Dodaj do ulubionych

Dzień ojca

22.06.11, 17:20
Sytuacja b. skomplikowana. Zaczęłam opisywać, ale będąc nawet nie w połowie wyszłaby z jedna strona A4. Po krótce - był chujem, dostałam od niego bpd. Teraz umiera ze względu na chorobę. Jak się o niej dowiedział zaczął być 'kochanym tatusiem'. Ja natomiast wyprowadziłam się daleko z domu. Zrobił mi z życia gówno, z któego sama wychodziłam. 8.06.2011 kiedy dzwoniłam do mamy, ale on odebrał - po raz pierwszy w życiu powiedział mi, że mnie kocha. Czekałam na to 20 lat. Jutro dzień ojca. Olać go, złożyć formalne życzenia czy co? Tak strasznie potrzebuję taty, teraz jest taki, jakim powinien być całe życie, jakiego potrzebowałam jako małe dziecko. Ale ze względu na przeszłość i poczucie godności własnej osoby - muszę go odpychać A TO TAK KUREWSKO BOLI.
Co robić?
Jak Wy postępujecie z takimi rodzicami?
Obserwuj wątek
    • bloodyandblunt Re: Dzień ojca 22.06.11, 18:23
      Z moim ojcem nie rozmawiam już parę lat. Cóż ma swoje jazdy, ja swoje. Wywaliłem go kiedyś z z mieszkania w którym mieszkam. Od tej pory między nami jest NIC. Ale cóż bym dał żeby powiedział że mnie kocha (nawet śmiertelnie chory i z jakiś swoich motywacji może zbyt póżnych) Kurcze to jest trudna sprawa moje dziś z nim to syf nawet nie spojrze nie pomyśle
      ale moze właśnie w takie krytycznej chwili byłby szczery , niewiem. Kur%$@@ niewiem jak jest naprawdę trudne i pewnie sie niedowiem
      życzę ci żebyś żebyś to zrozumiała bo pewnie mi nie będzie dane
    • 3bsp Re: Dzień ojca 23.06.11, 12:13
      Co robić?
      WYBACZYĆ!!!
      Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaka jest cudowna moc wybaczenia.
      Zrób w tej relacji wreszcie coś dla siebie,taki mały podarek ze świadomością, że oczyszczasz się ze złych emocji.
      Pomyśl, że np. nienawiść nie zabija przedmiotu nienawiści, ale nas samych.
      Podbuduj swoje poczucie własnej wartości, której mizeria podsuwa ci złe myśli i poczuj się wielka wybaczając.
      A swoja drogą pomyśl, że ten człowiek też zapewne był uwikłany przez swą nieświadomość, może jego też nie nauczono tak naprawdę kochać, a miłość była dla niego pojęciem abstrakcyjnym.
      Tak powstaje karambol pokoleń.
      Wierz mi, gdyby umiał kochać, kochałby Ciebie z całego serca!!!
      Pomyśl jeszcze o jednym; gdy odejdzie pozostanie w tobie poczucie winy, które bedzie cię dręczyć aż do ostatnich twych dni.
      Naprawdę warto wybaczać. Działa jak reset w komputerze.
      • kara.mija Re: Dzień ojca 23.06.11, 19:46
        Złóż mu te życzenia
        Ja swojemu składam chociaż nie wiem czy nie ma tego w 4 literach ....... Też nigdy nie usłyszałam od niego słów Kocham Cię ale i sama mu tego nie mówiłam nigdy .... moje dzieci to z niego wykrzesały ..... na proste dziecięce kocham Cię dziadku po chwili wahania odpowiedział ja też Cię kocham - byłam w szoku .....
      • leukano Re: Dzień ojca 23.06.11, 20:28
        wiem, jaką może dać moc wybaczenie.
        Modle się od paru lat do Boga, żeby pozwolił mi to zrobić.
        • 3bsp Re: Dzień ojca 24.06.11, 10:52
          leukano napisała:
          > Modle się od paru lat do Boga, żeby pozwolił mi to zrobić.

          Wiesz, był taki gość, co z góry Synaj przyniósł kamienne tablice i tam był taki paragraf, bodajże numer 4.
          Jeśli mnie pamięć nie opuszcza, to paragraf ów nie miał nowelizacji i obowiązuje w pierwotnym znaczeniu.
          Jeśli zaś chodzi o pozwolenie to ON nie tylko dawno temu pozwolił Ci ale i pewnie nakazał, tylko ty próbujesz go obarczyć problemem, aby jakby co, nie było na ciebie.
          Na tym polega dojrzałość, że sami podejmujemy decyzję i bierzemy za nią odpowiedzialność a o wsparcie możemy się modlić, gdy sił nie starcza.
          By dodać ci otuchy opowiem ci historyjkę:
          Wpada uczeń do namiotu mistrza i mówi:
          Wreszcie poznałem siłę wiary. Ona pozwoliła mi tak dalece zaufać Bogu, ze nawet nie uwiązałem wielbłąda.
          Durniu, rzecze mistrz, Bóg ma ważniejsze problemy niż pilnowanie twojego wielbłąda.
          Pozdrawiam

          • perpetua-mobila Re: Dzień ojca 28.06.11, 11:09

            > Jeśli zaś chodzi o pozwolenie to ON nie tylko dawno temu pozwolił Ci ale i pewn
            > ie nakazał, tylko ty próbujesz go obarczyć problemem, aby jakby co, nie było na
            > ciebie.

            Glupoty gadacie- tyle Wam powiem (bez obrazy).

            Fakt- wybaczenie jest ważne, ale tylko takie, które płynie z WŁASNEJ potrzeby, nie z nakazu. Na siłe to sie kupe robi, nie wybacza, bo może z tego wyniknąć jeszce większa wewnętrzna sraka, a po co robić sobie badziew na własnym podwórku?...
            Uważam również, że błędem jest traktować wybaczenie jako monety przetargowej, tzn. "wybacze to a nóż pokocha i stanie sie wymarzonym rodzicem". Nie moja droga- mamy takich rodziców jacy nas spłodzili, a nie takich, których sobie wymarzymy. I chociaż byś zniosła jajo tu na środku, to mogło tak się zdarzyć, że to właśnie choroba tylko i wyłącznie i strach przed nią nakłonił Twojego ojca do zmiany frontu. Mogło również być tak, że rzeczywiście głęboko wszystko przemyślał. Opcji jest bardzo wiele, dlatego właśnie tak bardzo ważne jest to, żebyś teraz sama się zastanowiła co chcesz z tym fantem zrobić, żebyś później nie żałoewała i nie miała do siebie pretensji, nawet jeśli np. znów sie wykręci tyłkiem do Ciebie.

            I napisz czy w końcu złożyłaś te życzenia, wszak już po dniu ojca;)

            • 3bsp Re: Dzień ojca 28.06.11, 12:52
              Pisząc teksty, musimy sobie uświadomić, że używamy słów, których znaczenie rozumiemy i używamy ich, znając relację między znaczeniem podstawowym wyrazu a jego znaczeniem w kontekście użycia czy wypowiedzenia. Nazywa się to bodajże semantyka.
              Jeśli to nie funkcjonuje, powstaje intelektualny groch z kapustą, czy jak kto woli bełkot.
              Poza tym tekst niesie ze sobą treść, będącą sztuką semantyczną.
              Aby dopełnić dzieła zrozumienia należy uruchomić intelekt, bo bez tego "tyciego" elementu, choć byśmy się wysilali - a jak twierdzisz; "na siłe to sie kupe robi", wszystko nie ma sensu.
              Droga perpetua-mobila, mam nieodparte wrażenie, że nie przeczytałaś uważnie tekstu, zlekceważyłaś sztukę semantyczną i w dodatku nie włączyłaś intelektu co zaowocowało stwierdzeniem:
              >Glupoty gadacie- tyle Wam powiem (bez obrazy).
              Pomyliłaś WYBACZENIE z ZADOŚĆUCZYNIENIEM i EKSPIACJĄ rozumiana w sensie ogólnym, przez co wypaczyłaś sens przesłania.
              Nie zrozumiałaś korelacji logicznej pomiędzy stwierdzeniami:
              > Modle się od paru lat do Boga, żeby pozwolił mi to zrobić
              i
              > Jeśli zaś chodzi o pozwolenie to ON nie tylko dawno temu pozwolił Ci ale i pewnie
              > nakazał, tylko ty próbujesz go obarczyć problemem, aby jakby co, nie było na
              > ciebie.
              użytej w kontekście, przesłań jakie niesie ze sobą Stary Testament we fragmentach odnoszących się do 4-go przykazania a ich zrozumieniem.
              Następnym razem jeśli coś napiszesz i osadzisz błagam - przemyśl
              Nic na siłe - ty wiesz.....

