toxic_chick 28.01.14, 20:28 Czyli jak zaburzenia sie pięknie przeplatają i jak człowiek się uczy całe życie ;) ciekawa lektura www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,12353377,Narcyz_nie_wierzy__ze_ktos_moze_go_pokochac.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wujekzlaradacipomorze Re: Narcystyczny borderline 28.01.14, 22:07 oh jejku znowu ktoś o nas napisła ale fajnie bedzie mozna znow zarywac fokę na to ze teraz to ja jestem narcyzem bo jestem border a wiesz to sie przeplata.... Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 14:42 defibrylator.blog.com/2014/01/18/czy-zwiazek-z-kobieta-z-narcystycznym-zaburzeniem-osobowosci-npd-albo-zaburzeniem-osobowosci-z-pogranicza-borderline-bpd-moze-zmienic-twoja-osobowosc/ Odpowiedz Link
quriousmind Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 22:05 Jeśli mogę - krótka uwaga w temacie tego wątku (może uda sie coś wytłumaczyć bo tylko czekać na apogeum) Proszę nie uznawać mnie tym samym za kogoś impertynenckiego ale sytuacja aż krzyczy na minimalna interwencje bo ja nie rozumiem pewnych zachowań. Wątek był założony przez kogoś kto na swój sposób walczy tutaj o zlozonosc tematu bordeline i wychodzi bardziej lub mniej na tarczy ale stara sie - to muszę przyznać. Nie ma wsparcia przeważnie od podobnych jej ale mimo to trwa przy swoich przekonaniach. Przy okazji jest często atakowana i nie zrozumiana przez tych, którzy wchodzą tutaj dla własnej jakiejś tam przyjemności. Dziewczyna zakłada wątek w którym przedstawia jakiś aspekt zaburzenia - artykuł zupełnie pozbawiony polemiki i nie sadze żeby był w temacie dyskusji nawet. Po czym osoby których najwyraźniej nie lubi (sadze ze maja tego świadomość) wklejaja linki... Poza tematem... I po co? O ile pierwszy był w miarę neutralny (choć nie powinno go być w ogóle w tym apostrofie) drugi koleżanki brzask był niesmaczny i nie na temat - ktoś pisze o zjawisku i znowu czyta o związkach a to nie był temat! To obrzydliwe pozbawiać myśli związków czegokolwiek osób które autentycznie mogą sie starać być identyczne jak każdy. I jeszcze prowokować ? Gratuluje Odpowiedz Link
estereaaa Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 22:20 A kim Pan/ Pani jest, żeby komukolwiek mówić, co w wątku ma być, a co nie ? ! ? Te linki , obydwa mają jak najbardziej związek z tematem i żadna cenzura nie jest tutaj potrzebna. Wstawienie linku jest neutralnym faktem, interpretacja zaś zależy od subiektywnego podejścia. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 22:50 cholera wie która ksiazka lepsza ja bym się nie upierała pewnie różne aspekty są ujęte zawsze można napisać - to jest nie ciekawe lub nie prawdziwe; byle spokojnie ja by nie prowokować nie komentuję ale jak widać link wystarczy, księgarnie spalić no spokojnie wszyscy jesteśmy tylko ludźmi Odpowiedz Link
quriousmind Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 23:11 Nie komentuje nawet Kiedyś pisałam że czytam czasami to forum i nie jestem zaburzona i nic w tym względzie Jesteście podli dla ludzi, którzy mają problemy o wiele poważniejsze niż wasze... tyle w temacie pozdrawiam Odpowiedz Link
estereaaa Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 23:15 Więc może zacznij czytać, zanim zaczniesz oceniać ludzi. Minimum kultury tego wymaga, tym bardziej od kogoś, kto wysnuwa tak radykalne wnioski odnośnie zachowania innych. Pozdrowienia, Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Narcystyczny borderline 04.02.14, 00:54 nie zakładaj, że wiesz co kogo boli i kogo bardziej robienie z siebie ofiary i przerzucanie win bywa objawem? nie zawsze ale czasem tak i wszyscy są zabawką wkręconą bo akurat taki kaprys bywa choć nie powinno Odpowiedz Link
quriousmind Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 23:07 Ależ nikim i jak śmię Nie znasz swojego miejsca i nie rozumiesz I jak można pisać w wątku kogoś kto Tobą ewidentnie gardzi? przecież wiesz jak jest więc? Tutaj nie będzie polemiki tutaj jest miazga i ZERO wrażliwości pozdrawiam Odpowiedz Link
estereaaa Re: Narcystyczny borderline 03.02.14, 23:11 hahahahah to forum nie jest prywatne i można sobie pisać co się chce i gdzie chce :) No chyba , ze wolisz wyzywanie od kur**, pierd****** itd :) Skoro bronisz założycielki wątku, to widocznie takie klimaty wolisz . P.S. mam się teraz tą pogardą przejąć, czy jak ? :) Pozdrawiam! Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Narcystyczny borderline 07.02.14, 10:33 www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/osobowosc-borderline-czyli-pograniczne-zaburzenie-osobowosci_38706.html jeśli o złożoność chodzi proszę link - dość potocznym językiem, z nieścisłościami ale zawsze drążyć można; na tym forum pojawiają się bardzo specjalistyczne art. i krótkie notatki w kilku zdaniach mówiące hasłowo o zaburzeniu; pojawiają się art. o sytuacji bordera i o skutkach dla otoczenia; Chciałam przytoczyć pracę, która rzuca wiele światła na metody jakimi border atakuje osoby - które w kolorach biały i czarny - zamaże na czarno; Umknął mi link, szkoda bo trudno przytoczona prace uznać za napisaną w celu dokuczenia konkretnej osobie - ale można :) Tak to jest, że kiedy osoba zaburzona uzna, że należy "kogoś zabić" - czarny to czarny :( stosuje pewne strategie; najpierw sprząta osoby znajome, bliskie, przyjaźnie nastawione; dwoma sposobami - albo oczerniając albo pokazując - będziesz miał kłopoty utrzymując kontakt. Stąd wielu partnerów , wspólpracowników, rodzina borderów zgłasza problem - ludzie od nas się odsuwają, ( ten schemat działa i na etapie akceptacji partnera - ma na celu pełną kontrolę ) Schemat niszczenia pomalowanych na czarno, uwzględnia odgrywanie przez bordera sierotki, niewiniątka i angażowaniem innych do obrony bidulki. Można przypomnieć o całych piramidach wkręceń świadków, gdy chce się oskarżyć byłego partnera. W dobrym sądzie czasem okazuje się jak misterne sa to budowle. jak wiele osób jest gotowych zeznać, że wiedzą! - na szczęście czasem manipulacja wychodzi na jaw. Dziś wiedza o zaburzeniach jest coraz szersza. Warto pytać siebie - czy wiem jaka jest prawda, czy nie gram w dziwnym diabelskim tańcu. Jest jeszcze dodatkowa cecha zachowań osób z zaburzeniem bordeline - kiedy chcą coś 'załatwić' skłócą wszytskich między sobą, ustawią się w pozycji skrzywdzonej, wycofanej i często niestety zacierają tylko ręce z satysfakcją - udało się sterować i udało się zniszczyć. Potrzeba kontrolowania, manipulowani i niszczenia ludzi jest pewnie jednym z najpoważniejszych problemów niektórych zaburzeń. Osobnym, związanym z powyższym problemem, jest wykorzystywanie partnera do realizowani swoich złych pomysłów, co ciekawe, partner zmanipulowany bywa okrutniejszy - wszystko by zdobyć akceptację bordera. Wiadomo jak zdewastowana wychodzi ze związku taka osoba. Tak, zaburzenia osobowości są bardzo złożone i często osoby zaburzone nie dopuszczają do siebie wiedzy o problemie. Jak to mawia 'klasyk' powiedz borderowi, ze ma osobowość kilkulatka - ha ha ha zmiecie cię z powierzchni ziemi. Bo co innego gdy border mówi o swoich problemach - wie po co mówi; a zupełnie co innego gdy ktos śmie przytoczyć choćby artykuły. Należy pamiętać gdy border mówi jestem aniołem - tak w tym momencie jest - a że diabłem bywał i będzie pewnie - dodawać nie wolno - bo to by wskazywało - po pierwsze TERAPIA, a o prawdzie - nie subiektywnym chwilowym chceniu już nie gadam. Nie da się rozmawiać pod toporem - i założeniu, że border sobą nie manipuluje - pewnie można to celniej nazwać Odpowiedz Link
non-grata Re: Narcystyczny borderline 08.02.14, 16:29 Fajny - z dystansu - przykład jak z bardzo neutralnego z samej litery wątku i pierwszego wpisu można po raz kolejny zrobić publiczne rzygowisko i ponownie sprowadzić do schematu dewastujących borderów. Quriousmind ma w dużej mierze rację, istnieją tu antagonizmy, mniej, bardziej ostre, ale gdy stroną staje się Toksyczna (swoją drogą, bodaj najjaskrawszy borderowy przykład, jak można na forum skurwić 2-gą osobę słowami w apogeum wyprowadzenia z równowagi, większego furiata tutaj nie spotkałam), każda opozycyjna osoba z automatu nobilituje się pełnią zdrowia, wyważenia do 15. pokolenia wstecz i wyższością, nade wszystko tą wyższością wpisaną w tło. Podział jest cholernie widoczny i aż bolący, ponieważ łatwo można widzieć windowanie siebie, swoich racji (border to śmieć społeczny - dogmat; uśpić lub zmarginalizować uprzednio piętnując, naturalnie: każdy taki sam, zwyczajnie - jeden pokaże kły wcześniej, drugi zniszczy po kolacji) kosztem wściekłego i zabijającego na lewo i prawo bordera; a jak pięknie dolewa się oliwy do ognia? - widowisko pierwsza klasa, jedna strona ukazuje "aniemówiłam", średnią na bordera-kloacznego potwora, och!, jakżeby inaczej, to tylko kolejny dowód, druga strona spala się, bo nie potrafi sama z siebie przerwać, przestać, trzasnąć drzwiami, ale w efekcie wyjść. Ohyda. Czasami, ostatnimi czasy mam wrażenie, że uprawia się tu bardzo tanią i obrzydliwą rozrywkę wynaturzania zaburzonego (jeden=wszyscy) z perspektywy swojego ąę ułożenia. Nie potrafię powiedzieć, która ze stron bywa bardziej żenująca i smutna, czy ta, która wykrwawia się i wypluwa, czy - i tu przeważam szalę, oddaję pierwszeństwo i laury - ta, która nie potrafi wykazać się klasą, gdy widzi, że z merytoryki nici i odejść. Drodzy zdrowi, wyważeni, słyszałam - bo co ja tam wiem... -, że dojrzałość, którą ponoć różnicie się od nas jak dzień od mroku zupełnego, przejawia się umiejętnością zaprzestania i nieeskalowania. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Narcystyczny borderline 08.02.14, 20:44 może stajemy się cynicznymi, dopasowanymi do sytuacji? może szukamy równowagi w ustępowaniu - bo niby czemu zakładać stałe pokłady wyrozumiałości dla jakich idei? w obliczu wiedzy; powierzchnia bywa gładka a to mylące kumulacja historii o zaszczuciu dobrego człowieka i szydercza satysfakcja niestety domaga się starań od borderów refleksji; a kiedy trafia się na kolejne - skarżący się partner - phi słabeusz, zaburzony, uwieszony na bordzie itd - cóż powoduje reakcje zdecydowane; ludzie nauczyli się walczyć o swoje i niby czemu mają walczyć o nie swoje smutne - ale nie przypuszczam, że to stało się to głównie za sprawa partnerów :) o tym artykule z 2012 roku była mowa na forum - może warto poszukać - chyba tu była dyskusja A swoją droga czy na porządku dziennym jest by border proszony o odpuszczenie odpuścił? wierzę, że tacy się zdarzają i honorowo z klasą jak piszesz szukają swojej ścieżki a nie posiłków kto walczy ma szanse przegrać a tak realnie patrząc - przestali pisać prawie wszyscy; co zrobić? walczyć o forum czy po kolejnych kilku dniach ciszy spisać na straty? zwołujemy się jeszcze czasem - ale bez żadnej satysfakcji - forum traci Odpowiedz Link
toxic_chick Re: Narcystyczny borderline 08.02.14, 21:12 > kumulacja historii o zaszczuciu dobrego człowieka i szydercza satysfakcja niestety domaga się starań od borderów refleksji; a kiedy trafia się na kolejne - skarżący się partner - phi słabeusz, zaburzony, uwieszony na bordzie itd - cóż powoduje reakcje zdecydowane; ludzie nauczyli się walczyć o swoje i niby czemu mają walczyć o nie swoje smutne - ale nie przypuszczam, że to stało się to głównie za sprawa partnerów :) 1. nigdy nie miałam partnerów których masakrowałam!!!! na odwót??? bywa! 2. "ludzie"... rozumiem, że "ludziem" nazywasz każdego kto nie jest zaburzony???? my to ściery ... ciągle zapominam > a tak realnie patrząc - przestali pisać prawie wszyscy; co zrobić? walczyć o forum czy po kolejnych kilku dniach ciszy spisać na straty? Dziwisz sie? SERIO? Ja może jestem mocna w gębie i mam wyjebane na opinie w tym miejscu... ale są tacy, którzy nie mają! ale czytają.... mnie i nie mnie.. słodkie wywody ;) z każdej strony! i nie chcą pisać w takim miesjcu bojąc się chociażby o powótrzenie mojego błedu... umiemy się kontrolować i wyjśc.. jeśli tylko wola! ja jej tutaj nie mam.. nie miałam To się zmieniło już > zwołujemy się jeszcze czasem - ale bez żadnej satysfakcji - forum traci nooo... sekta :D zaburzonych inaczej ;) Odpowiedz Link
non-grata Re: Narcystyczny borderline 09.02.14, 10:46 "może stajemy się cynicznymi, dopasowanymi do sytuacji?" Może? "może szukamy równowagi w ustępowaniu - bo niby czemu zakładać stałe pokłady wyrozumiałości dla jakich idei? w obliczu wiedzy; powierzchnia bywa gładka a to mylące" Może? Nie usprawiedliwiam krnąbrności żadnej ze stron, z jakichkolwiek pobudek. I nie ma we mnie pobłażania dla osób, które legitymują się dowodem osobistym i chcą uchodzić za dorosłe. Albo bawimy się w życie i dorosłość, albo bierzemy odpowiedzialność. - to tyczy się jednych, jak i drugich Nigdy nie rozumiałam chuchania i obchodzenia się jak z jajkiem wobec osób, które tu śmiecą, a bywało tak. Nie potrafię jednak zrozumieć też podkręcania takich chorości, bo to - delikatnie mówiąc - niesmaczne i uwłaczające dla samych nawet obserwatorów. Wiesz, co najbardziej boli wrzeszczącego? - szeroka ignorancja, polecam, wiem z doświadczenia obopólnego. "ludzie nauczyli się walczyć o swoje i niby czemu mają walczyć o nie swoje" Ależ niech walczą! Czasami nawet przyklasnę, gdy subiektywnie widzę, że warto. Kolektywnego zdeptywania i zapluwania jednak nie dzierżę. Kwestia jeszcze, w jaki sposób walczą. Kwestia nadrzędna w tym przypadku. Udawanie dojrzalszych i mądrzejszych od borderów o schematach 2-letnich dzieci cholernie nędznie nadczęsto tu wychodzi, równowaga się chwieje. Powstaje szopka. "smutne - ale nie przypuszczam, że to stało się to głównie za sprawa partnerów" Optuję za odwiecznym prawem przyrody, "do tanga trzeba dwojga". Wiem, że ten artykuł już był. Wiem też, że torroretycznie artykuły wrzuca się w wątek z artykułami. Więc...? Zabawa na przerzucanie się linkami? Cokolwiek..? "A swoją droga czy na porządku dziennym jest by border proszony o odpuszczenie odpuścił?" Gdyby taki dziwny delikwent nie zdarzał się, nie kłułyby mnie te zbiorowe mordownie, nie miałbym czasami ochoty potraktować co niektórych tu miotaczem ognia i nie trudziłabym się bronić. Możemy więc zgadywać. "kto walczy ma szanse przegrać" Wygrać, najwyraźniej niestety, także. Ubolewam. "a tak realnie patrząc - przestali pisać prawie wszyscy; co zrobić? walczyć o forum czy po kolejnych kilku dniach ciszy spisać na straty?" Niektórzy istotni odeszli dawno już, zapewne z własnej woli. Pewnie, że to forum nie jest dziś miejscem, do którego przyszłam trochę temu, a przecież nie 10 lat wstecz. Wiesz, co mnie razi? Super dysproporcja, może patrzę krzywo, ale forum, na które przyszłam było diametralnie inne, przede wszystkim - kiedy pisał partner, pisał o swoim borderowym partnerze, w tej chwili dominuje tendencja na dzień dobry "wszystkie bordery to chodzące gówno". Rozmowy były na innym poziomie. Rozmowy. I tego już nie ma. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Narcystyczny borderline 09.02.14, 13:11 no właśnie nie ma gorycz bywa wyduszona upierdliwością nie rozmawiać - oczywiście no problem obrzygiwać "zabiję ..." - na pewno nie nie zawodzę nikogo jak na razie :) szkoda, że prośba o nie włażenie z butami wywołuje tylko eskalację Sprawdzę czy zmieniłam się - poza pewnym towarzystwem Odpowiedz Link
toxic_chick Re: Narcystyczny borderline 08.02.14, 20:53 non-grata napisała: > Fajny - z dystansu - przykład jak z bardzo neutralnego z samej litery wątku i pierwszego wpisu można po raz kolejny zrobić publiczne rzygowisko i ponownie sprowadzić do schematu dewastujących borderów. YES! nie pisałam może o jednorożcach, puchatych kotkach czy tęczy.. ba! ja w ogóle nie pisałam specjalnie tutaj... a jedynie wkleiłam dosć interesujący (wg mnie) artykuł.. nic ponad to... nie oczekiwałam nawet fanfarów ;) a mimo to... doczełakam się... choć ich wymiar miał odwrotną konotacje.. i skutecznie zniechęcił mnie do dalszych wypowiedzi (ćwiczę silną wole^^) ... bo po co? ja o zjawisku / syndromie / zaburzeniu... inni z grubej rury... 1. z tematem wpisów (kolejny jakże tragiczny w wymiarze związek BPD z kimś normlanym, kto został sponiewierany... ble!!! i co ma to wspólnego z tematem wątku??) 2. atak za atakiem na kogoś kto wyraził swoje zdanie w temacie... ja miejscu Q zajebałabym jak psa! 3. nie rozumiem postawy dwóch osob, którym owszem nie zakazuje pisania w moich wątkach (moja moc nie sięga tak daleko^^) .. no nie mam prawa i w ogóle.. oraz jak pomyśle dłużej... to w sumie nie mam teoretycznie nic przeciwko.... byle na temat.. i byle z jakimś taktem? ale ale.. jadac z tym samym koksem do wyrzygu? średnio mam przyjemność obcować / polemizować w jednym wątku!!! nauczyłam sie tutaj ostanio jednego... jestem na przegranej pozycji... kropka. Aaa ... zaczepki... to najlepsze ;) >istnieją tu antagonizmy, mniej, bardziej ostre, ale gdy stroną staje się Toksyczna (swoją drogą, bodaj najjaskrawszy borderowy przykład, jak można na forum skurwić 2-gą osobę słowami w apogeum wyprowadzenia z równowagi, większego furiata tutaj nie spotkałam), każda opozycyjna osoba z automatu nobilituje się pełnią zdrowia, wyważenia do 15. pokolenia wstecz i wyższością, nade wszystko tą wyższością wpisaną w tło. Istnieje tutaj wiele antagonizmów... i wiele zależnosci ;) a także... śmiem twierdzić, że swoiste lobby :D pt. pokazać jak to zaburzony jest nie tylko zaburzonym ale skurwysem, kłamcą, manipulatorem do potęgi plus osobą, która wykorzystuje, krzywdzi jest kanalią i najlepiej trzymać się z daleka! walcze z tą postawą i walczę... i walczę!!! skutki? opłakane... zaczynam polemikę... ktoś odpowiada szyderczo (bez wulgaryzmów.. ale wrednie) i tak trwam ... do czasu! a poźniej lece po równi pochyłej... jak debil czasami (jestem wściekła na siebie za każdym razem jak dam się sprowokować i dać "argumenty"... ) Umówmy się... niekórzy tylko na to czekają... i niech im będzie... TAK TAK TAK dostaje pierdolca na tym forum czytając niektóre brednie... zamaskowane... w dziwaczny sposób! Jeśli ktoś myśli i uważa, że jestem dumna z moich słów tutaj czasami? NIE... ale to ostateczność... i wobec wybranych! nie dlatego, że nie mam argumentów.. dlatego, że mając ich w cholerę i tak nikt mnie nie słyszy! > Podział jest cholernie widoczny i aż bolący, ponieważ łatwo można widzieć windowanie siebie, swoich racji (border to śmieć społeczny - dogmat; uśpić lub zmarginalizować uprzednio piętnując, naturalnie: każdy taki sam, zwyczajnie - jeden pokaże kły wcześniej, drugi zniszczy po kolacji) kosztem wściekłego i zabijając ego na lewo i prawo bordera; a jak pięknie dolewa się oliwy do ognia? - widowisko pierwsza klasa, jedna strona ukazuje "aniemówiłam", średnią na bordera-kloacznego potwora, och!, jakżeby inaczej, to tylko kolejny dowód, druga strona spala się, bo nie potrafi sama z siebie przerwać, przestać, trzasnąć drzwiami, ale w efekcie wyjść. Ohyda. Nie umiem wyjść... nie stąd... uczę się ;) Normalnie? w sytuacji analogicznej nie online (ok... teroetycznie bo takowej by nigdy nie było...) nigdy.. ale to nigdy...!!!! nie zabijam ludzi słownie.. nie masakruje ich... za poglądy i postawy.. umiem zawsze wyjść... ZAWSZE! i zawsze wychodzę pierwsza!!! > Drodzy zdrowi, wyważeni, słyszałam - bo co ja tam wiem... -, że dojrzałość, którą ponoć różnicie się od nas jak dzień od mroku zupełnego, przejawia się umiejętnością zaprzestania i nieeskalowania. ponoć ;) Swoją drogą.. zaburzeni tutaj już raczej niechętnie wchodzą... to nie forum o borderline... to ściana płaczu dla każdego kto miał przejebaną dziewczynę/ żonę / chłopaka / męża.. co im było i czy coś? nie wiem.. ale mogą tutaj znaleźć wsparcie... w przeciwieństwie do osób, które zapierdalają na terapię od wieków.. i starają sie jak mogą!!! Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Narcystyczny borderline 08.02.14, 22:31 wszystko ma przyczynę świat nie zaczął się na Twój pstryk nagrabione nie zniknie z powodu falowej zmiany nastroju czasem warto wziąć pod uwagę, że ktoś prosi skończona ilość razy i KONIEC swoją droga bardzo duzo osób poprosiło i odwróciło się na pięcie - nawet nie zuwazyłaś - bo to wygrana pozorna nie chce mi się gadać Odpowiedz Link