Dodaj do ulubionych

Moja historia

19.02.18, 00:01
Witajcie.
Chciałem przestawić wam moją historię. Dlaczego? Myślę, że potrzebuje się wygadać i wyrzucić to z siebie. Moja historia również niech będzie przestrogą dla innych choć wiem że takich historii było tutaj wiele.
Od mojego rozstania z partnerką która miała borderline i dda minęło już przeszło rok. Jednak od początku nie było kolorowo. Moja partnerka była osobą bardzo kłótliwą, która wpierw wywoływała awantury a potem tak wszystko przekręcała że to ja byłem tym złym i wszystko było moją winą. Dziś już wiem że to była manipulacja z jej strony specyficzna dla ''zawodowych ofiar''. Była partnerka wielokrotnie wyrzucała mnie z domu podczas kłótni. Teraz również wiem, że takie wyrzucania to też typowa zagrywka ludzi z borderem. Jej niestabilność była dla mnie kosmosem. W jeden dzień do rany przyłóż a w drugi ponura i nerwowa. Kompletny chaos. Do tego w naszym związku dochodziło do triangulizacji gdyż ex utrzymywała kontakty z byłym telefoniczne i mailowe. Nasz związek trwał 9 miesięcy i zakończył się awanturą i nagłym zerwaniem kontaktów. Długo dochodziłem do siebie po tym, bo nie rozumiałem jak można tak nagle zerwać relację, ale dzisiaj bardzo się ciesze że ten związek się zakończył. Dopiero psycholog uświadomił mi beznadzieję sytuacji. Kiedy zacząłem zagłębiać temat, musiałem mu przyznać rację. Zrozumiałem, że wcześniej czy później pojawiłyby się zdrady, kłamstwa. Do tego osoby z tym zaburzeniem nie tylko krzywdzą swoich partnerów ale i swoje dzieci, więc byłaby również toksyczną matką. W związku z moją eks nie było moim zdaniem chyba nigdy prawdziwego uczucia z jej strony. Zamiast bliskości, zrozumienia, wsparcia, kierowała do mnie ciągle to nowe żądania.

Ciekawe jest to że najpierw gdy się poznaliśmy grała samotną i zagubioną ofiarę - toksyczny ojciec pijak, potem nieudane związki i tak dalej. Ale to były pozory. Maska szybko opadła. To co zaraz napiszę będzie brutalne ale osoby z tym zaburzeniem nie nadają się do związków. Przynajmniej jeśli się nie leczą. Jak można zbudować z kimś zdrowa i trwałą relację kto w jeden dzień cię kocha a w drugi nienawidzi? Sorry ale się nie da. Do tego ten brak kontroli impulsu i regulowanie bliskości co wiąże się ze zdradami tych ludzi.

Przykre to wszystko jest strasznie.

Dzisiaj wyleczyłem się z tej relacji, ale pewien niesmak pozostał.
Obserwuj wątek
    • northern_star Re: Moja historia 19.02.18, 06:40
      Schemat, schemat i jeszcze raz schemat.

      Kregosup moralny jak i dzialanie w zwiazku u kazdego bpd jest ten sam.
      Nie zbudujesz związku z osoba ktora nie ma wewnętrznego ja. Z racji ze go niema dzis jestem matka teresa, jutro super sportowcem a pojutrze" mam wszystko i wszystkich w dupie". Bez stabilności swojego ego i charakteru nie zbudujesz stabilnego związku i masz tego przykład bo byles w takiej hustawce.
    • brz_a_sk Re: Moja historia 19.02.18, 10:20
      www.youtube.com/watch?v=ghfev3ME2l0 Katarzyna Miller
      proponuję zobaczyć siebie w takim świetle i po sprawie

      marny kolejny odcinek wyskrobany przez mitomana? to naprawdę nie jest miejsce dla narcystycznego pisarza, który nie ma zielonego pojęcia o pogranicznym zaburzeniu osobowości i zawraca ludziom głowę swoimi popisami;

      nie wierzcie w bzdety
      szkoda tego forum dla bzdur - cóż jeden chory na to, drugi na co innego - nie wiem, które zaburzenie trudniejsze do opanowania się - czasem bywa się już tylko upierdliwie śmiesznym - przepraszam ale nie da udawać, że to nie jest beznadziejne bzdurzenie;

      wszystko co się kończy komunikatem - właśnie się wyleczyłem z chorej partnerki można spoko wrzucić do bańki - ' ja to sobie świetnie ze sobą radze, wystarczy, że chcę' - na to jest jedna odpowiedź: szkoda, że nie chciałeś wcześniej, nie byłoby tych dyrdymałów;
      lipa, kolejna lipa nie mająca nic wspólnego z zaburzeniem czyimkolwiek, prócz własnych problemów

      • trust21 Re: Moja historia 19.02.18, 11:00
        Odcinek wyskrobany przez mitomana? Wybacz ale o czym ty piszesz? Kilka miesięcy spędziłem na terapii, żeby z tego wyjść, więc odpuść sobie takie teksty. Do dzisiaj pomimo tego, że jestem już z tego wyleczony pewne komplikacje pozostały. Moja partnerka miała zdiagnozowane zaburzenie borderline, a terapię zerwała po 2 miesiącach. Więc nie wiesz chłopaczku/dziewczynko co piszesz. Żal.
        • brz_a_sk Re: Moja historia 19.02.18, 11:31
          wyleczony - to najważniejsze co chcesz sobie przypisać
          i na tym koniec bajki
          • northern_star Re: Moja historia 19.02.18, 12:08
            Brzask czytając twoje wypowiedzi w tego rodzaju watku mam wraznie jakbys wpadala w jakies paranoje. Doszukujesz się wszedzeie prowokacji. Możesz napisać skąd się to bierze? Jestes tu dzis, wczoraj , miesiąc temu rok jak i pięć, może poprostu za dużo? Niewiem ale wiem jedno jeżeli ktoś chce opowiedzieć swoja historie to ma do tego prawo. I niemasz prawa nocować i mówić ze to Ty wiesz lepiej i kto jaki problem ma ze sobą.

            Agresywnie kryrykujesz każda negatywna wypowiedź o ludziach z BPD. Ale jak tak długo tu jesteś to powinnaś znać jak to działa i skąd sie to bierze? I jakie zachowania wiaza sie z zaburzeniem bpd a jakie nie.
            • trust21 Re: Moja historia 19.02.18, 12:36
              northern_star myślę że zagrania użytkownika brzask to trolling niestety.
          • trust21 Re: Moja historia 19.02.18, 12:35
            Ja jestem wyleczony brzaski ale ty chyba nie bardzo :-(
    • meggixxx Re: Moja historia 19.02.18, 13:24
      Witaj. Jestem borderką i dużo mam wspólnego z Twoją byłą, powinnam być oburzona, ale przyznaję Ci rację. Ja niestety mam rodzinę i bardzo ich ranię. Pojawiają się kłamstwa, zdrady ale bardziej emocjonalne, intymnych na szczęście nie było, chyba nie jestem jeszcze aż tak zepsuta. Dobrze więc, że tak się stało, borderowcy to bardzo skomplikowani ludzie. Ja dziś postanowiłam, że będę się leczyć, że będę robić wszystko by się zmienić, ale nie wiem jak jutro będzie, bo dziś mam doła, a jutro będę jak skowronek i będzie wszystko ok. Ta niestabilność emocjonalna jest właśnie czymś okropnym. Ja nie mam stałej pracy, bo już z kilku rezygnowałam pod wpływem impulsu. Taki człowiek ma schrzanione życie. Ja sama ze sobą nie wytrzymuję, co dopiero inni ludzie ze mną. To musi być piekło. Mój mąż jest wyrozumiałym człowiekiem, ale widzę, że go też dołuje, a ja nie chcę odejść, bo tak bardzo pragnę mieć kogoś przy sobie. A może byłoby jednak lepiej gdybym znikła... Czasami mam ochotę uciec, tak jak kiedyś uciekałam z domu rodziców.
      • trust21 Re: Moja historia 19.02.18, 14:18
        meggixxx dziękuje Ci za ten post. Chcę jednakże zaznaczyć że ja nie chcę osób z borderline stygmatyzować. Ludzie cierpiący na to zaburzenie są różni. Ale z drugiej strony byłem w 9 miesięcznej relacji z taką osobą i swoje wiem. Moja eks nigdy nie pokazała że zależy jej na tej relacji, nigdy nie wyciągnęła też pierwsza ręki. Potrafiła przyjść z pracy i odreagowywać swoje frustracje związane z pracą na mnie. Dopiero terapia uświadomiła mi dlaczego tak był, dlaczego na to pozwalałem. Otóż jestem osobą z ddd. Będąc dzieckiem a potem nastolatkiem byłem rozjemcą między wiecznie walczącymi ze sobą rodzicami, co przełożyło się na to, że cierpiałem na syndrom rycerza na białym koniu i chciałem ratować swoją partnerkę, nie chroniąc przy tym siebie i własnych granic.
        • meggixxx Re: Moja historia 19.02.18, 14:59
          Rozumiem Cię, borderzy potrzebuja właśnie takiej osoby, bo ona daje im to, czego chcą, jest łatwa do zmanipulowania, daje poczucie ze mimo wszystko zostanie w związku.
          A twoja była chodzila na terapię? Ja mam zamiar w końcu się za to wziąć, chociaż kiedyś bylam leczona tylko pod inną diagnozą,ale bylo o wiele lepiej niż bez terapii.
          • trust21 Re: Moja historia 19.02.18, 15:41
            Tak chodziła ale szybko z niej zrezygnowała. Powiedziała że terapeutka nie ma kompetencji, że jej nie rozumie, i że to strata czasu. I tyle było z terapii. Ta sama terapeutka leczyła potem mnie po tej relacji. Uratowała mi życie, bo bez jej pomocy nie wyszedłbym mentalnie z tego związku.
            • meggixxx Re: Moja historia 19.02.18, 16:04
              To dobrze, życzę wszystkiego dobrego.
          • northern_star Re: Moja historia 19.02.18, 16:39
            Megi najważniejszym krokiem jest dostrzeżenie swojego problemu , i on jest juz za Tobą.

            Zycze wytrwałości !.

            Dlaczego "biały rycerz"jest najlepszym partnerem? poza manipulacja?
            • meggixxx Re: Moja historia 19.02.18, 19:11
              Dzięki.
              Teraz walczę z silnym smutkiem i z żalem do samej siebie, że zrezygnowalam z tej pracy, ale trzeba poniesc konsekwencje. I tak jej nie lubiłam. Muszę się najpierw podnieść z dołka...
              Myślę, że taki partner daje nam poczucie ze jestesmy kochani, daje nam bardzo dużo,a my z tego duzo zabieramy. On się godzi na wszystko,jest cierpliwy.
              Jednak nie trzymajmy się schematów, nie każdy związek wygląda jak border plus narcyz.
              • pasja39 Re: Moja historia 25.02.18, 07:55
                Megixx to dobrze, że jesteś świadoma, że musisz pracować nad sobą. Masz męża, na którego możesz liczyć i zamiast myśleć o odejściu, żeby nie krzywdzić bliskich, pracuj nad sobą. Nie wiem jak to jest kiedy trafia się na taką terapię, pewnie nie każdy terapeuta jest odpowiedni, ale warto próbować. Pisałaś o zdradzach emocjonalnych. Co Ci one dają, czego w nich szukasz? Czy pojawiają się wtedy kiedy czujesz się zła na męża, czy są formą urozmaicenia sobie życia kiedy robi się zbyt stabilnie? Jednak nie przechodzi to w zdradę fizyczną, co Cię tak na prawdę przed tym chroni, miłość do męża? Chyba nie łatwo Ci jest wyplątać z takich romansów.
    • efce13 Re: Moja historia 19.02.18, 18:51
      Manipulujesz i okłamujesz produkując kolejne wpisy pod nowymi nickami. Bazujesz na fragmentach wpisów rzeczywistych partnerów dla szansy znalezienia sojuszników, i potwierdzenia swojej niewinności w twoim związku – jestem czysty jak łza, to ona winna. Jak ona q… mogła - typowy narcystyczny cierń i typowa narcystyczna wściekłość. Strzępy własnych i cudzych doświadczeń przetwarzasz swoim zaburzeniem i ... wychodzi absurdalnie głupawa kolejna niespójna historia twojego autorstwa. Wpadają te wpisy od czapy.

      Ile można leczyć się po nieudany związku? Ile można w nim tkwić, choć już dawno, licząc w latach, skończył się?
      Można długo - im bardziej zaburzony „pokrzywdzony” partner, tym pamięć subiektywnej "krzywdy" dłuższa.

      Można spieprzyć SOBIE całe życie udowadniając w kółko, że ktoś spieprzył MOJE życie. Myślę, że za 10 lat, jeśli forum przetrwa, też będziesz tu tkwił, tylko bardziej życiowo przeżuty, wypluty i sfrustrowany.


      Przyczyną „tragedii” ex partnerów osób z BPD, rzadko bywa BPD. Przyczyną tych „tragedii” jest własne zaburzenie – narcyzm, zależne, aspołeczne (itd.) lub własne deficyty (wersja light). Nie ma innej opcji.

      Osoba z prawidłowo ukształtowaną osobowością wyjdzie z relacji nie sprowadzając siebie na dno tkwiąc pomimo. Zatem, nie będzie miała NAJMNIEJSZEJ potrzeby odreagowywania frustracji na forum w aliansach „pokrzywdzonych” (głównie twoich klonów) hejtujacych wspólnego wroga – osoby zaburzone. Żerowanie na cudzych emocjach, podjudzanie, kłamstwa, manipulacje i hejt za własne "krzywdy", to twoje klimaty. Zdrowa osoba nie jest w stanie hejtować, bo czułaby do siebie odrazę

      Ale tak jak różnią się między sobą ex partnerzy (w własnym przekonaniu niezaburzeni/bez deficytów, kochający, cierpiący, niewinni, ubezwłasnowolnieni, naiwni, nierozumni jak dzieci), tak różnią się osoby z BPD.
      Nie ma osobowości BPD. Jest zaburzenie BPD, które nakłada się na cały wachlarz cech osobowości właściwych człowiekowi, ale mocno różnicujących poszczególne osoby. Daje to w efekcie ogromne zróżnicowanie zaburzenia BPD. Jednowymiarowy schemat osób z BPD lansowany przez ciebie pod różnymi nickami, świadczy o twoim ograniczeniu. W kółko produkujesz w to samo – śmiesznie niespójnie, nie mogąc wyjść poza własne ograniczenie. I nie wyjdziesz. Co najwyżej przygotujesz więcej nicków dla wsparcia SIĘ.

      W Internecie łatwo oszukiwać i manipulować - nowy nick - nowy człowiek, i ... dyskusje z samym sobą. Dwa, trzy, … nicki. Tworzone by wspierać SIEBIE. To widać w tym wątku. Nawet „borderka” cię wsparła – to twoja kolejna głupawa i niespójna produkcja. A jak cię zachwala … jak sprytnie ;) SIĘ wspierasz. I jak się uwiarygadnia w innych wątkach.
      Dwie wcześniejsze twoje nieudolne i śmieszne próby podszycia się pod tzw. borderki są tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/w,35861,164933576,164933576,Nowa_historia_czy_to_BDP_.html?p=164933576
      forum.gazeta.pl/forum/w,35861,165196072,165196072,temat_od_strony_borderline_owiczki.html?p=165196072


      Nie możesz pozbyć się agresji i musisz ją gdzieś kanalizować, bo cię wewnętrznie rozrywa, i robisz to na forum. Pozwól, ze zgadnę: przyczyną rozpadu twojego związku była twoja agresja.

      Lata mijają, a ty tkwisz w tym samym miejscu, coraz mocniej brnąc i tracąc kontakt z rzeczywistością. Uzależniłeś się od forum.
      Będziesz tu tkwił aż do śmierci, czy trochę krócej?
      Pracujesz gdzieś, czy ze względu na zaburzenie jesteś na rencie?

      Egzystujesz rozpamiętując i zatapiając się we własnej frustracji po związku, który sam spieprzyłeś. SAM!
      Z czasem ten fakt coraz natrętniej przebija się do twojej świadomości. Usiłujesz tę świadomość zagłuszyć. Robisz to coraz mniej skutecznie. To dobrze widać w twojej kilkuletniej aktywności na forum. Im twoje mechanizmu obronne słabsze i przepuszczają do świadomości TWOJĄ winę, tym więcej twoich niespójnych i głupawych produkcji na forum, i więcej wspierających SIĘ twoich nicków, żeby choć na chwilę odciąć się od świadomość własnej winy i beznadziejności.

      Tak to bywa, gdy latami oszukuje się na własnej terapii kolejnego psychoterapeutę - to główny problem w terapii osób z zaburzeniem aspołecznym. Z powodu kłamstw i manipulacji, to zaburzenie jest źle rokujące.
      • trust21 Re: Moja historia 19.02.18, 19:22
        Z całym szacunkiem, ale to jest bełkot.
        • 9iopack Re: Moja historia 20.02.18, 16:58
          Nie przejmuj się, to tylko wynaturzenia jednej z borderek. Tu jest takie miejsce (wg nich), że nie można pisać jakkolwiek źle o paniach z BPD (o panach, owszem, już można, bo to wg nich "nie to samo").
          Przyzwyczaj się, że wg borderek, to i tak była (jest) Twoja wina, to Ty jesteś chory/zaburzony/niedostosowany, to one są ofiarami a wcale nie Ty, Ty masz deficyty i "sam sobie jesteś winien, bo zgodziłeś się na to lub tamto", i inne tego typu bzdury.
          One srają ludziom na głowę, ale, q-va, JAK ONE PRZY TYM CIERPIĄ (i to ostatnie w tym wszystkim jest najważniejsze).
          • trust21 Re: Moja historia 20.02.18, 21:06
            Dziękuję 9ioack, ale właściwie o co tutaj chodzi bo nie bardzo rozumiem? Napisałem coś o swojej relacji z osobą borderline, i zostałem przez te dwie panie zjechany od góry do dołu. Zarzuca mi się jakieś podwójne konta, co to ma być w ogóle? Ktoś tu ma chyba jakiś poważny problem ze sobą chyba. W psychiatrii jest taki termin jak osobowość paranoiczna i w przypadku tych dwóch pań z tym mamy chyba właśnie do czynienia. Bo wydaje mi się że chyba troszeczkę trzeba czasami zastanowić się na sobą, co się właściwie robi. Poza tym, ja widzę w przypadku użytkownika brzask i efce13 w ich postach ten sam specyficzny błąd interpunkcyjny. Ciekawe prawda?
            Teraz kolejna sprawa. Rozumiem, że to co napisałem w pierwszym poście rozwścieczyło użytkowniczki brzask i efce13. Ale ja nie nasiałem tam nic obraźliwego, tylko samą prawdę. Każdy kto był z osobą z borderline, wie że mam rację. Że np. napisałem że matka z borderline może być matką toksyczną? Przecież dobrze wszyscy wiemy, że taka będzie.
            Dla mnie jet kosmosem popis tych dwóch pań.
            • 9iopack Re: Moja historia 20.02.18, 22:18
              Tu chodzi o to, że borderki nie znoszą ani nie przyjmują (ŻADNEJ!) krytyki. To jest tak, że krytykując je jakkolwiek, to dla nich = jakbyś zabił im matkę, albo zawaliłby/-s im/ /się/ cały ich (poyebany) świat (i nie są w stanie zrozumieć, że to - paradoksalnie - byłoby jednak w dalszej perspektywie dla nich dobre, gdyby/-ś/ /się/ zawalił). Nie doświadczyłeś tego w tej swojej relacji???
              Nie przejmuj się idiotkami. Rób swoje.
            • northern_star Re: Moja historia 21.02.18, 07:31
              Te dwie Panie to tak napawde jedna. Kolezanka uzywa kilka loginów brzask i efce13 to miedzy innymi one.

              Stad te problemy ze wszedze widzi spisek bo każdego mierzy własną miarą.
              • trust21 Re: Moja historia 21.02.18, 09:38
                No to widać że moje podejrzenia że to jest ts sama osoba byly słusznie. Oznacza to również że osoba ta ocenia innych swoją miarą. Przykre to trochę.
                • 9iopack Re: Moja historia 21.02.18, 16:49
                  Czy ja wiem, czy ocenia innych swoją miarą. Taką miarę trzeba mieć, a żeby ją mieć trzeba mieć jakąś stałą osobowość, stałe wartości, niezmienne zasady, jakiś korzeń własnego ja. A BPD tego właśnie nie ma.
                  Tu chodzi bardziej o to, żeby jakkolwiek zracjonalizować, jakoś odwrócić kota ogonem, na siłę (prze)projektować na kogoś (np. samą ofiarę), a jak już się inaczej nie da - to nawet na siłę wyprzeć wszelkie negatywne informacje na swój temat albo ocenę własnego-perfidnego-zachowania... Technika bywa dowolna, ale chodzi o to, żeby jakoś obronić swoje chore "ja" i nie dopuścić do siebie prawdziwego obrazu swojej osoby, własnych zachowań i własnego popi@rdolenia.
                  Najprościej (i chyba najczęściej w BPD) to określenie, ocena pt.: "ofiara jest sama sobie winna" (czego właśnie doświadczasz tu, na tym forum).
                  • 9iopack Re: Moja historia 22.02.18, 17:44
                    Zobacz chociażby jaka od dwóch dni aktywność na forum. :) Oby tylko strzelać swoimi argumentami jak z karabinu. :)))
    • brz_a_sk Re: Moja historia 25.03.18, 19:18
      trust21 sorry - nie powinnam tak skomentować Twojego wpisu;
      wściekła jestem, bo brak naszej reakcji na forum na fatalną sytuację jest równie zły jak i reakcje ;
      ech szkoda ludzi po prostu; szkoda straconego czasu i tych szans , by sobie tu pomagać;
      może to będzie przełom - krok w dobrą stronę; dzięki - jeszcze raz przepraszam, przykro mi
      dobrze, że jest wszystko na dobrej drodze



      czasami coś najłatwiej objaśnić literaturą, odległą historią czy art zupełnie oderwanym od tego forum

      www.focus.pl/artykul/wyludzacze-wspolczucia-zrobia-wszystko-by-skupic-na-sobie-uwage?page=3

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka