11.03.14, 18:51
to się robi, że się ma partnera/ów?
albo przyjaciół? ludzi wokół? czy coś?
jak Wy to robicie?
bo mi się to chyba w moim małym rozumku nie mieści.
te wszystkie międzyludzkie zawiłości.
i jak to się dzieje, że ja zawsze nigdzie.
że mi nieźle wychodzi pierwsze wrażenie zazwyczaj.
tylko potem - nic.
Obserwuj wątek
    • eux_exquis_acrostole Re: jak 11.03.14, 20:58
      "Łącząc ze sobą kostki ciężko jest utrzymać równowagę. Na wszelki wypadek zaleca się stanąć blisko ściany i unikać wiatru. Z kolei stojąc w szerokim rozkroku, gdyby ostro spiąć pośladki, można by spróbować relatywnie w krótkim czasie pobić rekord Guinessa."

      Zastanawiające jest, że ludzie w podeszłym wieku, w znakomitej większości, na pytanie co by zmienili w swoim młodym życiu, odpowiadają, że większą wagę przywiązaliby do nauki (tu zaznaczamy szczególnie języki). Są też tacy, którzy mówią, że zaliczaliby wszystko co się rusza zawsze się zastanawiałem, dlaczego nie wszystko co siedzi? oszczędzamy czas, energię, chyba łatwiej. Ale chyba nie o to tu chodzi.

      Gdzie tu różnica, gdzie tu granica?

      Jest taka stara filozofia, nazywana filozofią bytu, która mówi, że rzeczywistość jest jedna, stała i sama w sobie niezmienna, ale to co w niej istnieje podlega ciągłej zmianie pod wpływem niezliczonej liczby relacji "tego co jest i jest czymś" do drugiego "tego co jest i jest czymś" i do trzeciego i czwartego, itd.

      Sami ze sobą spędzimy najwięcej czasu, więc może jednak warto starać się siebie polubić, tak na co dzień, tak zwyczajnie. A w stosunku do innych, wznieść siebie gdzieś w życzliwość i jakąś namiastkę zrozumienia. Może tak nie zaplączemy się w te zawiłości?

      "Dobrze jest, gdy głowę trzymasz prosto, patrzysz przed siebie, nie pod nogi. Barki rozluźnione. Ręce wspomagają krok - poruszają się w przód i w tył, a nie na boki, najlepiej w okolicach pasa, dłonie zwinięte w pięść (ale nie zaciśnięte, palce lekko się dotykają; biegowi guru mówią: "tak, jakbyś trzymał w palcach piórko")."







      • canoine Re: jak 11.03.14, 22:32
        aaaaaaha.
        czyli znaczy, że co? :>
        • brz_a_sk Re: jak 12.03.14, 09:02
          aha czyli nie wysnuwasz :)

          a może próbujmy na różne sposoby

          opowiadam od czasu do czasu taka bajkę

          na mojej codziennej drodze rośnie piękne wielkie drzewo

          kiedy przechodzę pod nim zdaję sobie sprawę, że tylko ode mnie zależy z jaką myślą, samopoczuciem i 'światem' żyję - przechodzę

          to drzewo jest dla wszytskich identyczne - a ludzie przechodząc pod nim sa różni - jeden biegnie rozpromieniony (jak na ślub); drugi zrozpaczony (wraca jak z pogrzebu), jeden planuje jak sprawić przyjemność innym drugi jak nienawidzić 'piękniej'
          cóż ma do tego drzewo?
          ma wpływ bo jest piękne, dostojne, przyjazne, daje cień, daje parasol, daje szum, kolor wiosny czy jesieni czy szadzi zimowej; nie wadzi choć bywa, że ktoś kopnie czy splunie, bo i drzewo mu niezbędne do swoich źle zakręconych myśli

          czy można czasem zatrzymać się w swoich myślach, spróbować być przyjaznym w czasie mijania drzewa? mijania świata?
          trudne ale przecież nikt z nas nie powie nieosiągalne tworzenie naszych myśli
          tworzenie naszego świata
          taki świat jak w naszej głowie gdy mijamy DRZEWO, gdy mijamy nasze życie
          mijamy ludzi - większość z nich jest jak drzewo
          może na początek pozwólmy tym mijanym ludziom lipom, dębom, sosnom na szansę postrzegania go jako obcych ale pięknych
          nic nam nie winni
          nic nie tracimy idąc pomiędzy drzewami, ludźmi ciesząc się ich istnieniem
          nic nie sprawdzając, niczego nie oczekując twórzmy myśli 'dobre' - świat sami sobie tworzymy

          a czy znajdziemy drzewo, które prócz nas słuchać odezwie się, zrozumie? tym prędzej im bardziej zapamiętamy, że pod moim drzewem jeden idzie szlochając a drugi tryskając radością i to wyłącznie od niego zależy w tym miejscu

          kochajmy najpierw drzewa

          :)






          • canoine Re: jak 12.03.14, 20:41
            ok. nie wysnuwam.
            nie wiem czy poczucie bycia kretynką w tej sytuacji jest adekwatne, ale po Waszych mglistych wypowiedziach zaczynam się tak czuć.
            ładna bajka.
    • psst_ona Re: jak 12.03.14, 12:58
      canoine, a powiedz dlaczego 'potem - nic'? powiedz pokrótce, co sie takiego dzieje, że sie pieprzy?
      • canoine Re: jak 12.03.14, 20:38
        nie pieprzy się. nic się nie zaczyna. chwila powierzchownego błysku i puff. nie ma. mnie. zawsze nigdzie. nie wiem co jest ze mną nie tak. schemat jest zawsze ten sam - nowa grupa, wchodzę łatwo, potem ludzie się ze sobą zapoznają, kumplują, przyjaźnią. a mnie już jakby nie ma. chociaż podobno jestem miła, sympatyczna, nie taka całkiem głupia, pomocna, różne pozytywy na swój temat słyszałam. ale nie istnieję. kontakt jest zawsze jednostronny. ja --> ludzie. czasem jeszcze próbuję, ale coraz rzadziej. świat mnie nie chce :]
        • psst_ona Re: jak 12.03.14, 21:33
          okej. A powiedz, czy lubisz uczciwie towarzystwo ludzi, z którymi się zadajesz? Czy przebywanie z nimi sprawia Ci przyjemność, jestes swobodna, czy raczej dostosowujesz sie do nich trochę na siłę? Wykazujesz jakąs inicjatywę w kontaktach z ludźmi, czy raczej czekasz, aż ktoś zrobi pierwszy ruch? Byłaś kiedys w jakiejś bliskiej relacji z kimś? Wyczuwasz ludzi intuicyjnie, czy raczej schematycznie podchodzisz do człowieka?
          Rany, sory canoine za ten wywiad, ale trudno cos doradzic sensownego, jezeli się nie zna osoby, ani jego indywidualnych problemów. Powyższym postom mądrości nie odbieram, jednak to mocne uniformy, które w swej uniwersalnej prawdzie mogą mało dotykać Twojego specyficznego problemu.
          Wylukałam takie Twoje słowa na tym forum: 'osiągnęłam imponujący wręcz level izolacji od ludzi i generalnie pilnuję, by nikt nie podszedł na bliżej niż kilometr, gdyż wówczas przestaję sobie radzić z emocjami i mogłabym zrobić kuku.' Zajebiste. Ja mam poodbnie od 2 lat, tyle, że relacje kolezeńskie, przyjacielskie są mocno obecne, ale skutecznie wyganiam wszelkich chetnych na cos blizszego, intymnego (emocjonalnie się rozumie). Moze Ty równiez podświadomie odsuwasz ludzi? Ludzie intuicyjnie też wyczuwają nasze nastawienie i sie mu podporzadkowują.
          • canoine Re: jak 12.03.14, 22:51
            sporo pytań na tak późną porę. przemyślę. odpowiem jutro. chyba. dużo myślenia i dużo "nie wiem". bo nie znam. wielu rzeczy. nie ogarniam. już trzecią dekadę ;) dziękuję Ci. za dialog. obawiałam się, że znów mnie tu ktoś zjebie :>
            spokojnej nocy :)
            • brz_a_sk Re: jak 13.03.14, 09:20
              :)
              zjebki bywają twórcze

              ale są jak klaps ostania deską ratunku, objawem bezradności, buntu - ale jednak zainteresowania

              najgorsza zjebka to olewka jednak

              'a rób sobie co chcesz' = wiadomo co znaczy

              Tak jak chamska zjebka, równie nic nie warta jest 'zjebka' = olewka krytycznych odpowiedzi :)

              nic tak świetnie nie rani jak zjebko olewki - :) :) :) razy z obu stron demonstrujące olewanie - ach jak intensywne :) :) :)

              mam nadzieję, że da się zrozumieć moje intencje

              w tym wszystkim bezcenna ta umiejętność rozróżniania tego co z sensem a co popisami

              tego co możliwe od tego co niezmienne :

              ... zmieniać co możliwe, zostawiać co niemożliwe i rozróżniać jedno od drugiego ...

          • canoine Re: jak 16.03.14, 15:58
            próbowałam przemyśleć i odpowiedzieć, ale jednak przytłoczyła mnie ilość pytań i emocji, które czają się w odpowiedziach. koniec końców rozbiłam się o kompletnie puste "nie wiem".
    • zeldaf Re: jak 15.03.14, 20:42
      Trzeba się nimi interesować.
    • zeldaf Re: jak 15.03.14, 21:42
      Według mnie, Ty dałaś sobie odpowiedź w pytaniu. Nie ma się ludzi wokół czy coś, ani partnera/ów. Nikt nie chce się kręcić wokół czyjejś orbity, jako jego dopełnienie. Każdy chce się czuć ważny. Czy Ty potrafisz dać komuś odczuć, że jest ważny dla Ciebie? Wróć... Czy ludzie są dla Ciebie ważni? Nie tylko w kontekście Twojej osoby i tego, kim są dla Ciebie.
      • canoine Re: jak 16.03.14, 15:56
        jestem typem słuchacza i akurat całkiem sporo uwagi ludziom poświęcam. to jednak nie bardzo działa w drugą stronę. czy są dla mnie ważni? niektórzy chyba tak. mniej lub bardziej. byliby bardziej, gdybym i ja była jakoś dla nich ważna. chciałabym się kiedyś poczuć dla kogoś ważna.
        • zeldaf Re: jak 16.03.14, 17:35
          To nie jest tak źle. Do pewnego stopnia jestem w stanie zrozumieć. Moje umiejętności społeczne i zdolność nawiązywania bliższych więzi są ograniczone, choć na moje skromne potrzeby wystarczają. Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale ja przywykłam do tłumienia i skrywania emocji. Mnie się wydaje, że jestem dostępna, a ludzie tego tak nie odbierają. "Ześlizgują się" lub odbijają od gładkiej powierzchni. Poobserwuj siebie. A próbowałaś terapii grupowej? Tam mogłabyś się czegoś dowiedzieć.
          • canoine Re: jak 16.03.14, 18:25
            o, to chyba najbliższe temu, co mi się przydarza. no i autosabotaż. bo w swej wiecznej czujności reaguję gwałtownie, choć może nie jakoś bardzo dynamicznie w gestach, na jakieś szybsze ruchy. wycofuję się jak tylko ktoś próbuje się zbliżyć i zanim zdążę się przyjrzeć czy było przed czym uciekać, to zazwyczaj już właściwie nie ma tematu. heh.
            terapii grupowej próbowałam. nie ukończyłam. długa i pokręcona historia, to było ładnych parę lat temu.
            • zeldaf Re: jak 17.03.14, 16:42
              canoine napisała:

              > terapii grupowej próbowałam. nie ukończyłam.
              >
              Myślisz, że dojrzałaś do drugiego podejścia? Teoretyzować to sobie można, często jednak nic z tego nie wynika. Przeżycia, doświadczenia, one zmieniają człowieka.
              • canoine Re: jak 20.03.14, 19:17
                chyba nie. jakoś nie umiem tego sobie wyobrazić. po tamtej terapii został mi uraz (z różnych powodów, w skrócie to okazało się po tych dwóch miesiącach, że spisali mnie na straty już na starcie i wcisnęli byle gdzie, bo miałam skierowanie, to musieli coś ze mną zrobić..) i nie wiem czy potrafiłabym znowu.
                • zeldaf Re: jak 22.03.14, 12:28
                  Ok, rozumiem, nic na siłę. Wydaje mi się, że to nie musiałaby być koniecznie grupa terapetyczna, ale jakakolwiek, w której poczułabyś się w miarę bezpiecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka