Dodaj do ulubionych

"dziedzicznosc":

11.03.06, 12:35
Jakie jest prawdopodobienstwo, ze rodzic z bdp wychowa dziecko z ta choroba?
Czy to mozliwe, ze moi rodzice tez to maja?
Obserwuj wątek
    • rasza88 Re: "dziedzicznosc": 21.07.06, 16:52
      Niekoniecznie, raczej małe jest prawdopodobieństwo dziedziczności tej choroby.
      Głownymi przyczynami sa:
      a) molestowanie(w okresie dzieciecym)
      b) przemoc fizyczna i/lub fizyczna
      c) traumatyczne wydarzenie w dzieciństwie
      d) zaniedbanie fizyczne i/lub psychiczne
      e) utrata najbliższych
    • ilona844 Re: "dziedzicznosc": 18.10.06, 00:54
      ja nie przeżyłam nic traumatycznego.wychowałam się w najnormalniejszej
      rodzinie...jest tylko problem-rodzice nie mieli czasu,praktycznie nie mialam z
      nimi kontaktu.brak uczuć wywołał chyba u mnie reakcję obronną przed
      innymi..brak głębszych uczuć w stosunku do bliskich..poprostu daj dziecku wiele
      miłości,czułości,daj mu poprostu dzieciństwo.a nic mu nie grozi
      • westa74 Re: "dziedzicznosc": 06.11.06, 21:14
        zajmuję się genezą bpd (własnie piszę magisterium na ten temat). więc powiem,
        że niestety oba posty nie sa do końca prawdziwe, tzn. może być tak, że rodzic ma
        bpd, może być tak, ze nie ma... ale na pewno nie można powiedzieć, że osoby
        które mają bpd wychowują się w najnormalniejszych rodzinach bo jak dowodzą
        badania około 50% "zasługi" dla bpd przynoszą uwarunkowania środowiskowe,
        kolejna połowa to uwarunkowania temperamentalne czyli wrodzone (więc geny po
        trosze też, ale i środowisko prenatalne - czynniki hormonalne). nie bardzo też
        wiem skąd przytoczony w poprzednim poście katalog przyczyn - żadne znane mi
        źródło naukowe ich nie wskazuje toteż byłabym wdzięczna za ujawnienie źródła
        tychże informacji. zainteresowanych odsyłam np. do monografii Edy Goldstein
        "Pograniczne zabrzenie osobowości" lub do zaburzeń osobowości Millona (rozdział
        poświęcony bpd)- nieźle wyjaśniaja genezę schorzenia... zresztą książek jest
        węcej. pozdrawiam
    • orikami Re: "dziedzicznosc": 14.01.07, 02:23
      Podejrzewam, ze moja Mama tez to miala/ma albo cos podobnego do bdp. Pamietam z
      dziecinstwa rzeczy, ktore odczulam jako makabryczne, jako odepchniecie mnie, no
      i jeszcze jako niepotrzebne zadawanie mi bolu. Nie rozumialam powodow pewnych
      dzialan, kiedy zadawalam pytania otrzymywalam odpowiedz, a po pewnym czasie na
      to samo pytanie zupelnie inna odpowiedz, z podaniem innych powodow. Tata
      poklepywal mnie po pupie, na co /jako 6-letnie dziecko/ reagowalam agresja, nie
      chcialam zeby to powtorzylo.
      Moi rodzice niekoniecznie maja BDP, ale z pewnoscia maja nie najlatwiejsze
      charaktery. Niekoniecznie przekazali mi dokladnie to samo, niemniej nie
      zapewnili mi dobrego dziecinstwa i byc moze w ten sposob przyczynili sie do
      mojego zaburzenia /nie zdiagnozowanego - nie korzystalam z konsultacji fachowca/
      Moja intuicja mowi mi, ze najwazniejsze jest rozpoznac w sobie BDP, wytlumaczyc
      bliskim jak postepowac w momentach budzenia sie Mr Hyde'a i liczyc na ich
      cierpliwosc :-)
      Pytasz sie o rodzicow, ale zapewne bedziesz chciala zapytac sie, czy Twoje
      dzieci beda mogly miec cos podobnego. Pewnie tak. Ale nie unikaj zalozenia
      rodziny. Przygotuj sie, pracuj nad soba, tlumacz dzieciaczkom, jak maja
      odbierac Twoje zachowania.
      • lola0071 Re: "dziedzicznosc": 02.03.07, 23:37
        SZOK! Widać, że jesteś nieodpowiedzialna. Dziecko to nie zabawka, do wychowania
        go trzeba mieć odpowiednie predyspozycje. Osoba z bpd robi krzywdę dzieciom
        swoim zachowaniem, bo nie potrafi kontrolować emocji. Ma mu tłumaczyć
        zachowania? Zaburzenia nie usprawiedliwiają zła. Nie wiem, czy można
        odziedziczyć bpd. Niemniej jednak ta choroba przeniesie się na dziecko, bo ono
        przy kimś takim samo będzie miało traumatyczne dzieciństwo. Coś w stylu agresja
        rodzi agresję. Trzeba się najpierw wyleczyć, a potem decydować na dziecko. Tak
        przynajmniej zrobi osoba rozsądna, która faktycznie zasługuje na macierzyństwo.
        Pzdr
        • gocha500 Re: "dziedzicznosc": 20.08.07, 19:26
          lola0071 czy zatem osoba z bpd nie zasluguje na to aby zostac
          matka???bpd mialm zdiagnozowane w wieku 23 lat teraz mam 27 i
          nawroty trwaja ciagle,glownym problemem byly u mnie ciagle
          leki,autoagrsja i takie probowanie smierci-czyli zawsze nidokonczone
          proby samobojcze,aktualnie jestem nieplodna-tzn pewnie zawwsze bylam
          ale nie wiedzialam o tym,maz tez ma z tym problemy,leczymy sie w
          klinice leczenia nieplodnosci,chcemy miec dziecko choc z moja
          psychika ostatnio jest krucho-oczywiscie nikt o tym nie wie z reszta
          zawsze wszystko krylam w sobie bo nie bylam traktowana powaznie.czy
          zatem nie moge pragnac dziecka???!!!czy dlatego ze mam bpd nie moge
          go miec????chcialabym dac dziecku cala swoja milosc chce dac mu
          normalnosc i mysle ze sobie z tym poradze!!!

          ale nigdy nie wolno ci mowic ze ktos nie zasluguje na
          macierzynstwo!!!kobieto opanuj sie!!!zdajesz sobie sprawe z tego jak
          tobie by ktos cos takiego powiedzial???!!!co mam rozumiec ze my z
          bpd to ostatnie smiecie,z reszta nawet nie chca nas leczyc w
          szpitalach badz gdziekolwiek bo to za trudne!!!czy przez to jestesmy
          skresleni????
          • lola0071 Re: "dziedzicznosc": 21.08.07, 23:23
            > lola0071 czy zatem osoba z bpd nie zasluguje na to aby zostac
            > matka???

            Na pewno nie każda.

            bpd mialm zdiagnozowane w wieku 23 lat teraz mam 27 i
            > nawroty trwaja ciagle,glownym problemem byly u mnie ciagle
            > leki,autoagrsja i takie probowanie smierci-czyli zawsze
            nidokonczone
            > proby samobojcze,aktualnie jestem nieplodna-tzn pewnie zawwsze
            bylam
            > ale nie wiedzialam o tym,maz tez ma z tym problemy,leczymy sie w
            > klinice leczenia nieplodnosci,chcemy miec dziecko choc z moja
            > psychika ostatnio jest krucho-oczywiscie nikt o tym nie wie z
            reszta
            > zawsze wszystko krylam w sobie bo nie bylam traktowana
            powaznie.czy
            > zatem nie moge pragnac dziecka???!!!

            Za bardzo wzięłaś sobie mój post do serca... Pół biedy z Tobą, bo
            przynajmniej agresję kierujesz do siebie, ale co z tymi, którzy
            agresję wyładowują na bezbronnych dzieciach?? Na prawdę uważasz ze
            powinni mieć dzieci? Bo ja nie, tak na zdrowy rozsądek.

            chcialabym dac dziecku cala swoja milosc chce dac mu
            > normalnosc i mysle ze sobie z tym poradze!!!

            Więc życzę powodzenia.

            > ale nigdy nie wolno ci mowic ze ktos nie zasluguje na
            > macierzynstwo

            Wolno mi to mówić. Każdy ma prawo do własnego zdania. Poza tym po co
            przeczyć faktom? Nie każdy nadaje się do wychowania dzieci.
            Myślałam, że to ogólnie wiadome...

            Dużo ludzi kieruje się egoizmem; chcą mieć maluszka, zeby się nim
            mogli nacieszyć i opiekę na starość. Tylko czy wszyscy mają
            odpowiednie predyspozycje do posiadania dzieci? Nie!!!
            Nie każda kobieta musi zostać matką, nie każdy facet musi zostać
            ojcem dla dobra dzieci, które się nie zrodziły.

            z reszta nawet nie chca nas leczyc w
            > szpitalach badz gdziekolwiek bo to za trudne!!!czy przez to
            jestesmy
            > skresleni????

            Taa... a wiesz, że są bpd, którzy są tak zacięci w sobie, że nie
            chcą się przyznać, że problem tkwi w nich. Tacy są chyba najgorszymi
            rodzicami. Pozdrawiam

            • gocha500 Re: "dziedzicznosc": 17.09.07, 20:17
              lola0071 w pewnym sensie moge ci pogratulowac bo wzbudzilas we mnie
              tak duze watpliwosci czy ja powinnam miec dziecko ze teraz w sumie
              nie wiem co mam zrobic.
              jestem w sumie na jakims rozdrozu i w tej chwili blizej mi dna niz
              oczekiwania na ta inseminacje.bylam szczesliwa(chocby w pewnym
              momencie)codziennie robilam sobie zastrzyki na stymulacje,te
              ostatnie kilka wbijalam z duzym zastanowiemniem!
              bo co bedzie jak zajde w ciaze??!!!dziecko bedzie takie same jek
              ja???z reszta co zawinila ta mala kruszynka zeby jej pieklo na ziemi
              tworzyc!!!

              i znow zostaje z tym sama!!!znow moja reka poleciala do ostrza!znow
              z krwia upuscilam troche napiecia,ale sprawa i tak nie jest
              rozwiazana!nie woieim przeciez wszytkiego mezowi bo teraz tak-
              stymulacja jest droga,inseminacja tez i....

              jesli nie zajde w ciaze to bede winna bo podchodzilismy do iui a ja
              mialam takie mysli wiec mi sie nei udalo.

              jesli zajde a poronie to tez bedzie moja wina bo mialam takie mysli
              i pewnie jaos podswiadomie nie chcialam tego dziecka

              a jsli zajde i bedzie wsjo ok to tez bede winna bo dziecko niebedzie
              miec normalnego zycia i bedzie miec zryta psychike!


              czy zatem jest jakies wyjscie skoro w sumi ekrzywdzi sie wszystkich
              dookola siebie.krzywdzi sie ich jednoczesnnie ich kochajac!!!sa
              wszsytkim,s sensem zycia a jednak ta chec do zycia potrafia odebrac.

              same sprzecznosci,same sytuacje bez wyjscia-a moze z wyjsciem ale
              kazde w tym przypadku jest zle!
              • wiedzma15 Re: "dziedzicznosc": 28.09.07, 12:59
                witam, trochę przypadkiem znalazłam to forum, z czego jednak bardzo sie cieszę:)
                mój mąż ma bpd. jest naprawdę dobrym ojcem...i chyba tylko dla dzieci jest w stanie pracować nad sobą

                to nie jest tak, że osoba z bpd wychowa takie same dzieci, ale na pewno jeśli nie jest świadoma tego, że duży udział w powstaniu tego zaburzenia mają wydarzenia z dziecinstwa, to może, nieświadomie powielać taki schemat wychowania dzieci, jaki wyniósł z domu. u nas taka próba skończyła się pólroczną separacją, po czym maż jednak zaczął nad sobą pracować i uznał, że mój sposób na wychowywanie dzieci, sposób zajmowania się nimi i priorytety są lepsze.

                pozdrawiam, życzę owocnej pracy nad sobą
                • murakami2 Re: "dziedzicznosc": 25.11.07, 12:14
                  Zgadzam się z wiedźmą, rzeczywiście czasem jest tak, że BPD przeszkadza
                  wychowywać dziecko, a czasem właśnie świadomość własnych ograniczeń stanowi
                  czynnik motywujący. Co obserwuję w przypadku moich przyjaciół, dobrych rodziców
                  i godnych zaufania, a obciążonych BPD u matki.
                  Nie bójcie się mieć dzieci. Ale bądźcie rozsądni. Ukrywanie przed dzieckiem
                  faktu choroby czy nadmierne tłumaczenie, dlaczego mama czy tato tak postępują,
                  nie jest dobre. Trzeba sobie wypracować model postępowania, wychowywania
                  dziecka... nie ma uniwersalnych rad. To po prostu ciężka praca, która zresztą
                  niewiele różni się od pracy, która mają przed sobą... zwyczajni rodzice!
                  Lola, gratuluję ci podejścia. Samo rozpoczęcie wypowiedzi od tragicznego i
                  wykluczającego "SZOK" jest świadectwem, jak niewiele jeszcze wiesz o innych
                  ludziach z BPD i wydaje ci się, że krytykowanie to świetna droga do oświecenia.
                  Pozwól ludziom trochę przemyśleć, czy będą dobrymi rodzicami, zamiast od razu
                  okazywać wstręt i zdumienie, że w ogóle o tym myślą.
                  • lola0071 Re: "dziedzicznosc": 11.06.08, 08:21
                    Wywnioskowałam z tamtego postu, że Orikami ma na myśli zachowania
                    acting-out. Ja nie napisałam, że wszyscy. O osobach z bpd dość sporo
                    wiem, więc sobie tego nie wyssałam z palca. Być może mniejszosć
                    ludzi z zachwaniami acting-out nie zachowuje sie tak jak moja
                    rodzicielka, ale większość to jest koszmar;/

                    > Pozwól ludziom trochę przemyśleć, czy będą dobrymi rodzicami,
                    zamiast od razu
                    > okazywać wstręt i zdumienie, że w ogóle o tym myślą.

                    Tu bym się spierała. Mojej rodzicielce wydawało sie że jak mam co
                    jesc i w co sie ubrać, to mam już wszystko. Nie obchodziło ją to że
                    się znęcała psychicznie (nadal się jej to zdarza) i czasem fizycznie.
            • lichi82 Re: "dziedzicznosc": 08.05.08, 21:58
              Moi rodzice nie powinni miec dziecka.

              Ale tak samo nie powinny miec dzieci np. latwe panienki - idiotki, ktore po prostu wpadaja ze swoimi frajerami, ktorych spotykaja na dyskotece, poniewaz takie osoby rowniez - co pewne - beda dzieci krzywdzily. Takie pseudo matki mysla tylko o sobie... To dzieje sie naokolo. Zdejmij przeslone, ktora masz na oczach i sie rozejrzyj.

              Chcesz sprawic, by wszyscy ludzie byli tak samo nieszczesliwi jak Ty jestes. Lepiej skup sie na pracy nad swoim szczesciem, a nie nad niszczeniem nadziei innych.

              Osoba z BPD mimo, ze zaburzona, jesli jest swiadoma, ma wsparcie i mocno walczy, jest w stanie byc dobra matka.

              lola0071 napisała:
              > Taa... a wiesz, że są bpd, którzy są tak zacięci w sobie, że nie
              > chcą się przyznać, że problem tkwi w nich. Tacy są chyba najgorszymi
              > rodzicami.

              Radze zebys udala sie sama do psychologa lub psychiatry, albo zaczela sie analizowac, bo z takim pakunkiem agresji, zlosci i moze nawet nienawisci w niczym nie jestes lepsza od osob z BPD i - co wazniejsze - TY ZDECYDOWANIE NIE POWINNAS MIEC DZIECI. Nauczylabys ich tylko wrogosci i krotkowzrocznosci.

              Problem w tym, ze to wlasnie TY nie widzisz jaki to wielki problem tkwi w Tobie, oszukujesz sie, ze jestes normalna skoro bez wstydu i jakiegokolwiek zastanowienia, piszesz takie paskudne rzeczy.
              To nie jest posiadanie wlasnego zdania, to jest chowanie sie za mozliwoscia posiadania swojego zdania. To tylko Twoj atak, mozliwosc wyladowania gniewu na innych.
              Moze mowilas o sobie? Moze Ty jednak widzisz, jaka krzywdzaca jestes?
              Za kogo sie uwazasz, ze smiesz zakazywac posiadania dzieci ludziom bardziej swiadomym od Ciebie samej?

              > Pół biedy z Tobą, bo
              > przynajmniej agresję kierujesz do siebie, ale co z tymi, którzy
              > agresję wyładowują na bezbronnych dzieciach?? Na prawdę uważasz ze
              > powinni mieć dzieci? Bo ja nie, tak na zdrowy rozsądek.

              Trzeba bylo Jej jeszcze podac zyletke i podtrzymac nadgarstki. Jestes osoba kompletnie wyprana z ludzkich uczuc.
              Jestes niszczycielska, pelna agresji i slepa osoba, ktora niewiele rozumie, jesli cokolwiek.

              Ciekawe jakie Ty mialas dziecinstwo, bo sadzac z wypowiedzi, to nie bylo zbyt udane. Krotko mowiac, jestes toksyczna. Znajomo brzmi?..

              > Dużo ludzi kieruje się egoizmem; chcą mieć maluszka, zeby się nim
              > mogli nacieszyć i opiekę na starość. Tylko czy wszyscy mają
              > odpowiednie predyspozycje do posiadania dzieci? Nie!!!
              > Nie każda kobieta musi zostać matką, nie każdy facet musi zostać
              > ojcem dla dobra dzieci, które się nie zrodziły.

              Z tym sie zgadzam. To samo dotyczylo mojej matki. Nie zastanawiala sie nad tym, CZYM wlasciwie jest DZIECKO i jak naprawde wyglada jego posiadanie.
              Ona chciala miec laleczke, doskonala, na domiar zlego, ktora moglaby sie chwalic, i ktora bylaby taka jak ona.

              Zycze Ci, Moja Droga, troche zastanowienia, samokontroli (nie martw sie, tego da sie nauczyc) i chociaz odrobiny Twojego obiektywnego krytycyzmu odnosnie swojej osoby.

              Powodzenia prawdziwa Polko.

              Over and out.
              • lola0071 Re: "dziedzicznosc": 11.06.08, 08:15
                "Uderz w stół, a nożyce się odezwą"- dałaś ewidentny dowód na to, że
                masz bpd z acting-out i moja prawda na twój temat cię zabolała, co
                nie? To nie moja wina, że nie powinnaś mieć dzieci.

                Zbyt wysoka samoocena, ataki słowne, konfliktowość- to tylko
                niektóre cechy acting-out i ty je wybitnie udowodniłaś w swoim
                idiotycznym (pozbawionym logicznych argumentów) poście. Co więcej,
                widać, że właśnie ty jesteś taka zacięta, bo nie widzisz problemu w
                sobie i własne wady przypisujesz innym;/

                Rób sobie co chcesz, nikt nie kontroluje tego, kto ma dzieci, ale
                pamiętaj o jednym przysłowiu: "Jak sobie pościelisz, tak się
                wyśpisz"; nie myśl sobie, że takie chamskie traktowanie innych
                ujdzie ci płazem w wychowaniu dzieci.

                A co do rzekomego niszczenia szczęścia innych i mojego dzieciństwa,
                to niestety muszę przyznać, że moja rodzicielka ma bpd (tak jak ty)
                i zrobiła mi tyle złego co nikt inny. Aż mnie skręca jak pomyśle ile
                osób jej pokroju zgotuje dzieciom piekło;/ Raczej próbuje zapobiec
                tym nieszczęściom, ale ty jesteś za głupia żeby na to wpaść.
                Interesuje cie tylko egoizm i swoje "ja", a to co będzie czuło twoje
                dziecko nie. Szkoda...
    • funstein Re: "dziedzicznosc": 19.05.08, 11:30
      to jest dziedziczne w tym samym sensie,
      w ktorym masturbacja jest dziedziczna.
      Jesli rodzic sie masturbowal i wmawial sobie,
      ze to zdrowe to bedzie mial zaburzenia psychiczne
      i dziecko je odziedziczy wraz z przekonaniem o
      zdrowotnych walorach masturbacji.

      borderline to mozg roztrzepany masturbacja i tyle.
      • zbieram_szkielka Re: "dziedzicznosc": 23.06.08, 10:25
        ale po co się kłócić?
        wszystkich nas coś boli...
        jednych trudności z urodzeniem dziecka, innych bolesne dzieciństwo,
        na podstawie którego doszli do wniosku, że ludzie zaburzeni nie
        powinni mieć dzieci. Innych temat masturbacji ;)
        nie ma się co złościć.. Lepiej zająć sie tym, żeby przestało boleć.
        Bo krzyk nic nie daje.. No, tak, a sama przychodzę na forum, bo boję
        się dotknąć tego, co tak boli. Boję się i nie chce mi się.. I nie
        wierzę, dziś nie wierzę w nic. Życzę Wam siły, a wtedy wszystko
        osiągniecie.
    • liczby-11 Re: "dziedzicznosc": 05.09.08, 19:52
      Niestety, ale to prawda, ze bpd jest choroba genetyczna. Podobno, co drugie
      dziecko dziedziczy te chorobe, jezeli w genach chwyci te chorobe.
      • cipiciunka Re: "dziedzicznosc": napewno tak. 23.03.09, 12:34
        Ja odziedziczyłam po Ojcu, On po Matce. Wiem jak wyglądało
        ich "nieświadome" życie. W obecnych czasach mając dostęp do wielu
        informacji i pomocy możemy przynajmniej czuć się bezpieczniej...
        Zastanawiam się, czy nie przekazałam "trudnych genów" moim córkom.
        Gdybym wcześniej wiedziała, to co wiem teraz pewnie miałabym
        wątpliwości czy mieć dzieci. Miałam je, nie wiedząc nic o Bpd.
        Mój partner przeżył ze mną 19 lat. Wytrzymał i zrozumiał wiele. I
        gdy ja popełniam błędy On potrafi je naprawić. Nie rezygnujcie ze
        Swojego życia. Jeśli spotkacie tą osobę, której będzie zależało
        zaciśnijcie zęby gdy chcecie gryźć. Gdzieś czytałam, że dobry lekarz
        ( ale partner też ) potrafi Naszą złość przekształcić w narcystyczne
        uwielbienie siebie. I to najbardziej pomaga. Otoczenie odbiera wtedy
        taką osobę jako tą "szaloną z temperamentem".
        • juleczka1378 Re: "dziedzicznosc": napewno tak. 24.03.09, 08:13
          Dwa ostatnie Twoje zdania to strzał w dziesiątkę. Znam to z
          autopsji. Z tym, że w moim przypadku nie pomógł mi w tym lekarz, ani
          jeden partner, ale wielu facetów ( z wieloma byłam związana i wielu
          mnie uwielbiało). Jestem Księżniczką. A przez otoczenie znajomych
          jestem odbierana jako osoba szalona, kochana wariatka, pełna
          temperamentu, zdolna do wszystkiego, "kobieta dramatyczna".
          To pomaga przetrwać.
          Nie złoszczę się już na innych, nie złoszczę się już na siebie.
          Jestem jaka jestem i uwielbiam to.
          • cipiciunka Re: "dziedzicznosc": napewno tak. 25.03.09, 13:27
            Może odbiegamy od tematu rozmowy ale ... W moim przypadku inni
            faceci stanowili problem. Na niektórych moja osobowość odcisnęła się
            dość boleśnie. Po wielu latach widziałam zdjęcie jednego z Nich z
            nową partnerką ubraną dokładnie jak ja (bardzo charakterystycznie).
            Przypuszczam, że dziewczynie nie jest lekko żyć z facetem, który
            chce ulepić ją na czyjąś podobiznę. Inny przypadek jest juz tak
            beznadziejny, że nawet nie ma co pisać. A ja parząc na siebie rano w
            lustro nie miałam odrobiny szacunku do siebie i miałam ochotę sama
            siebie spoliczkować.
            Jedynym ratunkiem dla mnie było "pogrzebać" uczucia.
            A związek z tym, który jest ze mną najdłużej oparł się z mojej
            strony na przyjaźni. Poprostu przyszedł taki moment gdy zauważyłam
            jak bardzo potrafię nieświadomie zranić słowami kogoś, kogo w głębi
            ducha bardzo szanuję jako człowieka.
            Przeszłość wciąż jeszcze mnie dogania ale odcinam się, uspokajam
            wewnętrznie i co najważniejsze potrafię już rozpoznać co się ze
            mną "nienormalnego" dzieje. Czasem muszę tylko zasygnalizować
            najbliższym, że mam kryzys. Idę się wtedy wyszaleć albo zamykam się
            malując, czytając itp. I przechodzi. Często potrzebuję zwyczajnie
            się wygadać. Już nie duszę się w sobie :)
            I jeszcze raz podkreślę:
            Najlepsze, co mi się w życiu przytrafiło to d z i e c i. Ale sama
            nie
            pociągnęłabym tego bez NIEGO.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka