Dodaj do ulubionych

Osobowość borderline

12.04.21, 20:27
Witam.
Moja głowa to piekło, takie z wybuchającymi wulkanami, para i dymem, od kad sięgam pamięcią. Z tego powodu trafiłam wkoncu, po 28 latach trafiłam z wyboru do psychiatry. Musiałam sama dojrzeć do tej decyzji, dopuścić do siebie że coś jest bardzo nie tak. Musiało się wiele wydarzyć.
Chciałabym więcej dowiedzieć się o sobowosci borderline bo taka dostałam diagnozę.
Obserwuj wątek
    • borderka123 Re: Osobowość borderline 15.04.21, 02:26
      Cześć,
      Jestem w podobnym miejscu do Ciebie tylko dużo już wiem o tym co nas męczy.. przez lata „walczyłam” z diagnozami, terapiami (Śmieszne ale dużo w międzyczasie czytałam o zaburzeniach z zainteresowania do psychologii - w tym o borderline) ale dopiero dwóch tygodni wiem co mam. :) W moim przypadku jest to, że przypisywano mi naprzemiennie depresje i CHad z czego ostatnio coraz bardziej pojawiał się CHad, ale.. jakoś tego nie czułam (wiem, dziwnie to brzmi ale jakoś czytałam te wszystkie objawy, mówiono mi o nich, nawet przecież diagnozowano ale ja czułam, że to nie o mnie). I kiedy w końcu padło to „czarodziejskie” borderline - wszystkie puzzle się ułożyły. Aż mi ulżyło bo wiem z czym walczę. Ale jest i bywało cięzko.
      W moim przypadku ciągły przeszywający lęk przed samotnością i odrzuceniem, ciągły wulkan w głowie i w całym ciele z resztą... nie jestem w stanie uspokoić głowy i tego natłoku myśli. Nie mogę spać, poważnie - jestem w stanie w ciągu tygodnia spać tylko kilka godzin, jeżeli nic przez pewien okres nie da mi tyle adrenaliny, żeby się wyładować i porządnie zmęczyć (zwykle po prostu atak lęku:() Najbardziej brakuje mi takiego prawdziwego uspokojenia i równie mocno przeszkadza mi to, że jestem w zupełności świadoma kiedy wpadam w szał, kiedy lęk przesłania mi cały świat (a wolałabym nie wiedzieć co się dzieje w tym akcie autoagresji) a po fakcie, jakby nigdy nic - mój mózg traktuje to tak jakby nic się nie stało, po prostu moja głowa w ten sposób pozbywa się nadmiaru energii, emocji..potem przez chwile wyrzuty sumienia i ot tyle z całego zdarzenia, było minęło. To jest jedyny moment kiedy czuję się ciutke bardziej spokojna, to straszne ale czuję się wtedy normalnie - szkoda tylko że nie moi bliscy. Ogólnie to czasem wydaje mi się, że jestem potworem niezasługującym na miłość, bo kiedyś miałam momenty kiedy sprawiało mi satysfakcję sprawianie bólu bliskim. Na szczęście to już za mną ale i tak czuję się jak potwór.
      Ale przyznam, że czuję wielką nadzieję na lepsze jutro i tego będę się trzymać, no i tego Tobie życzę. Myślę, że jak zrozumiemy co się z nami dzieje będzie nam łatwiej. Damy radę!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka