Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    twój pierwszy raz...

    23.08.05, 10:13
    Hej, Kochani !

    Pamiętacie jak to było, kiedy po raz pierwszy poczuliście sie naprawdę
    ROWERZYSTĄ ( kolarzem, dżigitem, czy jak tam siebie w duchu określacie )? Co
    sprawiło, że na rowerze poczuliście się pewnie? Podzielcie się wrażeniami...
    Obserwuj wątek
      • Gość: Alonzo Re: twój pierwszy raz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.05, 11:04
        Dżigitem:??
        Pzdr
        Alonzo
      • Gość: gooral Re: twój pierwszy raz... IP: *.12-218-195.catv.internet.lu 23.08.05, 11:30
        ja poczulem sie w miare pewnie jak pokonalem strach przed jezdzeniem po
        lagiewnickich pagorkach, wtedy tez uzaleznilem sie od szybkiej jazdy po lesie :)
      • johnny-kalesony Re: twój pierwszy raz... 23.08.05, 12:04
        Jeżdżę na MTB od 7 lat i moment o którym piszesz nastąpił chyba w lutym albo
        marcu 99', kiedy to stanąłem u podnóża podjazdu o długości ok. 350 m. i
        nachyleniu, które pod koniec trasy wzrastało do ok. 70 stopni, jak mi później
        ktoś powiedział.
        Stanąłem sobie więc i pomyślałem: "Albo podjedziesz, albo wykitujesz na zawał".
        Jak nietrudno się domyślić - podjechałem.
        Dzisiaj pokonywanie takich górek to zwykła rutyna, co pomaga mi wspominiać z
        rozczuleniem tamten moment i moje "żelazne postanowienie".

        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • Gość: Jacu Re: twój pierwszy raz... spiderman na rowerze ?? IP: *.icpnet.pl 23.08.05, 17:41
          Stromy asfaltowy podjazd - oznaczony znakiem zwylke ma 7 do 15 %.

          Stromy stok narciarski to 35% - maaaaasakra.
          60% podobno można podjechać Hummerem (niestety nie miałem okazji)
          - a to nadal "tylko" 31 stopni

          70 stopni to prawie pionowa ściana a nie podjazd... (275%)

          85 stopni ma krzywa wieża w pizie... spoko dasz rade ;P

          Jak tego dokonałes ??
          • johnny-kalesony Re: twój pierwszy raz... spiderman na rowerze ?? 25.08.05, 15:12
            Na tej trasie rozgrywane były mistrzostwa PL w rajdach samochodów terenowych, a
            sam odcinek, gdzie trasa ma 70 st. (mniej więcej - przeczytałem o tym w gazetce
            rajdowej) liczy sobie ledwie kilkanaście metrów, więc po kilku latach często
            codziennego treningu pokonywanie takiej trasy nie musi być chyba jakimś
            kolosalnym problemem, nieprawdaż?
            Przerzutki - 1/1, stajemy na pedałach, przenosząc ciężar na kierownicę i hajda,
            mocium panie!!


            Pozdrawiam
            Koleżanki, płyny, rock'n'roll!!!
            • Gość: Jacu Re: twój pierwszy raz... spiderman na rowerze ?? IP: *.icpnet.pl 25.08.05, 15:39
              Powtarzające się bzdury to nie to samo co prawda...

              włącz sobie przezutke jaką chcesz, na stojąco nie podjedziesz pod płaską nieutwardzoną górkę nie z braku siły a trakcji... No chyba że w twoim rowerku masz napęd na przednie koło.

              Pokonywanie takiej trasy nie jest kolosalnym problemem, wystarczy zmienić kierunek jazdy i dać się ponieść grawitacji.
      • Gość: rooter Re: twój pierwszy raz... IP: *.internet.org.pl 23.08.05, 12:28
        pokonanie trasy Toruń-Bydgoszcz-Toruń
        od tej pory żadna trasa mi nie straszna :D

        PZDR
        rooter
      • Gość: piwko Re: twój pierwszy raz... IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 23.08.05, 12:34
        cóż chyba wtedy gdy pojechałem do zakopanego (mieszkam w okolicy legnicy -
        dolny śląsk) w wieku 16 lat z kuzynem - na rowerze (hehe to był czołg:) ale to
        było 1993 r.) z bagażem wielkim i co ważniejsze wróciłem cały zdrowy i
        szczęśliwy.
        pozdrawiam
      • dr.rocco Re: twój pierwszy raz... 23.08.05, 16:30
        Jak bedac dzieckiem ucieklem staremu , udalo mi sie to , bo mialem
        rower , kolarka rometa z tamtych czasow , ojciec byl wsciekly , ale mnie
        docenil , bo przed laniem szybko spier...... siebie tez docenilem po tym
        zajsciu......... no i wagary na rowerku byly , dlugie wyprawy za miasto ,
        majac ledwie nascie lat :)
        • dr.rocco Re: twój pierwszy raz... 23.08.05, 16:33
          No i najsmieszniejsze , ze ten rower byl wtedy dla mnie za duzy :)
          Do dzis mam w spomnieniach wielki rower :)
        • ponponka1 Re: twój pierwszy raz... 23.08.05, 19:15
          Kiedy na pierwszym polskim "MTB" ROMETU o dumnej nazwie Samanta przejechalam z
          Lublina do Kazimierza i z powrotem....i nie bylam wyczerpana!!! Poczulam, ze
          bedzie jetsem zakrecona i Lubelszczyzna stoi przede mna dwoma pedalami :)

          Ponponka i iKONkA
          • lemuriza Re: twój pierwszy raz... 23.08.05, 21:37
            to było chyba wtedy kiedy po raz pierwszy ( w ub. roku) wybraliśmy się na
            dłuższą wycieczkę.
            Tarnów-Melsztyn i z powrotem.
            Trochę pagórków i jakieś 65 km. przejechanych. W drodze powrotnej kolano tak
            mnie bolało, że prawie płakałam, ale dojechałam do domu.
            No i wtedy poczułam w sobie "moc":).
            I od tamtej pory co weekend jeśli tylko pogoda pozwala robimy dłuższe trasy.
            • Gość: Jacu Re: twój pierwszy raz... IP: *.icpnet.pl 23.08.05, 22:17
              Sprząta, pierze, gotuje, jeździ na rowerze, do tego jeszcze lubi masochistyczne rozrywki...

              Powinni takie klonować ;)
      • drzewozycia Re: twój pierwszy raz... 23.08.05, 23:10
        jakieś 20 lat temu. miałem lat 7 i porządałem roweru mojego ojca marki Ukraina. mój ojciec nie tyle że nie chciał mi go podarować tylko ja nie sięgałem z siedzenia do pedałów, a rower był męski z ramą. powiedział mi że jak przejadę na tym rowerze przez całą wioskę będzie mój. przejechałem. pod ramą. rower mam do dziś. mój ojciec ma teraz 75 lat i zawsze gdy jadę do domu i wyciągam ukrainę z garażu wspominamy ten dzień.
      • mmmal Re: twój pierwszy raz... 24.08.05, 13:52
        To było dawno dawno dawno temu, kiedy uświadomiłam sobie, że na całym podwórku -
        ba! w całej Małopolsce ;) ja jedyna mam ręczny hamulec (przedni, hehe) i gdy
        zjechałam z tej fatalnej betonowej stromizny bez wywrotki (a mój starszy brat
        poleciał na łeb, na szyję...;))
        I ten najfajniejszy na osiedlu chłopak pożyczył ode mnie ten cudowny rower,
        pozwalając w zamian zaopiekować się swoim śliniącym się bokserem.
        ps1 Nie było go baaaardzo długo.
        ps2 Na szczęście wrócił ;)
        • diafora Re: twój pierwszy raz... 25.08.05, 09:00
          U mnie był to skok na głęboką wodę - super maszyną marki ROMET Wiking pokonałam
          20 km na trasie Sieradz-Burzenin. Rower ważył ze 20 kg, miał( o zgrozo! )
          plastykowe hamulce i pedały i cudem tylko się nie rozpadł. Nie wiem, ile mi
          zajęła ta eskapada - pewnie całą wieczność! Pamiętam, że kompletnie
          zesztywniała zwlokłam się z roweru przed sklepem spożywczym, opadłam na ławkę i
          ledwo dobywając tchu z piersi pomyślałam - Jezu, jechałam tyle kilometrów
          prawdziwą szosą między prawdziwymi samochodami i nadal żyję?!
          To było dopiero coś!
          • Gość: łagodna Re: twój pierwszy raz... IP: 194.63.132.* 25.08.05, 13:03
            3 lata temu odkryłam, że nie muszę kończyć sezonu z pierwszym chłodnym
            wiaterkiem...a i po śniegu też jest super;) Pamiętam frajdę przejazdu
            pokręconymi drogami ze Zduńskiej do Łodzi..))No i pierwsze szybsze zjazdy w
            Łagiewnikach..))
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka