PROŚBA O POMOC

02.02.06, 13:14
Moze zaczne od poczatku.
W wyniku infekcji okoloporodowej Michalek ulegl niedotlenieniu. Efektem
tego bylo wzmozone napiecie miesniowe i asymetria cialka. Grozil mu
nawet niedowlad lewej strony. Nasza pediatra oczywiscie nie widziala
problemu. Prywatnie poszlismy do neurologa, ktory skierowal nas na
rehabilitacje. Michal cwiczyl do 14-go miesiaca zycia. Odetchnelam, gdy
okazalo sie, ze wszystko jest juz ok. W czasie jego rehabilitacji
poznalam poprzez forum wiele mam rehabilitujacych swoje dzieci. Z
wieloma zaprzyjaznilam sie. W listopadzie pojechalam z dziecmi do
Poznania, do jednej z nich. Niestety jej maz zostawil na kuchennym
blacie swiezo zaparzona herbate. Postawil ja na brzegu lady wsrod
pudelek. Kubek byl calkowicie niewidoczny dla patrzacych z boku.
Niestety swietnie bylo go widac z dolu... Michal go dojrzal i wylal na
siebie. W pierwszej chwili nie wiedzialam co sie dzieje, myslalam, ze
ten PUSTY kubek uderzyl go w glowke. Szokiem dla mnie byl widok meza
kolezanki, ktory zlapal Michalka i wsadzil go pod zimna wode. Dopiero
wtedy uswiadomilam sobie co tak naprawde sie stalosad Dla mnie bylo to
nie do pomyslenia. Mimo, ze zyjemy skromnie, w kuchni jest zamontowana
bramka, ktora zrobil moj maz. Od zawsze dzieci nie mialy wstepu do
kuchni, a z kuchni nic sie nie wynosi, tymbardziej czegos tak groznego
dla dziecka jak wrzatek. Wracajac do wydarzen w Poznaniu, to kolejnym
moim krokiem bylo polewanie Michalka zimnym prysznicem. Stalam tam razem
z nim i patrzylam jak jego skora splywa z woda. To bylo straszne. Piszac
to mam dreszcze. Stalam tam i modlilam sie, zeby nie stracil wzroku.
Jeszcze nie wiedzialam, ze wrzatek poparzyl rowniez klatke i raczke.
Przyjechalo pogotowie. Rozcieli na Michalku ubranko i probowali zalozyc
mu wenflon. Poniewaz Maluszek 20 minut spedzil pod bierzaca zimna woda
nie mogli znalezc zylki. Pokuli go bardzo. Dopiero w karetce dali mu
czopek. Ja ociekajaca woda, boso bylam stale z nim. Potem byl szpital.
Prawie 3 tygodnie. Nie bede juz sie rozpisywac na ten temat. Moze innym
razem.
Wychodzac ze szpitala, czekajac na pociag do Warszawy Michalek uslyszal
od meza kolezanki: bedziesz teraz prawdziwym facetem, facetem z
bliznami. I to wszystko.
Teraz robie wszystko, co mozliwe, zeby te blizny byly jak najmniej
widoczne. Nie mozna ich usunac, mozna tylko poprawic ich wyglad.

Dlatego zwracam się z ogromną prośbą, nie dla siebie, dla mojego synka.
Oparzenie objęło 16% ciałka: lewy policzek, szyja, część klatki
piersiowej i lewe przedramię.
Jestem osobą bezrobotną, bez prawa do zasiłku. Razem z mężem wychowujemy
dwójkę dzieci. Córka jest w wieku szkolnym. Michałek ma obecnie 18
miesięcy i jest bardzo pogodnym chłopczykiem. Niestety leczenie blizn
jest bardzo kosztowne. Dzięki pomocy wielu osób udawało nam sie do tej
pory leczyć Michalka wg zalecej chirurga
dziecięcego. Jak widać na załączonych zdjęciach skóra ładnie sie goi.
Jednak w związku z rozpoczynającym się właśnie procesem przerostu blizn
zalecono nam bardzo kosztowną kurację. Aby uchronić naszego synka od
szpecących narośli zalecono:
ubranko uciskowe (koszt od 400 do 900 zł) starcza na okres od 3 do 6
miesięcy,
plastry silikonowe (od 100 do 400 zł) starczaja na okres 3 miesięcy,
żel silikonowy (koszt od 80 do 190 zł) starcza na 4 dni.
Zalecono rownież zabiegi rehabilitacyjne:
terapia laserowa (10 cykli to koszt około 200zł)powinnismy przejsc
takich cykli okolo 10,
jonofereza (1 zabieg to 8 zł) Michal powinien przejść około 60 zabiegów.
Część zabiegów będzie mozna wykonać w ramach NFZ, ale to tylko 10% tego,
co potrzeba... Koszty maści, żeli i plastrów nie są niestety w żaden
sposób refundowane... Staram sie o pomoc w fundacjach, jak rownież w
Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, ale to jest tylko kropla w morzu.

Jeśli mogłabym prosić i Państwa o pomoc, to byłabym ogromnie wdzieczna:
może to być tubka żelu Veraderm, może jakiś plaster silikonowy Cica-Care
12x15 cm, albo Silon SES 20x25 cm , lub chociaż symboliczna złotówka.

Bardzo proszę o pomoc! Tak bardzo bym chciała, by mojego kochanego synka
nie szpeciły blizny...

Jeśli byliby Państwo tak łaskawi i zainteresowali się moją prośbą,
bardzo proszę o kontakt:

makoba@gazeta.pl
Pełna wersja