Dodaj do ulubionych

musze sie wygadać

07.11.11, 06:41
Mam 37 lat i ciągle ukrywam to ze jestem nienormalna- zła, wulgarna, natrętna, ciagle pobudzona seksualnie, chcąca przeżywać jakieś ekstrema, marzę zeby ktoś mnie pobil wybil ze mnie ten ból ktory noszę w sobie.
Zawsze taka byłam, bylam samotna ,sama , z matką która mnie krytykowała, wymagala i uważała ze musze byc taka jak ona chce, Miala napady złości kiedy mnie biła, szarpała, wyzywała od dziwek, kurw a potem nie idzywala sie przez 2 ,3 dni zeby potem być taką jakby nic sie nie stało, do następnego wybuchu. Nienawidze jej za to i nienawidze siebie za to ze jestem taka jak ona. Ja tez sama jestem z dzieckiem i tez zgotowałam jej piekło na ziemi.
Chce sie zabic, nie mam juz sily, Ale tego nie zrobię,
Obserwuj wątek
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 06:58
      Byłam sama , moj ból był we mnie , nauczylam sie z nim życ ,był jakby taki w środku , pogodziłam sie z nim byl częścia mojego życia. W wieku 26 lat związałam sie z rozwodnikiem 37latkiem. uwierzylam pierwszy raz w życiu ze ktoś mnie wybrał i chce ze mną byc.
      Niestety , jego kłamstwa, jego skrytość, jego problemy z prawem i ja chcąca calą sobą byc z nim, nim. Nie moglam tego zrozumieć ze on nie chce zebym była calym nim.
      Zaczęła się agresja, wyzwiska, emocjonalne szantaże, moje oskarzenia, nieufanie mu, nawet groziłam ze go zabije, Tak trwalismy 3 lata. Moje w nocy spacery na ktorych wyłam i umierałam zeby potem wrócić do niego. Ciaza, ze może on sie zmieni , może ja się zmienię.
      Po miesiącu od urodzenia on wyjeżdża do niemiec na truskawki, wyłacza telefon i dzwoni do mnie tylko wtedy kiedy on chce. Moje cierpienie jest wielkie. Błagam zeby wrócił bo nie daje sobie rady z praca dzieckiem i sobą. On wiedzial o mojej mamie o tym jak byłam traktowana wiedział o mnie wszytko. Wraca, pretensje ze musial wrócić . Nie ma pracy. Ja jezdzę do pracy a on śpi nie zajmuje sie dzieckiem, ciągle śpi. Mój eks jest zwolennikiem palenia trawy, amfetamine tez bral i jest alkoholikiem nie pijącym. Nawet z nim nie jeździłam autem bo sie bałam ze ma narkotyki przy sobie. Ja z nim zostawiam dziecko i się boję. On śpi nie zajmuje sie dzieckiem w nocy mi nie pomaga, ja wracam do domu a on wychodzi szukać pracy.
      3 tydzień jego pobytu- pyta sie mnie co bym zrobiła jaby poszedl do wiezienia, mówię ze nie bylabym z nim. Wychodzi , wraca po 2 dniach. To był test bo chciał wiedziec co powiem,
      Jestem potem w pracy a on przyjeżdza jak ja jestem w pracy z dzieckiem i mówi ze wyjezdza na 2 dni. Kaze mu wrócic do domu i sie spakować i wyprowadzić.Spakował sie i wyszedł,
      zostałam sama z 3 miesiecznym dzieckiem.
      Ja, dziecko , piekne nowe mieszkanie, kredyt i własna dzialalność - księgowa,
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 07:19
      Ninawidziłam go tak mocno. Zostalam sama, z myslą ze skrzywdzilam córkę. Miałam cięzko , niktmi nie pomagał, kobiety uważały ze sobie dobrze radze bo przecież niania, mieszkanie, firma.
      W nocy wyłam, mialam myśli ze przecież moge tylko przykryć ją poduszką. Wtedy nbiłam sie po twarzy, szarpałam za wlosy i polewałam cipkę wrzątkiem. Jak corka miala 1,5 roku powiedziałam mamie ze chce ją oddać do adopcji. Wyzwiskai katogorycznie nie.Wiedziałam ze zostałam sama. Córka poszla do przedszkola. Udręka dnia codziennego, szamotanie sie z praca a dzieckiem. Czy pojdę do pracy, czy dzciecko bedzie zdrowe, kto mi sie nia zajmie, czy przyjdzie opiekunka na godziny, czy znajde kogoś kto przyjdzie do chorego dziecka. A i przecież jeszcze praca, klienci kt\orzy czekaja , wymagają, i muszę być normalna. Nie zmęczona chętna do pracy. Koszmar , nieustanny koszmar
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 07:26
      3 lata później matka moja na spotkaniu z psychologiem mówi ze ja bylam dwoma osobami. Ze do klientów byłam miła serdeczna zrównoważona kompetentna i ona nie wie ktora ja to ja ta prawdziwa. Kurwa, kto mnie tego nauczyl, przecież to ona tego ode mnie wymagala.
      Po pierwszym roku w przedszkolu zaczyna sie najgorszy koszmar mojego zycia. Pełna żalu, pretensji, samotności, rozpaczy zaliczam zainteresowanie moją osoba. Mial być tylko seks któremu oddaję sie bez granic a ja glupia sie zakochuje. Przecież ktoś się mną zainteresewal , uwierzylam ze mogę być dla kogoś. Seks, bez granic jestem boginią seksu , pieprzę sie jak najęta ciągle mi sie chce i nie mam hamulców. Chudnę staję sie piękna , zapominam o dziecku, jestem wolnym człowiekiem. On tego nie wytrzymuje, po 3 miesiącach
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 07:31
      po 3 miesiacach zrywa znajomość , ale co tam przecież wiem ze mogę wszystko. Wieczna euforia. zapominam o pracy , dziecku , drwie z eksa, a jakze pieprze sie takze z nim, z nim i z kazdym. Jestem piękna , inteligentna, blyskotliwa, zaradna. Mam przecież wszuystko - piękne mieszkanie, firmę, dziecko.
      trwa ten okres od maja do września 2008 roku. No i zaczyna sie dól. Pustka bo przecież i tak jestem sama, nikt mnie nie chce, zaczyna sie zima , choroby corki. Moją ociezalość umsłowa i moje przytycie moje wieczne zmęczenie, Niespanie w nocy , krzyki i awantury z dzieckiem, eksem. Nie wpuszczam do mieszkania mamy ani babci. 3 lata koszmaru.
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 07:41
      Zaczynam mieć nadzieję ze to może choroba ze to niedoczynnośc tarczycy , biorę leki a jest ciągle źle. Taksowkarz jeździ po dziecko, zywię ja herbatnikami , w domu brudno, smierdzi , nie mam na nic sily, Nie mam siły pracować. Umieram , jestem juz nie zywa w srodku mnie nie ma, kazdego dnia czuje jak czesc mnie zanika. Obok mieszka sąsiadka, samotna dziewczyna o rok mlodsza, Jej krzyki w nocy, jej masturbacja, jej polewanie sie domestosem , jej cierpienie. Przez dwa lata mieszkam na jednym piętrze z osobą chorą na schozfrenie. Nikt nie chce am pomóc, sprawy w sadzie a ona tam nadal jest.
      obwinialam Boga , wiedziałam ze skończe jak ona, wiedziałam ze ona jest mna. Prosilam jej matke, prosilam sąd zeby ją zabrali , sasiedzi my wnieśliśmy 4 sprawy do sądu. To wszystko trwa. Ja ciagle żyje nadzieją ze to niedoczynność tarczycy, W 2010 roku klient pisze na mnie na policje ze nie chce mu oddac dokumentów. Nie mogłam bo miałam nie powrowadzane cześciowo i nie miałam sily tym się zająć. Mam rewizje policjantów w domu. Na komisariacie przesluchujący mi mowi ze mam iść do psychiatry .
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 07:47
      Idę do lekarza, dostaje depralin mam stwierdzone zaburzenie osobowści, Uciekam biorę lek z mysla ze jestem chora wezme lek i sie naprawię. Dostaje warunkowe umorzenie postepowania karnego z rokiem próby, Okej , bedzie dobrze leki mnie naprawia. Jest kwiecień ,
      jeden klient nie płaci mi. Chce zebym zrobiła dokumnty ktorych nie mam w umowie. Odmawiam. mamy rozwiązac umowę z póxniejszym oddaniem dokumentów, jest mi dłużny za 3 miesiące,
      Nie przyjeżdza podpisać rozwiązania a ja glupia nie wysylam wypowiedzenia. Jest czerwiec 2010 roku, jestem a depralinie zyje nadzieją ze tabletki mnie naprawią, Mam drugą rewizje w domu bo nie chcialam oddać dokumentów to zgloszono na policje. I teraz juz wiem ze to koniec. Jestem przstępcą.
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 07:56
      Jest wrzesień a ja już wiem ze jestem przestępcą. Przestalam brac tabletki.W październiku nie wytrzymuję i za to że córka nie zjadla u koleżanki zupy zaczynam ją bić w aucie. Biję ją wszedzie , w brzuch, Ostatkiem sil sie powstrzymuje zatrzymuję auto i uciekam przed nią , Ona za mną biegnie a ja uciekam ,blagam zeby sie nie zblizała , Wiedzialam ze moge ja zabić.
      Uspokajam sie jedziemy do domu. Po miesiącu umierania idę do psychiatry i mowię ze jestem potworem ze trzeba mnie zamnknąc w zakładzie, ze chce umrzeć , ze boję sie być z dzieckiem.
      Mówię mu to chce tabletki ale on nie chce mi icha dać. Mowi ze mam iśc na terapię. Uciekam , nie mam pieniędzy na terapię. Nie mam pieniędzy na nic. Jest kryzys jest ciezko.
      Biorę jeszcze wiecej tabletek uspokajających ze moze jednak dam radę.
      W wrzesniu wcześniej o moich kłopotach z prawem mowię eksowi, bo przecież nikt o tym nie wie . Mama i babcia nadal nic nie wiedzą. Idę do adwokata z moim ojcem i moją sprawę ma prowadzić znany w mieście najlepszy adwokat. Ze względu na sąsiadkę sprzedałam w maju mieszkanie mam pieniądze - niech on mnie ratuje.
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 08:04
      luty 2011 , babcia znajduje w mojej torebce kopertę z sądu , zaczyna sie drązenie, kłamię,
      Ale tez między slowami mowię ze to niedlugo się juz wszystko skończy ze bedzie ze mną koniec.
      Po miesiącu drązenia wybucham. Mowię ze jestem przestępcą ze pójdę do wiezienia. Ze ze mną koniec. Ze biłam corkę ze jestem potworem, Blagam zeby nie mowila mamie. Kontaktuje sie ona z moim ojcem , ojciec mówi ze adwokat mnie z tego wyciągnie. Ide do psychiatry. Mowie o sprawie karnej o sprawie cywilnej o zwrot pieniedzy dla klienta on chce 38 tysięcy.
      Mowie ze chce sie zabić bo nie moge zyc. Czuje zapach gówna , myję sie obsesyjnie, boje sie radiowozu, boje sie 2 facetow idących razem bo sadze ze to pilicjanci po mnie. Nie śpię, mam nerwice, budze sie trzęsac sie jak osika,
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 08:14
      1 kwietnia sprawa, potem wyrok - uniewinniający. Nie zlamalam prawa. Wyje ze szczescia. Od lutego chodze na terapię psychoterpaię raz w tygodniu, aby klient nie wniósl apelacji ten co chce 38 tysięcy piszemu ugodę, Dostaje 13 tysięcy wiem ze nie wniesie apelacji. Drugi klient jest takze przegrany ale on nie mial adwokata.
      Apelację wnosi prokurator. Twierdzi ze ukrywalam dokumenty i zada nadal pol roku wezienia w zawieszeniu na 2 lata. Sprawa trwa do dzisiaj, Wyznaczaja sprawe na wrzesień.
      Miesiące czekania na kolejną sprawę. W miedzycasie dostaje wyrok zaoczny od drugego klienta na 31 tysięcy , pisze sprzeciw sprawa w paxdzierniku. Chodze na terapie do końca czerwca, wydaje mi sie ze ona sie mna brzydzi, ze ona wie ze ja nigdy nie bede normalna,
      Wstydze sie tego ze taka jestem. Nie zapewniala mnie o tym ze mnie nie zostawi, nie mowila tego na kazdym spotkaniu nie uwierzyłam , zakonczyłam terapię.
    • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 08:22
      We wrześniu sprawa o pieniadze,Jest ugoda sadowa na 10tys.
      W paxdzierniku sprawa karna, sedzina mowi o mediacji wyznacza mediatora. jesli naprawie krzywde pokrzywdzonym to bedzie umorzenie postepowania. Ja juz naprawilam jednemu a drugi ma ugode sodowa i pieniadze kr=tore ma dostac w ciągu 6 miesięcy.
      W sobotę mediacja, Mediator pisze ugode mediacyjna sprzeczna według mnie z ugodą sodowa. Mowie ze chce sie skontaktować z adwokatem. Mediator mówi ze napisze do sądu ze nie chcialam podpisac mediacji. Dzisiaj zaraz bede dzwonila do adwokata.
      Jak sie czuje? Wiem ze jestem zaburzona , wiem ze bilam dziecko, wiem ze ten potwor siedzi we mnie i moze wybuchnac, Najlepiej by było jakbym umarła. Marze o tym. Naprawde.
      Zabiłabym sie ale moze moze naprawdę mi sie uda, Jestem dziwna, coraz bardziej dziwniejsza, Zamykam sie w soim swiecie filmow , samotności, pragnien, niespełnionych emocji, udręki, wyobcowania, poządania i bezsilności. Jestem bezsilna wobec tego co jest we mnie. Mam wieczne wyrzuty sumienia.
      • czita88 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 12:15
        I co mamy napisać?... Nie chcę Cię dobijać krytyką więc lepiej nic nie będę pisała. Sama wiesz co robisz źle, jak wiele spraw zaniedbałaś... Dlaczego urodziłaś to dziecko??? Czym się kierowalaś??? Miałam podobną matkę (niby wciąż mam, choc od 13-14 roku życia unikam jak ognia, w sumie to złe określenie bo ogień mnie przyciąga...), nie panuję nad sobą, nad swoim gniewem, deprechą, używkami itp. itd... I nigdy w życiu nie urodzę żadnego kurwa dziecka!! Nigdy. Jestem gotowa skrobać jesli wpadnę, uwierz mi lepiej nie żyć niż mieć takie dzieciństwo i zj*baną psychę przez resztę życia!! Jestem z wpadki, przeze mnie sie hajtali, nie wiem po ch.. .... Nie cierpię dzieci, odpowiedzialności, ludzi jako gatunku... Po cholere mialabym rodzić dziecko? Nie radzę sobie z nerwami nawet przy opiece nad psem... Macierzyństwo jest piękne, rodzenie masakrycznie wzruszające, dzieci największym darem jaki można dać męczyźnie... Największe piekło oznacza w przypadku chorych psychicznie, niedojrzałych, alkoholików, stosujących przemoc, ćpunów, tępych buraków, nastolatek.... Gdyby rodzenie było zakazane bez uzyskania pozwolenia, na świecie nie byłoby tyle bólu, przemocy, biedy i ścierwa...... Ten świat jest popierdolony....
        • fred2011 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 12:42
          Musiałam sie wygadać. Przecież wiem ze jestem dojakie bra tam w środku. Jestem zaburzona, zawsze bylam , a przez stres i przeżycia jakie mnie spotkaly borderline zawładnęło moim życiem.
          Kocham moją coreczke nad życie , umieram na sama myśl ze mogłoby jej nie byc, jestem szcześliwa ze ona jest. Ale mam wobec niej wyrzuty sumienia, dużo z nia rozmawiam i ona wie o mojej chorobie. Boje sie ze ona też bedzie bpd dlatego ja walcze ze tym potworem.
          Psychoterapeutka mi mowiła ze to nie ja nim jestem to choroba która zawłada moją osobą.
          Czemu to napisalam. Żeby ktoś wiedzial do czego doprowadza borderline. Jak bym umarła chcialabym zeby ludzie wiedzieli ze ja taka nie byłam.
          Staram sie nie wybuchac nie błaznować i nie nakręcać. Staram sie. Staram sie zyc.
          • neon.ki Re: musze sie wygadać 07.11.11, 13:51
            ciężko mi się wypowiadać, ale właśnie widzę tą tendencję do mimo wszystko radzenia sobie z problemami i to poważnymi jakie serwuje życie. sąd etc., wychowywanie dziecka, dla mnie to są rzeczy tak bardzo odległe i nie wiem, czy sama poradziłabym sobie z ułamkiem tego. nikt nie jest superdobry, idealny, każdy robi jak umie na daną chwilę.
          • czita88 Re: musze sie wygadać 07.11.11, 14:15
            Rozumiem że chciałaś sobie popisać, też się praktycznie zawsze rozpisuję o sobie i trochę mi lepiej gdy widzę "na papierze" to co przeżywam, moje wątpliwości, uczucia, lęki... Rozumiem twoje "napady", ataki na dziecko... Wiem że robiłabym tak samo :(... I dlatego nie wiem właśnie co Ci napisać, jak Cię pocieszyć, co doradzić... Po prostu powodzenia...
      • the-crawl Re: musze sie wygadać 08.11.11, 21:07
        mogę sobie wyobrazić jak jest Ci ciężko, sama jestem matką i są chwile gdy boję się, że po prostu nie wytrzymam i wybuchnę z przemęczenia, poczucia osamotnienia, stabilizacji, która mnie dosłownie dusi. skupiam się na tym więc co tu i teraz, tak jak kiedyś poradził mi psycholog i jakoś dzień po dniu coś się zmienia, daje radę, czuję że moje dziecko jest ze mna bezpieczne. i tylko tyle ode mnie jeszcze...jeżeli całkowicie zniknęłabyś z życia swojej córki to jestem przekonana, ze dla niej byłaby to właśnie największa i najbardziej bolesna, niezrozumiała i niszcząca trauma w życiu, nie jesteś sama, masz po co i dla kogo żyć, mimo wszystko. pisz zawsze jest ktoś kto Ciebie wysłucha. ściskam mocno i trzymam za Ciebie, za Was kciuki
    • perfekcjonizm Re: mozna sie zmienic 07.11.11, 15:36
      Fred, dziewczyny. Chce Was bardzo mocno uściskać. Mocno mocno. :)*
      • miskolaj Re: mozna sie zmienic 07.11.11, 15:53
        dziwczyno, nie jestes zadnym potworem, ktos Ci zrobil niezly balagan w głowie i to wcale nie jest Twoja wina, musisz zaczac malymi kroczkami,nie skazuj sie na jakies wieczne potępienie, to bzdura jest, wiem co mowie bo tez jestem zdrowo popieprzona, narobilam tez sobie w zyiu wiele gowna, ale malymi krokami probuj, musisz polubic siebie, to pierwsza rzecz, a na pewno masz za co, jestem tego pewna, mimo swojego zaburzenia zrobilas i tak kawal dobrej roboty, jestes matka i jak sie troszke postarsz bedziesz lepsza matka, tylko olej wszystko i postaw sobie jeden cel, jakis malutki, jak Ci sie uda bedzie Ci lepiej, zdrowi ludzi tez robia chore rzeczy, a Ty jestes chora i dajesz rade, walcz kochana bo masz dziecko i musisz walczyc, ale przestan sie cioagle obwiniac, nikogo nie zabilas, nie jest tak zle jak to widzisz:) a moze byc lepiej, malymi kroczkami........buziaki sciskam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka