stłuczka

04.12.08, 11:40
po 1 zła jestem na siebie, fuck, ale pierwszy raz mialam uncertain Wina
dyskusyjna, podpisalam bez zastanowienia oswiadczenie, a teraz
zmienilam zdanie uncertain nie mam kopii, zabral je gość, nie mam do niego
telefonu, kontaktu, on do mnie tez, na oswiadczeniu nei ma nawet
nazwisk. Zadzwonilam do warty, mowią ze przyjdzie do mnie pismo z
opisem zdarzenia i mogę sie zgodzic albo nie, tylko w sumie co mi to
da, jak przedstawie inną wersje? uncertain
wie ktos moze cos?

i czy na rondzi emożna się zatrzymywac czy nie? bo kolega twierdzi,
ze nagłe zatrzymanie się i zahamowanie w słup jest niedozwolone, a
ja nie moge znalezc przepisow mowiacych o tym oprocz jednego, ale
nie na rondzie, tylko ogolnie, ze nie mozna zahamowac nagle bez
przyczyny.
    • six_a Re: stłuczka 04.12.08, 11:50
      a tak dokładniej?
      kto w kogo puknął?
      każdy kto w Ciebie jest winien, bo nie zachował odstępu i nie ma
      przebacz.
      tak mi się zdaje. w każdym razie tłumaczenie, że ktoś się zatrzymał
      przed nami i dlatego walnęliśmy, nie przejdzie.
      • six_a Re: stłuczka 04.12.08, 11:53
        ale jak już spisywaliście to oświadczenie, to trzeba było wszystkie
        dane do siebie wziąć, bo tak to facet wrzuci do kosza, jeśli on w
        Ciebie, a szkody niewielkie i lipa.
        • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 12:03
          nie no ja walnelam i dlatego nie wzywalam policji, bo tak sadzilam,
          ze mi powiedzą ze nie zachowalam odstępu, ale sytuacja jest
          dyskusyjna, bo jechalismy wolno, odstep byl, ale gosc mi stanął dęba
          przed machą, bo mu inny wymusił i sam zresztą powiedział, że tamten
          mu wymusil, ale tamten spieprzyl. Kurna no nie czuje sie winna tej
          syuacji, bo on ledwo uniknął zderzenia niejako wrabiając mnie,
          musiałabym jechać z duzo większym odstępem, co się wiaze z tym, ze
          bym w zyciu na to rondko nie wjechala, no nierealne w realiach uncertain
          ale tez nie siedziałam mu na dupie nożesz kurde flak
          • six_a Re: stłuczka 04.12.08, 12:26
            no to musielibyście tego wymuszającego mieć i jeszcze jedną
            kolizję, żeby coś na niego zwalić, ale i tak odpowiadałby za
            wymuszenie przy kolizji z tym samochodem przed Tobą, za to, że Ty
            stuknęłaś, już nie.
            • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 12:34
              eh uncertain
          • raduch Re: stłuczka 04.12.08, 12:27
            No i masz rację, że nie czujesz się winna sytuacji. Mniejsza o
            przepisy. Żadne tam zakazy zatrzymywania się na rondzie, żadne
            zachowywanie szczególnej ostrożności tu nie grają roli.
            Najzwyczajniej rondo to miejsce, na którym nikt normalny się nie
            zatrzymuje. Miałaś pełne prawo nie spodziewać się takiego obrotu
            sprawy. Nie wiem co tam podpisałaś, ale zawsze możesz uzupełnić swą
            wersję.
            • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 12:36
              najgorsze jest to, ze ja niedawno bylam w podobnej sytuacji, ale we
              mnie ktos przywalil i stwierdzilam, ze w zasadzie niewielka szkoda i
              powiedzialam facetowi, ze ma jechac dalej i uwazac, bo slisko
              a gosc mial 20letniego sluzbowego grata i tak sie rzucal

              no coz moja naiwnosc zyciowa jak zwykle dala mi popalic smile
              • dr.verte Re: stłuczka 04.12.08, 14:27
                vandikia napisała:

                > najgorsze jest to, ze ja niedawno bylam w podobnej sytuacji,ale we
                > mnie ktos przywalil i stwierdzilam,ze w zasadzie niewielka szkodai
                > powiedzialam facetowi, ze ma jechac dalej i uwazac


                Dzień Dobroci jakiś był czy co?
    • niedzwiedzica_sousie Re: stłuczka 04.12.08, 13:33
      szczegółów nie znam, ale wiem, że z takiego oświadczenia można się
      wycofać, np. twierdząc, że po kolizji byłaś w szczególnym stanie
      emocjonalnym itd. podobno towarzystwa ubezpieczeniowe czasami nawet
      namawiają swoich winnych klientów do takiego przedstawiania sprawy
    • sebcioo Re: stłuczka 04.12.08, 13:47
      Zatrzymanie sie badz postoj jest niedozwolone.
      Zahamowanie jest jak najbardziej. Wyobrazasz sobie ze tobie ktos wyjezdza pod
      kola a ty nie mozesz zahamowac?
      Po to sa odstepy pomiedzy autami by miec czas na reakcje.
      Walnelas i twoja wina - bez zadnego "ale". Dobrze ze nie wolalas policji bo
      mialabys mandat i punkty. Byloby "niezachowanie nalezytego odstepu od
      poprzedzajacego pojazdu".

      Do innych ->
      Sorry ale nie rozumiem tlumaczen ze to byla jego wina i ze nie mial prawa
      zahamowac. Dla mnie one sa po prostu glupie. Z powodow tych co powyzej.
      • raduch Re: stłuczka 04.12.08, 13:54
        O nienie. Nie twierdzę, że to jest wina tego z przodu. Facet
        zahamował, by uniknąć zderzenia z autem które wymusiło. Uniknął,
        kosztem rozbitego własnego tyłu. On się zachował w sposób jedyny
        możliwy, niemniej Vandzia nie musiała być świadoma całego zajścia.
        Każde gwałtowne hamowanie wiąże się z ryzykiem, że ktoś nam wjedzie
        w kufer. Nie zawsze jest to wina tego z tyłu.
        • six_a Re: stłuczka 04.12.08, 15:01
          no od tego, żeby być świadomym to chyba są światła stopu dla
          jadącego z tyłu? jedyny możliwy przypadek nieświadomości jest taki,
          że wóz jadący z przodu nie ma świateł stopu, wtedy wzywamy policję i
          raczej nie zostajemy uznani za winnego.
          inaczej też są regulowane karambole, gdzie jeden w drugiego wjeżdża
          siłą uderzenia auta z tyłu.


          >Każde gwałtowne hamowanie wiąże się z ryzykiem...
          no i właśnie dlatego ustawowo winny jest wjeżdżający, a nie
          wjechany. wjechany hamując raczej nie ma innej możliwości, a
          wjeżdżający owszem ma.
          • sebcioo Re: stłuczka 04.12.08, 15:18
            Swiete slowa pani six-a wink

            Do raducha:
            > Nie zawsze jest to wina tego z tyłu.
            Niestety ale zawsze.
            • raduch Re: stłuczka 05.12.08, 09:25
              Nie. Nie zawsze. Jest u mnie w mieście takie trefne miejsce, wyjazd
              z marketu. Wjazd jest 200m dalej. Nagminnie, zwłaszcza obcy, ładują
              się tam skręcając w prawo mimo znaku nakazu jazdy prosto i kształtu
              wyjazdu, który ten manewr mocno utrudnia. W razie bum orzekana jest
              wina... tak tak, tego z rozbitym zadem właśnie.
              Trzeba wykazać, że zachowanie tego z przodu było nie do
              przewidzenia. Podobnie jak z brakiem świateł stop. Przyznaję, że w
              Vandzi przypadku to będzie trudne.
        • glonik Re: stłuczka 04.12.08, 15:25
          raduch napisał:
          > Każde gwałtowne hamowanie wiąże się z ryzykiem, że ktoś nam wjedzie
          > w kufer. Nie zawsze jest to wina tego z tyłu.

          A tera ja siem nie zgodzem.

          Jest zapis, prosty: zachować NALEŻYTĄ odległość od poprzedzającego pojazdu.
          Dla jednych "należyta" będzie 10 cm, a dla innego 10 metrów - które i tak zbyt mało będzie.

          Z własnego doświadczenia: światła, korek, ja w maluchu, przede mną transit.
          Mam ładną odległość, ale nie na tyle dużą, żeby przewidzieć debiblizm poprzedzjącego.
          Panu się się znudziło stać, pas chciał zmienić, dał na wsteczny i przepięknie rozwalił mi przód. Od razu mówię, jak zobaczyłam jego wsteczne, zaczęłam "dawać sygnały śwetlne i dźwiękowe".
          I wiesz jak się młody tłumaczył?
          Ta pani za blisko stała....
          Nosz ciśnienie w oponach spada na taki tekst.
          Dostał mandat i punkty. Moim zdaniem za mało. Ale naprawa z jego OC jak i najbardziej uszczupliła jego budżet.

          Wszędzie możesz hamować, nie zatrzymywać się, ale właśnie hamować. Taka prawda.
          • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 15:58
            zgodzę się, że należy zachować należytą odległość, tylko niektóre
            przepisy w życiu okazują się przepisami martwymi, nie było to 10 cm,
            był to maksymalnie duży odstęp pozwalający mi na jazdę.
            W Warszawie jakby się trzymać tych przepisów to by się jechało 3
            godziny zamiast godziny, bo stu innych by przed Ciebie wjechało. No
            cóż ryzyk, rozbity zderzak to nie dramat, a jego ewentualna naprawa
            pojdzie z ubezpieczenia.
            • glonik Re: stłuczka 04.12.08, 16:53
              vandikia napisała:
              przepisy w życiu okazują się przepisami martwymi, nie było to 10 cm,
              > był to maksymalnie duży odstęp pozwalający mi na jazdę.

              A jednak nie był.Przepisy są ogólne, bez szczególnych preferencji dla wielkich miast.
              I znowu z doswiadczenia: oznakowanie: zakaz ruchu pojazdów poza wymienionymi.
              Należę do wymienionych.
              Wsiadam, odpalam, rozglądam się - nikogo nie ma.
              I kuźwa, podjeżdża taryfiarz - nieuwzględniony - i walę go tylnym zderzakiem w nowiusieńki bom merca.
              Policja.
              Patrzą, patrzą i - moja wina!
              Bo powinna pani jednak jeszcze raz spojrzeć.
              Na moje nieśmiałe zapytanie o obecność pojazdu, który NIE POWINIEN się znaleźć, gdzie się znalazł - usłyszałam: to w takim razie może pani przejechać wszystkich, którzy się znajdą na pani drodze?
              Wynik: dwa lata stracone o 10% zniżki OC, a miałam maks.
              I co?
              I dupa.
              • six_a Re: stłuczka 04.12.08, 18:14
                policja ma zawsze racjęsmile i w tym przypadku też miała, ale jakeiś
                upomnienie czy mandat i tak powinien dostać, bo wjechał, gdzie nie
                trzeba.
                czyli podkablowałaś gościawink
                • glonik Re: stłuczka 05.12.08, 12:19
                  six_a napisała:

                  > policja ma zawsze racjęsmile i w tym przypadku też miała, ale jakeiś
                  > upomnienie czy mandat i tak powinien dostać, bo wjechał, gdzie nie
                  > trzeba.
                  > czyli podkablowałaś gościawink

                  Pani Kochana, przeca musiałam mieć chociaż odrobinkę przyjemności wink
              • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 21:18
                współczuję uncertain normalnie człowiek jest po prostu skazany na takie
                sytuacje, jakby nie uwazal uncertain
    • dr.verte Re: stłuczka 04.12.08, 14:24

      myślę , że nia ma co kombinować i odwoływać bo Twoje "sprawstwo"
      jest ewidentne niestety , żadna instytucja racji tobie nie przyzna
      • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 14:55
        No trudno, babka z warty powiedziala mi co mam popisac jak przyjdą
        papiery i sie moze odkreci.
        • dr.verte Re: stłuczka 04.12.08, 15:59

          będę śledził tę ubezpieczeniową telenowele z wypiekami na twarzy
          • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 16:01
            zawalu nie dostań w finale
    • mamba30 Re: stłuczka 04.12.08, 15:20
      przykro mi Łonda, ale to niestety Twoja wina. Tak jest w świetle
      prawa drogowego sad
      • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 16:01
        babka z warty doradzila mi jak się moge ewentualnie wyłgać, bo w
        świetle przepisów art.19 2)1. należy "hamować w sposób niepowodujący
        zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia"... on może
        powiedziec, ze musial.. ja pozostalam bez wyjscia i podobno spore
        szanse, ze jednak nie bede uznana za winną.. się okaze.. mam
        przynajmniej pogląd na to jak pisac oswiadczenia smile
        w ogole moglam nasciemniac maksymalnie, bo oswiadczenie pisalam ja i
        gosc niczego nie sprawdzil, ani jednego slowa czy prawdziwe, ani
        jednego numeru.. no ale zołzowatosc tym razem ze mnie nie wyszla :]
        • mamba30 Re: stłuczka 04.12.08, 16:06
          IMO nadal widzę znikome szanse na wygranie - nawet świadka nie masz,
          że facet gwałtownie zahamował, żeby w jakikolwiek sposób tłumaczyć
          wjechanie mu w zad. Po prostu wychodzi na to, że się zagapiłaś i nie
          zdążyłaś w porę wyhamować. Czy to nie było rondo Babka czasem albo
          Starzyńskiego? Tam sie na ogół największe maniany odwalają
          • vandikia Re: stłuczka 04.12.08, 16:10
            świadka zawsze można znaleźć wink
            nie, takie maleńkie rondko niedaleko makro w jerozolimskich
    • reniatoja Ciekawa jestem, czy wiecie jak sie jezdzi w Grecji 04.12.08, 16:12
      na rondzie. To naprawde ciekawe, bo tutaj jest tak, ze pierwszenstwo
      maja zawsze ci, ktorzy wjezdzaja na rondo, ten, kto jest na rondzie
      musi ustapic wjezdajacemu, co oczywiscie powoduje, ze zatrzymywanie
      sie w slum na rondach jest nagminne, normalne, zupelnie inaczej niz
      w Polsce i chyba reszcie swiata.
      • six_a Re: Ciekawa jestem, czy wiecie jak sie jezdzi w G 04.12.08, 18:10
        to nie jest jakaś generalna zasada, tylko zależy od oznakowania.
        jeśli przed wjazdem na rondo masz znak ustąp pierwszeństwa, to
        znajdujący się na rondzie mają pierwszeństwo, a jeśli tylko znak -
        ruch okrężny, to wjeżdżasz pierwsza.
        z uwagi jednak na to, że w polsce jeździ się na pamięć, nie polecam
        wjazdu bez patrzenia w lewowink
      • vandikia Re: Ciekawa jestem, czy wiecie jak sie jezdzi w G 04.12.08, 21:19
        No powiem Ci Renia, że jak wybrałam się z przewodniczką i autokarem
        do Salonik, to w duchu dziekowalam, ze sie nie skusilismy na
        wypozyczenia auta smile totalny meksyk
        • reniatoja Re: Ciekawa jestem, czy wiecie jak sie jezdzi w G 05.12.08, 14:16
          ale za to jak sie nauczysz jezdzic w tym cyrku to potem zadna droga
          ci nie straszna smile Saloniki to pestka przy Atenach, ja tu codziennie
          sie modle zeby przezyc i nikogo tez nie zabic.
    • mmagi Re: stłuczka 07.12.08, 21:30
      a kopov kuśwa co na towink)))
      tongue_out
Pełna wersja