Gość: Gata
IP: 57.66.53.*
25.09.06, 11:47
Wjechał we mnie samochód na jednym z warszawskich skrzyżowań. On skręcał w
lewo, ja jechałam prosto. Mam duży trekingowy rower, ja sama jestem duża
(180) i ubieram się na rower możliwie jaskrawie - ciężko mnie nie zauważyć.
Strażnik miejski, który był świadkiem zdarzenia, nie miał najmniejszych
wątpliwości, że wina leży po stronie kierowcy scenica i bez wstępów spytał,
czy chcę wzywać policję.
Nic mi się nie stało, rower też wyszedł bez uszczerbku, kierowca wyraził chęć
zadośćuczynienia, więc zrezygnowałam z policji, sądów i innych przyjemności
administracyjnych.
Zastanawiam się czy gość nie zauważył mnie bo był zaspany, czy dlatego że
zagapił się w drugą stronę chcąc włączyć się do ruchu, czy też to wrześniowe
słonko tak go oślepiło.
No i zastanawia mnie jeszcze, czy wyrzuty sumienia, jakie ma kierowca
scenica, wystarczą, żeby w przyszłości bardziej na nas uważał...