lipiec byl chyba, bo zboze jeszcze bylo i za tym zbozem na trawie,
na wsi.. i ktos z pol kilometra od tego miejsca na pianinie Szopena
gral i cieply wiatr wial, i pozniej dzwony koscielne na msze
dzwonily, popoludnie bylo.. a po wszystkim ktos na rowerze jechal..
eh
widok moglbys jakies ludzkie opowiadanie z tego sklecic
dzis bylo popoludniu takie samo powietrze i mysli same powrocily