Gość: Radek
IP: *.jmdi.pl
08.03.11, 21:11
Dzisiaj wybrałem się na drugi koniec Warszawy, okolice Domaniewskiej/Postępu. Pobudowali tam masę nowych biurowców, ale zapomnieli o odpowiedniej ilości miejsc parkingowych. Samochody tłoczą się jeden na drugim. Ja również zaparkowałem przy ulicy - i to był mój błąd. Po 2 godzinach samochodu już nie było. Został odholowany.
Pytam strażnika miejskiego (który akurat robił zdjęcia i spisywał kolejny, źle zaparkowany samochód) - co się stało? dlaczego? co robić? No i zacząłem zwiedzanie Warszawy...
Taksówka... ul. Smolna 12 (Straż Miejska)... kwit z opłatą (360 zł za odholowanie + 28 zł za pierwszą dobę parkingu) + mandat (100 zł) + punkty (1 pkt)... poczta (co by opłacić ten kwit)... powrót na Smolną (co by dostać zgodę na odbiór samochodu)... Taksówką na parking depozytowy (okolice Blue City) co by odebrać samochód...
Wszystko dobrze się skończyło - samochód odzyskany...
Mój błąd, zdarzyło się pierwszy raz - nauczka na przyszłość...
Tylko dlaczego to jest takie drogie? - wiem, wiem... zaraz przeczytam wypowiedzi tych, którzy nie jeżdżą samochodami, albo zawsze jeżdżą i parkują zgodnie z przepisami, albo im się coś takiego jeszcze nie trafiło (czyli tak jak mi do tej pory) - że kara ma być słona. Ale ta kara wynosi tyle co przejechanie na czerwonym świetle albo wyprzedzanie na przejściu dla pieszych - a to są przecież znacznie poważniejsze i groźniejsze wykroczenia.
Pan Strażnik Miejski powiedział, że te 360 zł to ustaliła Rada Powiatu. Przy następnych wyborach odpytam kandydatów do Rady Powiatu co zamierzają z tym zrobić.
I dlaczego wszystkiego nie można załatwić od razu na parkingu depozytowym?