Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki

    31.01.07, 19:22
    "O Warszawskiej Masie Krytycznej rozprawka

    Styczniowa masa krytyczna, która odbyła się w ostatni piątek, oraz niedawna
    rozmowa z koleżanką na temat WMK skłoniły mnie do kilku refleksji na temat
    "Jak to się robi w Polsce, moja droga".

    Najpierw o zasadności legalizacji przejazdu.

    Tak, to chyba najbardziej kontrowersyjna sprawa. Z jednej strony aż prosi się
    o powrót do korzeni i przejazd bez uzgodnienia trasy z policją, z drugiej
    jednak... no właśnie, kurcze. Po pierwsze - mniej osób będzie na tyle
    zdeterminowanych, aby się na takim przejeździe pojawić wiedząc, że (znając
    naszą ojczyznę) może zostać spałowanym; po drugie - legalizacja przejazdu
    oznacza, że bierzemy sprawę poważniej, i że chcemy z miastem rozmawiać, prawda?

    A tak a propos rozmawiania (z ludźmi), coś, co mi od samego początku w sumie
    przeszkadzało...

    Organizatorzy

    Od samego początku Masy*, jakiegokolwiek filmu bym nie obejrzała oraz
    czyjejkolwiek wypowiedzi bym nie przeczytała, podkreślało się zawsze to, że
    Masa nie ma organizatorów. I to jest fantastyczne - pełen egalitaryzm
    sprzyjający miłej atmosferze, w miarę jednakowe zaangażowanie wszystkich
    uczestników. Co również ważne - o wiele większa różnorodność uczestników Masy,
    zróżnicowane hasła, transparenty, diy, etc.

    Cóż, u nas sie zawsze wszystko robiło inaczej...

    Odpierając od razu argument przeciwników mojego toku rozumowania - tak, moi
    drodzy, nawet, jeżeli masa jest legalna, nadal organizatorzy mogą pozostać w
    cieniu, że też tak się wyrażę, i nie afiszować się z tym. Chyba, że nie chcą
    pozostawać w cieniu.

    WMK to koło wzajemnej adoracji. Nie mówię tego absolutnie "od czapy", miałam
    okazję poznać osoby zaangażowane w jej organizację.

    Masa to protest. Ograniczanie jej w warszawskim wydaniu do comiesięcznej
    przejażdżki roweromaniaków jest szkodliwym spłyceniem całej idei. C.P.R. - tak
    jest właśnie masa odbierana przez wiele osób, z którymi miałam okazję na ten
    temat rozmawiać. Nikt nie wspominał nic o proteście, szczerze mówiąc. A chyba
    nie o to nam chodzi, prawda?

    Jeżeli wszystkie/większość osób aktywnie działających w masie jedzie sobie
    przodem peletonu, to kto zajmie się rozdawaniem ulotek? Pragnę nieśmiale
    zauważyć, iż rozdawanie ulotek to absolutna podstawa, jeżeli masa chce być w
    odpowiedni sposób przez osoby trzecie interpretowana. Kiedy widzę, jak osoby
    blokujące przejście dla pieszych** stoją jak kołki bez oddania do rąk
    przechodniów żadnej ulotki, że też o próbach werbalnego wyjaśnienia, o co w
    tym wszystkim chodzi, lub chociaż prośby pieszych o cierpliwość, to delikatnie
    mówiąc krew mnie zalewa.

    Miałam okazję rozdawać przez 2-3 miesiące ulotki masowe i było to dla mnie
    bardzo miłe przeżycie***. Pomijając jeden incydent, kiedy ludzie byli dla mnie
    skrajnie niemili - akurat wtedy masę zaskoczyła burza i każdy byłby zły, że
    musi stać i moknąć - rozmawianie z przechodniami i wyjaśnianie im, o co chodzi
    w Masie to bardzo miłe zajęcie. Co więcej, jak inaczej chcemy zachęcić nowe
    osoby do pojawienia się na przejeździe?

    Moje najmilsze wspomnienie z wmk to właśnie stanie na przejściu na rogu
    Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej i rozmowa z dwoma starszymi paniami o tym, o
    co nam wszystkim w ogóle chodzi. Rozmowie przysłuchiwało się kilka osób,
    wszyscy byli bardzo mili - bo ja od razu z takim ładnym uśmiechem do nich
    podjechałam - i każdy dostał ulotkę. Jedna z pań powiedziała, że gdy tylko
    wróci do domu, to "zadzwoni do swoich do Konina i powie im, co pięknego
    właśnie widziała!", a gdy odjeżdzałam, bo zbliżał się koniec peletonu, ktoś
    poklepał mnie po ramieniu i życzył szczęścia. Śmiem twierdzić, że gdybym im
    nie wyjaśniła kilku rzeczy, nikt inny by tego nie zrobił.

    Cóż, jak widać jazda na początku peletonu i łapanie dodatkowych punktów
    masowicza są milsze i ważniejsze. I żeby nie było, wiem i rozumiem, że
    pomiędzy prowadzącymi kolumnę radiowozami a rowerzystami ktoś jechać musi, dla
    bezpieczeństwa, głodujących dzieci z Bangladeszu, i tak dalej. Ale nie musi
    być to aż tyle osób. Jechanie w kolumnie otwierającej peleton to coś jakby
    pokazanie "hej, ja jestem lepszy/ważniejszy/mam fajniejszy rower". Obrażać się
    czy nie obrażać, tak to wygląda. To również pokazanie - jeżeli jazda w
    pierwszym rzędzie to coś mega wypasionego - że rozdawanie ulotek, rozmawianie
    z przechodniami to coś gorszego. Chcecie czy nie, tak działa psychologia.

    Motywy zbrodni

    Każdy ma swój własny powód przyjechania na Masę i typowa Masa zawiera w sobie
    całe spektrum różnych ludzi. Mamy więc (mniej lub bardziej) nawiedzonych
    ekologów****, przedstawicieli środowisk wolnościowych, lewaków, yuppi w
    garniturach, kurierów rowerowych oraz rowerowych zapaleńców, babcie i dziadków
    jeżdzących rowerami na działki i do sklepu, rodziny z dziećmi, studentów,
    uczniów, bezrobotnych, feministki, artystów oraz lokalnych polityków.

    Na warszawskiej masie, niestety, tego nie uświadczysz:

    Czy naprawdę dla wszystkich?

    To pytanie postawiłam sobie na serio po styczniowej masie. Jeżeli masa
    faktycznie jest dla wszystkich, to czemu czoło pędzi z prędkością 20km/h?
    Rozumiem - zima, trzeba się rozgrzać, ale nie każdy ma wypasiony rower z
    4935704 przerzutkami, niektórzy jeżdżą na dwubiegowcach, inni mają gorszą
    formę, jeszcze inni jedno i drugie, i nie jest im łatwo nadążyć. A
    argumentacja, że zimą jeżdżą tylko najwięksi zapaleńcy, jest prawdziwa, ale
    tutaj zupełnie nie trafiona. Przykład? Uważam siebie za takowego zapaleńca -
    rowerem jeżdżę na zajęcia i do pracy, czas wolny lubię spędzać w powiązaniu z
    rowerem, no i pojawiam się na masie krytycznej. Nie oznacza to automatycznie
    jednak, że potrafię rowerem jechać 40km/h, tudzież że mam kolarkę /
    amortyzatory / hamulce pneumatyczne / aluminiową ramę / obwód łydki jak Gołota
    tricepsu i taka jazda to dla mnie mały pikuś.

    Drugą rzeczą, która mnie dosyć mocno zasmuciła, było masowe jedzenie. Nie
    ukrywam, to bardzo miła sprawa - zjeść po zimowej masie coś ciepłego i
    rozgrzać się przed powrotem do domu. Szkoda tylko, że był to absolutnie
    niewegetiariański żurek z kiełbasą (rok temu - bogs z mięsną wkładką).
    Poruszyłam ten wątek (z wrodzoną delikatnością) na gronie masy, gdzie
    uzyskałam odpowiedź od jednego z uczestników, że "niczego nigdy nie robi się
    dla wszystkich, tylko dla większości". Żaden z organizatorów odwiedzających to
    grono nie raczył się do mojego pytania ustosunkować.

    To teraz kilka wyjaśnień:

    Po pierwsze primo, miałam okazję uczestniczyć w wielu różnego rodzaju akcjach,
    protestach, koncertach, happeningach tudzież innych wydarzeniach, gdzie
    serwowane było jedzenie. Niepisaną zasadą jest, że jest ono co najmniej
    wegetariańskie. Dlaczego? Bo takie jedzenie jest właśnie *dla wszystkich*. Bo
    przy takich okazjach robi się właśnie *dla wszystkich*. Bo taka jest kultura
    protestu. Bo tak się po prostu robi. I nie muszą akcji organizować wegusy, aby
    tak było. Cóż, widocznie warszawska masa nie jest protestem - ale o tym za moment.

    Jedzenie zrobiła ekipa z wyprawyrowerowe.pl. Jak dla mnie jest to oznaką
    kapitalizacji wmk. W 80% akcji, w których miałam przyjemność uczestniczyć,
    jedzenie robiła po prostu lokalna sekcja fnb. Istnieje jednak
    prawdopodobieństwo, że obraz skłotersów***** rozdających jedzenie kłóci się z
    wizją masy, jaką mają jej organizatorzy. No i że policji się to może nie spodobać.

    Warszawska masa nie ma już w sobie nic z protestu, nadzwyczaj szybko zżarła ją
    rutyna. To już nic więcej, niż kulturalne kuriozum. Piknik zrobiony przez
    grupę osób dla innej grupy osób, gdzie albo przyznasz rację z góry wyznaczonym
    zasadom, albo możesz zabierać zabawki i iść do innej piaskownicy, bo ryzyko,
    że twoje uwagi pozostaną bez odpowiedzi, jest nad wyraz wysokie (spradzałam).

    A na koniec ciekawostka: organizatorzy nadzwyczaj niechętnie patrzą na flagi
    @. A to podpada pod ograniczanie wolności wypowiedzi. O ironio - masa
    ograniczająca wolność wypowiedzi. Halo?


    -----
    * Masa pisana dużą l
    Obserwuj wątek
      • roweroraffi I mój komentarz... 31.01.07, 20:04
        roweroraffi napisał:

        A teraz mój komentarz do artykułu, a raczej do wybranych fragmentów:

        > I to jest fantastyczne - pełen egalitaryzm
        > sprzyjający miłej atmosferze, w miarę jednakowe zaangażowanie wszystkich
        > uczestników.

        Teoria. Praktyka pokazała niestety nieco inne oblicze. W czasie, gdy przed
        zalegalizowaniem większość roboty robił sam Skeler, ludzie nie robili zupełnie
        nic nawet w obliczu kopania radiowozów, czy niszczenia aut prywatnych. Świetnym
        przykładem była tu Masa czerwcowa 2003 (polecam dział CO BYŁO na stronie Masy)

        > Cóż, u nas sie zawsze wszystko robiło inaczej...

        Nie zawsze, ale mało kto pamięta okres przed czerwcem 2003 roku.

        > Odpierając od razu argument przeciwników mojego toku rozumowania - tak, moi
        > drodzy, nawet, jeżeli masa jest legalna, nadal organizatorzy mogą pozostać w
        > cieniu, że też tak się wyrażę, i nie afiszować się z tym.

        Trochę mi ręce opadły, bo jak niby chcesz przekazać ludziom informacje np o
        imprezach okołomasowych nie wychodząc do Nich i nie mówiąc? Albo rozmawiać z
        pracą nie rozmawiając? Niestety siłą rzeczy gdy ktoś coś robi i wybija się ponad
        szary tłum, staje się widoczny bardziej niż reszta.

        > WMK to koło wzajemnej adoracji.

        A w nim góra sto osób mniej lub bardziej zaangażowanych, z których połowy nie
        umiałabyś pewnie nawet wymienić ;-)

        > Nie mówię tego absolutnie "od czapy", miałam
        > okazję poznać osoby zaangażowane w jej organizację.

        Nie sądzę, byś znała chociaż połowę, więc chyba jednak mówisz "od czapy", a
        jedynie na podstawie paru spotkań i kilku zaledwie osób ;-)

        > Masa to protest. Ograniczanie jej w warszawskim wydaniu do comiesięcznej
        > przejażdżki roweromaniaków jest szkodliwym spłyceniem całej idei.

        Dziwne, że nigdy nie podjęłaś tego tematu, ani tu, ani na spotkaniach
        przedmasowych (a na kilku jednak byłaś). Jakieś konkretne propozycje masz?

        > C.P.R. - tak
        > jest właśnie masa odbierana przez wiele osób, z którymi miałam okazję na ten
        > temat rozmawiać. Nikt nie wspominał nic o proteście, szczerze mówiąc. A chyba
        > nie o to nam chodzi, prawda?

        A czemu nie? Czy protest zawsze musi być czymś smutnym i smętnym? Czy ludzie nie
        mogą protestować, dobrze się przy tym bawiąc i spotykając się ze znajomymi przy
        okazji?

        > Jeżeli wszystkie/większość osób aktywnie działających w masie jedzie sobie
        > przodem peletonu, to kto zajmie się rozdawaniem ulotek?

        No właśnie. Beat szukał osób dłuższy czas, nikt się nie zgłosił, ani tu, ani na
        gronie. Co ciekawe tego tematu również nie poruszano na spotkaniach przedmasowych.

        > Kiedy widzę, jak osoby
        > blokujące przejście dla pieszych** stoją jak kołki bez oddania do rąk
        > przechodniów żadnej ulotki, że też o próbach werbalnego wyjaśnienia, o co w
        > tym wszystkim chodzi, lub chociaż prośby pieszych o cierpliwość, to delikatnie
        > mówiąc krew mnie zalewa.

        Ale nic z tym nie zrobiłaś.

        > Miałam okazję rozdawać przez 2-3 miesiące ulotki masowe i było to dla mnie
        > bardzo miłe przeżycie***.

        Dla mnie szczerze powiedziawszy też, dlatego nie rozumiem ludzi, którym wydaje
        się to być czymś złym. A idea Masy to wciąż samoorganizacja ludzi. Ulotki
        czekają w ZM na wszystkich chętnych, są ogólnodostępne. Wielokrotnie również
        pisałem/mówiłem o tym, żeby je stamtąd brać - podobnie z resztą jak plakaty.

        > Cóż, jak widać jazda na początku peletonu i łapanie dodatkowych punktów

        A w jaki sposób łapie się te dodatkowe punkty? Bo szczerze powiedziawszy ile
        razy nie pojadę na przód to widzę ludzi usiłujących zadbać o w miarę porządne
        formowanie kolumny, nie wyprzedzanie czoła, bezpieczeństwo i informowanie
        przechodniów przez megafon (Mnich ma dobry głos, ale zazwyczaj po Masie chrypi).

        > I żeby nie było, wiem i rozumiem, że
        > pomiędzy prowadzącymi kolumnę radiowozami a rowerzystami ktoś jechać musi, dla
        > bezpieczeństwa

        Ale jednak, masz do Nich pretensję, że tam jadą. Hipokryzja? ;-)

        > Ale nie musi
        > być to aż tyle osób.

        A ile wg Ciebie potrzeba rowerów jadących na czele, by na typowej trzypasmowej
        ulicy uniemożliwić wyprzedzanie czoła?
        > Każdy ma swój własny powód przyjechania na Masę i typowa Masa zawiera w sobie
        > całe spektrum różnych ludzi. Mamy więc (mniej lub bardziej) nawiedzonych
        > ekologów****, przedstawicieli środowisk wolnościowych, lewaków, yuppi w
        > garniturach, kurierów rowerowych oraz rowerowych zapaleńców, babcie i dziadków
        > jeżdzących rowerami na działki i do sklepu, rodziny z dziećmi, studentów,
        > uczniów, bezrobotnych, feministki, artystów oraz lokalnych polityków.
        >
        > Na warszawskiej masie, niestety, tego nie uświadczysz:

        A których nie ma? Kurierów? Rodzin? Studentów? a może polityków i feministek? ;-)

        > To pytanie postawiłam sobie na serio po styczniowej masie. Jeżeli masa
        > faktycznie jest dla wszystkich, to czemu czoło pędzi z prędkością 20km/h?

        A tu akurat się zgodzę. Tempo było za szybkie, wielokrotnie mówiono to ekipie na
        czele, ale ci jechali tylko za radiowozem.

        > nie każdy ma wypasiony rower z
        > 4935704 przerzutkami

        Obawiam się, że nikt nie ma ;-)

        > niektórzy jeżdżą na dwubiegowcach, inni mają gorszą
        > formę, jeszcze inni jedno i drugie, i nie jest im łatwo nadążyć.

        Aczkolwiek nikt na ogólnie podany (także ratownikom, czyli m.in. Tobie też)
        numer telefonu do mnie, nikt nie zadzwonił, by przekazac na czoło, że jest za
        szybko. Również jak byłem z tyłu, nie było to komunikowane. Co więcej osoby,
        którym chciałem pomóc (Maćkofff i jeszcze jakaś dziewczyna) kategorycznie
        odmówili twierdząc, że jest OK. Skoro ok, to ok :-)

        > Nie oznacza to automatycznie
        > jednak, że potrafię rowerem jechać 40km/h, tudzież że mam kolarkę /
        > amortyzatory / hamulce pneumatyczne

        Hamulce pneumatyczne są tylko w TIRach i autobusach. W rowerach się ich nie
        stosuje. To już taka tylko dygresja.

        > Drugą rzeczą, która mnie dosyć mocno zasmuciła, było masowe jedzenie. Nie
        > ukrywam, to bardzo miła sprawa - zjeść po zimowej masie coś ciepłego i
        > rozgrzać się przed powrotem do domu. Szkoda tylko, że był to absolutnie
        > niewegetiariański żurek z kiełbasą (rok temu - bogs z mięsną wkładką).

        Słusznie, lepiej jak by nikt nic nie dostał. Może Masowicze będą jeszcze Ci
        mieli okazję podziękować ;-)

        > Poruszyłam ten wątek (z wrodzoną delikatnością) na gronie masy, gdzie
        > uzyskałam odpowiedź od jednego z uczestników, że "niczego nigdy nie robi się
        > dla wszystkich, tylko dla większości".

        Widać tam było doskonale jak istotny okazał się dla uczestników problem jedzenia
        wegetariańskiego.

        > Żaden z organizatorów odwiedzających to
        > grono nie raczył się do mojego pytania ustosunkować.

        Żaden czyli ja. Pozostali tak zwyczajnie nie zaglądają, a ja uznałem, ze ludzie
        Ci już odpowiedzieli wystarczająco, że nie jest to problem dla Nich.

        > Po pierwsze primo, miałam okazję uczestniczyć w wielu różnego rodzaju akcjach,
        > protestach, koncertach, happeningach tudzież innych wydarzeniach, gdzie
        > serwowane było jedzenie. Niepisaną zasadą jest, że jest ono co najmniej
        > wegetariańskie.

        Serio? Ja też byłem na wielu imprezach, akcjach, otwarciach inwestycji nawet...
        i zdarzało mi się tam zjeść wszystko od kawioru po schabowy, ale kotletu z soi
        czy innych takich rzeczy nie widziałem. Czasem były pomarańcze.

        > Jedzenie zrobiła ekipa z wyprawyrowerowe.pl. Jak dla mnie jest to oznaką
        > kapitalizacji wmk. W 80% akcji, w których miałam przyjemność uczestniczyć,
        > jedzenie robiła po prostu lokalna sekcja fnb.

        Pojawił się sponsor, który za darmochę postanowił rozdać jedzenie, miał pomysł.
        Nie widziałem I NADAL NIE WIDZĘ przeciwwskazań, by Masowiczom okazji do
        zjedzenia nie dać. Dla mnie lepiej, że zjadło 98% Masowiczów niż gdyby nie zjadł
        nikt w i
        • roweroraffi Re: I mój komentarz... czesc 2 31.01.07, 20:10
          roweroraffi napisał:

          Dalsza część:
          > Po pierwsze primo, miałam okazję uczestniczyć w wielu różnego rodzaju akcjach,
          > protestach, koncertach, happeningach tudzież innych wydarzeniach, gdzie
          > serwowane było jedzenie. Niepisaną zasadą jest, że jest ono co najmniej
          > wegetariańskie.

          Serio? Ja też byłem na wielu imprezach, akcjach, otwarciach inwestycji nawet...
          i zdarzało mi się tam zjeść wszystko od kawioru po schabowy, ale kotletu z soi
          czy innych takich rzeczy nie widziałem. Czasem były pomarańcze.

          > Jedzenie zrobiła ekipa z wyprawyrowerowe.pl. Jak dla mnie jest to oznaką
          > kapitalizacji wmk. W 80% akcji, w których miałam przyjemność uczestniczyć,
          > jedzenie robiła po prostu lokalna sekcja fnb.

          Pojawił się sponsor, który za darmochę postanowił rozdać jedzenie, miał pomysł.
          Nie widziałem I NADAL NIE WIDZĘ przeciwwskazań, by Masowiczom okazji do
          zjedzenia nie dać. Dla mnie lepiej, że zjadło 98% Masowiczów niż gdyby nie zjadł
          nikt w imie tego, że kapitalistyczny żur jest mniej smaczny od niekapitalistycznego.

          Jak się zgłosi lub zwyczajnie przyjedzie do nas na Masę z jedzeniem jakakolwiek
          lokalna sekcja food not bombs, na pewno Ich nie wyrzucimy. Co więcej, lokal Masy
          i ZM przez wiele lat słuzył FNB jako siedziba i miejsce przygotowywania
          posiłków. Na przyczepkach Masowych były wożone gary i warzywa, wielokrotnie sam
          w tym pomagałem. Ale to czasu, których Ty (podobnie jak np Gandalfa) nie masz
          szans pamiętać.


          > Istnieje jednak
          > prawdopodobieństwo, że obraz skłotersów***** rozdających jedzenie kłóci się z
          > wizją masy, jaką mają jej organizatorzy.

          Ciekawe domniemanie, zwłaszcza, że nigdy nas nie pytałaś ani o nasza wizję Masy,
          ani tym bardziej o nasz obraz squotersów z którymi robiliśmy już niejedną
          wspólna akcję :-)

          > No i że policji się to może nie spodobać.

          Kolejne domniemanie.

          > Piknik zrobiony przez grupę osób dla innej grupy osób, gdzie albo przyznasz
          rację z góry wyznaczonym zasadom, albo możesz zabierać zabawki i iść do innej
          piaskownicy, bo ryzyko, że twoje uwagi pozostaną bez odpowiedzi, jest nad wyraz
          wysokie (spradzałam).

          Przypomnij choć jedną swoją wypowiedź na tym forum bez echa? A może temat, który
          poruszyłaś na spotkaniu przedmasowym?

          > A na koniec ciekawostka: organizatorzy nadzwyczaj niechętnie patrzą na flagi @.

          Serio? Ciekawe, nikt mnie nigdy nawet o to nie pytał.

          >*** Robiłabym to do dzisiaj, ale chyba ktoś doszedł do wniosku, że rozdawanie
          > ulotek jest zbędne, bo ulotek już na masie nie uświadczysz.

          Bo nie ma chetnych do przyjechania po to do ZM i rozdawania, o co z resztą
          wielokrotnie apelowałem chociażby na spotkaniach przedmasowych. I apeluje teraz.
          • ashimi Raffi, na litość boską. 18.02.07, 00:07
            to jest głos opinii publicznej - nie możesz go negować, bo to opinia.
            Ona opisała, co widzi, jak to odczuwa i nie możesz się w tej sprawie z nią
            kłócić, szczególnie, że dziewczyna ma rację - a Warszawę nie obchodzą Twoje
            techniczne tłumaczenia. Od razu wyjaśniam, że nie odrzucam ich - wiem, jak to
            wygląda i jakie to trudne i że nie wychodzi, etc. ale opinia publiczna naprawdę
            na to nie patrzy i nie będzie.
            albo jest masa - protest, albo masa - piknik, tego pogodzić się nie da.
            Osobiście uważam, że masa-protest ma zdrowszy charakter, ale to moje zdanie.
            • szczurrru Re: Raffi, na litość boską. 18.02.07, 11:32
              gdybym nie natknal sie na ciebie w PENYM-SKLEPIE-SPORTOWYM i nie zobaczylk tego
              posta to pomyslalbym ze nie zyjesz od dawna ;>
              • ashimi Re: Raffi, na litość boską. 18.02.07, 22:45
                też się czasem sobie dziwię, że jeszcze żyję ;p
                Zwykle nie zabieram głosu i nie wiem, co mnie teraz naszło, bo to do niczego nie
                prowadzi - odbijanie piłeczki może trwać lata i powodować głównie frustrację.
                Niech żyją radosne, niezinstytucjonalizowane masy na całym świecie, peace ;D
            • roweroraffi Re: Raffi, na litość boską. 18.02.07, 12:35
              ashimi napisała:

              > to jest głos opinii publicznej - nie możesz go negować, bo to opinia.

              Mam prawo się nie zgadzać z czyimiś opiniami i pisać moje opinie na temat
              czyichś opinii. Co nie znaczy, że tych osób nie słucham, czy że uważam to zdanie
              za całkowicie nieistotne.

              > Ona opisała, co widzi, jak to odczuwa i nie możesz się w tej sprawie z nią
              > kłócić, szczególnie, że dziewczyna ma rację

              Nigdzie nie napisałem, że w paru sprawach nie ma racji (np z rozdawaniem ulotek,
              do którego nota bene nikt się nie zgłaszał, mimo moich próśb). Co więcej, gdybyś
              była na spotkaniu przedmasowym, pewnie byś zauwazyła na ile poważnie została
              potraktowana Jej opinia.

              Napisałem natomiast, że nie jest w porzadku, że pisze, że nas zna w momencie,
              gdy była tylko na kilku spotkaniach. I to podtrzymuje. Do tego dodałem, że aby
              Jej opinia miała szansę wprowadzić zmiany fajnie by było, gdyby była nam
              wyjawiona... po to właśnie mamy to forum (jak pewnie zauważyłas, to ja
              opublikowałem tu Jej opinię, uważając, że to ciekawy początek dyskusji, zamiast
              ją po cichu przemilczeć lub olać.), czy spotkania przedmasowe, by każdy mógł
              przyjść i cos zaproponować od siebie (najlepie łącznie ze swoją pomocą w
              realizacji, bo nasze doby też mają tylko 24h). A nie pisać gdzieś za plecami,
              powołując się na doskonałą znajomość nas i wytykając coś, czego nie ma odwagi
              powiedzieć w oczy i poddać szerszej dyskusji.

              > a Warszawę nie obchodzą Twoje
              > techniczne tłumaczenia. Od razu wyjaśniam, że nie odrzucam ich - wiem, jak to
              > wygląda i jakie to trudne i że nie wychodzi, etc. ale opinia publiczna naprawdę
              > na to nie patrzy i nie będzie.

              Trudno, ja to przeżyje, ze ktoś się ze mną nie zgadza (nie pierwszy to raz). Z
              resztą tutaj zawsze najfajniej wszystko kwituje Skeler: "A co zrobiłeś/aś by
              było lepiej?"

              > albo jest masa - protest, albo masa - piknik, tego pogodzić się nie da.

              Ja wiem, że dla większości z nas protest kojarzy się z tym, że każdy ma być
              smutny, skupiony i najlepiej jak będzie zadyma. Ja po prostu mam inne zdanie,
              które wcielam w życie :-)

              > Osobiście uważam, że masa-protest ma zdrowszy charakter, ale to moje zdanie.

              Masa protest ma swoje zalety. Niestety pamiętam z historii WMK, że niezbyt to
              się sprawdzało, bo ludzie za dobrą formę protestu uważali np kopanie aut, czy
              niszczenie zaparkowanych pojazdów, co niestety przynosiło skutki jeszcze gorsze
              niż dzisiejsze jeżdżenie pod prąd, czy po torowiskach uskuteczniane przez
              niektórych.
              • ashimi Re: Raffi, na litość boską. 18.02.07, 22:34
                miałam na myśli fakt, że do wygłoszenia opinii o masie nie potrzebna jest
                obecność na ŻADNYM spotkaniu, a to dlatego, że mieszkańców warszawy nie
                obchodzi, jak to wygląda od strony technicznej, oni oceniają, to co widzą będąc
                na ulicy.
                Stajesz w obronie 'organizacji' i to oczywiście dobrze, ale to nie zmieni faktu,
                jak masa jest postrzegana, choćbyś miał rację - to jest to, co chciałam
                powiedzieć, broń boże atakować kogokolwiek.
                • roweroraffi Re: Raffi, na litość boską. 18.02.07, 22:42
                  ashimi napisała:

                  > miałam na myśli fakt, że do wygłoszenia opinii o masie nie potrzebna jest
                  > obecność na ŻADNYM spotkaniu

                  W to akurat niewątpię.


                  > oni oceniają, to co widzą będąc
                  > na ulicy.

                  Owszem, w tym jednak przypadku osoba oceniająca twierdzi, że zna Masę od kuchni
                  i że zna nas. A to już nieco postać rzeczy zmienia ;-)

                  > Stajesz w obronie 'organizacji' i to oczywiście dobrze, ale to nie zmieni faktu
                  > ,
                  > jak masa jest postrzegana, choćbyś miał rację - to jest to, co chciałam
                  > powiedzieć, broń boże atakować kogokolwiek.

                  Wiem, że niektórym się nie wytłumaczy. Był tu kiedyś taki jeden KPawlak, czy
                  KoloroweTrampki przez pewien czas... Z resztą mnie czy Skelera też niełatwo
                  przekonać, co w sumie moim zdaniem czasem nawet na dobre wychodzi ;-)
                  • ashimi Re: Raffi, na litość boską. 18.02.07, 22:54
                    roweroraffi napisał:

                    > Owszem, w tym jednak przypadku osoba oceniająca twierdzi, że zna Masę od kuchni
                    > i że zna nas. A to już nieco postać rzeczy zmienia ;-)

                    a to już inna para kaloszy, tudzież obuwia sportowego - niech się dziewczę łudzi.

                    mówiąc o proteście mam na myśli radosną formę, coś bliżej happeningu, w którym
                    każdy czuje się częścią wydarzenia - trochę to się zagubiło na rzecz 'elit' w
                    kamizelkach - tu się od dłuższego czasu zastanawiam, jak w sposób miły zachęcić
                    ludzi do nieskrępowanego działania (ale nie w ramach masowych działaczy), by
                    poczuli się ważniei swobodnie.

                    shimiaczkowe pozdrowionka^^
                    • roweroraffi Re: Raffi, na litość boską. 19.02.07, 08:15
                      ashimi napisała:

                      > mówiąc o proteście mam na myśli radosną formę, coś bliżej happeningu, w którym
                      > każdy czuje się częścią wydarzenia - trochę to się zagubiło na rzecz 'elit' w
                      > kamizelkach - tu się od dłuższego czasu zastanawiam, jak w sposób miły zachęcić
                      > ludzi do nieskrępowanego działania (ale nie w ramach masowych działaczy), by
                      > poczuli się ważniei swobodnie.

                      Jak bedziesz miala jakis pomysl, ja chetnie posłucham. Zawsze.
                      • ashimi Re: Raffi, na litość boską. 19.02.07, 08:38
                        np. żeby zamiast werbować ludzi do rozdawania ulotek z zamkniętego grona,
                        zachęcic do tego wszystkich przed masą, dodam, że bardzo ciepło i wspierająco.
                        to zaangażowałoby nieco ludzi, może przestaliby patrzeć na całą ekipę patrolu
                        jak na kółko wzajemnej adoracji.
                        • beatboxer Re: Raffi, na litość boską. 19.02.07, 09:01
                          taki pomysł już jest ;-)
                      • lakiana Re: Raffi, na litość boską. 19.02.07, 09:01
                        roweroraffi napisał:
                        > Jak bedziesz miala jakis pomysl, ja chetnie posłucham. Zawsze.

                        A co powiesz na to, żeby ludzie z organizacji starali się zakłądać kamizelki masowe dopiero po zmroku (ew. jak muszą w nich jechać, to zdejmować przed wjazdem na Zamkowy) - chodzi o to, żeby być bliżej tłumu, przynajmniej jeśli chodzi o odrębność czynników statusu.
                        • ashimi Re: Raffi, na litość boską. 19.02.07, 16:29
                          zaraz przeczytasz, że kamizelkę może kupić każdy - i w sumie może, ale..
                          to pomysł w kierunku, o którym myślę.

                          tak, czy inaczej starać się być normalnym masowiczem i pozwalać tłumowi brać
                          udział w tym, co się dzieje, tym co jest do zrobienia.

                          tu troche odskoczę - londyńska masa była pod tym względem wspaniała - ktoś
                          wyraźnie się wszystkim zajmował, bo były koszulki dla kilkuset osób i ulotki,
                          etc, ale ja, jako obserwator - fotograf nie miałam zielonego pojęcia kto to. Nie
                          było żadnej wyróżniającej sę grupy, wszyscy tworzyli radosny tłum wiwatujący i
                          udzielający się. Żyć, nie umierać.
                          • sebeqx Re: Raffi, na litość boską. 19.02.07, 23:42
                            Witam!

                            Wydaje mi się czy popadacie w paranoje z tą elitą masową? Kamizelki Wam
                            przeszkadzają, grupa na przedzie, zaraz dojdzie muzyka, bo o poczęstunku już
                            było, że zły.
                          • roweroraffi Re: Raffi, na litość boską. 20.02.07, 16:26
                            ashimi napisała:

                            > tak, czy inaczej starać się być normalnym masowiczem i pozwalać tłumowi brać
                            > udział w tym, co się dzieje, tym co jest do zrobienia.

                            Specjalnie dla Ciebie spróbujemy już w tym miesiącu, w ten piątek - z ulotkami.
                            W piątek osobiście przygotuję i wezmę na pl. Zamkowy 5-6 toreb, w których będą
                            przygotowane do rozdawania ulotki (w każdej tak gdzieś po 1,5-2cm na grubość, co
                            by się ludzie nie zamęczyli) i zaproszę przed Masą tłum do pomocy w rozdawaniu
                            ich (jak masz chęć, możesz mi w tym pomóc, lub zrobić to sama, co by nie było,
                            że coś źle powiedziałem!). Zobaczymy jaki będzie odzew i czy Twój pomysł się
                            sprawdzi... jeżeli tak, tak samo będziemy robić co miesiąc.

                            Podobnie cały czas czekam na odzew "tłumu" w temacie malowania koszulek
                            Masowych. Na razie wszystko wskazuje, że zostanie on odwołany, bo zgłosiła się
                            połowa potrzebnych do tego celu osób na tą sobotę (Wojdzio, Maćkofff, bądźcie
                            pod telefonami, nie chce byście przyjeżdżali do ZM na darmo. Wojdzio, podaj mi
                            na PRIV do siebie numer kom, bym mógł Cie powiadomić w razie odwołania). Nikt
                            nie zgłosił się na sobotę za tydzień, więc drugi termin też pewnie ulegnie
                            odwołaniu (tyle, że to dopiero w następny piątek). A ogłoszenie wisi od tygodnia
                            tu i na Gronie Masy. Czekamy zatem na wiosnę i w lato, gdy usłyszę, że nie ma
                            koszulek i jest źle. Ciekaw jestem kto wtedy będzie narzekał, że nic w sprawie
                            nie robiłem, a kto pisał, że to wina "tłumu", który się nie zgłosił :-)

                            Już teraz zachęcam też tłum do oglądania się wokoło siebie i dbania by: nikt nie
                            jeździł po trawnikach, chodnikach, torowiskach i pod prąd. To obecnie powoduje,
                            że Masa jest źle odbierana przez osoby postronne, a potrzeby są na tyle duże, że
                            każdy będzie mógł czuć się doceniony i coś zrobić.

                            > tu troche odskoczę - londyńska masa była pod tym względem wspaniała - ktoś
                            > wyraźnie się wszystkim zajmował, bo były koszulki dla kilkuset osób i ulotki,
                            > etc, ale ja, jako obserwator - fotograf nie miałam zielonego pojęcia kto to.

                            Myślę, że to kwestia ludzi, nie kamizelek... w końcu nikt przecież nie zabrania
                            Ci przyjechania na Masę z własnym sprzętem grającym, zrobienia ludziom koszulek
                            dla kilkuset osób i rozdania ich, czy zrobienia dowolnej innej, pozytywnej dla
                            uczestników rzeczy. A jakoś tłumów chętnych nie widać.

                            Ale cóż, ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że może lepiej faktycznie
                            przestać się wyróżniać i zamiast gardłować tutaj w kółko o chętnych, potrzebach,
                            czy odpowiadać na wszystkie zarzuty, rzucić to wszystko w cholerę i skupić się
                            na pracy w ramach grupy rowerowej Zielonego Mazowsza, bo tam przynajmniej nikt
                            nie narzeka, że jest źle, gdy coś się robi ;-)

                            Oby tylko wtedy pojawili się z "tłumu" chętni do codziennego dbania o
                            przyczepki, ciągania Ich zawsze na każdą Masę (z tym na szczęście jest lepiej) i
                            imprezę okołomasową (a zbliża się ich kilka), dbania o zaopatrzenie sklepiku, o
                            to, by działał on przed i po Masie... i tak dalej i tak dalej...

                            BTW, wszystkich chętnych już dziś zapraszam do pomocy w piątek przed Masą w
                            znoszeniu przyczepek Masowych. Piątek, 16.30, Nowogrodzka 46 m.6.

                            > Nie
                            > było żadnej wyróżniającej sę grupy, wszyscy tworzyli radosny tłum wiwatujący i
                            > udzielający się. Żyć, nie umierać.

                            Ja pamiętam ten tłum w Warszawie jeszcze z czasów nielegalnych Mas. Wtedy bez
                            wyróżników (kamizelek Masy jeszcze nie było, jak ktoś miał to własną, a i to
                            była rzadkość) robiliśmy dokładnie to samo co dziś, bo nikomu innemu się nie
                            chciało. No może robiliśmy nieco mniej, bo nie było sklepiku, szprychówek, czy
                            innych takich (dzięki czemu jeszcze mniej się wyróżnialiśmy!). I tak samo jak
                            dziś, wszyscy w około narzekali, że jest źle, a Skeler pytał: "A co
                            zrobiłeś(-aś) by było lepiej?" Lata mijają, pytanie pozostaje aktualne dla
                            wszystkich ;-)
                            • chronmy_rospude Re: włączanie tłumów 20.02.07, 18:37
                              na stronie masy - "co będzie" i "włącz się" - można też umieszczać terminy
                              organizacyjnych spotkan przedmasowych, malowania koszulek, itp.

                              na stronie masy - "włącz się" - także wymienić co trzeba zrobić przed każdą
                              masą, i w co się można włączyć, konkretnie każdą czynność, np. drukowanie
                              ulotek, przygotowanie pakietów ulotek do rozdania rozdającym, przygotowanie
                              sprzętu grającego, zadbanie o przyczepkę przed-w trakcie- po masie, dbanie w
                              czasie masy by nikt jeździł po trawnikach, chodnikach, torowiskach i pod prąd, itd

                              mnie osobiście to nie zachęci, ale może kogoś kiedyś.
                            • ashimi Re: Raffi, na litość boską. 21.02.07, 18:03
                              > Specjalnie dla Ciebie spróbujemy już w tym miesiącu, w ten piątek - z ulotkami.
                              > W piątek osobiście przygotuję i wezmę na pl. Zamkowy 5-6 toreb, w których będą
                              > przygotowane do rozdawania ulotki (w każdej tak gdzieś po 1,5-2cm na grubość, c
                              > o
                              > by się ludzie nie zamęczyli) i zaproszę przed Masą tłum do pomocy w rozdawaniu
                              > ich (jak masz chęć, możesz mi w tym pomóc, lub zrobić to sama, co by nie było,
                              > że coś źle powiedziałem!). Zobaczymy jaki będzie odzew i czy Twój pomysł się
                              > sprawdzi... jeżeli tak, tak samo będziemy robić co miesiąc.

                              to miło, chętnie ogłoszę i zachęcę. ale trochę lepsze nastawienie by Ci się
                              przydało (ad."jak masz chęć, możesz mi w tym pomóc, lub zrobić to sama, co by
                              nie było, że coś źle powiedziałem!")
                        • roweroraffi Re: Raffi, na litość boską. 20.02.07, 15:53
                          lakiana napisała:

                          > A co powiesz na to, żeby ludzie z organizacji starali się zakłądać kamizelki ma
                          > sowe dopiero po zmroku (ew. jak muszą w nich jechać, to zdejmować przed wjazdem
                          > na Zamkowy) - chodzi o to, żeby być bliżej tłumu, przynajmniej jeśli chodzi o
                          > odrębność czynników statusu.

                          Nie wiem jak inni, ale ja zakładam kamizelkę Masową nie z powodu jakiegoś tam
                          statusu, ale dla swojego bezpieczeństwa. W takim samym celu zakładałem pięć
                          poprzednich, niemasowych, czy okleiłem rower na odblaskowo (do czego wszystkich
                          zachęcam!).

                          I z własnej woli raczej nie będę jeździł bez kamizelki (nieważne jakiej,
                          Masowej, czy nie), szczególnie, że ktoś sprytny wymyślił ostatnio samochodom
                          jazdę na światach przez cały boży rok, przez co IMO odblaskowe ubranko stało się
                          o wiele ważniejszym elementem bezpieczeństwa czynnego niż np lampki (których na
                          tle 30x mocniejszych świateł samochodowych, zwyczajnie nie będzie już widać nigdy).
                          I od biedy faktycznie mógłbym jeździć w innej kamizelce niż masowa, ale obawiam
                          się, że i tak bym się w niej wyróżniał na tle nie ubranego w kamizelki tłumu.
                          Poza tym, innej kamizelki nie mam, a wydanie teraz 50-80zł na kolejną dobrą
                          kamizelkę z powodów 'ideologicznych' wydaje mi się posunięciem ekonomicznie
                          nieuzasadnionym - zwłaszcza, że naprawdę mam na co wydawać pieniądze.

                          Choć ciekawi mnie, co w temacie powiedzą inne osoby zaangażowane, które też
                          kamizelki mają... i których bynajmniej nie zmusza się do jeżdżenia w nich.
                          Zwłaszcza ciekaw jestem w jaki sposób przeciętny Masowicz będzie w stanie
                          odszukać w tłumie np Ratownika rowerowego, gdy zdejmie on kamizelkę i
                          'przestanie się wyróżniać'. W końcu nie kazdy zna nas z twarzy. Ciekawi mnie,
                          czy też, czy osoba z Patrolu bez kamizelki chętnie postawi swój rower przed
                          maską 1,5 tonowego auta wyglądając jak zwykły rowerzysta chcący zrobić kierowcy
                          na złość... i czy kierowca wtedy zwyczajnie nie wciśnie gazu, co zdarzało się
                          nieraz na Masach, gdzie organizatorem był każdy...

                          I w końcu argument ostatni, jednak niemniej ważny... Policja ciągle doprasza
                          się, by ekipa organizatorska była możliwie najbardziej widoczna na tle innych...
                          z tego powodu prosili nas wielokrotnie nie tylko o kamizelki, ale wręcz o
                          drukowanie identyfikatorów, które z resztą przez pewien czas funkcjonowały.

                          Poza tym, jak w sumie Ashimi już powiedziała - kamizelki są ogólnodostępne, więc
                          to raczej nie wyróżnik ekipy... ale ludzi dbających o swoje bezpieczeństwo.
                          • chronmy_rospude Re: kamizelki. 20.02.07, 18:22
                            > A co powiesz na to, żeby ludzie z organizacji starali się zakłądać kamizelki
                            > masowe dopiero po zmroku

                            to nie żart był?
                            dzięki Masie poprawia się bezpieczeństwo rowerzystów, m.in. dlatego, że Masa
                            zachęca do bycia widocznym, do używania lampek i kamizelek.
                            to czynnie trzeba propagować, świecąc przykładem, nosząc kamizelkę i używając
                            lampek, a nie np. rozdając ulotki na ten temat.
                          • lakiana Re: Raffi, na litość boską. 20.02.07, 21:37
                            roweroraffi napisał:
                            > Nie wiem jak inni, ale ja zakładam kamizelkę Masową nie z powodu jakiegoś tam
                            > statusu, ale dla swojego bezpieczeństwa.

                            Z tego samego powodu można jeździć mercedesem klasy s zamiast polonezem. Mogłabym też ubierać się seksownie zawsze i wszędzie (poprawia to moją pewność siebie), ale praktyka pokazała, że niektórym jest z tym bardzo źle i zmusili mnie do przestania. Mercedes - bezpieczny, wygodny, czemu go nie używać? Chodzi mi o to, że kamizelki mają walory poprawiające bezpieczeństwo, ale na samej Masie przybrały również funkcję podkreślników statusu i kłują w oczy, dosłownie i w przenośni. Na Masy przestałam brać swoją.

                            > I z własnej woli raczej nie będę jeździł bez kamizelki

                            A musisz w kamizelce PRZEBYWAĆ na pl. Zamkowym i dojeżdżać do niego końcówką Krakowskiego z ruchem uspokojonym? Czy to aż tak poprawia twoje bezpieczeństwo, że bez tego umrzesz?

                            > Ciekawi mnie,
                            > czy też, czy osoba z Patrolu bez kamizelki chętnie postawi swój rower przed
                            > maską 1,5 tonowego auta wyglądając jak zwykły rowerzysta chcący zrobić
                            > kierowcy na złość...

                            Osoby z przedniej kolumny ubrane w kamizelki odblaskowe nie służą jako żywe tarcze, są raczej nienaruszalni w swej nieaktywności - po co im do tego kamizelki? Wytworzyło się z nich takie dymienie niewerbalne jak z munduru u policjantów. Masz mieć do mnie respekt, bo nie chce mi się krzyknąć mądrze osobiście, skoro mogę wymusić posluszeństwo mundurem.

                            > I w końcu argument ostatni, jednak niemniej ważny... Policja ciągle doprasza
                            > się, by ekipa organizatorska była możliwie najbardziej widoczna na tle innych..

                            Policja jedzie z przodu i z tyłu. Nie spotkałam się z przypadkiem, aby ta na skuterach/rowerach ze środka kiedykolwiek cokolwiek chciała od organizatorów.

                            > Poza tym, jak w sumie Ashimi już powiedziała - kamizelki są ogólnodostępne
                            > więc to raczej nie wyróżnik ekipy... ale ludzi dbających o swoje
                            > bezpieczeństwo.

                            Przecież Mercedesy klasy S też są ogólnodostępne! To wyróżnik ludzi dbających zarówno o swe bezpieczeństwo, jak i wygodę.
                            • sebeqx Re: Raffi, na litość boską. 20.02.07, 22:43
                              Witam!

                              >> Nie wiem jak inni, ale ja zakładam kamizelkę Masową nie z powodu jakiegoś
                              >> tam statusu, ale dla swojego bezpieczeństwa.

                              Pierwsze słyszę, że kamizelka to teraz jest oznaką przynależności do sekty...
                              chyba ludzi lepiej widocznych na drodze... we łbach się Wam poprzewracało!

                              > Z tego samego powodu można jeździć mercedesem klasy s zamiast polonezem.

                              Każdy powód jest dobry... tylko cena jakaś taka baaardzo różna. Zatem jak kogoś
                              stać na zapewnienie sobie bezpieczeństwa to Abramsa polecam

                              > Mogłabym też ubierać się seksownie zawsze i wszędzie (poprawia to moją
                              > pewność siebie), ale praktyka pokazała, że niektórym jest z tym bardzo źle
                              > i zmusili mnie do przestania.

                              Normalnie kto to był? Może ma inną orientację czy jak?

                              > Mercedes - bezpieczny, wygodny, czemu go nie używać? Chodzi mi o to,
                              > że kamizelki mają walory poprawiające bezpieczeństwo, ale na samej Masie
                              > przybrały również funkcję podkreślników statusu i kłują w oczy, dosłownie
                              > i w przenośni. Na Masy przestałam brać swoją.

                              Dziwne dlaczego akurat kamizelki, a nie rowery? Kogoś stać na droższy i
                              bardziej wypasiony na XTRze (choć jeździ tylko do Powsina albo w ogóle) to
                              chyba bardziej by zaszpanował niż "nędzną" kamizelką. Może to taki nowy fetysz
                              dla niektórych, sam już nie rozumiem o co z tymi kamizelkami biega...

                              >> I z własnej woli raczej nie będę jeździł bez kamizelki
                              > A musisz w kamizelce PRZEBYWAĆ na pl. Zamkowym i dojeżdżać do niego
                              > końcówką Krakowskiego z ruchem uspokojonym? Czy to aż tak poprawia twoje
                              > bezpieczeństwo, że bez tego umrzesz?

                              Podejrzewam, że Raffi po pierwsze nie umrze od tego, a po drugie nie chce mu
                              się jej zdejmować ot co... tak jak zreszta i mi by sie nie chciało... eh...

                              > Przecież Mercedesy klasy S też są ogólnodostępne! To wyróżnik ludzi
                              > dbających zarówno o swe bezpieczeństwo, jak i wygodę.

                              Mających tymsamym zasobny portfel, ale jak się to ma do kamizelek odblaskowych
                              to wiesz chyba tylko Ty.
                            • roweroraffi Re: Raffi, na litość boską. 20.02.07, 23:19
                              lakiana napisała:

                              > Z tego samego powodu można jeździć mercedesem klasy s zamiast polonezem.

                              Można i bynajmniej nie zmuszam nikogo do przesiadki w inną stronę ;-) Choć
                              porównanie kamizelek do mercedesa będzie miało sens, gdy kupisz mi takiego merca
                              klasy S za 20-50zł ;-)

                              A idąc dalej tym tropem, to lampka za 8zł, też jest wyróżnikiem osób dbających o
                              bezpieczeństwo - jak mercedes. I ma taką prawie każdy z ekipy masowej. Opaski
                              odblaskowe, ładna sakwa, kask, "texowa" kurtka... że nie wspomnę o rowerze,
                              który może kosztować i kilka tysięcy, a takich droższych rowerów też widziałem
                              kilka wśród osób z "grupy". Zatem może spróbujmy i tego się wszystkiego pozbyć?
                              A wszystkich ludzi ubierzemy w mundurki Romana, aby każdy wyglądał tak samo i
                              się nie wyróżniał podczas maszerowania równym krokiem ulicą. Założę się, że
                              wtedy wszyscy będą szczęśliwi, choć jeszcze nie wiem za co kupimy te mundurki ;-)

                              > Chodzi mi o to
                              > , że kamizelki mają walory poprawiające bezpieczeństwo, ale na samej Masie przy
                              > brały również funkcję podkreślników statusu i kłują w oczy, dosłownie i w przen
                              > ośni. Na Masy przestałam brać swoją.

                              Szczerze mówiąc niezbyt rozumiem to "kłócie w oczy" w kontekście tego, że tylko
                              20-30 kamizelek z ponad 200 sprzedanych już, należy do tzw "ekipy" i że nie
                              wszyscy z tzw "ekipy" kamizelki masowe posiadają. Może problem jest z tym, że
                              pozostałych 170-180 nie widać na Masie, bo ludzie się "wstydzą" i chowają z nimi
                              po katach? Ale to IMO tym bardziej trzeba Im pokazywać, że nie mają czego się
                              wstydzić, bo jeżdżenie w kamizelce jest OK. I tutaj prośba do wszystkich osób
                              spoza "ekipy" - jeździjcie w kamizelkach, pokażcie, że bezpieczeństwo to nie
                              tylko domena moja, czy "ekipy" ;-)

                              > A musisz w kamizelce PRZEBYWAĆ na pl. Zamkowym

                              Nie. Mogę ją zdjąć na pl. Zamkowym po zatrzymaniu się, co z resztą zdarza mi się
                              robić, zwłaszcza w lato. Nie zauważyłem nigdy, by to w najmniejszym stopniu
                              zmieniało cokolwiek w podejściu ludzi do mnie... jak i w zachowaniu moim
                              względem ludzi. :-P

                              Zazwyczaj tego jednak nie robię... albo mi się nie chce, albo nie mam gdzie
                              schować. Zdarzyło mi się też na Masie (styczniowej), że skradziono mi opaski
                              odblaskowe jak zdjąłem z ręki i zostawiłem na rowerze, więc teraz dochodzi
                              jeszcze strach, że i z kamizelką mogłoby się tak stać... a jestem do niej
                              przyzwyczajony i nie chciałbym jej stracić.

                              > i dojeżdżać do niego końcówką Kr
                              > akowskiego z ruchem uspokojonym?

                              Pokaz mi ten fragment Krakowskiego, co ma ruch uspokojony.

                              > Czy to aż tak poprawia twoje bezpieczeństwo, ż
                              > e bez tego umrzesz?

                              Nie. A czy Tobie kask aż tak poprawia bezpieczeństwo, albo opony, hamulce? A
                              jednak z tego wszystkiego nie rezygnujesz... nie przesiadasz się "Z merca do
                              poloneza".

                              I ja także bezpieczeństwo swoje stawiam znacznie powyżej Masy, a co za tym idzie
                              z powodu Masy nie zamierzam go zmniejszać nawet odrobinę. Mam ambitny cel, by
                              nie dać się zabić na drodze, nawet takiej z ruchem uspokojonym, czy wręcz z
                              zakazami wjazdu dla aut. Jak dotąd konsekwentnie go realizuje, choć wiele osób
                              już wytykało mnie palcem z powodu różnych moich "dziwnych" rzeczy czy zachowań.
                              Nie tylko na Masie.
                              • roweroraffi Re: Raffi, na litość boską. 20.02.07, 23:49
                                W każdym razie do czego dążę - jeżeli komuś naprawdę największą przeszkodą w
                                pomaganiu przy Masie jest brak stosownej kamizelki na grzbiecie, czy innego
                                "niezbędnego atrybutu", to może niech lepiej nie pomaga. Więcej z tej pomocy
                                będzie bowiem kłopotu niźli pożytku, jak taki zacznie wymyślać sobie co chwila
                                inne, równie poważne, komplikacje i problemy nie dające pracować. My jednak
                                szukamy osób zaradnych i chętnych do pomocy, a nie takich, co jak się Im da to,
                                i to, i jeszcze tamto, i przyniesie, i przyszykuje, i jeszcze poda do rączki, to
                                ewentualnie może coś nawet zechcą zrobić.

                                Nikt z aktywistów niczego od Masy nie wymaga w zamian - takie jest założenie.
                                Dlatego np ja też nie mam kamizelki za darmo, choć zrobiłem ich tyle, że gdybym
                                podliczył koszty mojej pracy, zebrałoby się pewnie na kilkanaście. Dlatego każdy
                                z nas, jeżeli kupuje szprychówki, to płaci tyle samo, co dowolny Masowicz. Nikt
                                nie jest na etacie, nikt nie dostaje pensji. Nawet konkurs dla KL mający na celu
                                zachęcić do bycia aktywnym, niezbyt miał wzięcie i był traktowane raczej jako
                                coś złego i psującego chęć robienia czegoś dla idei (przez co raczej nie
                                zostanie powtórzony). Co więcej np w konkursach dla Masowiczy w ogóle ludzie z
                                organizacji nie startują, właśnie po to by ewentualne nagrody dla zwycięzców nie
                                szły "do swoich".

                                Trudno, najwyżej pewna nasza idea, sposób na Masę organizowaną i sponsorowaną
                                przez nas wszystkich, się nie sprawdzi, odejdzie w niepamięć i niebyt. Kto wie,
                                może tak faktycznie będzie lepiej? W końcu nie posiedliśmy monopolu na wiedzę i
                                Masę.


                                Aha, na koniec: Jeżeli ktoś chce kupić kamizelkę, by się lansować jako "ekipa",
                                to też szkoda kasy... jeżeli kogoś oceniamy w "grupie" to raczej jednak po tym
                                co zrobił i robi. Nie przygarniamy za kamizelki, nie wyrzucamy za ich brak. Choć
                                oczywiście popieramy bezpieczeństwo na drodze.
                                • lakiana Re: Raffi, na litość boską. 21.02.07, 09:31
                                  roweroraffi napisał:
                                  > Nikt z aktywistów niczego od Masy nie wymaga w zamian - takie jest założenie.
                                  > Dlatego np ja też nie mam kamizelki za darmo, choć zrobiłem ich tyle, że
                                  > gdybym podliczył koszty mojej pracy, zebrałoby się pewnie na kilkanaście.
                                  > Dlatego każdy z nas, jeżeli kupuje szprychówki, to płaci tyle samo, co
                                  > dowolny Masowicz. Nikt nie jest na etacie, nikt nie dostaje pensji. Nawet
                                  > konkurs dla KL mający na celu
                                  > zachęcić do bycia aktywnym, niezbyt miał wzięcie i był traktowane raczej jako
                                  > coś złego i psującego chęć robienia czegoś dla idei (przez co raczej nie
                                  > zostanie powtórzony). Co więcej np w konkursach dla Masowiczy w ogóle ludzie z
                                  > organizacji nie startują, właśnie po to by ewentualne nagrody dla zwycięzców
                                  > nie szły "do swoich".

                                  Aha, czyli rozumiesz to jako zyski finansowe. Nie oczekiwałam takowych. Oczekiwałam jedynie akceptacji. Nie dostałam jej. Zarówno na początku, jak i teraz. Z tego powodu coraz bardziej mi się odechciewa, ponoszę tym za duże koszty psychiczne.
                                  Moje bardzo ciekawe spostrzeżenie: gdy jeździłam w kamizelce, ludzie witali się ze mną używając kontaktu fizycznego - wszyscy - kiedy przestałam w niej jeździć, ta grupa bardzo wyraźnie się skurczyła.
                                  Jeśli komuś naprawdę zależy na zrozumieniu mojej poprzedniej wypowiedzi (o co mi chodzi z tym statusem), odsyłam do książki Andrzeja Malewskiego "O nowy kształt nauk społecznych" 1975, str. 446-459 (ten krótki fragment mam zeskanowany, zgłaszać się)

                                  > Nie przygarniamy za kamizelki, nie wyrzucamy za ich brak.

                                  Kupiłam swoją kamizelkę, bo było na to parcie w grupie. Serio. I gdy zaczęłam w niej jeździć, było to bardzo aprobowane i punktowane.
                                  • sebeqx Re: Raffi, na litość boską. 21.02.07, 12:41
                                    Witam!

                                    >> Nie przygarniamy za kamizelki, nie wyrzucamy za ich brak.

                                    Od dawna jeżdżę w kamizelce, bo czuję się bezpieczniejszy i od zawsze miałem
                                    inną niż masowa. Przy okazji nie widziałem i nie widzę żadnych profitów oprócz
                                    poczucia bezpieczeństwa.

                                    > Kupiłam swoją kamizelkę, bo było na to parcie w grupie. Serio. I gdy
                                    > zaczęłam w niej jeździć, było to bardzo aprobowane i punktowane.

                                    Ile punktów i za co zgromadziłaś - może Skeler ma jakiś program lojalnościowy i
                                    nic o tym nie wiemy, a jakie są nagrody?

                                    A na co teraz masz parcie?
                                    • batory555 Zbiorcze podsumowanie tematu 21.02.07, 19:56
                                      1. Kółko zamkniętej adoracji, czyli tzw. "elYta"
                                      Wydaje mi się, że ci, którzy się znają i przy tym coś robią dla Masy (albo i nie) trzymają się razem (albo i nie) i jest to naturalne. A to, jak się kogo odbiera to zupełnie inna historia.
                                      Wydaje mi się, że opinia o istnieniu jakiejś "elYty" może mieć jakieś podstawy. Może racjonalne, może nie - nie wnikam. Ale skoro sam opinia jest, to chyba nie należy jej lekceważyć.
                                      Gdzieś kiedyś usłyszałem, że masę tworzą wszyscy jej uczestnicy. I wydaje mi sie, że nawet jeśli (z jakiegokolwiek punktu widzenia) jest inaczej, to należy kształtować wizerunek w oparciu o to właśnie hasełko. Moja wizja problemu jest następująca: ludzie widzący wyróżniających się twórców-organizatorów-"elYtę" myślą mniej więcej tyle: co ja się będę martwił, oni sobie radzą i dobrze jest. Może chociaż ludzie zapowiadający/pokazujący się/robiący jakieś inne pokazówki powinni się od czasu do czasu zmieniać? To zintegrowałoby masowiczów trochę bardziej niż jakieś kamizelki czy inne "wyznaczniki statusu".
                                      Ale to tylko moja opinia.

                                      2.Kamizelki a pojęcie statusu.
                                      Definicja statusu w tej dyskusji jest mniej więcej taka: "status to wizerunek jednostki w oczach innych z uwagi na zróznicowane czynniki - posiadanie, zachowania, cechy fizyczne, itp.". Po ludzku: jak cię widzą, tak cię piszą. A jeśli widzą cię w takiej kamizelce masowej, to mogą utożsamiać z jakimś tam stopniem zaangażowania. Czemu ludzie kupują kamizelki:
                                      a) bezpieczeństwo przede wszystkim?
                                      b) bo masowicz(e) obok ma(ją) i nie chcę czuć się gorszy?
                                      c) bo tako jeździ "elYta"?
                                      d) bo to modne jest? albo prestiżowe?
                                      e) bo chcę, zeby widzieli że nie jestem tu byle kto?
                                      f) <wstaw własną odpowiedź>
                                      Nie będę tu o niczym przesądzał. Ale w ramach prowokacji intelektualnej zapytam złośliwie: jak często widujecie na mieście kogoś w kamizelce masowej ot tak? Mi się to raczej nie zdarza (poza imprezami masowymi i okołomasowymi, nie licząc znajomych z "elYty" i w dodatku w dzień, żeby była jasność)...
                                      Ale to tylko mój punkt widzenia.

                                      3. Raz jeszcze o opinii... nazwijmy ją publiczną
                                      Nie ma co krytykować w czambuł każdego, który ma inne poglądy i inne pomysły na organizację naszej imprezy niż jedynie słuszne. To po prostu nie pasuje do idei masy i tworzy głupie podziały. To nie polska polityka, tu się można porozumieć - i właśnie do porozumienia powinniśmy dążyć. Jeśli chcemy (?) zbudować pozytywny wizerunek masy - to trzeba zacząć od własnego podwórka, a nie lekceważyć czyjeś zdanie.
                                      Co do ulotek i informowania gawiedzi: kiedy ostatnio ktoś krzyknął do megafonu, że potrzebni są jacyś ludzie do pomocy? Myślę, że przy odpowiedniej zachęcie (niematerialnej, żeby była jasność, sztuka perswazji... noooooo - może szprychówka gratis?) chętni by się po prostu zgłosili.
                                      Ale to tylko moja opinia.
                                      • ashimi Re: Zbiorcze podsumowanie tematu 21.02.07, 20:34
                                        a ja się z nią w pełni zgadzam.
                                        Dlatego będę tak miła, urwę się z zajęć i przyjadę, żeby serdecznie zaprosić
                                        wszystkich do wspólnej akcji rozdawania gapiom ulotek i nie sądzę, by powinna
                                        być jednorazowa, a wręcz odwrotnie - systematyczna.

                                        Moje fundusze na te cele się skończyły, ale swego czasu za własną kasę
                                        drukowałam ulotki na papierze w kilkunastu kolorach, żeby się podobały i
                                        rozdawałam razem z grupą znajomych. Teraz brak tonera mnie ograniczył i nie
                                        uczynię tego w najbliższym czasie. Stare dobre czasy^^
                                        • roweroraffi Re: Zbiorcze podsumowanie tematu 21.02.07, 22:14
                                          ashimi napisała:

                                          > a ja się z nią w pełni zgadzam.
                                          > Dlatego będę tak miła, urwę się z zajęć i przyjadę, żeby serdecznie zaprosić
                                          > wszystkich do wspólnej akcji rozdawania gapiom ulotek i nie sądzę, by powinna
                                          > być jednorazowa, a wręcz odwrotnie - systematyczna.

                                          Super. Tez mam nadzieję, że akcja będzie systematyczna.

                                          > Moje fundusze na te cele się skończyły, ale swego czasu za własną kasę
                                          > drukowałam ulotki na papierze w kilkunastu kolorach, żeby się podobały i
                                          > rozdawałam razem z grupą znajomych. Teraz brak tonera mnie ograniczył i nie
                                          > uczynię tego w najbliższym czasie. Stare dobre czasy^^

                                          Heh, też drukowałem, rozklejałem (w miejscach legalnych)... dziś mam w kanciapie
                                          15 czy 20 tysiecy i problem jest inny ;-)
                                      • roweroraffi Re: Zbiorcze podsumowanie tematu 21.02.07, 22:12
                                        Krótko - z tym w pełni się zgadzam...
                          • ashimi Re: Raffi, na litość boską. 21.02.07, 18:00
                            raffi, mijasz się z problemem odpierając ataki, których nie ma. Zastanawiamy się
                            głośno, co zrobić, by kółko wzajemnej adoracji trochę się wtopiło w tłum, a ty
                            się rozdrabniasz bezsensownie ;p
      • kmh Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 31.01.07, 20:09
        Sam tekst jest tutaj:

        tiny.pl/wsft
        • rano1 Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 31.01.07, 20:41
          Widać autorka lubi dużo pisać. Nie tylko o WMK. Tym też sposobem Raffi zrobił
          sobie worek treningowy. Zimą trochę więcej ruchu się przyda :-))) Na forum
          również ;oD
          Prawdę mówiąc, dziwna ta hierarchia grup rowerowych, co została wymieniona przez
          tę felietonistkę. Bo jakoś nie widzę się chyba w żadnej z nich (widać należę do
          szarej, niewyróżniającej się masy...może i dobrze).
          Co do całego tekstu - szkoda, że z autora płynie chyba jakaś gorycz, krzywda,
          nie wiem co.
          Tak a propos przejazdu WMK "przekrętem" (mówię o tunelu). Miło wspominam te
          przejazdy - w przeciwnieństwie do dzisiejszego czekania na autobus 185 na
          przystanku tunelowym. Nieprzyjemny szum-hałas. Fuj.

          Pozdr,R
          • roweroraffi Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 31.01.07, 22:43
            rano1 napisał:

            > Tym też sposobem Raffi zrobił
            > sobie worek treningowy.

            Nie no, chyba aż taki okrutny nie byłem. Zwłaszcza, że jednak w paru kwestiach
            się zgodziłem z Nią ;-)

            > Zimą trochę więcej ruchu się przyda :-))) Na forum
            > również ;oD

            Właśnie tak też sobie pomyślałem. A lepszy taki ruch, niż nowe tematy OT. Może
            wyjdzie ciekawa dyskusja z której coś wyniknie (np pojawią się osoby do tych
            ulotek)?

            Bo o ile autorka nie zgłaszała swoich propozycji wcześniej i w paru kwestiach
            się z Nią nie zgadzam (np w sprawie jedzenia), to nie znaczy, że np w sprawie
            tempa styczniowej Masy, czy tego, że potrzeba osób do rozdawania ulotek, nie ma
            racji. Powiem wręcz, że się z Nią zgadzam w tych kwestiach, a także w tym, że
            fajnie jest nie jechać na czele, a działać w środku peletonu, gdzie z resztą
            mnie widać najczęściej (wyjątkiem była chyba Masa na autyzm, gdzie zostałem
            poproszony by jechać na czele i dbać o tempo).
            W każdym razie jest to kolejny głos, który możemy wziąć pod uwagę lub nie, ale
            który może być warto posłuchać.

            > Co do całego tekstu - szkoda, że z autora płynie chyba jakaś gorycz, krzywda,
            > nie wiem co.

            Też odniosłem takie wrażenie, ale skoro nie wiadomo o co chodzi (a może
            wiadomo?), zajmijmy się tylko konkretnymi propozycjami ;-)

            > Tak a propos przejazdu WMK "przekrętem" (mówię o tunelu). Miło wspominam te
            > przejazdy - w przeciwnieństwie do dzisiejszego czekania na autobus 185 na
            > przystanku tunelowym. Nieprzyjemny szum-hałas. Fuj.

            Te przystanki tam to pomyłka. Z resztą ich wykorzystanie pokazuje to dobitnie.
            Najczęściej to można spotkać tam... Drogówkę łapiącą przekraczających prędkość ;-)
            • trawers01 Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 01.02.07, 07:53
              <b><i>Żeby wsadzić trochę kij w mrowisko…
              Że autorka ma pasję literacką, to widać, ale czy coś w tym złego? Przeciwnie.
              Raffi, jak można było się zresztą domyślić, ruszył do boju i w swoim stylu
              analitycznie rozjechał ją swoją przyczepką. Niestety sądzę, że to zbyt prosta
              (prostacka) reakcja. Dobrze jest - nawet kiedy autor tekstu nam się nie podoba
              albo dostrzegamy motywy jego działania - postarać uwolnić się od pokusy
              totalnego skrytykowania i zgnojenia, spróbować obiektywnie wyłowić wątki warte
              głębszej analizy. Otóż, według mnie przynajmniej, ten tekst takie
              zawiera.</b></i>

              <b>Aktyw sunie dostojnie na przedzie</b> - to prawda, że potrzebna jest "ława"
              rowerzystów za prowadzącym radiowozem, pilnująca porządku, tempa,
              bezpieczeństwa. Mnich robi tu znakomitą robotę, także propagandową przy pomocy
              megafonu.
              Dobrze by było, gdyby parę innych osób z megafonami (rozstawionych wzdłuż
              peletonu masy) robiło to samo, nie przeszkadzając sobie wzajemnie.
              Rzeczywiście trochę się porobiło tak, że pewna grupa osób woli sobie spokojnie
              lansować się na przedzie kolumny zamiast pomagać w zabezpieczaniu przejazdu
              masy na całej długości. Tak naprawdę z przodu mogą jechać całkowici nowicjusze
              pod opieką doświadczonego Mnicha. Starzy (niekoniecznie wiekiem) wyjadacze
              powinni swoje bogate organizatorskie umiejętności wykorzystać do bardziej
              wyrafinowanych, odpowiedzialnych działań w środku peletonu. To tak, jak ze
              strażnikami miejskimi; znacznie lepiej by było, gdyby jechali pojedynczo co
              kilkadziesiąt metrów i reagowali na incydenty. No ale przyjemniej jest jechać
              sobie rekreacyjnie w grupie, pogadać. Ale nie po to chyba są tam wysyłani?
              Oczywiście są pozytywne wyjątki: ludzie, którzy wykonują swoją robotę przez
              cały czas trwania przejazdu, ale jest ich za mało.

              <b>Plakaty i ulotki</b> - rzeczywiście zalegają magazynek masy. Są i czekają.
              Od wielu miesięcy niestety nie działają w dzielnicach patrole masowe, nie
              rozwiesza się przed masami plakatów, nie rozdaje na przejściach ulotek.
              Doceniam działania propagandowe podejmowane w mediach, udział w spektakularnych
              akcjach, wywiady w radiu i tivi, artykuły… Jednak wciąż uważam, że plakaty i
              ulotki są bardzo potrzebne. Rozwieszanie plakatów przed masami uświadamia
              rowerzystom, że masa żyje a nie drzemie. Zresztą pojawienie się plakatów w
              wielu dzielnicach z całą pewnością spowodowało by zwiększenie zainteresowania
              masą (widocznie osiągnęliśmy już apogeum naszych możliwości i nie zależy nam na
              powiększaniu liczby uczestników - ale nic nie jest nam dane raz na zawsze; może
              się okazać, że frekwencja się nam obsunie…). Niedocenianie ważnej edukacyjnej
              roli ulotek a przy tym okazji do bezpośredniego kontaktu z ludźmi też jest
              błędem.
              Zresztą to samo z flagami. Ci, którzy je dostali, powinni zabierać je na masy.
              Trzeba kształtować poczucie dumy z jeżdżenia z flagą masy; teraz traktowane
              jest to chyba jako pewien kłopot, niewygoda… Flag jest stanowczo zbyt mało, a
              przecież są i można je wykorzystywać. Rozumiem, że przewożenie ich z ZM na Plac
              Zamkowy i z powrotem (podobnie jak przyczepki, plakatów czy ulotek) jest
              kłopotliwe, ale trzeba spróbować rozwiązać jakoś ten problem logistycznie.
              Może należało by spotykać się z gronem (sorki; z grupą…) aktywistów pół godziny
              wcześniej pod ZM, zabrać co trzeba, rozdzielić zadania i miejsca w kolumnie i
              pojechać na Plac Zamkowy? A po masie taką samą grupą wrócić, podsumować każdego
              z osobna, zdać sprzęt.

              <b>Organizacja.</b> Przejazd masy to duża i złożona akcja logistyczna. Wymaga
              powołania odpowiedzialnej za organizację przejazdu osoby, zaplanowania
              wszystkiego, podziału zadań, podsumowania i wyciągnięcia wniosków po
              zakończeniu przejazdu (RR - co prawda w znacznie mniejszej skali - lepiej
              przygotowuje i organizuje swój udział w masie). To nie tylko przejażdżka na
              rowerku. Dla organizatorów to także właściwe zorganizowanie akcji, pilnowanie
              porządku w czasie całego przejazdu, opieka medyczna, zabezpieczanie przejść dla
              pieszych, rozdawanie ulotek, informowanie przez megafony, eksponowanie flag,
              muzyka z przyczepek, rozmowy z pieszymi i kierowcami, dystrybucja szprychówek
              (koszulek, kamizelek, lampek), konkursy dla uczestników, i wiele, wiele innych
              działań.
              Nie zapominajmy, że przejazdy masowe są podstawową i najważniejszą formą
              naszego działania. Oprócz nich bierzemy także bardzo aktywny udział w innych
              dużych akcjach (WOSP Jurka Owsiaka, Masa na Autyzm, masy nocne, wyprawy
              turystyczne, udział w masach innych miast, nie zapominajmy również o
              prowadzeniu stron internetowych, serwisach fotograficznych, działalności
              podziemnej drukarni sitodrukowej).

              <b>Naprawdę robimy bardzo dużo i możemy być z tego dumni.</b> Chyba dostrzegamy
              wzrost zainteresowania sprawami rowerzystów, naszą obecność w mediach?
              Ale zadań jest sporo, przybywają nowe, bardziej skomplikowane. Aby to wszystko
              zrobić dobrze, potrzeba znakomitej organizacji i ludzi. Chętni do pomocy na
              pewno są i znajdą się nowi - jeśli będą widzieć, że nasze działania mają sens i
              są dobrze przygotowane. Najgorzej, kiedy para idzie w gwizdek. Nie zmarnujmy
              naszych idei.
              Wiosna idzie, a więc do roboty :-)
              • czerwony89 Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 03.02.07, 02:51
                Wybacz Trawers ale nie chciało mi się już czytać fragmentu o plakatowaniu.
                Mam jeden pomysł który może spodoba się wam i podchwycicie to. Jak zauważyłeś
                RR mniej wkłada ogólnie w masę ale jest na każdą imprezę bardzo dobrze
                przygotowane, śmiem powiedzieć że nasza grupa jest najlepiej zorganizowana ze
                wszystkich grup i zawsze dba o bezpiczeństwo, zawsze jest dobrze przygotowana
                (ilościowo). Jednak niekiedy mamy problem ponieważ w kolumnie często brakuje
                ludzi którzy dbali by o to żeby wszyscy jeździli jak należy, niby są ludzie z
                patrolu oraz aktywu którzy o to dbają ale czesto okazuje sie ze tego nie robia
                i nasza grupa zostaje sama z tymi problemami. Ale już mówię do czego zmierzam.
                RR głównie zajmuje się pierwszą pomocą a w wolnych chwilach również
                bezpieczeństwem przejazdu (nie dopuszczanie do jazdy pod prąd, chodnikami,
                torowiskami itp itp). Jednak możemy nieco rozszerzyć swoją działalność,
                mianowicie możemy organizować ludzi do zabezpieczenia przejazdu kolumny masy
                (nie dopuszczanie do jazdy pod prad, torowiskami, przejscia dla pieszych itp
                itd). Warunek jest jeden, dajecie nam ludzi ktorzy od tego momentu na masie
                beda sie zajmowac tylko tym i wylacznie tym (od razu w przypadku zabezpieczania
                przejsc kazdy by mial ulotki aby czyms zainteresowac pieszych). Jesli
                dostaniemy ludzi odpowiedzialnych ktorych bedziemy mogli zadysponowac na mase
                do konkretnych zadan to mozemy sie podjac tego. Potrzebujemy tylko ludzi do
                zabezpieczania trasy oraz jedna osobe ktora bedzie za nich odpowiadac i
                utrzymywac z nimi kontakt tz. na masie taka osoba bedzie musiala wiedziec ile
                osob bedzie z takiej grupy i kto to bedzie, bedzie musiala ich informowac poza
                masa o roznych spotkaniach i przekazywac wazne dla takiej grupy informacje.
                Jesli taka grupa z taka osoba sie znajdzie to my jestesmy w stanie taka grupe
                prowadzic. Pomysl jest np. taki zeby takie osoby jezdzily same na obrzerzach
                kolumny oraz razem z patrolami RR. Czesc osob by dostala konkretne zadania
                przed masa np. by mieli wyznaczone wieksze przejscia dla pieszych do obstawy (
                i od razu rozdawanie tam ulotek). W lecie jak jest straz miejska na rowerach to
                by sie starali ich zadysponowac do niektorych zadan aby sami mogli przejsc do
                kolejnych. Temat jest otwarty i czekam na glosy i opinie o tym pomysle, uwazam
                ze jesli taka grupa by istniala to bylaby bardziej zgrana i mialaby konkretne
                zadania postawione wtedy uwazam ze czesc problemow by zniknela, obecnie jest
                duzo osob ktore chca pomoc ale za bardzo nie wiedza jak moga pomoc, czesto
                widze ze ludzie z rzekomych patroli sami nie wiedza co robic i gubia sie w tym
                wszystkim, wg mnie wszystko przez to ze sa nie zorganizowani.

                Jesli ktos nie chce tutaj kontynuowac tematu albo chce pogadac ze mna jak ja to
                wogole widze to zapraszam na priv.

                ps. mam nadzieje ze nie rozpisalem sie za bardzo ;p
                • roweroraffi Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 03.02.07, 09:32
                  I to jest konkretny pomysł, który bardzo mi się podoba. Pogadamy o nim w
                  najbliższym czasie, by szczegóły dogadać i sposób w jaki mogę Wam pomóc, ok?

                  Bo jeżeli chodzi o Patrol, to faktycznie trzeba się zgodzić, że niewiele osób
                  tam cokolwiek w ogóle robi podczas przejazdu.
                  • cosmit Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 03.02.07, 18:45
                    Czerwony podsunął bardzo dobry pomysł, który można wypróbować na najbliższej
                    Masie. Każdemu trzeba wyznaczyć konkretne zdania do wykonania w trakcie
                    przejazdu. Można wnikliwie omówić ten pomysł na najbliższym przedMasowym
                    zebraniu.
                    • kazza Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 04.02.07, 00:13
                      Hej!
                      Brawo Czerwony. Fajny pomysł. Jestem jak najbardziej za. Tak tylko w sprawie
                      spostrzezenia - niech osoba która zostanie zgłoszona zo zbieraia ludzi i
                      wyznaczania zadań to koordynowała i ew. konsultowała się z Czerwonym, Rafim,
                      Cosmitem i kto tam jeszcze w pomoc się zaangażuje, bo jak znam życie kordynacja
                      czyli najwieksza orka spadnie na pomysłodawcę, a ten ma już dość problemów i
                      koordynowania w RR i musi sobie tamkże z wewnetrznymi problemmami radzić a
                      takie są w każdej nawet najlepiej zorganizowanej grupie.
                      Tyle tylko chciałam, powodzenia w rozwijaniu pomysłu i jestem z Wami!!
                      • czerwony89 Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 04.02.07, 16:08
                        W moim pomyśle ma być to tak że będzie to osobna grupa która po prostu będzie
                        współpracować z RR, ja nie chcę jej dowodzić, tylko po prostu będe razem z
                        dowodzącym tej właśnie grupy ustalać gdzie potrzeba ludzi aby nie powstała
                        niebezpieczna sytuacja itp. Po prostu chce żeby powstała osoba grupa której
                        istnienie będzie opierało się na ścisłej współpracy z RR. RR działa głównie jak
                        już się coś stanie, a taka grupa miałaby działać prewencyjnie żeby czegoś się
                        nie stało, dlatego ważna w takiej grupie będzie ścisła współpraca z RR.
                        Oczywiście temat do obgadania na spotkaniu, postaram się wtedy szerzej
                        przedstawić mój pomysł.
                        • freaky_mati Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 21.02.07, 23:58
                          Uważam, że Twój pomysł jest bardzo dobry. :)

                          Osobiście uważam, że Patrol Masowy zawsze był i jest za bardzo powiązany z
                          głównymi organizatorami przejazdu. A z tego powodu, że główne osoby zawsze mają
                          bardzo dużo różnych zajęć do wykonania, często nie są w stanie dokładnie
                          powiedzieć Patrolowi kto co ma robić. Patrol jest bardzo dużą grupą ludzi a
                          ilość potencjalnych zadań do których mogą się przydać jest wirtualnie
                          nieskończona. Dlatego jak najbardziej popieram pomysł aby stworzyć grupę która:
                          Po pierwsze, będzie wyspecjalizowana w pewnych dziedzinach prewencyjnych.
                          Po drugie, aby przenieść odpowiedzialność i "dowództwo" z organizatorów masy na
                          osobę która będzie zajmować się wyłącznie tą grupą.

                          Według mojej opinii, wydaje mi się, że organizatorzy mają bardzo ułatwioną
                          sytuację jeśli chodzi o kontakt z RR. Macie jedną osobę, Czerwonego, z którym
                          się kontaktujecie jeśli potrzebujecie czegokolwiek od RR i wiecie, że wszystkie
                          osoby z Ratowników Rowerowych otrzymają wszystkie informacje.

                          Pozdrawiam rowerowo,
                          Mati

                          P.S. Czerwony. Uważam, że kluczową rzeczą w tworzeniu tej nowej grupy jest to,
                          aby osobą dowodzącą był ktoś kogo dobrze znasz i z kim nadajesz na "tych samych
                          falach". Tylko wtedy grupa ta będzie w stanie blisko współpracować z RR.
            • ashimi Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 18.02.07, 23:54
              roweroraffi napisał:

              > Może
              > wyjdzie ciekawa dyskusja z której coś wyniknie (np pojawią się osoby do tych
              > ulotek)?

              moja propozycja jest taka: zamiast werbowac kolejnych 'orgów' ( z punktu
              widzenia 'zwykłego' masowicza), spróbować zaangażować innych, przed masą mówiąc
              ciepło i serdecznie przez megafon "Zapraszam wszystkich serdecznie do rozdawania
              ulotek zdziwionym przechodniom! Dziś każdy ciekawski dostanie ulotkę!"
              IMO brzmi fajnie i miło :)


              shimiaczkowe pozdrowionka^^
      • boruta_wwa Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 11.02.07, 20:37
        i ja dorzucę parę słów od siebie

        - legalność Masy? cóż fajne były te nielegalne Masy ale żeby się liczyć i mieć
        społecznie zauważalny głos należało WMK zalegalizować i myślę że jest to
        pozytywne dla wszystkich, poczynając od rowerzystów a na kierowcach kończąc

        - protest? nie rozpaczałbym nad tym że Masa lekko straciła swój buntowniczy
        charakter. w Polsce aby coś osiągnąc protestując na ulicy trzeba być górnikiem i
        napie..lać w policję łomami i kilofami. traktuję raczej Warszawską Masę
        Krytyczną jak moment w którym odreagowuję to miesięczne użeranie się z głupimi
        kierowcami, dostaję na Masię niesamowitego emocjonalnego kopa gdy jedziemy razem
        w huku gwizdków trąbek i dzwonków, czuję się wspaniale gdy na przykład widzę
        zimową porą ilu nas prawdziwych rowerzystów jest (bez obrazy ale uważam że
        takimi są ci co jeżdżą cały rok) niesamowite odczucia towarzyszą mi z każdym
        przejazdem a każda Masa jest inna, każda urocza i fajna. warto jest mieszkać w
        Warszawie aby w Masie uczestniczyć, choć gdzie indziej rowerzyści mają lepiej...

        - organizatorzy? ode mnie wielki szacunek że Im się chcę i że wkładają w to tyle
        pracy i zaangażowania. bez bicia się przyznaje że oprócz sporadycznego wieszania
        plakatów nie angażuję się w działalność Masy. nie uważam wcale że to złe i że
        przyjeżdżam na gotowe, bo tzw życiowe obowiązki czyli praca i rodzina okrajają
        mój wolny czas a są młodsi o większych możliwościach a sam też kiedyś
        studiowałem to miałem czas, zapał i chęci na działalność społeczną w
        organizacjach studenckich antyfaszystowskich i lewicowych...

        podsumowując: Masa to najwspanialsza rzecz w moim/naszym mieście i w ogóle
        nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, że wszędzie są ścieżki a Masy nie ma, bo
        zapłkałbym się na śmierć!!
        ale to nam nie grozi. z takimi urzędnikami to jeszcze moje wnuki będą walczyły o
        asfaltowe ścieżki ;)
        pozdrowienia dla Wszystkich Uczestników WMK
        boruta
        • chronmy_rospude Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 11.02.07, 21:34
          to i ja spróbuję w taki uporządkowany sposób:

          - legalność Masy: miałam wątpliwości na początku, ale się sprawdziło w praktyce,
          ludzie przyjeżdżają. poza tym, nie ma przecież monopolu, chętni do przejazdów
          nielegalnych mogą się umawiać niezależnie od WMK...

          - organizatorzy: ja bym się nie czepiała, nie dość, że chce im się miesiąc w
          miesiąc zastanawiać nad trasą, załatwiać pozwolenia, starać się uatrakcyjniać
          przejazdy, itd, to jeszcze się w mediach udzielają, co też jest potrzebne, i
          zwykle dobrze mówią, tzn. ja bym się pod tym podpisała. nie wymagajmy, żeby te
          same osoby poświęcały kolejne godziny na robienie ulotek i organizację
          ulotkowania, i inne spełnianie życzeń uczestników. wydaje mi się, że atmosfera
          jest na tyle otwarta, że jak ktoś przyjdzie z pomysłem co chce zrobić, to może
          to zrobić, i nawet liczyć na pomoc.

          - moje życzenia: chciałabym, żeby masa przyczyniała się do poprawy sytuacji
          rowerzystów w Warszawie, przyczynia się za mało. warto byłoby częściej
          podpowiadać uczestnikom co sami mogą zrobić, więcej mówić o tym, co się w
          temacie dzieje w Warszawie, w co uczestnicy masy mogliby się włączyć (jak w
          "wydepcz sobie ścieżkę"), do kogo napisać (o konkretną rzecz), gdzie przyjechać
          (np. na otwarcie Marszałkowskiej było dobrze) itp. ponadto masa mogłaby kreować
          pozytywny wizerunek roweru, żeby nie było, że tylko oszołomy jeżdżą - może
          jakieś wspólne przejazdy z organizacjami zajmującymi się zdrowiem, pod hasłem
          rower jest dobry na serce, depresję, odchudzanie...

          - szybkość przejazdu: sama jeżdżę wolno, na masie nadążam (choć raz mi się
          zdażyło odpaść), ale czasem muszę się koncentrować na nadganianiu. jeśli impreza
          ma być masowa, a ma być, to nie powinno być takich problemów. pomysły:
          tablice na przyczepkach, że jedziemy max 12, bo masa to nie wyścigi;
          zaproszenie przez tubę, żeby od razu na Placu Zamkowym na początku kolumny, za
          prowadzącymi, ustawiali się ci, którzy jeżdżą wolniej, bo początek zawsze
          wolniej jedzie niż koniec, i tym samym tempem.

          pozdrowienia dla wszystkich masowiczów!
          • roweroraffi Re: [o nas] Z bloga pewnej rowerzystki 11.02.07, 21:48
            chronmy_rospude napisała:


            > - moje życzenia: chciałabym, żeby masa przyczyniała się do poprawy sytuacji
            > rowerzystów w Warszawie, przyczynia się za mało.

            Przyczynia się, ale zbyt słabo chyba o tym słychać. Trzeba będzie nad tym
            popracować.

            > warto byłoby częściej
            > podpowiadać uczestnikom co sami mogą zrobić, więcej mówić o tym, co się w
            > temacie dzieje w Warszawie, w co uczestnicy masy mogliby się włączyć (jak w
            > "wydepcz sobie ścieżkę"), do kogo napisać (o konkretną rzecz), gdzie przyjechać
            > (np. na otwarcie Marszałkowskiej było dobrze) itp.

            Staramy się podawać takie informacje przez megafon przed i po Masie. Teraz
            jednak mało kto to w ogóle słyszy (zbieramy na lepsze nagłośnienie, megafon to
            zdecydowanie za mało na wiosenne i letnie Masy).

            > ponadto masa mogłaby kreować
            > pozytywny wizerunek roweru, żeby nie było, że tylko oszołomy jeżdżą - może
            > jakieś wspólne przejazdy z organizacjami zajmującymi się zdrowiem, pod hasłem
            > rower jest dobry na serce, depresję, odchudzanie...

            Pomysł ciekawy.

            > zaproszenie przez tubę, żeby od razu na Placu Zamkowym na początku kolumny, za
            > prowadzącymi, ustawiali się ci, którzy jeżdżą wolniej, bo początek zawsze
            > wolniej jedzie niż koniec, i tym samym tempem.

            Problem jest taki, że mało kto to słyszy/słucha.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka