ogłaszam konkurs na najbardziej przerażający sen wszech czasów
mi się ostatnio śni, że biegnę sobie, biegnę, znaczy nie radośnie
jak jelonek, tylko tak bardziej uciekam, w końcu odwracam się, a
przede mną lufa pistoletu wymierzona przez czarną zamazaną postać
(btw. może któś się zna, co to oznacza?)
pewnie proroczy jaki
kiedyś mi się śniło, że w biały dzień razem z jednym znajomym panem
nosiliśmy trupa w okolicach centralnego z zamiarem pogrzebania go
gdzieś, znaczy trupa. trup był z kolei moim znajomy z netu. można
powiedzieć, że znajomość została pogrzebana. z tego co pamiętam,
zrzucilimy go w końcu przez barierkę do jakiegoś wykopu z budową.
to była ciężka noc...
no dopsz, to tera Wy