krees_wawa
28.06.05, 12:37
Dziś jadąc sobie uliczką Hoene-Wrońskiego, a konkretniej wjeżdżając na nią z
parku mijałem grupkę radośnie jadących rowerzytów w wieku nastoletnim. Pomijam
jazdę a'la pijane zające od prawej do lewej krawędzi (a że jechałem szybko,
musiałem nieźle lawirować, aby towarzystwo bezpiecznie wyminąć, bo jeden z
drugim nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś może go wyprzedzić z lewej
strony), bo to norma wśród niedzielnych/wakacyjnych rowerzystów. Dojeżdżamy do
"tradycyjnie" parkujących na ścieżce blaszaków i nagle dzieje się coś dziwnego
- kolesie zaczynają pluć im na szyby! Zdębiałem i to do tego stopnia, że nie
byłem w stanie zareagować.
Ludzie, rozumiem składanie lusterek (regularnie robiłem to w tamtym miejscu),
podnoszenie wycieraczek, wlepianie wlepek, ale pluć komuś na szybę?!?
A mówi się, że rowerowanie to zajęcie do kulturalnych ludzi... :///