Najpierw ten tarot z kartami które były tak złe że zatkały panią wróżbiarkę a
dotyczące uczuć moich i nie moich oraz mojego pomysłu na projekt dla dobra
ludzkości. Później w firmie burdel nie z mojej winy, który został
niesprzątnięty bo wszyscy już przestali dziś pracować. Do tego, dziś przyszła
książka którą zamówiłem na prezent dla kolegi i okazało się że on ją ma. Kurwa
wydrukowali kilkaset sztuk kilkadziesiąt lat temu i on czywiście ją musiał
mieć. I jeszcze jutro zaczadzą świeczkami całe miasto a ja będę spacerował
wieczorem po cmentarzu w jebaną rocznicę pierwszej randki z kobietą którą
kiedyś kochałem. To może dlatego te wróżby źle wyszły, kto normalny idzie na
pierwszą randkę w święto zmarłych?

Nie do śmiechu mi...