Dodaj do ulubionych

humor (niekoniecznie wegetarianski) :)))

12.06.04, 13:18
wrzucajcie tu jakies smieszne rzeczy znalezione w
necie:dowcipy,rysunki,filmiki itp.Odrobinas humoru zawsze sie przyda:))

piorun.ds.pg.gda.pl/~centurion/oksana.wmv
www.kjasud.pl/mp3/inwazja.mp3

a teraz hit:))) oto jaki wplyw na mozg czlowieka wywiera mieso(to jest forum
wege wiec mozna sobie niewinnie pozartowac co?;))Ciekawe czy taki sam sposob
wypowiedzi maja nasi adwersarze z forum wegetarianizm?:)

www.kjasud.pl/mp3/wypowiedz.mp3
Obserwuj wątek
    • bzdura24 Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 12.06.04, 13:55
      moze nie wspominac tu o nich? na razie jest milo...
      • pawwww Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 12.06.04, 14:06
        chyba masz racje.sorki za sianie niepotrzebnego zametu(choc mialo byc
        zartobliwie)
    • narysuj.mi.baranka Wizja przyszlosci:) 12.06.04, 15:09
      Obserwujemy rozwój technologii informatycznych.
      Wyobraź sobie, że za 10> lat najdzie cię
      przypadkiem chętka na pizzę i nieopatrznie zadzwonisz pod ten numer...

      [klient]: Dzień dobry. Chciałbym złożyć zamówienie.
      [operator]: Dziękujemy, że wybrał pan naszą pizzerię. Czy mogę prosić o
      pański numer PESEL?
      [klient]: Mój pesel, tak.... już ...chwileczkę... 21052031412.
      [operator]: Dziękuję, panie Nowak. Widzę, że mieszka pan przy ulicy Żytniej
      14, a pański numer telefonu to 56320302. Numer telefonu w pańskim biurze to
      54356326 a numer pańskiej komórki to 88234924. Z którego numeru pan dzwoni?
      [klient]: Słucham??? Dzwonię z domu. Skąd ma pan te wszystkie informacje?
      [operator]: Jesteśmy podłączeni do systemu, proszę pana.
      [klient]: (wzdychając) Ach tak... Chciałbym zamówić dwie pizze Samo Mięcho.
      [operator]: To chyba nie jest najlepszy pomysł, proszę pana.
      [klient]: Co ma pan na myśli ?
      [operator]: W pańskiej kartotece medycznej jest napisane, że ma pan za
      wysokie ciśnienie i ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu. Twój Narodowy
      Opiekun Zdrowia nie zezwoli na tak niezdrowe zamówienie.
      [klient]: Co pan proponuje ?
      [operator]: Może pan spróbować naszej niskotłuszczowej Pizzy Sojowej. Z
      pewnością panu zasmakuje.
      [klient]: Dlaczego miałaby mi zasmakować?
      [operator]: Wypożyczył pan w zeszłym tygodniu z biblioteki "Sojowe przepisy
      kulinarne".
      [klient]: Ok, ok. Proszę więc dwie rodzinne. Zaraz podam panu numer karty
      kredytowej.
      [operator]: Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo
      przekroczył pan limit na koncie karty kredytowej.
      [klient]: No to skoczę do banku obok i przyniosę gotówkę zanim wasz kierowca

      dostarczy pizzę.
      [operator] : Pańskie konto czekowe jest już wyczerpane.
      [klient]: Nieważne. Po prostu przyślijcie pizzę, mam już gotówkę gotową.
      Ile czasu to zajmie?
      [operator]: Obawiam się, że około 45 minut, gdyż mamy teraz dużo zamówień.
      Chyba, że, jeśli chce pan jechać po gotówkę, po drodze sam pan podjedzie po
      zamówienie. Jednakże wożenie pizzy motocyklem może być ryzykowne.
      [klient]: Skąd u diabła pan wie, że jeżdżę na motorze ?!
      [operator]: Widzę, że bank oczekuje na spłatę pierwszej raty kredytu na
      samochód. A motocykl ma pan już spłacony.
      [klient]: $#@^ &%$*
      [operator]: Radzę uważać na to, co pan mówi. Ma pan już przecież kolegium za

      obrażenie policjanta w lipcu 2006 roku.
      [klient]: (zamilkł)
      [operator]: Czy chce pan dodać coś jeszcze?
      [klient]: Tak, mam kupon na darmowe dwa litry coli.
      [operator]: Przykro mi, proszę pana, ale nasz regulamin zabrania podawania
      coli cukrzykom.....
    • pawwww Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 12.06.04, 18:18
      www.kjasud.pl/niemoje/Zrozumienie.jpg
    • headline Kura Tolstoja - podaje za Brumbakiem 17.06.04, 00:02
      >Lew Tołstoj , wielki pisarz rosyjski, był wegetarianinem i aktywnym
      propagatorem wegetarianizmu.
      > Jego córka AlexandRA W KSIĄZCE A LIfe of my father wspomina wizytę swojej
      ciotki na obiedzie u Lwa Tołstoja

      > "Ciotka lubiła dobrze jeśći gdy podano do stołu jedynie wegetariańskie
      dania była oburzona i powiedziała że nie będzie jeść tego okropnego żarcia i
      zażądała by podano jej ulubione danie, kurczaka. Następnym razem gdy przyszła
      na obiad zdziwiła się bardzo, że do nogi jej krzesła jest przywiązany kurczak
      a na jej talerzu lezy wielki nóż.
      - Co to ma znaczyć? - zapytała ciotka.
      - Chciałaś kurczaka - odpowiedział Tołstoj, ledwie powstrzymując sie od
      śmiechu.
      - Nikt z nas nie ma chęci by go zabić. Dlatego przygotowaliśmy wszystko abyś
      mogła to zrobic sama. "
    • pawwww Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 04.07.04, 14:25
      Mysliwy poszedl na polowanie i zobaczyl zajaca. Podszedl na 50 metrow,
      przymierzyl, strzelil. Dym sie rozwial, zajac dalej siedzi. Podszedl na 20
      metrow - to samo. Vqrvil sie, przylozyl zajacowi lufe do glowy, strzelil...
      Dym sie rozwial, zajac wstaje, otrzepuje sie i mowi:
      - Pojeb**o Cie??!!
      • balbinia Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 04.07.04, 15:06
        Antek z sąsiadem postanowili zważyć świnię. Ponieważ nie mieli wagi ani
        odważników, na duży kamień położyli długą deskę. Na jedną stronę deski
        wprowadzili zwierzę, a na drugą zaczęli kłaść kamienie, aż do uzyskania
        równowagi. Gdy im się to udało, Antek rzekł zadowolony:
        - W porządku! Teraz tylko trzeba zgadnąć, ile ważą te kamienie!


        Przyjeżdża chłop wozem do wsi i woła:
        - Węgiel przywiozłem!
        Na to koń który prowadził wóz odwraca się i mówi:
        - Tak, kurde, ty przywiozłeś węgiel!


        Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość zachwycony widokiem
        licznych poroży, szabli i kłów, nagle woła:
        - W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety!
        - To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka myślała, że chcę ja
        sfotografować!


        Po przyjściu z pracy Franek poczuł, że boli go gardło. W gazecie znalazł adres
        prywatnego gabinetu. Wsiadł w autobus i niedługo potem stał przed drzwiami
        gabinetu. Drzwi otwiera żona lekarza. Ponieważ Franka boli gardło, cicho pyta:
        - Proszę pani, czy jest mąż w domu?
        - Męża nie ma, chodź pan szybko!!


        Trzej polscy chirurdzy chwalą się swoimi osiągnięciami. Pierwszy mówi:
        - Niedawno przywieźli do mnie faceta z obciętą ręką. Przyszyłem ją i teraz jest
        wspaniałym pianistą!
        - Mojego pacjenta - mówi drugi - przywieziono z obciętą nogą. Przyszyłem mu ją
        i po roku wygrał maraton w Nowym Jorku!
        - To jeszcze nic - mówi trzeci. - Kiedyś jadąc samochodem byłem świadkiem
        strasznego wypadku, po którym na jezdni został tylko koński zad i okulary.
        Obecnie efekt mojej pracy zasiada w naszym Sejmie.
    • balbinia Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 04.07.04, 15:18
      Oksana dla mnie wygrywa hehe :)

      Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci. Zesłał więc na
      ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem:
      - Studenci medyka się uczą, studenci uniwereka piją, studenci polibudy piją.
      Następną kontrolę zrobił w listopadzie:
      - Studenci medyka ryją, studenci uniwereka zaczynają się uczyć, studenci
      polibudy piją.
      Styczeń:
      - Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwereka ryją, studenci polibudy
      piją.
      Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi:
      Panie Boże, studenci medyka ryją dzień i noc, studenci uniwerka ryją dzień i
      noc, studenci polibudy się modlą.
      A Bóg na to:
      - i ci właśnie zdadzą!


      Profesor biologii mówi do studentów:
      - Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu.
      Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą.
      - A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już jadłem...


      W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny wymęczony student. Pod oczami sine
      cienie, przez lewą rękę przewieszony płaszcz.
      Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu. Staruszka
      siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:
      - Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie że zrobił mi pan miejsce, ale
      pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej pan siada. Nie jest
      panu słabo?
      - Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin, a
      całą noc się uczyłem bo mam średnią 4,6 i chcę ją utrzymać.
      - No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?
      - A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnią 5.0.


      W auli wykładowej siedzi dwóch studentów. Nie daleko siadła ekstra panienka.
      Jeden z nich postanowił ją poderwać. Napisał na kartce : "Masz ładną nogę" i
      rzucił do niej. Panienka się uśmiechnęła i odpisała : "Drugą też mam ładną".
      Koleś zaraz napisał "To może się umówimy między pierwszą a drugą?". Rzucił i w
      trzy minuty później wyszedł z panienką z auli.
      Student który został, też upatrzył sobie niezłą kobiałkę i dawaj ten sam numer:
      "Ładną masz nogę"
      "Drugą też mam ładną"
      "To może się umówimy między trzecią a czwartą"
      Panienka się oburzyła, coś napisała, rzuciła i wyszła.
      Facuś czyta: "Między trzecią a czwartą to ty się umów z krową!"
      • jaszczuria Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 05.07.04, 15:05
        **
        spotykają się dwaj koledzy. jeden mówi do drugiego: ty masz brudniejsze nogi
        ode mnie. - nic dziwnego, przecież jestem starszy.

        ** gospodarz skarży się, że do jego zagrody co noc zakrada się wilk. leśniczy
        radzi: podłóżcie mu kawał świeżego mięsa. Po kilku dniach się spotykają.
        Leśniczy pyta: posłuchaliście rady? - tak.- I co ? - teraz przychodza dwa wilki

        ** dwaj mężczyźni piją w barze. jeden do drugiego: nie pij już więcej, bo mi
        się twoja twarz zamazuje

        ** Malinowska pyta męża : czy pozwolimy naszej Asi wyjść za Kowalskiego ? -
        naturalnie. To jedyny sposób aby się na nich odegrać

        **kolega do kolegi : co porabiasz ? - Potwornie się nudzę. : to wstąp do
        naszego chóru. Opowiadamy dowcipy, gramy w karty, tańczymy, popijamy. - a kiedy
        śpiewacie ? : kiedy wracamy do domu
        • balbinia wierszyk - Unia europejska :)) 06.07.04, 13:32
          Siedzą w pociągu ważni Unici,
          Grubi, nadęci, lekko podpici,
          Wiozą do Polski ustaw czterdzieści,
          Każda w wagonie ledwo się mieści,
          Pierwsza zawiera setki koncesji,
          Pewną przyczynę rychłej recesji,
          Druga przynosi drogą benzynę,
          Kolejną naszych nieszczęść przyczynę,
          Trzecia wprowadza nowe podatki,
          Podnosi VATy, akcyzy, składki,
          By "ludzie pracy" pieniądze mieli,
          W kieszeniach swoich przedstawicieli,
          Czwarta rozwala polskie mleczarnie,
          Wszak smrodu i brudu to wylęgarnie,
          Piąta morderców od kary zwalnia,
          W więzieniach będzie miła sypialnia,
          Szósta pomnoży nam urzędników,
          W siódmej są wzory nowych pomników,
          W ósmej feminizm i parytety,
          Wybierz cymbałów - byle kobiety,
          W dziewiątej instrukcja indoktrynacji,
          Za hojną kasę z Eurodotacji,
          Aktorzy, panienki i dziennikarze,
          Wyklepią wszystko, co im się każe,
          Za szkolnej dziatwie,
          Przyniesie chlubę,
          Udział w błękitnym Eurojugent,
          Miłość do Unii w wierszu, w piosence,
          Wszystko co robisz, nawet w łazience -
          Robisz dla Unii, pamiętaj o tym,
          Inaczej szybko wpadniesz w kłopoty,
          Nie skończysz studiów,
          Wylecisz z pracy,
          Eurogestapo zrobi cię na "cacy",
          W dziesiątej i dalej,
          Czytać się nie chce,
          Można z pociągu wyskoczyć jeszcze...
    • sermina Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 07.07.04, 03:46
      to ja tez dorzuce cos zabawnego. na poczatek niech bedzie ten filmik :)
      www.lecia.neostrada.pl/granda.html
      wesolego ogladania i buziaki dla was :)
      • jaszczuria Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 12.07.04, 13:43
        coś z onetu:




        ZAZALENIE PANA PENISA DO DZIALU KADR :D

        Ja, niżej podpisany Penis, zwracam się o podniesienie wynagrodzenia z
        następujących powodów:
        - Wykonuję pracę fizyczną
        - Pracuję na odpowiedzialnym stanowisku
        - Przede wszystkim pracuję głową
        - Pracuję także w weekendy oraz święta państwowe
        - Pracuję w zanieczyszczonym środowisku
        - Nie otrzymuję wynagrodzeń za nadgodziny i pracę zmianową
        - Pracuję w zaciemnionych warunkach, o złej wentylacji
        - Pracuję w warunkach wysokich temperatur
        - Niebezpieczeństwo chorób zawodowych
        Penis

        Odpowiedź z Działu Kadr:
        W nawiązaniu do poruszonych argumentów informujemy, że uważamy je za całkowicie
        bezzasadne, ponieważ:
        - Nie pracuje Pan w systemie 8-godzinnym
        - Ciągły Pana sen przerywają jedynie krótkie okresy twórczej pracy
        - Nie zawsze wykonuje Pan polecenia Kierownictwa
        - Nie przebywa Pan w wyznaczonych miejscu, ale ciągle je zmienia
        - Za często robi Pan przerwy w pracy
        - Nie wykazuje się Pan inicjatywą i chęcią działania, która jest wymuszana
        presją i stymulacją Kierownictwa
        - Zostawia Pan bałagan po zakończeniu zmiany
        - Zaniedbuje Pan zdrowie i wymogi BHP, np. nie zakładając odpowiedniej odzieży
        ochronnej
        - Unika Pan pracy jedna zmiana po drugiej
        - Czasami opuszcza Pan miejsce wyznaczone przed ustalonym czasem
        - I nade wszystko podejrzane jest to, że przychodzi Pan i wychodzi z pracy
        taszcząc dwa podejrzanie wyglądające worki

        Kierownik Działu Kadr


        • balbinia dostalam mailem 10.10.04, 14:47
          Z korespondencji przychodzacej, czyli....
          > Z czego smieja siê stewardessy z LOT-u?
          > Polscy pasa¿erowie w akcji! ;)))
          >
          > Pasa¿er: "Pani powie temu tam, ¿eby swoje manele z
          > mojego pawlacza zabra³."
          >
          > **************
          >
          > Pasa¿erka: "Czy kibel to tam w sieni?"
          > (wskazujac na tylna kuchniê)
          >
          > **************
          >
          > Pasa¿erka: - Czy lecimy ju¿ nad Atlantykiem?
          > Stewardessa: - Jeszcze nie.
          > Pasa¿erka: - To co tak ciagnie po nogach???
          >
          > **************
          >
          > Pasa¿er: - Poproszê drinka.
          > Stewardessa: - Jakiego?
          > Pasa¿er: - No drinka!
          >
          > **************
          >
          > Na pytanie "Czego siê Pan/Pani napije?"
          > - Poproszê oran¿ d¿us, mo¿e byæ jab³kowy.
          > - Poproszê o sok z piczy.
          > - Whisky on the rocks, ale bez lodu
          > - Poproszê o bia³a na Helenie.
          > (czytaj: wódka z sokiem firmy "Helena")
          >
          > **************
          >
          > Karty ladowania w USA - co wpisuja pasa¿erowie:
          > Sex: nie dotyczy
          > Sex: dziewica
          > Sex: trzy razy w tygodniu
          >
          > Ile osób podró¿uje z Panem/Pania:
          > 243 + 10 osób za³ogi
          >
          > **************
          >
          > Edyta Górniak w drodze do Londynu:
          > Stewardessa:
          > - Zamawia³a Pani porcje wegetariañska?
          > Czy mogê prosiæ o Pani nazwisko?
          > Edyta z oburzeniem w g³osie:
          > - To pani nie wie jak ja siê nazywam?
          > Stewardessa: - A pani wie jak ja siê nazywam?
          >
          > ===========================================================
          >
          > I mi³ej niedzieli ¿yczê :)

    • maroon Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 10.10.04, 17:03
      Moim niekwestionowanym faworytem jest Książka skarg i wniosków. Swego czasu
      wpisy do książek drukowała "Gazeta". Oto niektóre "kwiatki":
      Skarga z 1983 roku:
      Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia uruchomienia drugiego
      stanowiska kasowego, mimo ze w sklepie są cztery pracownice. Dwie siedzą sobie
      na zapleczu i pija herbatę. Ponadto kierowniczka ubliżała mi przy wpis... (tu
      książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ja klientowi z całej
      siły wyrwał - przyp. red.)
      Wpis kierowniczki:
      NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w sklepie była duża
      kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów jak olej,
      margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru. Ponadto klient
      ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma dużo
      nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!

      Skarga z 1985 roku:
      Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić się w kolejce.
      Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa poranna jest
      zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniowa (o godz. 8) i popołudniowa (o godz.
      16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20
      osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale nie wiedziały, co będzie,
      tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy wiec w
      ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się, ze wszystkiego jest b. mało.
      A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały. Domagaliśmy się kontroli
      komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na
      te społeczna inicjatywę - R. Kopal, A. Bedkowska, S. Jedrzejczyj, D. Kozlowska.
      Wyjaśnienie kierowniczki:
      Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla kolonii.

      Skarga z 1985 roku:
      Kupiłam nieświeże drożdże, pól kilo. Nie chciano mi ich wymienić - Wawelska
      Wyjaśnienie kierowniczki:
      Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione rzekomo w naszym sklepie 3
      dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy papier pakowy, którego to
      papieru sklep nie posiada od pól roku - a wiec drożdże nie nasze.

      Skarga z 1988 roku:
      Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie nie chciano mi ich
      sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki - Jerzy Kawa.
      Dopisek kierownika:
      Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu, był już zdenerwowany. Ubliżał
      mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta, tłumacząc sytuacje obecnego
      braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał pretensje i ubliżał. A co do
      wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach.
    • maroon Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 10.10.04, 17:05
      Skarga z 1987 roku:
      O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz. 9 baleron został
      wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego wydania wędlin z
      chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, ze kierowniczka zabrała
      klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka oświadczyła, ze nic w chłodni
      nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania ekspedientki (znaczące mruganie
      okiem) wynikało, ze towar jest. Jako klienci zażądaliśmy komisyjnego
      sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego, twierdząc, ze to nie
      nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do zabierania klucza. Nie
      wierzymy, że w chłodni była tylko słonina, bo w tym wypadku zamykanie jej nie
      miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa Żmudzka, Anna Dobrowolska.
      Wyjaśnienie kierowniczki:
      Była wolna sobota. Dostałam odrzut wędliny - 30 kg baleronu. Nie wprowadziłam
      wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez jakichkolwiek zatargów ze strony
      klienta. O godz. 9 skończył się wiec towar. A w chłodni naprawdę nic nie
      miałam.

      Skarga z 1985 roku:
      Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na dziecinna kartkę,
      tłumacząc, ze nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym sklepie. To prawda,
      ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy godziny handlu. I gdzie
      ja potem lipcowa kartkę zrealizuje? Mam dzieci 2 i 4 lata. Czy ludzkie
      podejście nie obowiązuje? - Pokrop.
      Dopisek innej osoby:
      Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka miała słuszna racje.
      Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z niezarejestrowanymi kartkami, bo za
      mało jest wędlin - Mrówka.
      Wyjaśnienie kierowniczki sklepu:
      Klientka Pokrop była bardzo zdenerwowana, gdyż inne osoby z kolejki nie
      pozwoliły jej obsłużyć.

      Skarga z 1988 roku:
      Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, ze mam II grupę
      inwalidzka i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie uznała tego,
      była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku i otrzymałam
      23 dkg. Zaznaczam, ze jestem po bardzo ciężkiej operacji i wszędzie jest to
      zaświadczenie respektowane - Czesława Gorzowska.

    • maroon Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 10.10.04, 17:07
      Skarga z 1978 roku:
      W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna" była pani Rawicka,
      która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się w salonie perfumeryjnym.
      Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum. Uważam zachowanie
      ekspedientki za katastrofalne i żądam satysfakcji - Iwonicka Jadwiga.
      Dopisek innej osoby:
      Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, ze zarzuty tej obywatelki są
      bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i arogancko - mówiła
      podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do pracy w PGR - Jadwiga
      Kolodziejczyk.
      Wyjaśnienie kierowniczki:
      Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensja klientki, która żądała od
      ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie zapakowanej wody francuskiej
      Jean po 800 zł. W związku z odmowa wszczęła awanturę.

      Skarga z 1988 roku:
      Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny).
      Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą:
      Miód znajdujący się na wystawie będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już
      sporządzona lista na te towary, ale klient stwierdził, ze tyle to on nie będzie
      czekał.
      Skarga z 1984 roku:
      Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, ze klient
      powinien najpierw się wyszumieć - Ewa Akowska

      Skarga z 1985 roku:
      Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała biały ser na wagę
      (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz wiec bardzo proszę, aby był w tym
      sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już nie słyszę "nie
      dostajemy sera na wagę" - J. Tender.
      Wyjaśnienie kierowniczki:
      Nie dostajemy sera na wagę.


      Skarga z 1988 roku:
      Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymację II grupy
      inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie obsłużyć poza
      kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas ubliżała, co spowodowało
      podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek jej zachowania jakiś wulgarny
      typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, że ma w dupie moją legitymację
      inwalidzką - Stanisława Ostrowska.
      Dopisek innej osoby:
      Byłem świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała się, ze nas tu
      wszystkich urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inna reakcję stojących w 30-
      osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami, ale czy muszą
      robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie wychodzą z pracy, i
      przeszkadzać. Poza tym kawa jest używką, a nie artykułem pierwszej potrzeby -
      Mialkowski.

    • maroon Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 10.10.04, 17:08
      Skarga z 1983 roku:
      Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek faraona (podpis
      nieczytelny).
      Dopisek kierowniczki:
      Klient był w stanie nietrzeźwym.

      Pochwala z 1980 roku:
      W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż przyjemnie postać chwilę w
      kolejce - Beata Malaszko.
      Dopisek:
      My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwal (tu następuje
      10 podpisów).
      Kolejny dopisek:
      Jako kierownik sklepu dziękuje za słowa uznania - Wojciechowska.

      Skarga z 1983 roku:
      Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu jegomościowi sprzedano w tym
      czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.
      Wyjaśnienie kierowniczki:
      Zacznę od początku. O godz. 14 przywieziono do naszego sklepu cukier, kory miął
      być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się po mieście i spowodowała
      szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich oczach rozgrywała się
      prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W tym kotle wywiesiłam
      więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie patrząc nawet, co tam
      napisane, że przerwa albo remanent, i uciekłam na tyły na zaplecze. Była godz.
      18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie
      targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę.
      Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie mogłam, i się wpisała.

      Skarga z 1984 roku:
      Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie, proszę o sprzedanie mi 30
      kg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy - Wajdzik Alina.
      Dopisek kierowniczki:
      Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.

      Skarga ze stycznia 1983 roku:
      Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch palcach, którymi to palcami
      liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić - Jajnik.
      Dopisek ekspedientki:
      Osobiście uważam, ze nie ma innej możliwości jak podanie sera palcem.

    • maroon Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 10.10.04, 17:09
      Skarga z 1989 roku:
      W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki poinformowały,
      ze będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo ze stałam na początku kolejki
      uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki zachowały się b.
      brzydko. Zostałam przez jedna popchnięta z całej siły, a kiedy upadłam, siłą mi
      dywan wydarła - Irena Łyszcz
      Dopisek kierowniczki:
      Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent. Ekspedientce zwrócono
      uwagę o nietakim stosunku do klienta - Zdanowska

      Skarga z 1983 roku:
      Na wystawie są wystawione rożne sery żółte, ale w sklepie nie ma ich w
      sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w sklepie.
      Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kedzielski.
      Wyjaśnienie kierownika:
      Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy konkursowe, na których
      umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego czasu niestety brak w
      sprzedaży.


    • balbinia dostalam mailem :))) 30.10.04, 13:57
      Sprzedam encyklopedie Britanica.
      40 tomów. Stan bardzo dobry.
      Nie bedzie mi juz potrzebna.
      Ozenilem sie tydzien temu.
      Zona wie, kurwa, wszystko najlepiej.


      By³ sobie farmer, który mia³ plantacjê truskawek. Jego plantacja
      >>graniczy³a ze szpitalem dla umys³owo chorych. Pewnego dnia pracowa³ na tej
      >>swojej plantacji blisko wysokiego p³otu szpitala. Od d³u¿szego czasu
      >>przygl±da mu siê pensjonariusz i w koñcu zagaduje:
      >>- CoooO roOobisz?
      >>- Truskawki.
      >>- CoooO roOobisz?
      >- Uprawiam truskawki.
      - CoooO roOobisz?
      - Uprawiam truskawki. W³a¶nie je nawo¿ê. - nieco ju¿ poirytowanym g³osem
      - CoooO roOobisz?
      Farmer pomy¶la³, ¿e to jaki¶ mocno ograniczony wiêc zmieni³ ton
      - Sypiê nawóz na truskawki.
      - CoooO roOobisz?
      - Biorê nawóz, o tak i sypiê z góry na truskawki, widzisz?! - lekko
      wkurzony ale nadal opanowany
      - CoooO roOobisz?
      Farmer ostro ju¿ siê wkurzy³ i krzyczy;
      -Truskawki gównem posypujê!!!
      MyyyY w Zaak³adzie, to pooOosyypujeemy ccccukrem. Aale u nas wszyyscy s±
      pierdolniêci...
    • balbinia podzial szefow 30.10.04, 13:59
      Podzia³ szefów
      >
      >>
      >
      >>Szefów dzielimy na 5 grup:
      >
      >>1. Peda³ów.
      >>2. Superpeda³ów.
      >>3. Antypeda³ów.
      >>4. Peda³ów-magików.
      >>5. Peda³ów-pirotechników.



      >>Dlaczego ?
      >>Szef peda³ mówi: "Ja Ciê Kowalski wypierdolê..."
      >>Szef superpeda³ mówi: "Ja Was wszystkich wypierdolê".
      >>Szef antypeda³ mówi: "Ja siê Kowalski z Tob± pierdoliæ nie bêdê!"
      Szef peda³-magik mówi: "Ja Ciê Kowalski tak wypierdolê, ¿e ty nawet nie
      zauwa¿ysz kiedy"
      Szef peda³-pirotechnik mówi: "Ja Ciê Kowalski wypierdolê z hukiem".
      >

      >>P.S.
      >>Jest jeszcze Szef peda³-McGyver: "Ja Was Kowalski wypierdolê ! w kosmos
      >>go³ymi rêkami...".
    • jedrus1a Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 31.10.04, 00:11
      Z kawałków Zibiego;

      Kiedy Eskimos poznaje że jest zimno?

      Wtedy gdy psy zaprzęgowe pękają* na zakrętach.


      pękać – puszczać wiatry w srefie polarnej
      puszczać bąki – w strefie umiarkowanej
      puszczać bengale – w strefie tropikalnej


      Pozdro.

      Jędruś

      :)
    • telemasca Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 08.11.04, 22:39
      POLECAM GORACO!!! Uwielbiam ten teledysk!!! Radze jednak zastopowac, poczekac
      troszke az sie caly zaladuje i dopiero puscic zeby nie przerywalo :)
      www.freewebs.com/doctorpicture_videos/vid.htm
    • jedrus1a Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 10.11.04, 22:06
      Z kawałków Zibiego

      Teściowa podarowała zięciowi w prezencie urodzinowym dwa krawaty.
      Zięć chcą sprawić teściowej przyjemność założył jeden z nich.
      Fragment dyskusji:

      T.: Co tamten ci się niepodoba?!
      Z.: Przecież dwóch na raz nie założę.

      Pozdro.
      Jędruś
    • jedrus1a Re: humor (niekoniecznie wegetarianski) :))) 15.11.04, 23:29
      Katalog bąków
      www.bercik.wiersze.pl/Prezentacje/katalog-bakow.pps
      Pozdro.
      Jędruś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka