aniaa-nia 23.12.14, 00:11 mój przyjaciel ma borderline. Czy dla niego lepiej (w rozumieniu niewzmacniania objawów), żeby po jego zachowaniu we mnie wymierzonym, żeby mi sprawić ból, odejść i zostawić go, czy co innego robić? pozdrawiam, A. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
brz_a_sk Re: co robić, żeby nie szkodzić 24.12.14, 11:01 może zacznij tak: pomyśl co dla Ciebie byłoby najlepsze co dla Ciebie będzie dobre (potem przyjdzie czas by pomyśleć czemu :) tak myślisz) czasem warto sobie to gdzieś napisać i wracać, szukać w ten sposób ścieżek, którymi biegają nasze myśli, nadzieje - znać nasze rozstajne drogi, umieć wracać i wybierać ponownie, by mieć pewność, że zawsze to są nasze wybory ... i może spróbuj zapytać przyjaciela czy zgodziłby się byś zabrała, odebrała mu cierpienie tak nieodwracalnie, myślę, że to jedna z ważniejszych rozmów może to pozwala zrozumieć jaka rolę przyjdzie Ci pełnić w tak skomplikowanym związku ani nie krzywdzi Cię specjalnie, ani nie krzywdzi Cię bez celu - czy kiedyś przestanie? czy chciałby przestać - wydaje się Wam, że tak czy już wiecie, że to jedno z zasadniczych pytań, które w borderowych zakamarkach trzeba próbować zrozumieć na początek Odpowiedz Link
alter.ego77 Re: co robić, żeby nie szkodzić 30.12.14, 12:11 Jestem borderem... Bordera lepiej zostawić w spokoju. To on ma problem, nie Ty. Jeśli nie odejdziesz, on będzie wiedział że następnym razem też nie odejdziesz... Nie zmniejszy to jego objawów, nie nauczy go z tym walczyć... Taka gorzka prawda o mnie samym, i o borderach... Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 15:36 wiem jak trudno i jak rzadko udaje się napisać takie słowa dzięki nie da się być samym i nie da się być z kimś nie bojąc się ran jakie się zadaje/zada potrzeba miłości i poczucie jej niedostępności nurkowanie w idealizację i konsekwencje przesady to jak siebie samego podtapiać i wyciągać za włosy i od nowa i od nowa - przecież nikt nie powie 'nie marzę o tym hauście powietrza/miłości' przecież to życie trzymaj się Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: co robić, żeby nie szkodzić 30.12.14, 15:10 Hej A.! zupełnie nieprawdopodobne z uwagi na datę Twojego wpisu oraz datę mojej burzliwej rozmowy z moją przyjaciółką, która mniemam ma borderline w dość wysublimowanej wersji. Moja refleksja na temat mojej z nią rozmowy jest lustrzanym odbiciem problemu poruszonym w Twoim wątku. Wydaje mi się jednak, że tutaj niema mowy o premedytacji zachowania żeby akurat zrobić komuś coś złego, natomiast zupełnie kapitalną kwestią jest zrozumienie przez borda tego, że konsekwencją jego zachowań są określone emocje po drugiej stronie stronie. Z ust mojej znajomej padło kiedyś, że ona nie ponosi odpowiedzialności za to co ja poczuję w wyniku tego co ona powie, że to są MOJE EMOCJE i to nie jest jej problem. Jeżeli kogoś znamy i wiemy jakie są jego wartości, kręgosłup moralny, poglądy i to jakim jest człowiekiem, to wiemy także, co może spowodować przykrość i złe samopoczucie. Ja powiedziałem o swoich uczuciach natomiast znajoma w błyskawiczny sposób moje słowa potraktowała jak najazd na nią oraz ocenianie jej. Mówienie o uczuciach to nie jest ocenianie oraz krytykowanie, tylko unaocznienie tego że słowa i czyny powodują przykrość. Dalej. Przyjaciółka wręcz biologicznie nie cierpi jak się ją lekceważy, olewa, nie zwraca uwagi na jej prośby. W drugą stronę jest troszku inaczej. W tym roku miałem do niej dwie prośby: jedną o przesłanie zdjęcia, na którym mi zależało.....prośbę miałem w czerwcu...mamy koniec roku...prośba gdzieś utknęła. Wydaje mi się, że trzeba jasno i stanowczo mówić o tym co dotyka i tyle. Bez uciekania i zostawiania. Pozdro. B. ;) Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: co robić, żeby nie szkodzić 30.12.14, 18:15 www.bpdcentral.com/borderline-disorder/hallmarks-of-bpd/ Odpowiedz Link
aniaa-nia Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 12:04 Dziękuję za odpowiedzi, wszystkie dla mnie cenne i też przez to, że tak różne, pozwoliły mi uruchomić myślenie o tym, jakie są moje wartości, co z tego co napisaliście, jest moje. Na dziś myślę tak, że mimo wiedzy o istocie zaburzenia, to silniejsza od wszystkiego jest miłość i nią się chce kierować. Dla mnie na drugim biegunie miłości jest obojętność. Przeczytałam też książkę "Beksińscy. portret podwójny" i tam jest o kierowaniu się miłością dużo. Przepraszam, że nieskładnie piszę, ale mam problem jeszcze z uporządkowaniem myśli. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 12:37 gdyby miłość wystarczyła większość borderów byłaby zdrowiuśka; nic prostszego jak zakochać się w borderze, rewelacyjnie wciąga; OBOJE jeśli poważnie myślisz o takim związku, a nie tylko masz nadzieję, że miłość wszystko pokona szukaj dobrej terapii, profesjonalnej dla was obojga i do dzieła nikt nikogo nie odwiedzie od żadnej miłości to pewne ale tu, jeśli ktoś ma diagnozę BPD trzeba wiedzieć jak najwięcej by nie zrujnować życia obojgu cudów nie ma - jest szansa na lata terapii i olbrzymie samozaparcie bordera; jak walczą o siebie borderzy poczytaj - to herosi, żaden nie powie, że cokolwiek w ich życiu jest proste Odpowiedz Link
aniaa-nia Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 12:53 Brzask, ja szukam czegoś, co jest ponad zaburzeniem, ponad złem, syfem, czegoś co ratuje przed śmiercią (fizyczną i emocjonalną). Dla mnie śmiercią emocjonalną w tym wypadku jest po kilkunastu latach przyjaźni zobojętnienie. Więc nie chcę tak, chcę kochać człowieka i trwać, bo wydaje mi się, że tylko w miłości do drugiego czlowieka jest sens. Zaburzenia są, problemy są, ale musi być coś ponad - jak nie ma, to pora umierać:) Odpowiedz Link
aniaa-nia Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 13:08 W książce o Beksińskich jest pokazane coś, co moim zdaniem, traci się w dzisiejsych czasach - mamy wiedzę o zaburzeniach, kursy rozwoju, terapie - i to wszystko jest dobre - ale wydaje mi się, że gdzieś się gubi podstawa czyli rozumienie, że czasem jest trudno i że może nie na wszystko jest sposób - że trzeba czasem coś zaakcpetować i nie dążyć do tego, żeby było łatwo i przyjemnie, bo życie też bywa trudne i nieprzyjemne. Odpowiedz Link
marekgazek Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 14:57 aniaa-nia napisała: > W książce o Beksińskich jest pokazane coś, co moim zdaniem, traci się w dzisiej > sych czasach - mamy wiedzę o zaburzeniach, kursy rozwoju, terapie - i to wszyst > ko jest dobre - ale wydaje mi się, że gdzieś się gubi podstawa czyli rozumienie > , że czasem jest trudno i że może nie na wszystko jest sposób - że trzeba czase > m coś zaakcpetować i nie dążyć do tego, żeby było łatwo i przyjemnie, bo życie > też bywa trudne i nieprzyjemne. Słuchaj koleżanko nie wiesz w co wchodzisz. Ja się ledwo uwalniam od piekiełeczka, które miałem i niewiadomka ile to jeszcze potrwa. Na raziuchno wyprowadziła się z domu. Mój ogromny sukcesik. W ostatnim miesiączku nasiliło się jej. Biła mnie, otwierała balkonik i się darła, że to ja ją biję. Całe szczęście mam nagranko. Świadków którzy wrazie czego są gotowi zeznawać. Zebrałem też esemesiki które mi wysyłała. Ogólnie mega hiper agresja na przemiankę z miłością, pisaniem jak dziecko, wyzywaniem, szantażem, żądaniami kasiorki, oskarżeniami o wyimaginowane kochanice. Nakręciła przeciwko mnie swoją rodzineczkę, że ją molestuje odwalając taką teatralną histerię żebyś sama uwierzyła. Takie osobniki nigdy nie odpuszczają. Miłość zwycięży? Nie wiesz co mówisz. Łaziłem z nią na terapię, wspierałem, znosiłem wiele. Ona wiecznie nienasycona. Stawiałem granice jak tylko mogłem - nie dawałem kasy tak jak chciała. Gdybym dawał to nie miałbym co jeść bo by wszystko przewaliła na siebie. Nie dałem się odciąć od rodziny i przyjaciół a chciała to zrobić. To ją rozwścieczyło. Jak oznajmiłem, że wystawiam walizeczki za drzwi bo mam dosyć to takie jazdeczki. Modlę się do najświędszej panienki żeby znalazła sobie nowy obiekt uwielbienia. pozdrówka P.S Muszę to zrobić publicznie żeby wszyscy wiedzieli. Dzięki Brzask za wsparcie Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 15:27 :) nie dodałeś, że była aniołem była dzieckiem do zaopiekowania była naczyniem na krzywdy świata była rozumna i kontaktowa była pewna, ze jest na wspaniałej drodze do zmian terapia, praca, sukcesy cholernie ciężko ale do przodu a teraz - wyciekające prawdy z nieprawd poprzednich smutna refleksja, że wszystko na raz nie może być prawdą - a jednak nie da się wyobrazić tego zrozumieć póki się nie doświadczy krok po kroku co czuje border, który po latach jest świadomy tego co robi swojej ofierze/ partnerowi już zupełnie nie można łyknąć trzeba dużo pokory by się z tym poukładać w sobie i nikt tego nie przyspieszy Czy border jest szczęśliwszy z kimś przez chwilę? tak ale to krótka chwila i okupiona piekłem dla partnera piekłem jest czas starań i czas ocknień - jeśli zdarza się doświadczyć dewaluacji z pełnym spektaklem podsumowania związku psychiatra niezbędny To jest poważne zaburzenie nie do zamiziania nie do przeczekania nie do troski - pomóc mozna tylko bardzo profesjonalnie i też na dwoje babka wróżyła stąd terapeuci zniszczeni przez bordera - można powiedzieć słabi byli - tylko po co - warto poczekać czy znajdzie się lepszy i pracować dalej z innymi pacjentami/klientami ... borderzy dokładnie opisują jak 'lubią/muszą' ścigać się /manipulować terapeutą czasem coś jest możliwe i o to warto walczyć - ale wyręczyć się nie da bywa tak, ze wzmocnienie, wsparcie bordera, świetne relacje są czasem niszczenia poprzednich partnerów, współpracowników, rodziców - to są olśnienia trudne do przełknięcia bywa bardzo różnie nadzieja umiera ostania może najważniejsze by nie szkodzić sobie? bo przecież miłość to cudny czas dawania ale i brania inaczej to nie miłość tylko ... Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: co robić, żeby nie szkodzić 01.01.15, 15:37 Piękne masz wartości tylko pytanie zasadnicze jakie musisz zadać sobie jest następujące - czy jak tak będziesz jednostronnie kochać i się starać w zamian dostając może....co jakiś czas jakiegoś skrobka emocji i tyle - to czy to Cię urządza jako człowieka? Też czytałem o Beksińskich i faktycznie jest to książką o miłości tylko, że obraz Zosi jaki jawi się w tej książce jest przerażający. Czy w imię miłości zostawić siebie. Uciąć swoje korzenie bo jest miłość? Zdzisio robił, Zdzisio wymagał, Zdzisio miał muchy w nosie, Tomeczek modlił się do szatana, a Zosia robiła to pranie, pisała, edytowała - Zdzisio oczekiwał - Zosia robiła. Gdzie jest Zosia?Jaka była? Bo że Kochała Bardzo Mocno Zdzisia to wiemy, ale czy Zdzisio pisał co lubiła jego żona? Czy jak ona chorowała na nerki to Zdzisio się martwił? A jak Zdzisia bolała wątroba to Zosia nie spala i nie jadła ze stresu. Jeżeli chcesz być jak Zosia to ca va! Ja polecam Ci być Zosią ale polecam Ci także wymagać dla siebie od Zdzisia bo w innym wypadku Zdziś Cię zje i beknie dwa razy przed snem!! Odpowiedz Link