varsava
22.09.10, 09:51
Jako że sprawa jest interesująca, zbliżają się wybory, do tego wraz ze Stowarzyszeniem Moja Białołęka mieliśmy plan rozliczać radnych z działań, ale niestety większość założycieli i zarazem członków zarządu opuściła organizację a reszta władz weszła w politykę (głównie PO, ale nie tylko), to myślę, że warto poruszyć te sprawy. Tym bardziej, że - jak można się było spodziewać - aktywność radnych znacznie wzrosła i można się spodziewać, że dalej będzie rosła, aż do końca listopada.
Przykłądy z mojego podwórka.
1. Uchwalanie planów.
Prace nad planem Kąty Grodziskie trwają już jakieś dwa lata, w tym roku w grudniu miało być wyłożenie, tymczasem ostatnio okazało się, że będzie... rok później; nie rozumiem jak to się dzieje, że taki Radzymin potrafi w ciągu kilku miesięcy od uchwały o przystąpieniu do prac nad planem przeprowadzić całą procedurę i w rok uchwalić plan, a w Warszawie to tyle trwa - a powiem, że problemy z właśnością gruntów, terenami na oświatę itp., czy wydzieleniem dróg są tam nawet większe.
Skądinąd wiadomo, że na tym obszarze działki ma przynajm,niej jeden deweloper, który chce budować bloki, a nowy plan prawdopodobnie mu na to nie pozwoli - więc odwlekanie nad nim prac jest muk na rękę...
I jeszcze jedno - na wzmiankowanym terenie przy Kanale miejska pracownia projektowa planuje... handel - a zieleń i rekreację na... prywatnej działce - przecież to proszenie się o protesty i przeciąganie procedury - to prowokowanie kolejnych teorii spiskowych dotyczących wpływu deweloperów na powstawanie planów miejscowych.
2. Parki i tereny rekreacyjne
Staraniem Stowarzyszenia Moja Białołęka powstaje teren rekreacyjny przy Ruskowym Brodzie. Pewnie będzie to wykorzystane w kampanii tych członków Stowarzyszenia, którzy w nim zostali i poszli w lokalną politykę. Ale tak, czy inaczej, jest to sukces - w dużej mierze samych mieszkańców.
Park przy Derbach - to w sumie nie moja okolica, ale cała sytuacja trwa skandalicznie długo. Szerzej jednak o planach parku przy Kanale Żerańskim (Królewskim), bo sytuację lepiej znam.
W swoim czasie radni rządzącej PO, wraz z burmistrzem podnosili krzyk w sprawie przekazania kolejnej działki ANR Kościołowi twierdząc, że mieli szeroko zakrojone plany wobec tych terenów. Wskazałem, że są inne tereny na których można te plany urzeczywistnić. Dyskusja skończyła się w następujący sposób:
a. Na terenie ZB były grunty nalezące do ANR.
b. Tereny te zostały przekazane Elżbietankom.
c. Burmistrz Kaznowski powiedział, że chciał tam budować obiekty użyteczności publicznej.
d. Mieszkańcy wskazują, że jest inny grunt, na którym można coś zrobić (np. park na terenach betoniarni przy Kanale Królewskim).
e. Przedstawiciel PO (czyli partii burmistrza) twierdzi, że nic nie można tam zrobić, bo:
- (1) pada wiele szczegółów z których wynika, że dzielnica w ogóle nic nie może zrobić
- (2) teren betoniarni nie należy do samorządu
- (3) do terenu betoniarni są roszczenia
To ja mam jeszcze trzy pytania, odnoszące się odpowiednio do:
(1) Skoro dzielnica nic nie może zrobić, to na jakiej podstawie burmistrz Kaznowski mówił, czego to on by nie zrobił na terenach przekazanych Elżbietankom?
(2) Tereny przekazane Elżbietankom również nie należały do samorządu - więc na jakiej podstawie burmistrz Kaznowski mówił, czego to on by nie zrobił?
(3) Do terenów przy Marywilskiej, które w wyniku decyzji burmistrza Kaznowskiego i wszystkich radnych PO na Białołęce zostały przekazane kupcom ze Stadionu X-lecia również są roszczenia, więc dlaczego na terenach tych targowisko jednak powstaje?
3. Sprawy różne
Tak mniej więcej to wygląda z mojego punktu widzenia. Z dobrego serca nie wspominam o planach tramwaju do Derb, tramwaju wodnego do Regat i innych tego typu pomysłach.
To tak na gorąco - pewnie jeszcze coś mi (i nie tylko mi) się jeszcze przypomni.