dr.krisk
30.04.04, 23:53
Zrobiło się cieplej, i widzę coraz częściej Polskie Rodziny Na Wycieczce
Rowerowej. Skład minimalny, to On i Ona. Ewentualnie potomstwo.
W zdecydowanej większości przypadków On pomyka na niezłym góralu, Ona
natomiast wlecze się za nim na żelaźniaku z supermarketu, takim skrzyżowaniu
bladej kopii rowera górskiego z rowerem miejskim. Zastanawia mnie to wielce,
bo raczej powinno być odwrotnie? Skąd to sie bierze?
Może to ci sami faceci, którzy do pracy (15 minut piechotą) jeżdża wypasioną
limuzyną z ośmioma poduszkami powietrznymi, zas żona odwozi dziecko do
przedszkola steranym cinquecento (zamiast odwrotnie)?
Ciekawe.
KrisK