scotie79
04.06.09, 21:24
Witam,
Chyba musze to z siebie wyrzucic. Jestem w zwiazku 5 lat od 3 po slubie.
Najpierw ja nabroilem bo zdradzilem ale bylo to przed slubem. Zona wiedzac o
tym zgodzila sie wyjsc za mnie. Od tego czasu mamy ciagle wzloty i upadki.
Ciagle jestem podejrzewany o zdrade kazda kolezanka a w pracy mam wiele kobiet
i z racji tego kolezanek. Powoduje ze jestem podejrzany o zdrade. O tym ze
moja zano ma BPD wiemy od 4 miesiecy. Od tego czasu zycie jest coraz gorsze.
Ona twierdzi ze nie moze mi nic mowic bo ciagle nie ma do mnie zaufania i
podstawy fundametnu i poczucia bezpieczenstwa. Ciagle spedza czas ze swoim
przyjacielem i mowi ze ona ja pociesza i ze z nim moze rozmawiac a ze mna nie
bo ja albo nie tworze nastroju albo patrz wyzej. Ciagle chce zebym sie
wyprowadzil. Znika na cale dnie potem wraca i mowi ze nie miala po co do domu
wraca bo ja nic nie mowie i wogole nie ma o czym ze mna rozmawiac. Dzis np nie
ma jej w domu od mojego przyjscia z pracy napewno jak dzwonilem to powiedziala
ze ma problemy i ze nie musze wiedziec gdzie jest. I ze bedzie kiedy bedzie.
Rozmawia ze wszystkimi tylko nie ze mna, a potem mowi ze nie tworze nastroju
do rozmowy. Tego jest cala masa co sie ostatnio dzieje. Byla w Krakowie na
konsultacji ale wrocila i powiedziala ze tam jej nie pomoga bo ona ma za duzo
z przeszlosci i ze jej jest potrzebna terapia indywidulana a tam tak jej nie
pomoga. Klamie mnie praktycznie we wszystkim nie mowi gdzie byla i co robila a
jak sie pytam to mowi ze to jakies przesluchanie i nie bedzie ze mna
rozmawiac. A jak sie o cos nie spytam i potem wyjdzie ze cos tam robila albo
sie z kim widziala to mowi ze przeciez nie pytalem konkretnie czy ten i ten ja
odwiedzil tylko jak jej minal dzien wiec nie klamala. ZOna nie pracuje juz
ponad 1,5 roku poza praca w sezonie. W sezonie jezdzi na mazury i uczy
zeglowac i to jest jej pasja ale innej pracy nie podejmuje bo mowi ze nie jest
teraz w stanie i tak ciagle. Ja juz nie potrafie do niej dotrzec. Ciagle jest
ze mna na nie. Wykorzystuje mnie nie robi nic w domu tylko siedzi przy kompie
i gra albo spotyka sie z przyjacielem a jak jest zle to idzie do niego na noc
pije tam alkohol ( potem mowi ze nic nie pila ) ostatnio nie bylo jej 3 dni w
domu bo sie poklocilismy. Ja juz jej powiedzialem ze podejrzewam ja o zdrade
to sie znow obrazila. Ciagle musze przystawac na jej warunki bo inaczej nie
mam nic. Wszystko to jest haotyczne co pisze i nie daje pelnego obrazu bo tego
jest cale mnostwo. Ale ja juz nie czuje ze wszystko jest moja wina tak jak do
tej pory mi to wmawiala ze to przez zdrade widze ze ona ma wiele sekretow o
ktorych nie mowi a potem nagle wywala z grobej rury. NIe moge do niej dotrzec
i ciagle slysze ze to moja wina. JA juz naprade nie wiem co robic zeby bylo
lepiej jestem zalamany. Niszczy mnie psychicznie na kazdym kroku ale poniewaz
ja mam osobowosc bardzo zamknieta to nie pokazuje tego chociaz czasem jej
mowie ze mi jest ciezko i ze nie wiem co ona robi i jak sie w tym odnlezc, a
ona ma pretensje ze nie interesuje sie jej choroba i jej nie pomagam.
Generalnie jestem bezsilny. Naprawde nie ma jak jej pomoc i przmowic do glowy.
ZNalazlem fajny tekst na bpd.szybkanauka.net/ ona to czytala i po tym
stwierdzila ze powinienem sie wyprowadzic, potem powiedziala mi cos takiego ze
postanowilem zostac ale znow mowi ze powinienem sie wyprowadzic, straszyla
mnie juz ze sama mnie wyprowadzi i ze poda do sadu przy rozwodzie ze ona ma
uszczerbek na zdrowiu przeze mnie. I tak ciagle mnie szantazuje emocjonalnie,
ja juz sie tam zamykam w sobie ale ona tego niewidzi mowi tylko ze jestem
milczacy i jej nie pomagam. Matko moglbym tak pisac bez konca ale chyba nie ma
po co :(
Czy jest jakas nadzieja/szanasa?
Pozdrawiam