drevni.kocur
13.11.05, 15:28
takie odnoszę wrażenie po zapoznaniu sie z etycznymi jej aspektami
nie przemawia do mnie argument "nie chcemy zabijać czujących istot, ale coś
przecież trzeba jeść, więc jemy rośliny" częściowo się zgadzam - niestety tak
jest już świat urządzony, że aby przeżyć jedne istoty muszą pożerać inne, ale
wniosku kompletnie nie rozumiem.
oto moje wątpliwości:
1. istoty żywe to nie tylko zwierzęta ale i rośliny - ostatnie eksperymenty
dowodzą, że one też CZUJĄ (na tzw. "wykrywaczu kłamstw" można zarejestrować
ich gwałtowną reakcję na zrywanie i przypalanie liści, itp.), porozumiewają
się ze sobą (gdy jakaś roślina zostaje zaatakowana przez szkodniki, reagują
(np. wydzielaniem obronnych toksyn do liści) nawet te oddalone o kilkaset
metrów). dlaczego więc za "czujące" istoty uważa sie więc głównie / jedynie
zwierzęta? dlaczego im się współczuje, a roślinom nie? czy jedne istoty
cierpią podczas zabijania bardziej, a inne mniej? czy życie roślin jest mniej
wartościowe od życia zwierząt, więc można je zabijać dla pokarmu, a zwierzęta
nie?
2. czy nasze współczucie wobec zwierząt nie bierze się przypadkiem z tego ,
że są one bardziej podobne do CZŁOWIEKA niż inne organizmy? komu bardziej
współczujemy - innemu człowiekowi, psu, mrówce czy sałacie? dlaczego? czy nie
jest to przypadkiem współczucie do NAS SAMYCH, a nie "poszanowanie życia" w
ogóle? czy instynkt samozachowawczy każe nam chronić to, co zbliżone jest do
naszego gatunku, a inne uważać za mniej godne ochrony? sałata to przecież też
żyjąca istota, którą trzeba zabić, żeby ją zjeść - tyle, że tak odmienna od
nas, że aż samo określenie "czująca sałata" brzmi jakoś komicznie. ale czy w
rzeczywistości zrywana=zabijana sałata cierpi równie silnie, co świnia,
której podrzyna sie gardło? czy cierpienie dwóch istot żywych można
porównywać i wybierać, które z nich jest mniejsze?
To oczywiste, że dla nas - ludzi, człowiek ważniejszy od sałaty. ale czy nasz
wybór jest jakimś uniwersalnym naturalnym prawem? czy wybór "zwierzę
ważniejsze od rośliny" jest odzwierciedleniem takiej "preferencji" Natury?
3. wiemy, kiedy zwierzę umiera, kiedy nic już nie czuje. a kiedy umiera i
przestaje czuć roślina? kiedy ją wyrywamy z ziemi, szatkujemy, wrzucamy do
wrzątku? kiedy robimy jej krzywdę, a kiedy nie?
4. zabijając np. 1 krowę człowiek ma jedzenie na długi okres czasu. jeśli
miałby się równie długo posilać roślinami, musiałby zabić o wiele więcej z
nich - czyli dużo więcej istot żywych. jak to się ma do współczucia i
poszanowania życia? a może powinniśmy jeść tylko owoce (nie przyczyniają się
do śmierci rośliny) lub padlinę? a co z tzw. "życiem potencjalnym" zawartym w
nasionach i jajkach? (pomyślcie ile takich zarodków jest w zwyczajnym
makowcu!!) co jest najbardziej "etyczne"?
5. czy "żywieniowa moralność" odnosi sie jedynie do człowieka , czy do innych
zwierząt (sic!) też? owca pożywiając się jest mniej okrutna od wilka?
fakt - człowiek ma rozum i świadomość tego, co robi. ale czy to jego wina, że
białko ryby jest dla niego zdrowsze i lepiej przyswajalne od białka soi?
człowiek jest podobno wszystkożerny (wskazuje na to uzębienie), czy zatem
jedzenie roślin ORAZ mięsa -zgodnIe z naturą, jest niemoralne?
6. Czy nie lepiej skupić sie na walce o bardziej humanitarne warunki hodowli
i uśmiercania w celach żywieniowych zwierząt I roślin oraz o racjonalne
gospodarowanie tak uzyskanym jedzeniem? a może powinniśmy zacząć prowadzić
badania nad jedzeniem wytwarzanym syntetyzcnie ze związków chemicznych?
Co o tym wszystkim myślicie?
Zapraszam do KULTURALNEJ dyskusji! :)