wawerw 23.01.05, 17:42 www.informatyka.net ## I tak P2P rulez..!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Oliveira "straty branży muzycznej" IP: *.acn.waw.pl 24.01.05, 09:19 Tak się składa, że ściągam tygodniowo jakieś 5-6 albumów. Po przesłuchaniu chłam kasuję, a 1-2 kupuję, niekiedy sprowadzając z zagranicy. Branża muzyczna wlicza sobie te 6 albumów jako 90$ straty (6x15$ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Varg Re: "straty branży muzycznej" IP: *.ssmb.com 24.01.05, 11:07 Dokładnie Olivieira!!! Też sieć P2P, MP-ch..ki traktuję jako swego rodzaju "demosy". Płyt kupuję dużo, wydaję na nie prawie całe moje wolne środki :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mk 90%plyt ktore sciagnalem nigdy bym nie kupil IP: *.rutex.slask.pl 24.01.05, 16:32 ale dzieki p2p wybralem sie na koncerty zespolow o ktorych w zyciu bym nic nie wiedzial.nie dalem im zarobic na cd ale na bilecie.tez dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Przydalby sie jeden standard IP: *.client.comcast.net 25.01.05, 07:17 Nie kupuje muzyki cyfrowej przez Internet, bo kazda firma sprzedaje tylko w swoim standardzie. Apple ma inny standard, Microsoft inny, Sony inny. Gdyby byl jeden standard MP3 to byloby o wiele wygodniej. Odpowiedz Link Zgłoś
user0001 Poczekaj jeszcze trochę. 25.01.05, 09:16 Czterech dużych graczy już zdecydowało o wspólnym standardzie: news.bbc.co.uk/2/hi/technology/4194047.stm Teraz czas aby czterech specjalistów od łamania zabezpieczeń podjęło wspólną próbę uwolnienia tak zablokowanych danych ;-) Wspólnym standardem raczej nie będzie MP3, gdyż Thompson ma patent na algorytm kompresji, a poza tym istnieją znacznie lepsze metody kompresji danych audio (OGG Vorbis, MPEG-4 (AAC)). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: santiago Wyrok sądu najwyższego w USA dotyczący p2p IP: *.acn.waw.pl 24.01.05, 12:47 W tym roku ma zapaść wyrok w sprawie tego, czy systemy wymiany plików typu peer- to-peer działają w świetle prawa. Nie da się urkyć, że straty na pewno przemysł fonograficzny ponosi i takie "usprawiedliwienia", że "kupuję co tydzień mimo, że ściągam" są głosem nielicznych. Nie będzie tutaj panaceum. To jest tak, jakby zamknąć punkty ksero, bo ludzie kserują książki. Technika ułatwia proceder, ale nie można jej zakazać lub zatrzymać. Wymiana plików działa, jak zwykłe WWW. Jak ktoś czuje się pokrzywdzony, lub wie, że ktoś łamał prawo niech dochodzi swoich roszczeń w sądzie! Przeciwko użytkownikom sieci Fastrack(KaZaA), czy Overnet(eDonkey), które są najbardziej popularne, a jednak częściowo scentralizowane i można zamnąć ich serwery oraz wyłapać co najbardziej udostępniających. Można też pociągnąć do odpiwiedzialności komercyjnych dostawców oprogramowania klienckiego lub odcninać ruch na tych protokołach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sav eMule + moja opinia IP: *.rcb.vectranet.pl / *.rcb.vectranet.pl 25.01.05, 08:11 Co do tego eDonkey to się nie zgodzę jeśli można. Po pierwsze najpopularniejszy klient (eMule) posiada już możliwość korzystania z sieci bezserwerowej (KAD network) a po drugie po włączeniu odpowiedniej opcji nie da się zobaczyć plików udostępnianych przez danego człowieka (trzeba by losować wszystkie możliwe 'hashe' i sprawdzać z kim program się łaczy, a i tak nie ma pewności, że będzie to ta osoba). Co do zamykania stron... W Polsce już próbowano (osloskop.net) ale jak się okazało strony nie robią niczego złego, bo udostępniają wyłacznie albo sumy kontrolne (eMule) albo pliki *.torrent, do których właściciele przecież nie mają praw autorskich. Ja osobiście nie jestem za P2P jako takim, wszystko jest kwestią ceny - można zobaczyć, że np. dodatku do Painkillera nie ma na eMule (osiolek.com) bo kosztuje 20 zł. i uznano, że byłoby chamstwem go udostępniać. Z drugiej strony jak miałbym kupić (bo na pewno nie kupię) płytę za 75 zeta to to jest jakaś kpina. Szczególnie, że niektóre płyty w tej cenie mają już 7-10 lat (klasyka rocka). Dziwne, że hiphop się sprzedaje jakoś, ale tam ceny są w widełkach 25-40 zł (mniejsze wytwórnie). Problemem branży jest to, że okazują 0% zaufania dla klientów, zabezpieczając wszystko co się da (co powoduje, że np. nie można zrobić kopii bezpieczeństwa) albo stosuje udziwnione formaty tym samym zniechęcając część użytkowników. Menedżerowie tych firm, koncernów zapomnieli chyba, że ludzkość ma taką ciekawą tendencję do "uzyskiwania" wszystkiego, co jest trudne do zdobycia... :) Odpowiedz Link Zgłoś
user0001 Muszę pochwalić dziennikarza... 24.01.05, 12:50 Po raz pierwszy od długiego czasu zdarzyło mi się przeczytać artykuł o muzyce w internecie, w którym słowa "kradzież" i "piractwo" pojawiły się jedynie w cytatach z wypowiedzi przedstawicieli korporacji wydawców. Cieszę się, że dziennikarz zrezygnował z używania słów niosących negatywny ładunek emocjonalny, a zupełnie nie pasujących do opisywanych czynów. To ogromny postęp, oby inni szli tą samą drogą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzicho A co to jest "Przemysl Fonograficzny" ?? IP: *.ericsson.net 24.01.05, 14:35 Czy to tysiace ludzi w fabrykach ?? Czy po prostu garstka cwaniaków kontrolujaca rynek ?? Kupujac muzyczna plyte CD chcialbym, zeby co najmniej 70% ceny to byl zarobek twórcy i autentyczny koszt wytworzenia. Obecnie to jest to chyba na poziomie KILKU PROCENT bo kazdy posrednik bierze sobie w kieszen. Uwazam, ze muzyke powinno sie kupowac bezposrednio od twórców - pomijajac wszystkich darmozjadów. Internet nadaje sie do takiego rodzaju sprzedazy. Twórcy zarabiali by tyle co obecnie albo i wiecej gdyby zdecydowali sie dac sobie spokój z tym calym pseudo-przemyslem fonograficznym ! Odpowiedz Link Zgłoś
user0001 I tak dochodzimy do sedna problemu. 24.01.05, 14:55 Korporacje fonograficzne mogą zarabiać jedynie na produkcie jakim jest płyta. To one mają pieniądze potrzebne na promocje, to one kontrolują dystrybucję, to one tworzą gwiazdki które wydają kiepskie płyty, jakie dzieciaki kupują w milionach egzemplarzy (w skali świata). Korporacje boją się internetu jak ognia, nie dla tego że sieci P2P są pełne muzyki gwiazdek z pierwszych stron kolorowych szmatławców, ale dla tego że korporacje nie kontrolują podaży w internecie. P2P i stratne metody kompresji jako środek dystrybucji otwiera kilka ciekawych możliwości. a) koszta nagrania: mp3 czy ogg to nie jest format dla audiofilów, ale większość odbiorców "kapel osiedlowych" to nie są audiofile. "Studia nagrań" mieszczące się "w piwnicy" (lub w ośrodku kultury), w których nagrywane są kasety demo, zwykle wystarczają do nagrania dającej się słuchać mp3. b) koszta dystrybucji: tłoczenie płyt kosztuje, aby płyta trafiła do sklepów potrzeba jeszcze więcej, aby zminimalizować ryzyko (ludzie płyty nie kupią), ponoszone są także koszta marketingu. Właśnie te koszta to lwia część sumy wydrukowanej na nalepce w empiku. Dla porównania, koszta dystrybucji w sieci p2p ponoszą odbiorcy (i nawet tego sobie nie uświadamiają), to oni dają pasmo, "kapela" musi tylko wprowadzić utwór do obiegu. Te koszta dla wielu kapel mogą stanowić barierę nie do przejścia. Potrzebny jest system podony do www.irateradio.com gdzie: artyści mogą umieszczać utwory (i dać im nalepkę stylu), słuchacze oceniają utwory, kolejne utwory mogą być wybierane "ręcznie" lub system będzie ściągał te piosenki, które słuchacze o podobnych gustach ocenili wysoko. Taki system umożliwi promocję nieznanych artystów bez konieczności dużych inwestycji. Do takiego systemu przydałby się moduł, informujący o koncertach (w pobliżu naszego miasta), tych kapel których utwory oceniamy wysoko, oraz dotacje/darowizny podobne do tych na sourceforge. Dopiero po zbudowaniu takiego systemu można by się pozbyć pierdzących w stołki menadżerów i dyrektorów... Odpowiedz Link Zgłoś