Dodaj do ulubionych

pochwała pracy nad sobą

07.04.09, 11:41
przepisze tutaj fragment z tej ksiazki nad ktora siedzialam wczoraj.
mam obawy, ze naduzywam i byc moze nie bylo to intencja autora, ale
z drugiej strony poczulam ogromne wewnetrzne tapniecie - czy aby nie
sa to slowa najbardziej akuratne dla kobiet z matkami BPD?

"Wiele dzieci ma przeżycia, które stanowią istotne przeszkody w
rozwoju poczucia własnej wartości. Wie o tym każdy. Świat rodziców i
innych dorosłych może się wydać dziecku niezrozumiały i wrogi.
Poczucie siebie może nie być pielęgnowane, lecz atakowane. Zwalczana
może być wola, by żyć świadomie i skutecznie.

Po licznych bezskutecznych próbach zrozumienia reguł postępowania,
wypowiedzi i zachowania dorosłych, wiele dzieci poddaje się - siebie
obwiniając za poczucie bezradności. Często mają odczucie,
dramatyczne, rozpaczliwe, niewyartykułowane, że coś jest nie tak - z
ich rodzicami albo z nimi samymi, albo z czymś nieokreślonym.
Zaczynają żyć z poczuciem " nigdy nie zrozumiem ludzi. Nigdy nie
potrafię zrobić tego, czego ode mnie chcą. Nie wiem, co jest dobre,
a co złe, i nigdy się tego nie dowiem.".

Bohaterskie dziecko, które jednak kontynuuje walkę, by zrozumieć
świat i ludzi, rozwija w sobie źródło mocy, niezależnie od
doświadczanych po drodze udręk i zamętu. Uwięzione w szczególnie
okrutnym, frustrującym i irracjonalnym środowisku, bez wątpienia
będzie czuło się wyobcowane z bezpośredniego otoczenia, i słusznie.
Nie będzie się jednak czuło wyobcowane z rzeczywistości, nie będzie
czuło na najgłębszym poziomie, braku kompetencji do życia - a
przynajmniej będzie miało szansę uniknąć swego przeznaczenia.
Wytrwanie w woli zrozumienia świata, mimo przeciwieństw - jest
heroizmem świadomości.

Często dzieci, które przeżywają nad wyraz niepomyślne dzieciństwo,
uczą się szczególnej strategii przetrwania. Nazywam ją strategią
oderwania. Nie jest to wycofanie się z rzeczywistości, ale
intuicyjne odcięcie się od szkodliwych aspektów życia rodzinnego lub
świata zewnętrznego. Czasami wiedzą po prostu, że rzeczywistość na
tym się nie kończy. Trwają w przekonaniu, że gdzieś jest lepsza
alternatywa i któregoś dnia znajdą do niej drogę. Trzymają się tej
idei.Wiedzą, że matka to nie wszystkie kobiety, a ojciec - to nie
wszyscy mężczyźni, rodzina nie wyczerpuje wszystkich możliwości
związków między ludźmi. Poza najbliższym podwórkiem istnieje świat
także. Nie szczędzi im to cierpień w terażniejszości, ale pozwala
nie dać się przez nią zniszczyć. Strategia oderwania nie stanowi
gwarancji, że nigdy nie zaznają uczucia bezsilności, ale pomaga im
nie utknąć w nim. Podziwiamy takie dzieci."

Bardzo identyfikuje sie z tym fragmentem; zaczynam sie juz cala
trzasc na perspektywe swiat - nie chce widziec sie z matka,
chcialabym z ojcem, boje sie konsekwencji i ze odgrzebie mi sie w
glowie znowu cale dziecinstwo - zarowno jak tam pojade, jak i nie
pojade; co za g..

Obserwuj wątek
    • cipiciunka Współczuję Ci tego dylematu. 08.04.09, 08:57
      Ja też identyfikuję się z tym fragmentem ale mojej Matki nie będę
      oglądać na święta ( tak postanowiłam kilka lat temu i koniec
      kropka ) a Ojca mogę oglądać już tylko w snach albo widzieć go w
      twarzach przechodniów - co często mi się zdarza.

      A w kwestii akurat matki...
      Wciąż chcę zmusić się do myślenia, że to jaka jestem nie jest
      niczyją winą, że taka się urodziłam. Tylko, że na samo wspomnienie o
      niej czuję niesmak. Bleee

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka