cintus
27.11.04, 14:27
Dziwna była wczorajsza masa w porównianiu dp tych, na ktorych byłem (07.,
09., 10.) dziwne te trasy, te mejsca, gdzie tacy dziwni ludzie...
Za placem Inwalidów, na 15 km zakończyłem przejazd. :(
Wjechałem w jakąś głęboko ciemną dziurę, przedni amortyzator zadziałał,
nadziałem się na ramę, przejechałem parę metrów i skapowałem, że coś nie
tak... Masa przejechała, patrolów żadnych, a ja stoję i patrzę... flak w
tyle! Załamka, sam na jakimś zadupiu, ciemno, zimno, przebite koło, do domu
daleko...
Cud, że w pobliżu był przystanek, ale i tak omal bym nie pojechał na Hutę, bo
z dezorientacji nie wiedziałem jakie, gdzie kierunki.
Patrzę na drugą stronę jezdni, coś jedzie. Biegnę, niosąc rower. 195! Uff...
w miarę pusty. Przed drzwiami coś mi odpadło, o mało bym nie zgubił licznika,
byłaby tragedia. :P To się wyzaliłem, teraz obecnośc moja wgrudniu, zalezy od
tego czy wymienię dętkę i naprostuje koło.