12.10.11, 18:30
Moja psycholog dobija mnie zadając (proste) pytania. Najczęściej nie umiem na nie odpowiedzieć a jak już próbuję i cała zmieszana gadam o sobie to ona pyta dalej i wtedy widzę jak wiele sprzeczności jest w moich wypowiedziach. Mam sprzeczne ze sobą odczucia, cele, marzenia, dążenia, emocje... Moje myśli nie trzymają się kupy ;(! Jestem taka niedojrzala i pojebana... Ona pyta, ja wtedy zaczynam widzieć że raz mówię/chcę tak a raz inaczej i sama się gubię... Po co ona pyta? Żebym czuła się jak idiotka? A może mi nie ufa, sprawdza mnie, szuka nieścisłości i sprzeczności jak na śledztwie w filmie?? Chcce mnie poniżyć/dobić??

Wczoraj doszlam do tego że
bardzo chcialabym mieć kontrolę nad sobą i swoim życiem
jednocześnie
bardzo kręci mnie wszystko* dzięki czemu tracę nad sobą i nad nim kontrolę.

I to jest kurwa straszne.

*- przypadkowy seks, romanse, popierdolone związki, narkotyki, okaleczenia, ból, cierpienie, myśli samobójcze, szybka jazda samochodem, sprzedawanie się, alkohol który najchętniej pilabym już codziennie..., uzależnianie swojego szczęścia od drugiej osoby...
Obserwuj wątek
    • perfekcjonizm Re: pytania 13.10.11, 08:38
      Może pytania właśnie są po to byś mogła się konfrontować ze sobą, ze swoimi sprzecznościami, i wyciągała wnioski.

      Buźka.
    • koleiny Re: pytania 13.10.11, 14:56
      Na tym polega terapia więc się nie przejmuj. To ty masz chyba jeszcze słaby kontakt z tą swoją psycholożką jeśli czujesz się przy niej jak idiotka. Nie ufasz jej? Naprawdę myślisz że jedyne o czym ona myśli to żeby cię poniżać i dobijać? Wątpię. Jest po to żeby ci pomóc, a terapia to ciężki kawałek chleba. Gdyby było prosto, to by znaczyło że jej nie potrzebujesz. Ja też często odpowiadam - nie wiem. Ale trudno, nie wszystko musze wiedzieć. Mam problem z nazywaniem tego co się ze mną dzieje, swoich emocji. Pracujemy nad tym. Jakoś idzie. Baaaardzo opornie ale do przodu.
    • czita88 Re: pytania 13.10.11, 15:38
      No dopiero kilka razy sie spotjalysmy i widujemy sie bardzo rzadko (panstwowo, tzn nfz). Jak tam siedzę to się zastanawiam po cholere tam jestem. Czuję się głupio. Jak idiotka. A te pytania owszem pokazują mi pewne rzeczy, zaczynam coś zauważać, ale ta świadomość jeszcze bardziej mnie dobija. Zawsze mam doła i się wstydzę przez to co robiłam przez ostatnie prawie 10 lat. A teraz zaczynam mieć doła przez to jaka jestem teraz (głupia, niezdecydowana, bawiąca się uczuciami innych, egoistka, zła baba, słaba, uzależniona, niepannująca nad sobą) i przez to że nie mam pojęcia czego chcę, co mnie czeka, czuję że będzie coraz gorzej... Zamiast jednej przyczyny są trzy żeby się zamknąć w sobie i odciąć murem od innych ludzi...
    • rzesoorek Re: pytania 30.10.11, 21:15
      Wcale nie jesteś pojebana i niedojrzala!!! Co w ogole mówisz. Napewno jesteś wspaniałą dziewczyną:) Może zapytasz o zmianę psychologa? Jak powiedział mój przedmóca, trzeba mieć zaufanie, wzajemne. Chociaż mi też się czasami wydaje, że moja psycholożka pyta ciągle o to samo. Ostatnio miałam wypisać powody mojego płaczu. A później podrzeć kartkę i skakać po niej. W sumie publicznie, to jestem poważnym człowiekiem wykonującym poważny zawód, a tu taka zabawa :|| Ale pomogło, i to jest najważniejsze!
      Ja chodzę raz na tydzień, albo co dwa tygodnie.
      • canoine Re: pytania 31.10.11, 05:43
        Ale dlaczego od razu zmiana psychologa? Zaufanie to nie coś, co się ma na pstryknięcie palcami - pstryk i ufam. To coś, co buduje się w relacji z czasem. Bywa, że to trwa. Mi to zajęło pierwszy ponad rok, a i to nie oznacza, że potem było już całkiem z górki.
        Taka zmiana psychologa od razu, jak tylko pojawi się w terapii coś niewygodnego, co nie jest miłe i nie daje błyskawicznego zaspokojenia, to tylko kolejna ucieczka. Kolejne uleganie impulsowi. Wiem coś o tym, bo niejedną terapię zerwałam, zanim trafiłam na obecnego terapeutę. Po kilku spotkaniach to terapeuta jeszcze nawet nie zdąży człowieka dobrze poznać, a co dopiero mówić o pomocy mu! To, co dla pacjenta jest oczywiste, bo żyje z tym latami, dla terapeuty jest czymś, czego się najpierw musi dowiedzieć i poznać, żeby móc nad tym wspólnie pracować. Na to też trzeba czasu. I wcale nie jest miło skonfrontować się z samą sobą, zobaczyć się niejako w lustrze. Ale ten wstyd, zażenowanie, smutek, rozpacz, żal, pragnienie, by od tego uciec - to wszystko normalne emocje. Cała sztuka polega na tym, żeby choć raz w życiu stawić im czoła, zamiast kolejny raz przed nimi uciekać.
    • czipsia Re: pytania 31.10.11, 16:05
      ja psychologa olałam jakieś 4 miesiące temu, drążyła tematy i mnie to denerwowało, bo nic z tego nie wynikało. Po prostu niczego to nie zmieniało w moim życiu. Pytała co robię w ciągu dnia, a jak jej powiedziałam, że nic to na NASTĘPNE SPOTKANIE kazała mi przygotować listę CO MOGŁABYM ROBIĆ. Ale następnego spotkania już nie było. Gdzieś czytałam, że często zrywamy relację terapeutyczną, oczywiście najpierw się krytykuje psychologa, jaki to on nie jest chu**, a za jakiś czas się wraca z podkulonym ogonem i przeprasza, że się tak długo nie przychodziło. Jak mówię, tak tylko czytałam, co nie znaczy, że się zgadzam, bo nie pójdę już do tej facetki. Teraz szukam nowego psychologa, oczywiście ciężko jest, bo kolejki, urlopy itp a ja od BPD nie mam urlopu! czita88 to co zawarłaś w * to kręci i mnie bardzo. a zwykli ludzi wydają mi się tacy nudni :/ niemniej jednak właśnie ci zwykli ludzie nie nudzą się ze mną, bo zawsze coś wykombinuję. Dziś rano po wielu miesiącach abstynencji, pojawiły się na moim przedramieniu nowe znaki. Powstaje zła energia, która nie ma pozytywnej drogi ujścia - tak więc kompulsywne zakupy, objadanie się, wyżywanie psychiczne i fizyczne na innych, cięcie się, a już najmniej skuteczny jest ku** zwykły płacz! mój chłopak też jest oczywiście zaburzony ale nie z borderem tylko wg mnie osobowością niedojrzałą ale się leczy w tym słynnym 7f w Kobierzynie i powiem wam że są rezultaty tzn coraz mniej się dogadujemy, bo jestem coraz bardziej poj** a on to zaczyna zauważać i ooo dziwo obrażać się, podczas gdy wcześniej znosił wszystko! a ja zostałam sama ze swoimi problemami. poszłam do poradni psychologicznej, powiedziałam, co mam i nie chcieli mnie przyjąć tylko dali skierowanie do PSYCHIATRY na ZA 2 TYG na co ja powiedziałam, że za 2 tyg to ja już mogę nie żyć. Mają to gdzieś oj tam oj tam - jak to border, pożyczyłam im w myślach tego co najgorsze i sobie poszłam :/
      • canoine Re: pytania 31.10.11, 19:25
        z takim podejściem to się taplaj w tym swoim borderowym błotku na zdrowie :) wszyscy źli, głupi, nudni, nikt Ci nie chce pomóc, nikt Cię nie rozumie, nikt nie chce głaskać i skakać pod Twoje widzimisię, w dodatku jeszcze chcą byś coś zrobiła! no to już szczyt! wiesz, prawie się wzruszyłam :)
        • czipsia Re: pytania 31.10.11, 20:01
          szukam nowego psychologa, więc nie wszyscy źli tylko tamta jedna to tak ku sprostowaniu. A taplać się już nie chcę, nienawidzę tego destrukcyjnego myślenia i chcę się go jak najszybciej pozbyć, bo dostałam od życia 2 szansę, ostatnią już chyba. Wymarzone studia, miłość, w zasadzie wszystko nowe i tylko ja wciąż tkwię w punkcie wyjścia. Nie rozumiem jak można znać objawy BPD i nie móc się ich samoistnie pozbyć, bo to tak jakoś samo z siebie :>

          no i jeszcze ChAD mam stwierdzony, z czym się oczywiście nie zgadzam, bo ja wiem lepiej, że manii nigdy nie miałam :>
    • bloodyandblunt Re: Jakie sprzecznosci? 02.11.11, 07:57
      ja nie widze u Ciebie sprzecznosci w tym co piszesz. U mnie jakos tak sie porobiło ze jak sie nadmiernie przestałem kontrolować tak w sensie zeby nie odpierdzielac za bardzo to i te moje destrukcje osłabły albo raczej moje spojrzenie na to W efekcie odpieprzam czasem ale nie mam tego tak bardzo sobie za złe i co najdziwniejsze moja kontrola wewnetrzna (nie jakis nadgorliwy sedzia wewnatrz mnie) jakby wzrosła
      lubie chlac cpac i tym podobne ale i jakby mniej chlam (Cpać nie moge bo to juz nie wyskok tylko łapie ciag i pół roku z głowy) ale pic lubie czasem sie zagubic tez lubie ale nie widze sprzecznosci w uczuciach i zachowaniach które moga sie wzajemnie uzupełniać
      np czasem poskakac na bandzi ale tez usiasc i poczytać to sie nie wyklucza Wyklucza to podejcie i nie takie jak trzeba spojrzenie na własne zagmatwanie uczuciowe.
      pozd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka