leukano
22.06.11, 17:20
Sytuacja b. skomplikowana. Zaczęłam opisywać, ale będąc nawet nie w połowie wyszłaby z jedna strona A4. Po krótce - był chujem, dostałam od niego bpd. Teraz umiera ze względu na chorobę. Jak się o niej dowiedział zaczął być 'kochanym tatusiem'. Ja natomiast wyprowadziłam się daleko z domu. Zrobił mi z życia gówno, z któego sama wychodziłam. 8.06.2011 kiedy dzwoniłam do mamy, ale on odebrał - po raz pierwszy w życiu powiedział mi, że mnie kocha. Czekałam na to 20 lat. Jutro dzień ojca. Olać go, złożyć formalne życzenia czy co? Tak strasznie potrzebuję taty, teraz jest taki, jakim powinien być całe życie, jakiego potrzebowałam jako małe dziecko. Ale ze względu na przeszłość i poczucie godności własnej osoby - muszę go odpychać A TO TAK KUREWSKO BOLI.
Co robić?
Jak Wy postępujecie z takimi rodzicami?