Gość: geordi
IP: *.eti.pg.gda.pl
10.01.07, 16:36
To już bezczelność. Ciekawe, że kiedy kupuję książkę, to nikt ode mnie nie
żada stosu pelnomocnictw, poswiadczenia uprawnien, etc, etc.
Wiec z jakiej racji mam miec ograniczenia w dysponowaniu plyta z filmem/muzyka?
Przeciez w cene czystych nośników jest wliczony podatek na organizacje
zbiorowe od praw autorskich /ZAiKSy i te inne/, wlasnie z tytulu mozliwosci
kopiowania. Tak samo (CHYBA) jest z papierem do ksero..
Ksiazke kupuje i moge ja czytac, podrzec, zrobic z niej origami a nawet tyłek
podetrzeć. A z filmami? Jakiś absurd..