m.ganiec
25.07.03, 23:04
Witajcie,
Właśnie wróciliśmy z lipcowej masy. Przed tą masą wielu stawiało sobie
pytanie, jak będzie ona wyglądała. Scenariuszy było kilka. Niektórzy obawiali
się, że "ukonstytuowana" masa nie będzie już tym samym, co spontaniczne
spotkanie tysiąca rowerzystów. Niektórzy twierdzili, że nic się nie zmieni,
buractwo dalej zostanie. Inni obawiali się (i być moze zostali w domach)
powtórki z mostowej rozrywki czerwcowej, kiedy to Policja dała szansę
kultywowania słowiańskiej tradycji i puszczania wianków z mostu do Wisły.
Rowerzyści wianki zastąpili solidnymi "wiąchami", chłopaki z Policji chyba
ich jednak polubili, skoro zaczęli się ze wszystkimi wymieniać adresami
(tylko czemu wszyscy policjanci podawali adres służbowy a nie domowy ??).
No i przyszło piątkowe popołudnie. W asyście zroweryzowanych strażników i
policjantów masa wyruszyła wytyczoną trasą.
I moim zdaniem wypadła dobrze, choć oczywiście do czegoś tam zawsze się można
przyczepić.
Niektórzy (już czytałem na grupie) narzekali, że trasa przebiegała przez
peryferię. Choć moim zdaniem to dobrze, by na Bemowie czy Bielanach też
wiedzieli, że wielu rowerzystów w Warszawce jest.
W związku z trasą kilka kwestii, które zauważyłem:
1. przejazdy pod prąd przez ronda - fajna sprawa, z jednej strony nie
blokujemy kompletnie ronda przez kilkanaście minut (jak było w przypadkach
zapętlenia), z drugiej masę o wiele lepiej widać, niżby sobie w prawo czy
prosto śmignęła przez rondo. Nie wiem czyj to był pomysł, ale fajny.
2. Na "peryferiach" dla mnie jedynym minusem masy była jej cisza. Chłopakom
się chyba powietrze w Airzonach pokończyło, Olek chyba też z fanfarą nie
wyrabiał. To trzeba zmienić. Następnym razem na peryferiach też powinniśmy
być widoczni i słyszalni. Ja osobiście korzystałem z gwizdka kiedy tylko się
dało i siły były.
3. Zrobiłbym jeszcze jedną rzecz w masie - zakaz palenia. Zresztą dla mnie to
komicznie wygląda, jak ktoś wsiada na rower (niby taki ekologiczny i dba o
zdrowie) i jedzie z zapalonym fajkiem.
Oczywiście kilku niesubordynowanych się znalazło, ale gdy starałem się
zwracać im uwagę z reguły to skutkowało. Zatwardziałych buraków jakby nie
zauważyłem, choć kilku czaiło się i czekało na dym, ale im tak jakoś głupio
było wyskakiwać samemu.
Widziałem tylko jeden incydent - ze strażnikiem miejskim, jak pogonił gościa
po chodniku. Swoją drogą jednak czasami mają trochę "pary" ci ze straży, więc
nasze obawy, że chłopaki nie nadążą były nieuzasadnione. Oby częściej ich na
rowerkach w miescie spotykac. A może by tak zabrać ich na jeden patrol i
pokazać naocznie kilka kruczków i wpadek ???
Zatem słowa uznania dla nich i policjantów na rowerach, motorach i w
blaszakach - dobra robota.
Podobało mi się też, jak znudzeni chyba nieco sierżanci z radiowozów
zamykających "peleton" zapodawali muzyczkę na megafon. Ogólnie dało się
zauważyć, iż raczej przyjacielsko byli nastawieni, zwłaszcza Ci na rowerkach.
Czasem jakby trochę za cicho siedzieli i się chowali - może nie chcieli
prowokować, ale moim zdaniem trzeba im dać jednoznacznie znać - jeśli Wy z
nami, to i my z Wami.
Zatem pozdrawiam masowiczów, gratulację dla wszystkich, dzięki którym masa
wyglądała tak, jak powinna.
Miroy