robakbpd
21.09.12, 11:53
dał bym radę może z cierpieniem jakby ktoś wiedział ,co ja przeżyłem...
kto zaglądnął by do mnie , tam głęboko i zobaczył jak strasznie się nacierpiałem w życiu ,ile tam jest zduszonych łez ...
tylko kto by to wytrzymał jakby pomyślał chwile nademną , serce by mu pękło ...
ile jeszcze tego wytrzymam? jak może cały czas ,aż tak boleć ?
w sumie nie wiem jak ja to wytrzymuje,każdy by się dawno zabił
a ja jak głupi się trzymam , to tak jak byłem mały i chciałem ruszyć pociąg będąc w jego środku , i pchając tylko to takie skórą obite co pod rękę było....
najlepsze jest to ,że kiedyś ruszył jak pchałem :) i to było niesamowite przeżycie ,bo przez moment nie było rozsądku który by mi wytłumaczył dlaczego on w rzeczywistości ruszył...
w ciągu pisania jednego postu , przeszły mi 2 całkowicie różne i przeciwstawne sobie stany emocji , uczuć , myślenia
pierwszy to było śmierć, cierpienie , noc
drugi nadzieja ,wiara ,miłość dzień
wskoczyły same po prostu ,ja byłem skupiony na pisaniu i dopiero po chwili zauważyłem ,że się tak stało
to jest masakra coś takiego , w ciągu 5 min byłem najpierw w piekle , upodlony i samotny , a zaraz po tym byłem w raju i chodziłem po nim w nieustającym towarzystwie Boga......
z jednej strony prawie zawsze żyje w piekle , ale czasem jest tak pieknie ,że czuje jakbym płynął w tym wszystkim ,a wszystko było Dobre
i włączyłem w tym stanie sobie piosenke R.Kelly "i believe i can fly ", a przedtem słuchałem
Natalie Marchant "My Skin",która generuje ból, wyrzuca go na zewnątrz w postaci łez