              • perpetua-mobila Re: Dzień ojca 29.06.11, 20:01
                To wspaniale że przypomniałaś wszystkim, na czym polegają główne kanony dyskusji i przedstawiania własnych poglądów. Jako że już od jakiegoś czasu posiadam takową wiedzę, kiedy jest to konieczne- korzystam z niej. Niemniej przyjemnie mi, że otoczyłaś mnie swoją erudycją:) Nie ma to jednak wpływu na moje zdanie, które było w pełni przemyślane i nie zmienie frontu tylko dlatego, że wydaje Ci się, że nie przeczytałam uważnie tego co napisałam. Od tego jest forum żeby przedstawić na nim swoje zdanie, nawet jeśli inni się z nim nie zgadzają. Dlatego dodam tylko, że podpisuje się rękoma i nogami pod tym, co napisałam wcześniej (tak gdyby ktoś miał ku temu jakieś wątpliwości:).
                • bloodyandblunt Re: Dzień ojca 29.06.11, 20:37
                  hihihihi rozwala taka kategoryczność ale mam podobne wrażenia ;)))
                • 3bsp Re: Dzień ojca 30.06.11, 22:54
                  Nieuprzejmością z mej strony byłoby nie odpowiedzieć na twój post, droga perpetua-mobila.
                  Pragnę cię zapewnić, że szanuję twój pogląd i pozorną odmienność w podejściu do kluczowego zagadnienia.
                  Napisałem na temat decyzji o wybaczeniu:
                  > Na tym polega dojrzałość, że sami podejmujemy decyzję i bierzemy za nią odpowiedzialność….
                  Ty napisałaś:
                  > Fakt- wybaczenie jest ważne, ale tylko takie, które płynie z WŁASNEJ potrzeby, nie z nakazu
                  Może język jest inny ale sens pozostaje ten sam: decyzja o wybaczeniu należy tylko do nas, natomiast nakazy moralne są tylko „drogowskazem informacyjnym” – czy z niego skorzystamy, zależy to tylko od nas.
                  Dalej piszesz:
                  > Uważam również, że błędem jest traktować wybaczenie jako monety przetargowej
                  Masz całkowitą rację bo wtedy nie jest to wybaczenie ale kupczenie i tego dotyczy, moim skromnym zdaniem, dalszy ciąg twego postu.
                  Nie jestem mędrkiem, popisującym się erudycją, ale człowiekiem, który aż nadto doświadczał piekła neurozy i zatruwał innym życie, chcąc ich zmienić na miarę swych neurotycznych ideałów, zanim skonstatowałem, że to ja winieniem się zmienić. Dzięki ciężkiej, długotrwałej pracy nad sobą, mogłem zobaczyć siebie z dystansu. Wierz mi, naprawdę nieciekawy to widok.
                  Wybacz mi mój wywód o semantyce, ale gdy nie rozumiemy do końca znaczenia słów, nie będziemy ich „czuli”, to: warunkować będziemy wybaczenie, uprawiali miłość, nazywali żądzę miłością, relatywizowali zasady moralne i temu podobne semantyczne absurdy, które tworzą chaos wokół nas.
                  To jedna z dróg do zniewolenia własnej osobowości poprzez niezrozumienie. Uświadomienie sobie tego faktu, jest jednym z warunków procesu zdrowienia.
                  Pisząc:
                  >"wybacze to a nóż pokocha i stanie sie wymarzonym rodzicem". Nie moja droga- mamy takich >rodziców jacy nas spłodzili, a nie takich, których sobie wymarzymy
                  To brutalna prawda, ale jest i inna o której piszę:
                  >A swoja drogą pomyśl, że ten człowiek też zapewne był uwikłany przez swą nieświadomość, może >jego też nie nauczono tak naprawdę kochać, a miłość była dla niego pojęciem abstrakcyjnym.
                  >Wierz mi, gdyby umiał kochać, kochałby Ciebie z całego serca!!!
                  Masz odwagę być odpowiedzialnym sędzią i wydać wyrok skazujący?
                  Co uzyskasz? Satysfakcję, wniebowstąpienie przez pognębienie, wymierzysz dziejowa sprawiedliwość.
                  Wybacz mi, ale mściwość i pielęgnowanie żali, a takie odniosłem wrażenie czytając twój post, prowadzi do autodestrukcji i nie rozwiązuje niczego.
                  Czy o to w tym wszystkim chodzi?
                  Widzisz miłość i żądza wyglądają niemal identycznie ale są przeciwnymi biegunami a pomiędzy nimi rozpięty jest lęk. Im dalej od miłości tym więcej lęku.
                  Gdy kieruje nami żądza pojawia się mściwość i chęć odwetu. Gdy kieruje nami miłość, potrafimy wybaczyć. Żądza rodzi zawsze cierpienie, nakręca błędne koła i niszczy nas. To podstępny wróg, którego nie poznawszy, pielęgnujemy w sobie. To nieodłączny towarzysz neurotycznej osobowości.
                  I na koniec:
                  >dlatego właśnie tak bardzo ważne jest to, żebyś teraz sama się zastanowiła co chcesz z tym fantem zrobić, żebyś później nie żałoewała i nie miała do siebie pretensji, nawet jeśli np. znów sie wykręci tyłkiem do Ciebie
                  Jeśli żałujemy że wybaczyliśmy droga perpetua-mobila, to tak naprawdę nie wybaczyliśmy ale zrobiliśmy kolejny pusty, neurotyczny gest w samozakłamaniu, który uraził naszą „dumę” i zrodzi z pewnością mściwość i chęć odwetu. To naprawdę droga do nikąd.
                  Pozdrawiam z wyrazami szacunku i dziękuję za polemikę.

                  • perpetua-mobila Re: Dzień ojca 30.06.11, 23:15
                    Chwytam zębami długopis, i nim również podpisuje się pod swoją wcześniejszą wypowiedzią:)
                    • bloodyandblunt Re: Dzień ojca 02.07.11, 08:56
                      Można wtrącić słówko ;)
                      Szanuję twoje wypowiedzi i erudycje 3bsp
                      ale mam nieajasne poczucie kategoryczności
                      braku pozostawienia jakiegos marginesu błędu na nieznane i niewyjasnione
                      i takiego trochę za innych spojrzenia na pewne sprawy
                      wszystko to fajne co piszesz i niby nie mozna sie przyczepić
                      ale jednak cos jest nietak nie powiem co
                      logika cie nie przebije
                      takie są moje odczucia SIC
                      • perpetua-mobila Re: Dzień ojca 02.07.11, 21:42
                        Ooo teraz też sie wtrące:) i chetnie rozwieje mglice nad niejasnymi domysłami kolegi:) z mojego punktu widzenia- mysle że i z Twojego jet tak samo tzn. czujesz a nie widzisz:) - Pan 3cośtam stawia kosmiczne tezy których broni logicznie powiązanymi ze sobą argumentami. Tworzy eseje, które są tak nużące, że średniokrajowy czytelnik po jego przeczytaniu nie jest w stanie jasno wypunktować głoszonych przez niego tez. Nic z resztą dziwnego, kiedy jest ich dosłownie kilka- ale co z tego, jeśli w obronie ich stoi długaśny wywód z całkiem zgrabnie dobranymi popierającymi je argumentami, a kiedy widzi sie jeszcze pomiedzy słowa rodem ze slownika filozoficzngo- autor zostaje okrzykniety borderowym wieszczem. Tymczasem to nic innego jak sam groch z kapustom- Rydzyk też tak ukladal przemowienia a Rubik do tego tworzy idealne tlo muzyczne.
                        • bloodyandblunt Re: Dzień ojca 03.07.11, 12:40
                          ;)))))) nie ma to jak dobrze ubrać w słowa
                          pozdrawiam
                        • 3bsp Re: Dzień ojca 04.07.11, 21:41
                          Odebrałaś to, moim skromnym zdaniem, zbyt osobiście, ale cieszę się, że zaprezentowałaś swoje poglądy.
                          To poglądy i styl ich wyrażania, mówią wiele o człowieku.
                          Taki już jest, że jedni polemizują i w polemicznych starciach rozszerzają horyzonty, podczas gdy inni szarpią za nogawki.
                          Pozdrawiam 3coś tam
                          • perpetua-mobila Re: Dzień ojca 05.07.11, 03:06
                            Nie widze w tym niczego osobistego, ani tym bardziej czegokolwiek, za co mogłabym się wstydzić. Szkoda że jak zwykle nie opierasz tego co piszesz na konkretnych dowodach. Fundamenty Twoich wypowiedzi są niezgodne z moimi opiniami, a dowody zbyt miałkie, że w jakiekolwiek dyskusje się z Tobą wdawać. Trudno żeby coś takiego służyło mi za materiał do nauki. Pozdrawiam, uściski przesyłam:)
                            • leukano Re: Dzień ojca 06.07.11, 22:23
                              życzenia złożyłam, choć łatwo nie było, telefon był dopiero pod koniec dnia. Ale myślę, źe dobrze zrobiłam. Chciałabym od razu podziękować za wypowiedzi, które były mi przydatne i dały do myślenia: perpetua-mobila, bloodyandblunt oraz kara.mija :)
                            • ykrastek Re: Dzień ojca 12.07.11, 10:57
                              Znam wypowiedzi 3bps nie tylko z tego wątku. Zarówno on, jak i ja jesteśmy non-BPD. Ale to wcale nie z tego powodu podpisuję się obiema rękami pod tym co pisze, lecz dlatego, że pochodzi to naprawdę z głębi nieskażonego ludzkiego rozumu, jest przemyślane, oparte na doświadczeniach i wartościach ogólnoludzkich... Nie obraźcie się BPD - ale zastanawia mnie jedno (przy całym szacunku dla Waszej mądrości, inteligencji i szeregu zdolności itd) - dlaczego Wasze wypowiedzi na ogół rażą skrajnym indywidualizmem (czego na ogół nie dostrzegacie), zwłaszcza wtedy gdy przedmiot poruszanego zagadnienia dotyka sfer emocjonalnych. Dlaczego w sprawach emocji nie potraficie na ogół czerpać z wartości powszechnych, ogólnoludzkich (przy zachowaniu własnej odrębności) - lecz przenosicie egocentrycznie siłę WŁASNYCH (często nieprawidłowych) emocji na wszystko to co dookoła poza Wami? Skąd nawet przy wypowiedziach tak wielki egocentryzm (ochrona ego?), brak tolerancji a czesem wręcz słabo hamowana napastliwość (mechanizm obronny?)? Przecież "WYBACZENIE" jest powiedzeniem drugiemu : PRZEBACZAM CI BO WIEM, ŻE SAM NIE JESTEM DOSKONAŁY ORAZ WIEM, ŻE TY NIE MOŻESZ BYĆ TYLKO ZŁY (czyli porzucam myślenie skrajne - czarno-białe - zarówno na temat siebie jak i tego komu wybaczam). To przecież podstawa przełamywania BPD...! Nie rozumiecie tego???
                            • ykrastek Re: Dzień ojca 12.07.11, 11:43
                              Cieszę się, że decyzja o złożeniu życzeń została podjęta na "tak"...;-) Chciałbym jeszcze zapytać dziewczynę perpetua-mobila : skąd wiesz, że twoje wewnętrzne przekonanie o potrzebie powiedzenia komuś "WYBACZAM" będzie trwałe a nie tylko chwilowe, zmienne, niestabilne, podjęte pod wpływem chwili...? Dlaczego nie skorzystasz tu z wartości i doświadczeń ogólnoludzkich - stawiając swoją psychikę i swoje odczucia ponad wszystkim...? Są też "odwieczne" pytania do wszystkich BPD, jak m.in. : Dlaczego Wy nie uczycie się NIE UFAĆ własnym emocjom oraz nie chcecie stanowczo walczyć z tą własną "skorupą" (pancerzem), który "chroni" Waszym zdaniem przed zranieniem..., podczas gdy tak naprawdę zadaje innym (bliskim) dotkliwy ból (co tak trudno potem Wam dostrzec...)?
                              • bloodyandblunt Re: Dzień ojca 12.07.11, 16:22
                                Hmmmm ????????
                                co to znaczy non-Bpd
                                w kwestiach przez ciebie opisywanych
                                odważę sie dodać że chyba niekoniecznie to o czym piszesz
                                daje sie tylko odnieść do bpd ale raczej do jeszcze wielu tkz "normalnych"
                                jeżeli o mnie chodzi
                                to na pochybel bpd
                                wy my oni tamte tamici
                                nie interesuje mnie podobna odmiana ;))))
                                pozdrawiam
                              • perpetua-mobila Re: Dzień ojca 15.07.11, 12:57
                                "skąd wiesz, że twoje wewnętrzne przekonanie o potrzebie powiedzenia komuś "WYBACZAM" będzie trwałe a nie tylko chwilowe, zmienne, niestabilne, podjęte pod wpływem chwili...?"

                                Stanie sie to wtedy, kiedy na myśl o powiedzeniu komuś "przepraszam", poczuje spokoj, ulge i zgode samej ze soba. Bedzie tak za kazdym razem kiedy to zrobie- rano, w poludnie, wieczorem i w nocy, piątek świątek i w niedziele. Myśli o tym nie będą mnie dręczyly i nie będe musiala pytać o zdanie ludzi na forum- sama bede wiedziala co jest DLA MNIE najlepsze.

                                " Dlaczego nie skorzystasz tu z wartości i doświadczeń ogólnoludzkich - stawiając swoją psychikę i swoje odczucia ponad wszystkim...?"

                                Ponieważ mam prawo do tego, żeby żyć po swojemu. Wartości ogolnoludzkie są w pewnym sęsie nakazem, a przez proby podporządkowania borderowi robi sie sieczka w głowie... na szczescie dla Ciebie nie wiesz o czym pisze.

                                " Są też "odwieczne" pytania do wszystkich BPD, jak m.in. : Dlaczego Wy nie uczycie się NIE UFAĆ własnym emocjom oraz nie chcecie stanowczo walczyć z tą własną "skorupą" (pancerzem), który "chroni" Waszym zdaniem przed zranieniem..., podczas gdy tak naprawdę zadaje innym (bliskim) dotkliwy ból (co tak trudno potem Wam dostrzec...)? "

                                Jak nie rozumiesz.... to chyba za mało wiesz.

                                "(...) pochodzi to naprawdę z głębi nieskażonego ludzkiego rozumu, jest przemyślane, oparte na doświadczeniach i wartościach ogólnoludzkich."

                                Na prawde staram sie być miła, ale z tą "nieskazitelnością" to już pojechałeś po bandzie:)
                                To nie tak że nie szanuje przebyśleń kolegi, ale moje wnioski są najzwyczajniej w świecie inne, czy to sie komuś podoba, czy nie. I uwierz mi- są w pełni przemyślane i oparte na doświadczeniach. Jeśli chodzi o wartości ogólnoludzkie- nie wiem co masz na myśli, ja uważam, że jeśli są oparte na moim jestestwie, jestem człowiekiem i napisalam je zczerze, to też przejdzie jako właśnie... "ogolnoludzkie":)


                                "dlaczego Wasze wypowiedzi na ogół rażą skrajnym indywidualizmem (czego na ogół nie dostrzegacie)zwłaszcza wtedy gdy przedmiot poruszanego zagadnienia dotyka sfer emocjonalnych."

                                Ponieważ mamy zaburzone emocje.

                                Na resztę swoich pytań już sam sobie odpowiedziales- ponieważ mamy zaburzone emocje i chronimy własne ego. Nie mamy natomiast uszkodzonych hipokampów i płatów czołowych. Dlatego w tym momencie to Ty uogulniasz, podważasz moją zdolność do racjonalnego myślenia bo uważasz, że jesli ktoś ma BPD to we wszystkich sferach życia nie jest w stanie wyciągać logicznych wniosków. Fakt- jest to utrudnione- częściej nawet bardzo, bardzo mocno. Jednak-bez obrazy- jako że nie ma między nami żadnej więzi emocjonalnej, zwisa mi co myślicie, dlatego też moja równowaga emocjonalna nie jest zachwiana kiedy odpisuje na te posty. Uważam że nie do końca rozumiesz mechanizm działania BPD- nic dziwnego, to trzeba najpierw poczuć:) Ja studiuje, chodze na terapie, czytam książki, mam swoje pasje w których sie realizuje (no dobra, przegiełam... staram sie to robić:P) Swoje BPD odreagowuje: bulimią, strachem przed nawiązywaniem relacji z innymi osobami, nie potrafie nawiązać luźnej konwersacji, wszyscy moi znajomi mnie nudzą, wsciekam sie na swoja rodzine, nie mam orgazmów, placze w nocy i ostatnio narzucam sobie nadmierna kontrole wszystkiego, co związane z moimi zaliczeniami na studiach. Jak widzisz- życie oferuje mi wiele możliwości siania dewastacji, a dzieki psychoterapii moge je skierowane centralnie na siebie, oszczędzając w ten sposób Bogu ducha winnych forumowiczow:) So.... nawet jeśli nie rozumiesz naszego zachowania i (intrepretując Twoja wieeeelką czcionke) wkurza Cie to, powinieneś pamiętać że jesteśmy ludzmi, a co za tym idzie- mamy mózgi których nie boimy sie używać.
                                • ykrastek Tak świetnie się to czyta...;-) 10.08.11, 23:33
                                  To co piszesz bardzo do mnie przemawia... Świetnie się czyta to co piszą osoby z BPD. To są osoby o bardzo bogatym, wrażliwym (schowanym pod skorupą) wnętrzu. Ja wcale nie uwarzam Cibie (ani innych BPD) za "gorszą" czy w jakikolwiek sposób "upośledzoną" (zbyt szybko uznajecie czyjeś wypowiedzi jako krytykę, naigrywanie się ... itp. Zupełnie niesłusznie. Ja uważam nawet, że osoby z BPD mają nieco poszerzony zasób inteligencji od innych osób, potrafią często dość trafnie spoglądać w głąb innej osoby, ale nie rozumieją same siebie... Zbyt krytycznie (pod wpływem mechanizmów obronnych?), często wyolbżymiając te spostrzeżenie, oceniają innych. No i główna cecha - niezależna od mądrości i inteligencji : TOTALNA NIEDOJRZAŁOŚĆ EMOCJONALNA. Ja tego wcale nie potępiam, ja po prostu stwierdzam fakt : BO TO RODZI REALNE CIERPIENIA (większe niż u Was!) BLISKICH WAM OSÓB... Łatwo się od Was uzależnić (syndrom ofiary, syndrom osoby karmionej na przemian delicjami i trucizną.... Itp), bardzo chce się Wam ufać, wierzyć, że w końcu zrozumiecie, znowu będziecie AŻ TAK KOCHAĆ... Jednak niestety nie wolno Wam nigdy ufać, ani okazywać Wam madmiernej miłości lub ludzkie słabości (gardzicie tym jako osoby niedojrzałe emocjonalnie). Pozdrawiam tu wszystkie borderki chodzące wytrwale na terapię, bo to takie nieczęste u Was... - niestety :-( Wszyscy zawsze muszą "zrozumieć" i "czytać" Was (nawet drugi border tego jednak nie potrafi - bo każdy jest inny) ale Wy nie macie najmniejszej ochoty TRWALE zrozumieć tych których skrzywdziliście (mówię tu tylko o poważnych długoletnich związkach, gdy jest dziecko, dzieci...).
    • brz_a_sk Re: Dzień ojca 08.08.12, 19:46
      szkoda by te wątki zostały zarchiwizowane przez co zamknięte

      podzielę się taką moją refleksją; z reguły powiedzenie wybaczam z pełnym zastanowieniem co ma to dla nas oznaczać, jest ważne jakby do końca życia; na co dzień się nie zastanawiamy jak często dopada as refleksja, że nie powiedzieliśmy czegoś bliskim; to jedno i warto zdążyć;
      drugie to nawiązanie kontaktu z rodzicem, który od powiedzmy nie spełnił naszych oczekiwań po był potworem, bo czujemy ból odrzucenia niekochania; zawsze warto; bo dziura i niepewność jest najgorsza; w końcu zrzucenie z siebie poczucia - nie spróbowałem jest ważne; ale bywa tak, że nadwrażliwe dziecko i beznadziejny rodzic wychodzą z tego z nową dramatyczną traumą; dziecko zaczyna się uzależniać od degenerata, wybaczyłem to powinienem się zająć itd no nie koniecznie; tu jest pewne niebezpieczeństwo i czasem lepiej nie szukać rodziny do pojednania;
      taki sam dylemat maj dzieci adoptowane - bywa okropnie;
      • czita88 Re: Dzień ojca 08.08.12, 23:30
        Wiesz brzask... nie potrafię wybaczyć. Łatwiej zapomnieć niż wybaczyć (zrozumieć). Łatwiej nie myśleć. Dla mnie to są fakty (te najgorsze, te, które pamiętam) nie do wybaczenia. A już ZUPEŁNIE nie daję rady zaufać. Ona jest teraz niby troskliwa (gdy się - bardzo rzadko - widujemy), interesuje się (teraz !!!! gdy mam 24 lata !!!! a moją próbę s. czy wcześniej anoreksję OLAŁA zupełnie, ANI SŁOWa ani GESTU, ŻADNEJ reakcji !!!!!!!!!!!!! + milion innych chorych zachowań pełnych nienawiści, gdy razem mieszkałyśmy), jakieś tam zachowania w stronę pojednania czy raczej przypodobania się mi, ale ja w to po prostu NIE WIERZĘ.... Znam jej obłudę (obserwowaną powszechnie, od dziecka, w jej relacjach z różnymi osobami, krewnymi, jej znajomymi, ojcem...) i nie wierzę w jej autentyczność, widzę tylko grę, sztuczność, fałsz bijący po oczach.... Im mocniej ona szuka kontaktu tym bardziej ja uciekam i się odcinam. To nigdy nie wyjdzie. :-(. Poza tym ja już jej nie potrzebuję. Gdy mi czasem truje dupę (za przeproszeniem) mam ochotę wykrzyczeć jej prosto w twarz, że teraz to niech się WALI, że zje*ała mi dzieciństwo i psychikę, i niech nie liczy, że kiedykolwiek będzie mi bliska ;( !!!!!
        Trudno jest zbudować coś z niczego.
        • brz_a_sk Re: Dzień ojca 09.08.12, 19:25
          czita to weź to z innej strony
          znowu pisze - weź, zrób a tak się pilnuję - to skrót myślowy niedopuszczalny - każdy sam WYBIERA - sorry nie sztuka skasować coś, powinnam mieć nawyk pisania inaczej

          jak byś Ty tłumaczyła dziecku - siebie, swoje zachowanie
          damy spokój
          nie ma mocnych

          a przecież najważniejsze co byś chciała wykrzyczeć - NIE CHCIAŁAM

          no to ja zakładam, ze Twoja mam też nie chciała

          no na pewno nie chciala Cię zrobić taką jaka jesteś

          co jej nie wyszło - a co to dziś za różnica

          dziś spróbuj być wolna od wymyślania co w człowieku czyni takie złe nawyki

          co pozwala mu uderzyć dziecko
          przecież ten drobiazg już jest nie normalny

          a cała reszta?

          nie mieć radości z dziecka a musieć je chować

          wszystko jest porąbane

          tyle, że Ty chyba potrzebujesz tego jej przytulenia i tu, żadna ściema, żadne obejście nie zadziała

          spróbuj jakieś kawałki poogarniać

          czasem lepiej poprostu zminimalizować kontakt

          ja tak kiedyś rozbiłam kiedy każda rozmowa z Ojcem - dobrym Ojcem - kończyła się awanturą i moim złym myśleniem; złym samopoczuciem; za nic nie mogliśmy się porozumieć;

          • czita88 Re: Dzień ojca 09.08.12, 21:47
            brz_a_sk napisała:

            >
            > czasem lepiej poprostu zminimalizować kontakt
            >

            No właśnie to robię, tylko to, a chwilami to żałuję, że w ogóle przyzwoliłam (choć niechętnie i nieufnie) na jego nawiązanie... Bo przez prawie 2 lata matka dla mnie nie istniała, to było ciekawe doświadczenie. Byłam wolna, a teraz muszę się czasami zmuszać by z nią przebywać. Na szczęście mieszka z kimś ( z facetem) i on jest w porządku, sam na sam z NIĄ to chyba oszalałabym (ciarki mnie przeszły właśnie). On stanowi taki bufor, taki ochraniacz, nie most łączący dwa brzegi, a raczej olbrzymią zaporę, która zapobiega zalaniu mojego małego świata przez masę brudnej, plugawej wody. Heh. Jak drzwi od mojego pokoju za które nie miała wstępu, które najchętniej uczyniłabym wtedy pancernymi, dźwiękoszczelnymi i hermetycznymi, zza których nie docierałby żaden dźwięk, głos czy zapach...

            > tyle, że Ty chyba potrzebujesz tego jej przytulenia i tu, żadna ściema, żadne o
            > bejście nie zadziała

            Nie nie nie nie nie !!!! To wzbudza we mnie wstręt i napawa obrzydzeniem. Nie cierpię nawet na nią patrzeć, zwłaszcza gdy ona patrzy na mnie !!!! To jest okropne. Nie cierpię jej głosu, jej tekstów, jej twarzy (chyba najbardziej), mimiki, gestów, zachowania, zapachu, wszystkiego....
            Poza tym u mnie w domu nikt się nie dotykał i nie przytulał (ok, jak miałam <5-6 lat było inaczej, pamiętam coś), ani nie prowadził normalnych rozmów. Więc nie tęsknię i nie potrzebuję, bo nic nie straciłam.
            Podobnie mam z ojcem, unikam jak ognia styczności, jakiegokolwiek dotyku (nawet najbardziej przypadkowego) i patrzenia na niego. Blee. Tylko po próbie s. i jak pobił mnie T. (w obu sytuacjach byłam w totalnej rozsypce, chciałam umrzeć i czułam się jak gówno, nie potrafię tego opisać) rozpaczliwie poprosiłam, żeby mnie przytulił, a jak tylko nieco doszłam do siebie, odzyskałam świadomość (kilkanaście/dziesiąt godzin po tym), żałowałam jak cholera, bylam zła na siebie, na to, że tak się poniżylam, że do tego doszło.

            A poza tym, paradoksalnie, to ja kocham się przytulać (robić to i być przytulaną). Zawsze mi tego brakowało, nigdy nie mam dość :].
            • brz_a_sk Re: Dzień ojca 09.08.12, 21:56
              nie mam co tu dodawać sam widzisz jak jest
              bord widzi 1000 razy więcej szybciej i wyraźniej
              nie da się ukryć
              sam czasem nie widzi, tak zaciska że nic nie widzi

              no dobra - umawiamy się oni do przytulania nie nadają się i wiemy, że k* szkoda

              a może jest jakieś sensowne wyjaśnienie co Wy robicie razem

              czita ja wiele jestem w stanie próbować pojąć

              ale tego nie

              nie masz ochoty na czworaka choćby zwiewać

              potrzebni Ci sa do nienaidzenia?

              dobra spoko pytam

              bo nic nie wymślę sama
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka