Dodaj do ulubionych

taki pomysl

05.06.05, 20:37
Na kazdym filmie amerykanskim widzimy zolnierzy ktorzy sa nejlepiej
wytrenowani jak to tylko mozliwe.Biegaja po lesie, po dzungli z liscmi na
glowie, smaruja sie guano lub blotem, zuja gume ( zwasze mnie to
zastanawialo; przeciez mlaskanie w krzakach moze zdradzic nieprzyjacielowi
pozycje...) Foki, jastrzebie, inne ptaki, delta force'y uwazaja sie za alfe i
omege w walce z wrogiem. Zolnierz amerykanski to wrecz ikona. Wobec tego
pytanie; dlaczego trenuje sie ich w warunkach bujnej roslinnosci skoro od lat
najwiekszy wrog ameryki jest na pustyni posrod piasku?
Obladowani tysiacami gadzetow; GPSami, noktowizorami, sensorami ruchu oraz
wszystkim innym o czym nawet nie mamy pojecia, zamiast do wroga - strzelaja
do siebie na wzajem. Jest to - mwydaje mi sie - pewien symbol. Kwintesencja
upadku amerykanskiej dumy. Kreca filmy o grupach szybkiego reagowania,
pierdoly do kwadratu, a w rzeczywistosci najbardziej arabski z arabow moze
wsiasc do samolotu w koszulce z bin Ladenem, z maczeta lub recznym taktycznym
pociskiem nuklearnym ( "co to jest?" "e.... wedka.." "na co panu wedka w
teksasie? co to za przycisk?" - przyciska w tym momencie eksploduje samolot
na lotnisku..)
Ale kiedy np. Polak chce wjechac na ich terytorium, sprawdzaja jego historie
az do Mieszka I, przepytuja i biora za to kase - wszak buduja przyjazne
stosunki. ale jakis tam Muhammad ali Zamach bin Killamerica wjezdza sobie bez
problemu, morda zakazana. wystarczy ze powie ze jest studentem ( "student
powiadasz.... a co studiujesz?" " pisze prace magisterska pod tytulem : Czy
religia jest w stanie porwac do nieba")
Wkurza mnie juz ta neverending-iraq-story. Proponuje amerykanom:
- zrzuccie na Irak : Arnolda Shwartzeneggera, ylwestra Stallone, Stevena
Segala ( " budda walimorda") , Chucka Norrisa ( moglby pilnowac z laleczka
Chucky posterunkow policji), Mike'a Tysona ( zrobilby sobie naszyjnik z
irackich uszu), Claude'a van Damme'a, Jackie Chana, Clinta Eastwooda ( dajcie
mu Biovital) i Monike Levinsky ( do wywiadu oraz jako rzecznika prasowego).
Kilka godzin i po robocie...

Za prawde ta ich duma mnie rozwala! To tak jakby Polacy krecili filmy o
swojej reprezentacji narodowej w pilce noznej ktora wygrywa mecze zdobywajac
wszystkie mozliwe trofea swaita, stajac sie legenda swiatowego futbolu.

wlasnie ogladalam dokument o polityce G. diablo Busha oraz "misji
stabilizacyjnej" w Iraku. Porownujaz wypowiedzie generalicji US and A sprzed
i teraz przypomina mi sie ponury dowcip o chirurgu ktory mowi do pacjenta tuz
przed przeprowadzeniem powaznej operacji:
" prosze sie nie martwic, jeszcze nikt nie umarl na moim stole w czsie
operacji"
po czym odwraca sie do pielegniarki i konczy:
" bo jeszcze nigdy nie operowalem.."

Ciao! ( to - zdaje sie - "czesc" po wlosku...:)
Obserwuj wątek
    • kemoti Re: taki pomysl 05.06.05, 21:56
      Pustynie to teren walki otwarty tam używa się jednostek pancernych i dużych
      ugrupowań taktycznych. Do walki z terrorystami trzeba użyć jednostek których USA
      "nie posiada" (jako państwo demokratyczne). Chodzi tu przede wszystkim o grupy
      likwidacyjne wywiadu (patrz żydków z mosadu czy amadu).
      Te wspomniane przez Ciebie foczki, jastrzębie czy inne rangersy mają walczyć
      przede wszystkim w dżungli, bo ta porasta dużą część Ameryki Południowej.
      Bezpieczeństwa nie zapewni ani Tobie ani mnie policja wojsko czy służba ochrony
      lotniska tlko my sami, zwracając uwagę na innych i informując o dziwnych
      zachowaniach wyżej wymienionych (nikt Ci nie każe walczyć z terrorystami).
      Stosunek odpowiednich władz am. do przybywających na ich terytorium, to typowe
      zachowanie amerykanów dla ktorych liczy się kasa (daje ją ropa a nie duma narodowa).
      Też nie lubię "amerykańców" lecz sądzę, że są lepsi od chińczyków a to nas
      czeka, czeka ....
      sa tak w ogóle to co, zjechał Cie jakiś gość z "imigracjon"?, bo mnie nawet
      trzy razy więcej tam się nie wybieram.
    • peacemaker2 Re: taki pomysl 06.06.05, 04:45
      czesc cudzoziemka.
      Masz kilka blednych mysli. Jednym najwazniejszym to jest to ze porownujesz
      filmy amerykanskie do realnego swiata. Jezeli chcesz obejrzec w miare
      realistyczny film to jest nim Black hawk down.To byla jedna z niestety
      nieudanych amerykanskich operacji militarnych ale wiernie oddaje walki toczone
      w Mogadiszu. Co do treningu to armia USA cwiczy w kazdych warunkach
      atmosferycznych. Zimno,goraco,mokradla,pustynia,gory,jungla wszedzie.
      Czego Amerykanom brakowalo to cwiczenia na terenie gdzie jest duzo cywili.
      Niestety nie tylko Amerykanom.A wlasnie w takich warunkach walcza terrorysci.
      Chowaja sie za cywili a wlasciwie sami ich morduja. Chcialbym abys pomyslala w
      jaki sposob mozna walczyc z terrorystami? Bo uwiez mi Amerykanie to staraja sie
      zrobic.
      Ale wrocmy do Twojego listu.
      Co do stwierdzenia ze zamiast do wroga strzelaja do siebie. Troche prawdy.
      Friendly fire zdaza sie czesto nie tylko Amerykanom ale w kazdym konflikcie na
      swiecie.Amerykanie staraja sie temu zapobiedz ale w walce jest ciezko sie
      rozpoznac poniewaz nie masz czasu aby podjac decyzje.Czesto sa to ulamki
      sekundy.
      Opowiem ci pewne zdazenie jakie sie mi przytrafilo kiedy sluzylem w wojskach
      zmechanizowanych.Bylem strzelcem na Bradley Fighting vehicle to jest
      odpowiednik polskiego Bojowego wozu piechoty.Zaznaczam ze to byl trening.
      Podczas naszego natarcia na wroga druzyna piechoty zapuscila sie zadaleko do
      przodu i nie bylem w stanie jej rozpoznac.Jeden z zolnierzy wystrzelil rakiete
      przeciwpancerna (to byl tylko laser) ale blask z wyrzutni byl jak prawdziwy.
      Nie bylem w stanie zidentyfikowac tych zolnierzy byli oddaleni o okolo 600
      metrow.
      A przeciwpancerna rakieta leci z okolo 100 metrow na sekunde. Takze mialem
      okolo 6 sekund. Moja reakcja byla taka ze wystrzelilem kilka pociskow
      ktorymi "zabilem" tych wszystkich zolnierzy.Pozniej po "walce" dowiedzialem sie
      ze to byli nasi. Winni okazali sie Ci zolnierze poniewaz nie powinni sie byli
      zapuszczac tak daleko od swoich wojsk.Ale to mi pokazalo jak latwo o blad.
      Na temat przepisow immigracyjnych sie nie bede wypowiadal moze tylko ze to tez
      jest polityka a jak wiadomo polityka nie zawsze jest sprawiedliwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka