kriss67
23.07.06, 05:29
Sobota, godzina 9 rano. "Trzech muszkieterów" w składzie Jacenty, Wojciech i
ja wyruszamy z Bródna na naszych stalowych rumakach w kierunku Czerska. Do
zdobycia ruiny sredniowiecznego zamczyska. Upał sie szykuje niemiłosierny,
ale nic to: zaopatrzeni w wodę, kanapki, batony, przewodnik rowerowy po
Mazowszu, wyruszamy z ulicy Bartniczej na trase.
Początkowo euforia. Błyskawicznie docieramy do Powsina, potem do Konstancina.
Tu obowiązkowa wizyta w Parku Zdrojowym. Objężdzamy dookoła tężnie i
kierujemy sie na rondo, z którego odbija niebieski szlak rowerowy do Góry
Kalwarii.
I tu zaczynają sie schody, czego jeszcze nie bylismy w pełni świadomi.
Na rondzie strzałka na "Szlak Nadwislański" była tak ustawiona, że możliwe
były dwa kierunki jazdy. Ruszamy jezdnią obok lokalnego targowiska. Dla
pewności próbujemy zapytać autochtona o drogę do wsi Obory.
Wojciech wypatrzył wędkarza. Podjeżdzamy, pytamy sie grzecznie o kierunek. A
wędkarz zirytowany faktem, iż przerywamy mu niezykle wciagające zajęcie
mówi: "Eeeee, to całkiem w drugą strone". Wojciech na to "Biorą?".
Wędkarz "Nie za bardzo". "Bo im chyba za gorąco" palnął Wojciech. Wędkarz
spojrzał tylko spode łba i nic nie odpowiedział. Nic, zawracamy. Żeby skrócic
sobie drogę skręcamy w boczną uliczkę. Jedziemy wzdłuz jakiegoś stawu,
jeziorka... Widzimy drogę główną. Nagle przed nami wyrasta brama. Z tej
stronu jeziorka nie ominiemy. To :"Z drugiej strony będzie wyjazd" podpowiada
Jacek. Ochoczo pomykamy w drugą stronę. I bach, na końcu tej drugiej strony
znowy zamknieta brama:) W końcu udało sie powrócic do ronda w Konstatcinie.
Odnaleźliśmy niebiesaki szlak, zanzaczony charakterystycznym rowerkiem.
Super:) Pomykamy sobie tym szlakiem i po paru kilometrach zauważamy, że na
drzewach był ślad po oznakowaniu, ale jakis zamazany. Znowu polujemy na
autochtona. Pani z pieskiem: "Taaaa, jest tu jakiś szlak rowerowy, w głębi
lasu". Jedziemy w las. Droga powoli zmienia sie w piaskownice. Olsnienie: to
szlak zółty, nie niebieski. Powrót.
Lądujemy ponownie w Oborach. Jest!, Wojtek Sokole Oko dojrzał szlak
niebieski. Ruszamy.
Panuje przekonanie, że zaraz pewnie zobaczymy Wisłę. Tymczasem szlak
oznakowany jest tak: znikł niebieski rowerek, a jest klasyczne oznakowanie
dla turyty pieszego. Krążymy po polach, miedzach. I... znowu lądujemy w
Oborach:) Znaki prowadzą dalej. Szlak prowadzi wszelkim mozliwym podłożem.
Asfalt, bity dukt leśny, piach, kamienie. Ale jest "niebieski" czyli wszystko
gra, w naszym przekonaniu.Mijamy jakąś stadnine koni. Scieżka ma może 40 cm
szerokości. Zwalonme drzewa. W pewnym momencie zauważam kilka kałuż. Taaaa,
to znak, że jedziemy w kierunku Wisły, teren podmokły. Słyszymy nawet
chlupanie wody. Okazało sie, że to chlupała woda mineralna w plecaku:). W
końcu wiatrołomy były tak pokaźne, że nie dało sie jechać. Dopadamy szosę.
Zasiegamy "języka" u rowerzystów. "Wisła?, gdzie, to nie tem kierunek". Nieco
zrezygnowani pytamy o kierunek na Góre Kalwarie. Oki, "To jedzcie do lokalnej
szosy Nr 724, bo na 79 Tiry tak zapierniczają, że trudno jechać" słyszymy.
Dobra, rozkładamy mapę na ziemi i patrzymy. 79 tu, 724 tu. Jedziemy. Nagle
drogowskaz "Sandomierz" w lewo. Jaki Sandomierz? K....wa, mapę połozylismy do
góry nogami i wylądowalismy na tej piekielnej 79:):)No nic, do Góry Kalwarii
zostało około 15 km to jedziemy.
I dojechalismy. W końcu zamek w Czersku:). Była godzina 17!!!!. Na zamku
narada. Skoro dojechalismy 79, to wracamy nad Wisłą. I nawet cieszylismy sie,
że przewodnik opisuje cieżkie podjazdy do Czerska od strony Wisły, a my,
wracając w odwrotną stonę mamy tylko z górki. I dawaj, gnamy w dół z
zamkowego wzgórza. Ujechaliśmy 5 km, znowu masakra. Zgubiliśmy się:)Po
naradzie powrót. I robimy ten podjazd w drugą stronę:)
W końcu ponownie wylądowaliśmy w Górze Kalwarii. Tu skręcamy w szosę nr 724 i
mkniemy do Wawki. O 21.15 jesteśmy na Bródnie. W końcu w domu!. 12 godzin nam
wyszło, w tym ze 3,50 godziny błądzenia. Przejechaliśmy 140 km.
Uwagi na koniec:
1.Nie zaczepiaj wędkarzy
2.Tubyclów pytaj tylko o sklepy a nie zagaduj o trase
Pozdro
Krzysztof
ps. Fotki z wyprawy będą wieczorem:)
Dzieki za suuuuuper wycieczke dla Was chłopaki!