Dodaj do ulubionych

dziadkowie w Polsce-biadolenie

02.02.11, 21:58
czy u Was też jest podobnie? mieszkamy za granicą 10 lat, dziecko tutaj urodzone, od 8. miesiąca życia w miejscowym żłobku, teraz ma 4 lata i właśnie poszło do szkoły

od zawsze biadolenie ze strony dziadków, którzy sami nie znają żadnego języka obcego, więc pojęcia o dwujęzyczności, zwłaszcza dzieci nie mają, że 'biedne dziecko', bo ma 'namieszane w głowie' itp. Tłumaczę, że przeciwnie, że wychowywanie w dwujęzycznym świecie wspaniale poszerza postrzeganie tegoż i że właśnie dziecku uczenie się dwóch języków nie sprawia trudności, bez bólu dostanie je w pakiecie

teraz poszła do szkoły (dwa tygodnie temu), a jako że jest dzieckiem nieśmiałym, na razie obserwuje, nie ma jeszcze nowych koleżanek i zawsze tak było w nowym otoczeniu. Ale zdaniem dziadków 'to dlatego, że nie rozumie', 'to na pewno z powodu języka'

jak wytłumaczyć, że dziecko zna język, tylko ma taki charakter nieprzebojowy? zaczynam już wpadać w nerwowość słysząc te bzdury, ale jak powiedziałam dziś mamie przez telefon, żeby się nie wypowiadała na temat, o którym nie ma pojęcia, to odpaliła, że 'pozjadałam wszystkie rozumy' (jestem, owszem, podwójnym filologiem i nawet licencjat jeden robiłam z dwujęzycznościwink)) i obraza majestatu

czy ja się, na Boga, wypowiadam o księgowości, na której się nie znam i która jst domeną mojej mamy? odnoszę wrażenie, że w Polsce wszyscy się znają na wszystkim, a czego sami nie rozumieją, to sobie po swojemu wymyślą
Obserwuj wątek
    • jofin Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 02.02.11, 22:41
      Wiekszosc dzieci jest niesmiala w nowym srodowisku. Zreszta i doroslym sie to zdarza. Jak poczytasz wpisy mam na forach polskich, to rowniez znajdziesz tam sporo takich, ktore dotycza niesmialosci dzieci ,starszych od twojej corki, ktore maja problemy z adaptacja w przedszkolu czy w szkole. Na niesmialosc moze pomoc jakas ulubiona maskotka przyniesiona z domu, towarzysz dziecka, taki podrednik miedzy domem i szkola.

      A rodzicom o niesmialosci dziecka bym wcale nie mowila, jedynie podkreslala, jak dobrze sobie corka radzila z tym czy z tamtym, jakie rzeczy jej sie udaly itp.. Tak by babcia zobaczyla, ze dwujezycznosc nie przeszkadza Twojej corce w dobrym funkcjonowaniu w zyciu.
      • kasia191273 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 02.02.11, 22:50
        to nie jest takie proste, bo przeciez oni wiedza lepiej

        rozmowa jest mniej wiecej taka:
        - Podoba Ci sie w szkole, masz nowe kolezanki?
        - Jeszcze nie.
        - A dlaczego jeszcze nie?
        - Bo jestem nowa.
        - To musisz szybko sie zaprzyjaznic z nowymi kolezankami.

        Potem komentarz, ze przyczyna 'na pewno' jest jezyk. Pomijam juz, ze wcale nie uwazam techniki 'szybko sie zaprzyjaznic' za najlepsza, przeciwnie: uwazam, ze zdrowo jest najpierw poobserwowac, nabrac zaufania do nowego miejsca i ludzi. Wiadomo, idealem dziadkow jest dziecko przebojowe, taka stara-malenka, ktora do wszystkich zagada i od razu wpadnie do klasy nie odczuwajac stresu. Ja znam swoje dziecko i wiem, jak u niej przebiega zapoznawanie sie, nie widze tez niczego niepokojacego- taka jest, ma swoje tempo, a jak sie juz zapozna, zaprzyjazni, otwiera sie i wszystko jest ok
        • jofin Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 02.02.11, 23:49
          Ale czy na te dwujezycznosc i mieszanie jej w glowei narzekaja do ciebie czy do dziecka? Bo rozmowa z Twoja corka, ktora przytoczylas, wydaje mi sie byc ok.
          I nie bardzo rozumiem, czy oni narzekajac na dwujezycznosc, narzekaja tym samym na to ze mieszkacie poza Polska ( tak tez moze byc ) , czy na to ze dziecko nie chodzi do polskiej szkoly tam gdzie mieszkasz? Tzn. nie rozumiem, jak oni moga oczekiwac, ze corka mieszkajac za granica bedzie mowila tylko po polsku ( bo tylko w ten sposob moga sie z nia sami dogadac). Co oni proponuja w zamian, jezeli cos proponuja.
          • kasia191273 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 00:06
            narzekaja do mnie wypowiadając przeróżne mądrości właśnie w stylu 'dwa języki mieszają w głowie dziecku', 'biedne dziecko', podczas gdy dla mnie dwujęzyczność to niesamowity przywilej i wyłącznie korzyści. No i z takiej rozmowy wyciągają wniosek, że 'nie ma jeszcze koleżanek, bo nie umie się z nimi dogadać'

            tu mnie szlag trafia

            oni nie oczekują, że dziecko za granicą będzie mówić po polsku tylko, ale ciągle robią problem 'litując się' nad 'biednym dzieckiem'

            nic nie proponują w zamian i powtarzam- nie mają zielonego pojęcia, na czym polega uczenie się języków, a już na pewno nie w przypadku dzieci- tylko biadolą, 'współczują' wnuczce 'ciężkiego losu'





            NINA ur.14 stycznia 2007
            • gosiash Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 00:36
              Naważniejsze, że Ty wiesz, że dwujęzyczność to plus a nie minus. Jeżeli Twoi rodzice mają takie a nie zdanie, to pewnie trudno będzie Ci je zmienić. Ale mogę się założyć, że za parę lat będą się chwalić sąsiadom jaką mają zdolną wnusię, która potrafi mówić w języku obcym. A może już się chwalą smile W zasadzie zadaniem dziadków jest użalać się nad 'ciężkim' losem wnuczków. Dla Nich to 'biedna wnusia, mieszka wśród obcych, taka sama malusia'.
              Rozumiem Twoją frustrację, ale po prostu weź oddech i słuchaj, ale się nie przejmuj. Najlepiej informuj dziadków głównie o sukcesach wnusi. Zwracałabym jednak uwagę na rozmowę dziadków z małą. Żeby jej nie mówili, że jest biedna, bo musi mówić w dwóch językach. Czy, że musi szybko znaleźć koleżanki. Oczywiście wszystko zależy jak to mówią, w jakiej formie i co mówią. Trzeba jednak uważać, żeby dziecko nie zaczęło o sobie myśleć, że jest nieśmiałe i że robi coś źle bo się trzyma troszkę z boczku i obserwuje. Moja już prawie 7 latka, też jest troszkę nieśmiała i jak miała 4 latka i poszła do Nursery to też nie była 'dzuszą towarzystwa' przedszkolnego wink Ale już jej brat jest dużo bardziej przebojowy, więc to raczej nie dwujęzyczność jest winna, a charakter dziecka i wiele innych czynników.
            • jofin Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 00:38
              Ja na Twoim miejscu pewnie zaproponowalabym im wymyslenie rozwiazania, co macie robic ( u mnie to dziala ) i wlasnie poprosilabym ich o propozycje, jak najepiej Ty masz rozwiazac te sytuacje jezykowa.Daj im mozliwosc poglowkowania troszke, a nie tylko narzekania.
              Bo owszem, mozesz zostac przy jednym jezyku tj. jezyku kraju, w ktorym wychowujesz swoje dziecko , ale wtedy corka nie bedzie rozwiajala znajomosci polskiego i nie bedzie mogla z dziadkami sie dogadac, albo bedzie tylko polski, i corka nie bedzie mogla dogadac sie z tymi, ktorzy na codzien ja otaczaja.
              W razie czegos, powiedz, ze to TYLKO dwa jezyki. Na tym forum widzisz ( babci powiedz , ze znasz ), ze sa takie dzieci, ktore musza az 4 czy 5 uczyc sie od malego i ucza sie i radza sobie.

              A i proponuje by corka co raz spiewala babci jakies piosenki zarowno w tubylczym jezyku jak i po polsku , czy tez recytowala wierszyki ( w polskim polecam Brzechwe i zoo ) . Na babcie z reguly to dziala i bedzie mogla byc dumna ze swojej wnuczki, ze choc dwa jezyki, to TAKIE trudne, to jej wnuczka, choc mala ,calkiem niezle sobie radzi i nawet piosenki i wierszyki umie recytowac i w jednym i w drugim.
    • kaskahh Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 09:09
      argument, ktory podala jofin jest nie do przebicia!

      co mowia na to, ze nie bedzie umiala porozumiec sie z nimi po polsku, skoro oni innych jezykow nie znaja?

      • kasia191273 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 09:14
        ale to nie jest temat- ona zna polski, oboje jesteśmy Polakami i to będzie zawsze jej język ojczysty

        problem jest w postrzeganiu dwujęzyczności jako ogromnego stresu dla dziecka i we wzmacnaniu w niej poczucia, jaka to jest biedna oraz zrzucaniu na dwujęzyczność wszelkich trudności, które tak naprawdę wynikają z jej charakteru

        dziadkowie widują ją sporadycznie, dwa razy w roku, zawsze w domowych okolicznościach, czyli po polsku i z jej 'domowym' temperamentem, diametralnie innym niż w szkole czy w grupie poza domem (pisałam o tym w wątku osobnym kiedyś). W domu jest śmiała, wesoła, rozgadana, dominująca. Więc skoro w szkole nie jest, to wg nich powodem jest bariera językowa.
        • nesla Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 13:56
          Ja sie rowniez borykam z problemem dwujezycznego wychowania, nie idzie nam latwo, caly czas wkladam w to tyle wysilku ile jestem w stanie a efekty sa mizerne.. Do tego po niedawnej rozmowie z kolezanka z pracy troche sie zalamalam. Kolezanka byla wychowywana dwujezycznie i opowiedziala mi troche wlasne doswiadczenia podsumowujac, ze w wielka ulga przyjela decyzje rodzicow na przejscie na jezyk tubylczy (w tym przypadku niderlandzki). Miala wtedy okolo 10 lat i takie byly zalecenia psychologow i ona jako dziecko pamieta ze komunikacja z rodzicami nabrala od tego czasu innego wymiaru, duza poprawa rowniez w wiezi.. Powiedziala, ze patrzac na swoje dziecinstwo to uzywanie dwoch jezykow bylo dla niej duzym problemem i bariera komunikacyjna. Wiem, ze nie powiedziala mi tego aby cokolwiek utrudniac i wiem ze byla szczera, ale dalo mi to tez do myslenia..
    • risando Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 09:27
      Witam,

      > od zawsze biadolenie ze strony dziadków, którzy sami nie znają żadnego języka o
      > bcego, więc pojęcia o dwujęzyczności, zwłaszcza dzieci nie mają, że 'biedne dzi
      > ecko', bo ma 'namieszane w głowie' itp.

      Od najblizszej rodziny tego nie doswiadczylismy, ale od dalszych krewnych, sasiadow, "znajowych" itp. tak, zwlaszcza w pierwszych latach sporo "mudrych" porad wysluchac musialem.

      W niektorych kregach w Polsce (kraj, w ktorym dzisiaj prawie nie ma cudzoziemcow i innych jezykow w zyciu codziennym) panuje mityczny poglad, iz jezyk to sprawa jakby genetyczna. Czyli polskie dziecko mowi po polsku. A nawet jesli dziecko jest "pol-polskie", to tez jest przede wszystkim Polakiem i mowi (tylko) po polsku smile

      Po pewnym czasie przestalem po prostu dyskutowac z osobami komentujacymi nasze zycie jezykowo-rodzinne, konczac rozmowe z argumentem na ich poziomie: "Jezyk ojczysty to jezyk ojca, bo ojczysty = ojciec. Ja, ojciec mojej corki, jestem Niemcem, czyli jezykiem ojczystym corki jest jezyk niemiecki. Ale owszem corka uczy sie tez jezyka polskiego, bo tutaj mieszkamy." Wiem, ze to wrecz prostackie i smieszno stanowisko, ale o dziwo bardzo czesto dzialalo.

      Nie rozmawiam juz od dawna o dwujezycznosci z przypadkowymi ludzmi. Nie wyjasniam, nie uzasadniam, zwlaszcza w obecnosci corki, bo dla dziecka dwujezycznosc ma byc normalnosc i codziennosc, z ktorej nie trzeba sie tlumaczyc.

      Problemy i pytania przedstawiam tutaj na Forum, bo wiem, ze osoby tutaj wiedza, o co chodzi i zyczliwie doradza.

      Czasem spotykam sie jednak tez w zyciu nieinternetowym z bardzo mila reakcja zupelnie obcych nam osob. Przypominam sobie wizyty corki u ortopedy dwa lata temu. Wizyta jednorazowa, nie znalismy lekarza wczesniej, on nie znal nas: Zona mowi w gabinecie do corki po polsku, ja do corki po niemiecku - tak jak zawsze. Lekarz sie nie dziwi, nie komentuje tego podzialu jezykowego, w ogole te sprawe ignoruje (czulem jednak, iz on rozumie jezyk niemiecki). Lekarz bada corke, zadaje pytania zwiazane z dolegliwoscia corki, odpowiada na nasze pytania itp. Tylko na samym koncu, juz sie pozegnajac z nami, mowi do corki: "Bardzo sie ciesze ze spotkania z taka madra pacjentka. Obiecaj mi, ze dalej bedziesz z Twoim tata rozmawiac tylko po niemiecku." Corka kiwala glowa. Tylko tyle rozmawialismy z tym nieznajomym lekarzem o dwujezycznosci. Dwa zdania z jego strony, ktore zawieraly wszystko to, co istotne. Po prostu super smile

      Pozdrawiam
      • matka.adama Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 10:30
        U mnie to nie problem dziadków, bo oni wnukiem się nie interesują (niestety, są i tacy, którym wystarczy zdjęcie na ścianie i aby nie daj boże wnuczek nie przyjechał na kilka dni, bo będzie głośno sad ), ale sąsiadów rodziców i dalszej rodziny, z którą się właściwie nie spotykamy. A momo to potrafią wbić szpilę w burzch twierdząc: a to wy jeszcze polski pamiętacie? Ale dziecko to chyba nie...
        Przykre, nie wiadomo z czym związane...
        A zainteresowania dziadków wnukami baaaardzo zazdroszczę, nawet gdy gadają głupoty o dwujęczyności crying
        A może podrzucić im jakąś książkę o dwujęczyzości? Ten poradnik, o którym pisałam i który wysłałam Uli ma rozdział o dwujęzyczności, gdzie wyraźnie opisana jest metoda OPOL i inne rady...
        mama Adama
        • vanilaicecream Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.02.11, 22:21
          A to ja sie chwale dziadkami, wlasciwie moja mama, bo jej meza to specjalnie nie obchodzi...nie wiem czy w ogole ma swiadomosc, ze 3letni wnuczek mieszkajacy we Wloszech mowi tak samo dobrze w dwoch jezykach .-) Mama jest przeszczesliwa, ze ma takiego wnuczka! Za to wloska tesciowa ciagle chyba ma klopoty ze zrozumieniem, ze jej wnuczek nie urodzil sie z kompetencja jezykowa mowienia po wlosku smile i rozumie tak samo dobrze wszystko co sie do niego mowi w obu jezykach!
        • turzyca Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 04.02.11, 00:44
          A momo to potrafią wbić szpilę w b
          > urzch twierdząc: a to wy jeszcze polski pamiętacie? Ale dziecko to chyba nie...
          > Przykre, nie wiadomo z czym związane...

