Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zajezdzam biedny rower

    IP: 81.210.14.* 03.10.04, 21:29
    Jak mnie cos powaznie zdoluje to biore rower i jade. Jade najszybciej jak potrafie i najdalej jak zdolam. Niestety kondycje mam dobra, bo w ogole duzo jezdze...
    Pierwsza czesc trasy mija niezauwazona, bo caly czas mysle a druga czesc to odreagowanie polegajace na maksymalnym wykanczaniu sie (jakos samo tak sie to uklada). Kiedy wchodze do domu, swieci mi rezerwa i musze isc spac.
    Rower jest niezlym lekarstwem na przygnebienie. A po kilometrach mozecie zobaczyc, ze sporo tego poszlo w asfalt. Dzisiaj na przyklad 70km AvS 27km/h. Ale to nie depresja, to tylko tesknota :)
    Uwielbiam moj rower i mam nadzieje, ze juz niedlugo zaczne na nim jezdzic jak dawniej, czyli leniwiej. Chociaz na to sie nie zanosi...
    Obserwuj wątek
      • Gość: robotnik_warszwski Re: Zajezdzam biedny rower IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:20
        o stary...
        wiatru w plecy :)
      • hipiska1 Re: Zajezdzam biedny rower 05.10.04, 10:31
        Czesc,doskonale Cie rozumiem ja tez w ten sposob odreagowywoje stres,zlosc i
        wszystkie inne negatywne emocje ale nie tylko,kiedy jestem szczesliwa rozpiera
        mnie energia i tez trzeba sie troszeczke wyladowac.Wtedy siadam na rower i gnam
        przed siebie.Naprawde pomaga.
        Pozdrawiam wszystkich milosnikow rowerow.
      • spector1 Re: Zajezdzam biedny rower 05.10.04, 15:29
        Warto zmienic styl jazdy.Wowczas po roku bedziesz smigal 70km/30-32km/h.
        W przeciwnym przypadku bedzie raczej stagnacja.

        Raz w tygodniu :na max 3-4 min nastepnie luzna jazda 10 min. Powtorzyc 4-5x.
        Oczywiscie trasa musi byc bezpieczna.
        Czasami takie interwaly udaje sie przeprowadzic w warunkach miejskich
        gdzie jest mniejszy ruch samochodowy a jezdnia jest szeroka i bez dziur.
        Po prostu jedziesz do dechy scigajac sie z tramwajem.
        Motorniczy w takiej sytuacji z reguly podkreca tempo ale nie ma szans bo poleci
        max 45km/h i musi zwalniac bo pojawia sie przystanek.
        Na trekkingu czy goralu na slickach max 50km/h nie powinien byc dla ciebie
        problemem a taka predkosc wystarczy aby tramwaj zostal z tylu nawet na
        najszybszym odcinku.

        Nastepnego dnia leniwa jazda. Nie wolno skakac za nikim nawet gdyby cie bardzo
        kusilo. Raz w tygodniu moze byc 70 km ostrzej.
        W ten sposob mozesz osiagnac poziom mistrzowski.

        Spector
        • Gość: Zdolowany misior Re: Zajezdzam biedny rower IP: 81.210.14.* 05.10.04, 18:37
          Dzieki za rade. Wypracowalem swoj sposob na szybka jazde. Polegalo to na tym, ze na trasie 50 - 100km cisnalem ile wlezie. Zanim wyprcowalem sobie obecna kondycje minelo jakies 7-8 lat (3500 km/rok). Do zeszlego roku zaliczalem w tygodniu takie trasy dwie, nieraz jedna a czasami 3. Reszta polegala na krotkich dystansach - do 30 km gdzie jazda byla wolniejsza i przerywana (postoje, zwolnienia itp). Co roku latem robie rzeznie ponad 1 kkm z bagazami. 10 lat tak przejezdzilem.
          Od jakiegos czasu mam stala predkosc "przelotowa" (oczywiscie nie mowie o jazdach z bagazami), ktora na 50 - 70 km trzyma sie tak okolo 37 km/h na poczatku a jakies 32 na koncu trasy. Oczywiscie bez wiekszego wiatru w pysk :)
          Taka jazda jest powiedzmy na 80% mocy.
          Mam trekkinga na slickach.
          Jak ruszam to musze sie rozbujac, bo od razu nie jestem w stanie utrzymac predkosci ponad 30km/h. To "bujanie" trwa jakies 5-7km, gdzie stopniowo sie rozpedzam.
          Jak szybko przyspieszam z miejsca to na 2 obroty kola (28") przybywa okolo 4 km/h powiedzmy od 15-30km/h. To bez wstawania, takie ruszanie ostre z siodelkiem pod kuprem :)
          Zaobserwowalem jeszcze, ze mniej mecze sie jadac dlugo i szybko niz na krotkich odcinkach bardzo szybko (max). Uwielbiam dlugie proste.
          pozdrowienia

          misior
      • Gość: gosc Re: Zajezdzam biedny rower IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 08:49
        >Jak mnie cos powaznie zdoluje to biore rower i jade. Jade najszybciej jak
        >potrafie i najdalej jak zdolam.

        Ja też, ale knajpa piwna jakieś 300 m

        >Pierwsza czesc trasy mija niezauwazona,

        Odwrotnie jak u mnie. Powrotu nie zauważam ;-)
      • annuszka Re: Zajezdzam biedny rower 17.11.04, 17:55
        Gdyby Zdolowany nie zalozyl tego watku pewnie ja napisalabym taki sam...no,moze
        przebiegi bylyby mniejsze.


        POzdrawiam;)





        Gość portalu: Zdolowany napisał(a):

        > Jak mnie cos powaznie zdoluje to biore rower i jade. Jade najszybciej jak
        potra
        > fie i najdalej jak zdolam. Niestety kondycje mam dobra, bo w ogole duzo
        jezdze.
        > ..
        > Pierwsza czesc trasy mija niezauwazona, bo caly czas mysle a druga czesc to
        odr
        > eagowanie polegajace na maksymalnym wykanczaniu sie (jakos samo tak sie to
        ukla
        > da). Kiedy wchodze do domu, swieci mi rezerwa i musze isc spac.
        > Rower jest niezlym lekarstwem na przygnebienie. A po kilometrach mozecie
        zobacz
        > yc, ze sporo tego poszlo w asfalt. Dzisiaj na przyklad 70km AvS 27km/h. Ale
        to
        > nie depresja, to tylko tesknota :)
        > Uwielbiam moj rower i mam nadzieje, ze juz niedlugo zaczne na nim jezdzic jak
        d
        > awniej, czyli leniwiej. Chociaz na to sie nie zanosi...
      • Gość: Bebi Re: Zajezdzam biedny rower IP: 62.233.231.* 17.11.04, 22:48
        doskonale to rozumiem, mnie jazda na rowerze bardzo odpręża
        Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka