie swoj ojczysty kraj.
ale interesuje mnie jedna sprawa,czy Wasi rodzice odwiedzaja Was tam.Czy
rodzice tureckiego meza tez tutaj byli.
jednym slowem interesuja mnie wzajemne relacje tzw tesciow.
bariera jest jezyk,niewatpliwie,ale jednak......
Mam takie marzenie,ze jezeli ,pewien sympatyczny Turek zostanie moim
zieciem,chcialabym aby jego rodzice zechcieli tu czasem przyjechac i byc z
nami jak rodzina .
czy to mozliwe?
Dlatego chcialabym jako tako opanowac jezyk turecki.Marzy mi sie prawdziwa
rodzina,mimo odleglosci.
co powiecie?
a czy wasi mezowie chetnie przyjezdzaja do rodzinki swojej zony.
Nie ukrywam ,ze przemawia przezemnie zwykly strach,ze strace corke a nie
zyskam syna.
Ciesze sie ,ze ona jest szczesliwa,ale ludzki egoizm powoduje,ze boje sie
straty.
zawsze liczylam na "uzyskanie" syna,a nie strate corki.
Bardzo go lubie,on mnie podobno tez,ale nigdy o tych sprawach nie
rozmawialismy,nie bylo okazji.Nie znaczy to ,ze kiedys nie zapytam.
Prosze napiszcie jak to wyglada u Was?