Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      doping wśród amatorów

    27.07.08, 10:56
    [...]
    Co więc skłania pół miliona Włochów (w większości mężczyzn),
    sportowców-amatorów, bez planów i szans na bicie rekordów, do sięgania po doping?

    - Nasza współczesna kultura nie uznaje przegranych. Niedzielni sportowcy
    sięgają po doping z strachu przed porażką, kompromitacją. Trzeba wygrywać
    zawsze i wszędzie, obojętnie jak. Nawet w tenisowym meczu z sąsiadem.
    Otaczający nas ludzie stali się dla nas konkurentami, wrogami, a nie
    sojusznikami - wyjaśnia „Rz” prof. Marino Niola, znany włoski antropolog
    kultury. - Wystarczy spojrzeć, ile wyrażeń i słów, początkowo używanych
    wyłącznie w kontekście sportu, przeszło do naszego codziennego języka. Można
    odnieść wrażenie, że ciągle rozgrywamy jakiś mecz, jakieś zawody. Innym ważnym
    czynnikiem jest stale rosnąca obsesja, którą mamy na punkcie własnego wyglądu
    - dodaje Niola.

    Prof. Dario D’Ottavio, ekspert sądowy w sprawach o doping, podkreśla, że nad
    zdrowiem wyczynowych sportowców stosujących wspomaganie (według szacunków we
    Włoszech jest ich 250 tysięcy na 2,3 miliona wszystkich zarejestrowanych w
    związkach sportowych) zazwyczaj czuwa nieuczciwy, ale jednak lekarz, co
    zmniejsza szkodliwe konsekwencje.

    O wiele groźniejszy jest doping chałupniczy. Od 2000 roku pochłonął już 25
    śmiertelnych, nikomu nieznanych ofiar.

    więcej: www.rp.pl/artykul/2,168122_Wlosi_na_dopingu_od_mafii.html
      • Gość: dd Re: doping wśród amatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 09:10
        no coż. doping był i będzie. czy to u amatorów czy to u zawodowców. Wystarczy
        spojrzeć na wyniki maratonów i na to kto tam startuje. wszystko bedzie jasne.
        jeśli kolo robi 100km ze średnia 39kmh i jest ponoć amatorem czy mastersem to
        wiesz... ja w wiele rzeczy jestem w stanie uwierzyć ale w cuda akurat nie wierzę.
      • rower-o-maniak Re: doping wśród amatorów 29.07.08, 01:10
        Paranoja...
        Znam kilku kulturystów - amatorów, którzy nigdy nie wystąpili na żadnym konkursie, a kłują się na potęgę. Dla mnie jest to bardziej niezdrowe psychicznie, niż fizycznie.
        Jeżdżę tylko dla siebie, a nie po to, żeby zaszpanować przed "ziomami" lepszym czasem okrążenia, czy 17 miejscem w maratonie :-)

        Ale czy tzw. "suplementy diety" to także nie sposób dopingu? Wystarczy przed trasą wypić 2 Red bulle, a średnia nam się poprawi o 1 - 1,5 km/h, 2 pigułeczki z l-karnitynką dziennie, a zapas który odłożył sie na brzuszku po Wielkiej Nocy znika w ekspresowym tempie. Jest wiele legalnych środków, które pomagają matce naturze. Dzisiaj ludzie przyzwyczajeni są do szybkich efektów, a efekty, na które dawniej trzeba było pracować 3m-ce dziś można uzyskać po 2 tyg. więc nic dziwnego, że są tacy, którzy sięgają po "łatwiznę".
        A gdy w tym pędzie dojdzie się do granic swoich fizycznych możliwości, to następnym krokiem są środki farmakologiczne...

        Chyba sportowców - amatorów można podzielić na tych, którzy robią to dla zdrowia, i na tych, którzy nie spełniliby się jako zawodowcy:-) Bo ogólnie wiadomo, że sport wyczynowy nie jest zdrowy...

        Pozdr...
        • lewocz Re: doping wśród amatorów 29.07.08, 17:58
          Ehe wypij 2 RedBule i śmigaj maraton. Obawiam się, że nawet na solidne XC by nie
          starczyło. Napoje typu RB odwadniają organizm i chyba tylko głupiec stosuje je w
          celu podniesienia wydolności organizmu. Być może jakiś sprint czy coś takiego to
          jeszcze można by próbować ale jak napisałem nawet krótkie xc to z reguły ponad
          godzina jazdy i taki napój przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Natomiast
          często stosowane jest picie czegoś takiego na kilkanaście minut przed metą.
          Wypicie Pepsi czy Coli daje chwilowo powera i można mocniej zafiniszować.
          Pozostaje kwestia jak organizm zareaguje na taki "zastrzyk" energii. Osobiście
          uważam, że po ciężkim maratonie MTB picie czegoś takiego jest wręcz
          niebezpieczne. Jeszcze Cola to może ale RedBull to jakoś bym się bał.

          Natomiast Lkarnityna to suplement diety, którego działania nie zostało
          potwierdzone przez żadne naukowe badania. Rzekomo pomaga spalić tłuszcz ale to
          tylko teorie. Nie mówię, że tak nie jest ale nie liczył bym na cuda. Jest wiele
          suplementów które kolarze stosują bez obaw o własne zdrowie. Przecież nawet
          popularne napoje izotoniczne ( Isostar,Gatorade, Powerade)też można nazwać
          suplementami i nie można podciągać ich pod doping.
          • Gość: robotorower Re: doping wśród amatorów IP: *.xdsl.centertel.pl 29.07.08, 18:32
            > popularne napoje izotoniczne ( Isostar,Gatorade, Powerade)też można nazwać
            > suplementami i nie można podciągać ich pod doping.

            jeśli składniki zawarte w tych napojach miały by być uznane za doping to w
            zasadzie każde spożycie posiłku było by uznane za doping, albo chociażby wypicie
            mleka (też zawiera wapń magnez, potas, witaminy, cukier itp...)
            • Gość: ff Re: doping wśród amatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 21:03
              red bull zawiera tianinę jeśli dobrze pamietam. To taki pobudzacz który w
              wiekszej dawce z kolei działa otępiająco. Cola natomiast fakt - ożywia na moment
              ale potam jak się za dużo tego wypije to poziom cukru we krwi tak rośnie że
              człowiek prawie zasypia na rowerze. ostatnio jechałem własnie 80km i pod koniec
              zabrakło mi wody w bidonie. Pech chcial ze w wiejskim sklepiku były tylko wody
              1,5l wiec kupiłem 0,75 pepsi i zmieszałem z tym co zostało w bidonie. resztę
              próbowałem dopić choć nie udało się to na szczeście do końca. Ruszyłem i po 20
              min spokojnej jazdy normalnie poduszki tylko brakowało. czułem się paskudnie.
              Te napoje na kofeinie czy tianinie to dobre tak pod koniec jazdy bo oszukują
              organizm tak naprawdę
              Najlepszy był zenon Jaskuła - wujek Dobra Rada. P{owiedział on kiedyś ze na
              treningi zabierał wode i suchą bułkę. jechał na tym ponad 140 km za motorem i
              ponoć motorzysta czasem był bardziej zmęczony niż on. Ale Zenek to Zenek...
    Pełna wersja