przy niektórych numerach wzruszyłęm się - a przy okazji przy większości
numerów mam wspomnienia , które przychodzą wtedy gdy słucham ( niestety
głównie w aucie ) np. Mama - Genesis kojarzy mi sie z diabolicznym śmiechem
Phila Collinsa. Miałem wtedy jakieś 10 lat i strasznie się go bałem.
Wyłączałem radio

pamiętam też rok 1954 i Małą Meggie - Azylu P.
teraz to straszna popelina ale wtedy dla 11 latka fajna rzecz
no i lubię Niedźwiedzia, nie rzeszkadza mi , że jest pedałem , bo nie jest
ciotą