          Nie bralabym tego osobiscie. Niestety jednak bardzo duzo Polakow za granica wypiera sie swojej polskosci i rezygnuje z jezyka, szczegolnie w stosunku do dzieci - jakby uwazali polskosc za balast, ktorym nie warto obciazac dziecka.
          Ja bym sie na takie dictum szeroko usmiechala i mowila "a gdzie tam! Dlaczego mielibysmy zapomniec??? Miedzy soba tylko po polsku mowimy, telewizja polska jest, tak latwo sie nie zapomina." Na temat dziecka cos rownie upupiajacego rozmowce.
      • anew3 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 04.02.11, 23:42
        risando, zgadzam sie ze wszystkim, popieram. Chce tylko zauwazyc, ze po niemiecku mowi sie: muttersprache, zabawne , prawda? po angielsku tez mother tongue, mnie sie jednak wydaje, ze najlepszy zwrot to po prostu: first /native language(s). Ale to tylko zwroty, to co najistotniejsze, juz wyjasniles. Pozdrawiam serdecznie!
    • mjermak Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 04.02.11, 18:28
      A jak reagowac na tekst w stylu: "twoje dziecko nigdy nie bedzie mowilo po polsku bez akcentu? " oczywisice wygloszony takim tonem, jakby stanowilo to jakas wielka ulomnosc zyciowa?
      • mali-nki Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 04.02.11, 20:53
        jak chcesz to moge ci przeslac mailem taka broszurke po polsku (i niemiec
        ku) gdzie jest pare teoretycznych i praktycznych informacji n/t wzrastania w
        wielojezycznosci. Przystepnie wszystko napisane. Moglabys podeslac swojej mamie i
        moze sie uspokoi!

        • kasia191273 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 04.02.11, 22:40
          wyslij na priva, kto wie, moze zadziala?

          choc podejrzewam, ze reakcja bedzie typowa tzn. orzekna, ze traktuje ich 'z gory', sugeruje, ze 'sa glupi' i 'musza sie doksztalcic' i ze ja 'sie madrze'

          to klasyczna reakcja, na inny watek na innym forumwink)))
          • mali-nki Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 08.02.11, 22:07
            hej Kasia mozesz wyslac mi twojego prywatnego maila na gazete? Wtedy bede mogla ci wyslac z mojego pryw.
      • anew3 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 04.02.11, 23:37
        co do akcentu, nawet w PL sa rozne akcenty, w uproszczeniu np Polska wschodnia mowi bardziej miekko, spiewnie, zachodnia bardziej twardo, roznice sa moze minimalne ale sa , ja je slysze.Czy to istotne, pewnie, ze , najwazniejsze jest komunikacja.Moze inny przyklad:GB, tam prawie kazdy mowi z jakims akcentem, zarowno miejscowi jak i cudzoziemcy. Jakos nie zauwazylam, zeby to przeszkadzalo.
    • anew3 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 04.02.11, 23:32
      Nie denerwuj sie, spokojnie.Troche cierpliwosci i wkrotce cie zrozumieja. A skoro sa to osoby starej daty to moze podaj taki przyklad: jeszcze w 19 wieku wszystkie dzieci w rodzinach arystokratycznych byly uczone 2 jezykow: ojczystego i francuskiego, ktory przyswajaly od bony a pozniej guwernantki, do tego dochodzily jeszcze inne jezyki, pozniej w szkole. I nie bylo to uwazane za cos dziwnego. Ale przede wszystkim: wyluzuj, usmiechaj sie i mow, ze wszystko Ok, im bardziej spokojnie tym szybciej zadziala!
    • kamelia04.08.2007 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 24.02.11, 17:08
      nie wytłumaczysz, bo oni wiedza lepiej. Przypomnij sobie, jak byłas z nimi, to zawsze wiedzili lepiej, zawsze byli od ciebie madrzejsi i tylko ironizowali, ze pozjadałas wszystkie rozumy.

      Mysle, ze dobrze odpowiedziałas, że skoro nie maja pojecia, to niech sie nie wypowiadają, była obraza majestatu, trudno, pewnie nie pierwszy raz tak toba manipulują.
      Pozostaje jeszcze pare razy im powiedziec, żeby sie nie mieszali, bo robia szkodę tobie tym durnym gadaniem.

      Tłumaczenie niczego nie da, nie wytłumaczysz i juz, predzej wisłe patykiem zawrócisz.
    • marta2777 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.03.11, 21:18
      gratuluje dziadkow wink pierwszy przypadek , ktory nie cieszy sie z faktu , ze ich zagraniczna wnuczka potrafi mowic w dwoch jezykach wlaczajac w to polski. Naprawde, godne pozalowania. Nie pzrejmuj sie, bo nawet takie przypadki sa reformowalne. Moze podsylaj im czasami jakas ciekawa literature/artykuly na temat walorow dwujezycznosci? Ja w tem sposob troche wytrenowalam naszych dziadkow w Polsce w kilku innych dziedzinach.
      • kasia191273 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 03.03.11, 21:21
        problem w tym, ze oni sa potwornie zakompleksieni i wszelkie proby posluzenia sie fachowymi argumentami/literatura odbieraja jako 'atak na siebie', 'sugestie, ze sa niedouczeni' i wyraz 'naszego zarozumialstwa' i 'pozjadania wszelkich rozumow'...

        ciezki przypadek, wiem
        • corneliss Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 10.03.11, 16:43
          to chyba typowa polska przypadlosc - takie wiedzenie lepiej - u nas jest podobnie, jak strszak nie chce rozmawiac przez skypa to z pewnoscia zapomnial polskiego wink))) hehehe

          do szkoly starszak chodzi od 4 r.z. (teraz niedlugo bedzie 5-latkiem) wiec szybko zaczal i tez na poczatku obserwowal i sprawdzal kontakt z dziecmi mimo ze wczesniej chodzil do przedszkola (psz) i kontakt z jezykiem juz mial
          to 'stanie z boku' jest chyba normalne, poza tym grupa tez nie od razu umie zachecic do udzialu z zabawie, zajeciach
          u nas w szkole jest tak ze te dzieci ktore przychodza (4,5 latki) maja 'opiekuna' w osobie starszego dziecka i te starsze ma za zadanie pokazac nowem co i jak - we wszystkim

          nie mamy obecnie klopotow komunikacyjnych z innymi dziecmi, syn ma przyjaciol, ktorzy odwiedzaja nas na pauzie, przychodza po lekcjach, jak i on tez chodzi do swoich kolegow i kolezanek
          wiec ta smialosc przyjdzie z czasem smile o odpowiedz dobra, sama taka dam jakby sie kto czepial...

          ps. Kasia, bylam dzis w Twojej pracy, sciagalam cie wzrokiem ale bylas zajeta, w koncu sporo ludzi dzis sie naraz zeszlo smile pozdrawiam
          • kasia191273 corneliss 10.03.11, 18:44
            oj, sorry, ze nie zauwazylam

            nastepnym razem (bedziesz za tydzien???) koniecznie mnie popros, nawet gdybym nie widziala
            • corneliss Re: corneliss 11.03.11, 12:28
              nic sie nie stalo smile, a za tydz. tylko moj maz przyjdzie (18-go), takze w realu moze w innym miejscu i czasie smile
    • yuka12 Re: dziadkowie w Polsce-biadolenie 23.03.11, 15:21
      Moja nmatka natomiast caly czas dziei sie, ze moje dzieci robia bledy w wymowie polskiej, bo ,,wnuczek jej kolezanki (w wieku mojego syna-4 lata) to juz tak pieknie mowi i zna literki i w ogole''. ale wnuczek jej kolezanki nie uczy sie 3 jezykow na raz , w dodatku mieszkajac poza Polska.
      I choc moja mama to zyczliwy czlowiek, takie porownania jej sie zdarzaja, chociaz tlumaczylam jej roznice wiele razy i kilka razy u nas byla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka