thechosenpessimist
22.03.16, 03:40
Witam
Mam nadzieje, ze to wszystko tylko mi sie wydaje. Cos sobie wkrecam. Bardzo ciezko jest pisac o sobie, tym bardziej o swoich uczuciach emocjach. Postaram sie przedstawic temat najbardziej zwiezle jak potrafie. Ostatnio pod reke wpadl mi artykul na temat borderline. Niestety okazalo sie (tak przypuszczam) ze spelniam kryteria takiej osoby. Zrozumienie/ szukanie samego siebie. Slabe relacje ze spoleczenstwem, nieudane zwiazki, ktorych nie bylo zbyt wiele i nie trwaly zbyt dlugio. Chcialbym sie z kims zwiazac, ale boje sie ze tylko strace czas (bo i tak pewnie okaze sie porazka) i zawiade siebie jednoczesnie raniac kogos i zabierajac mu jego cenny czas. Bo kto chcialby byc z osoba, przed ktora przyslosc nie rysuje sie zbyt dobrze. Ogolnie sytuacja zyciowa nie jest zbyt ciekawa, tak bym to okreslil. Fatalnie dobrany kierunek studiow. Mecze sie z nim juz kilka lat. Dawno powinienem go juz zostawic. Zniknela mi gdzies motywacja, pojawia sie na chwile, ale zaraz ucieka. Motywacja do wykonywania pasji, ktora jako jedna z niewielu rzeczy trzyma mnie tutaj i daje jakikolwiek sens. Czuje sie jak zyciowa spierdolina. Wedlug utartych schematow i znajomych taka jestem. Tak mi sie wydaje, ze mnie postrzegaja. Chociaz zawsze wydawalo mi sie ze jest cos we mnie wyjatkowego. Chodz nie mi to oceniac. Osoba bardziej schowana z tylu, typ obserwatora. To nie znaczy, ze nie mam nic do powiedzenia. Malo pewny siebie, czasami niedoceniany, empatyczny chlopak z nietypowym postrzeganiem swiata. Typ charakteru INTP, jesli to cos komus mowi. Od zawsze bardzo ciezko radzilem sobie ze stresem, teraz jest troche lepiej niz bylo wczesniej. Czasami mam problemy z wybuchem gniewu, raniac przy tym bliskich. Pozniej bardzo tego zaluje. Nad wieloma z tych rzeczy staram sie pracowac, jednak najgorsze jest poczucie braku sensu zycia, braku wlasnego siebie, tej dziwnej bezcelowosci, ktora mnie meczy. Dziwnego bolu ktory zzera mnie od srodka. Moje cale zycie to ciagla walka z wlasnymi myslami. Czy dobrze cos zrobilem,a moze jednak powienienem to wykonac tak, a nie inaczej. Nieudana przeszlosc powraca i ma wplyw na przyszlosc. Siedze sam w tym gownie, nie mam nawet z kim pogadac. Wydaje mi sie, ze ludzie mnie nie rozumieja. Nie traktuja mnie powaznie. Nie jest mi latwo. Nawet teraz piszac to nie jestem do konca pewny czy dobrze robie. Tak to wyglada mniej wiecej z mojego punktu widzenia. Tylko nie wiem co dalej...