Pa, pa- żegnam się z Wami. Po trzyletniej przerwie znów stanę na mojej Krecie. Czuję się tak trochę jak przed drugą randką:
Facet jest zafascynowany, oczarowany, chyba zakochany. Ale taka malutka wątpliwość, taki malutki znak zapytania, takie pytanie w tle się jawi- "czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie"?
Jestem podekscytowany jak nastolatek. Przecież codziennie (naprawdę) jestem na Krecie, śledzę strony internetowe, zwiedzam ją z Google Earth, odkrywam nowe miejsca. Trzy lata czekałem na moment, gdy tam powrócę. A teraz się denerwuję- jak przed druga randką

Jak będę miał możliwość, czyli dostęp do sieci (i czas) napiszę wrażenia na gorąco, jak nie po powrocie podzielę się odczuciami. Trzymajcie kciuki, pa