Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czersk zdobyty, czyli klątwa wędkarza:):)

    23.07.06, 05:29
    Sobota, godzina 9 rano. "Trzech muszkieterów" w składzie Jacenty, Wojciech i
    ja wyruszamy z Bródna na naszych stalowych rumakach w kierunku Czerska. Do
    zdobycia ruiny sredniowiecznego zamczyska. Upał sie szykuje niemiłosierny,
    ale nic to: zaopatrzeni w wodę, kanapki, batony, przewodnik rowerowy po
    Mazowszu, wyruszamy z ulicy Bartniczej na trase.
    Początkowo euforia. Błyskawicznie docieramy do Powsina, potem do Konstancina.
    Tu obowiązkowa wizyta w Parku Zdrojowym. Objężdzamy dookoła tężnie i
    kierujemy sie na rondo, z którego odbija niebieski szlak rowerowy do Góry
    Kalwarii.
    I tu zaczynają sie schody, czego jeszcze nie bylismy w pełni świadomi.
    Na rondzie strzałka na "Szlak Nadwislański" była tak ustawiona, że możliwe
    były dwa kierunki jazdy. Ruszamy jezdnią obok lokalnego targowiska. Dla
    pewności próbujemy zapytać autochtona o drogę do wsi Obory.
    Wojciech wypatrzył wędkarza. Podjeżdzamy, pytamy sie grzecznie o kierunek. A
    wędkarz zirytowany faktem, iż przerywamy mu niezykle wciagające zajęcie
    mówi: "Eeeee, to całkiem w drugą strone". Wojciech na to "Biorą?".
    Wędkarz "Nie za bardzo". "Bo im chyba za gorąco" palnął Wojciech. Wędkarz
    spojrzał tylko spode łba i nic nie odpowiedział. Nic, zawracamy. Żeby skrócic
    sobie drogę skręcamy w boczną uliczkę. Jedziemy wzdłuz jakiegoś stawu,
    jeziorka... Widzimy drogę główną. Nagle przed nami wyrasta brama. Z tej
    stronu jeziorka nie ominiemy. To :"Z drugiej strony będzie wyjazd" podpowiada
    Jacek. Ochoczo pomykamy w drugą stronę. I bach, na końcu tej drugiej strony
    znowy zamknieta brama:) W końcu udało sie powrócic do ronda w Konstatcinie.
    Odnaleźliśmy niebiesaki szlak, zanzaczony charakterystycznym rowerkiem.
    Super:) Pomykamy sobie tym szlakiem i po paru kilometrach zauważamy, że na
    drzewach był ślad po oznakowaniu, ale jakis zamazany. Znowu polujemy na
    autochtona. Pani z pieskiem: "Taaaa, jest tu jakiś szlak rowerowy, w głębi
    lasu". Jedziemy w las. Droga powoli zmienia sie w piaskownice. Olsnienie: to
    szlak zółty, nie niebieski. Powrót.
    Lądujemy ponownie w Oborach. Jest!, Wojtek Sokole Oko dojrzał szlak
    niebieski. Ruszamy.
    Panuje przekonanie, że zaraz pewnie zobaczymy Wisłę. Tymczasem szlak
    oznakowany jest tak: znikł niebieski rowerek, a jest klasyczne oznakowanie
    dla turyty pieszego. Krążymy po polach, miedzach. I... znowu lądujemy w
    Oborach:) Znaki prowadzą dalej. Szlak prowadzi wszelkim mozliwym podłożem.
    Asfalt, bity dukt leśny, piach, kamienie. Ale jest "niebieski" czyli wszystko
    gra, w naszym przekonaniu.Mijamy jakąś stadnine koni. Scieżka ma może 40 cm
    szerokości. Zwalonme drzewa. W pewnym momencie zauważam kilka kałuż. Taaaa,
    to znak, że jedziemy w kierunku Wisły, teren podmokły. Słyszymy nawet
    chlupanie wody. Okazało sie, że to chlupała woda mineralna w plecaku:). W
    końcu wiatrołomy były tak pokaźne, że nie dało sie jechać. Dopadamy szosę.
    Zasiegamy "języka" u rowerzystów. "Wisła?, gdzie, to nie tem kierunek". Nieco
    zrezygnowani pytamy o kierunek na Góre Kalwarie. Oki, "To jedzcie do lokalnej
    szosy Nr 724, bo na 79 Tiry tak zapierniczają, że trudno jechać" słyszymy.
    Dobra, rozkładamy mapę na ziemi i patrzymy. 79 tu, 724 tu. Jedziemy. Nagle
    drogowskaz "Sandomierz" w lewo. Jaki Sandomierz? K....wa, mapę połozylismy do
    góry nogami i wylądowalismy na tej piekielnej 79:):)No nic, do Góry Kalwarii
    zostało około 15 km to jedziemy.
    I dojechalismy. W końcu zamek w Czersku:). Była godzina 17!!!!. Na zamku
    narada. Skoro dojechalismy 79, to wracamy nad Wisłą. I nawet cieszylismy sie,
    że przewodnik opisuje cieżkie podjazdy do Czerska od strony Wisły, a my,
    wracając w odwrotną stonę mamy tylko z górki. I dawaj, gnamy w dół z
    zamkowego wzgórza. Ujechaliśmy 5 km, znowu masakra. Zgubiliśmy się:)Po
    naradzie powrót. I robimy ten podjazd w drugą stronę:)
    W końcu ponownie wylądowaliśmy w Górze Kalwarii. Tu skręcamy w szosę nr 724 i
    mkniemy do Wawki. O 21.15 jesteśmy na Bródnie. W końcu w domu!. 12 godzin nam
    wyszło, w tym ze 3,50 godziny błądzenia. Przejechaliśmy 140 km.
    Uwagi na koniec:
    1.Nie zaczepiaj wędkarzy
    2.Tubyclów pytaj tylko o sklepy a nie zagaduj o trase

    Pozdro
    Krzysztof
    ps. Fotki z wyprawy będą wieczorem:)
    Dzieki za suuuuuper wycieczke dla Was chłopaki!
    Obserwuj wątek
      • pan.de.monium Re: Czersk zdobyty, czyli klątwa wędkarza:):) 23.07.06, 07:42
        Warto było się na taką wycieczkę wybrać? Jest tam coś do oglądania w tych ruinach? I jaka by była trasa, gdybyście nie błądzili?
        • kriss67 Re: Czersk zdobyty, czyli klątwa wędkarza:):) 23.07.06, 10:12
          Pandemoium . Warto:)
          Już jest plan, żeby znaleść ten cholerny szlak na Wisłą:)
          Za dwa tyognie, bo za tydzien na Hel jedziemy. Nie ma sie jak zgubić:)
          Pozdro
          Krzysztof
          • leiorgan Re: Czersk zdobyty, czyli klątwa wędkarza:):) 23.07.06, 14:35
            trzeba bylo pojechac na wycieczke na losiowe blota... my wystartowalismy z
            bemowa o 11:20 a w czersku bylismy juz o 14:30:P i jechalismy nieznana sobie
            trasa poprzez pola i laki, asfaltem i polna... a autochtoni ktorych pytalismy
            doskonale wiedzieli jak nam pomoc... :P a trasy zupelnie boczne nie oznakowane
            zadnymi powiatowymi numerkami sa conajmniej 2... jedna jechalismy w jedna
            strone druga wracalismy:P inna sprawa ze jak jechalismy to troche niespecjalnie
            wjechalismy na ta inna trase w drodze powrotnej:P
      • kriss67 Foto Czersk 24.07.06, 09:54
        galeria.interia.pl/galeria,g_id,35963
        • beeren Re: Foto Czersk 24.07.06, 13:43
          Taaa a mowi sie ze w polsce jest tyle i tyle wysmienicie oznakowanych tras
          rowerowych.

          Wielki Powrot Beerena
      • lukaszkasz Re: Czersk zdobyty, czyli klątwa wędkarza:):) 26.07.06, 10:29
        Tak sie koncza wyjazdy bez mapy.

        Szlak niebieski wzdłuz Wisły udało mi sie przejechac miesiąc temu i jest ciekawy tak jak i zamek w Czersku.
        Minusem jest ciagle wystawienie na słońce (a w Wiśle nie radze sie kapac).

        Oczywiscie pytanie miejscowych o szlaki turystyczne to pomylony pomysł,
        bo pocóż im wiedza o takowych. Założe się że w promieniu 1 km od domu masz jakiś szlak i na pewno nie wiesz skąd i dokąd on prowadzi.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka