Bardzo prosze o uspokojenie mnie, bo sie niepokoje...
Mieszkam w Niemczech, srodowisko niemieckie, ja jestem jedyna osoba, ktora mowi do mojej corki po polsku. Mowie tylko po polsku, ale mala slyszy jak do meza i innych osob mowie po niemiecku. Ma 15 miesiecy i chodzi do zlobka. Zaczela mowic pierwsze slowa i... wszystko po niemiecku, mimo, ze w sumie az do roku slyszala glownie mnie no i babcia przyjezdzala i tez po polsku mowila... I staram sie, ksiazeczki czytam, obrazki pokazuje, ale jednak Katze a nie kotek jej wychodzi...
Ja bardzo chce zeby znala polski, nie mam watpliwosci, ze dwujezycznosc jest swietna, a poza tym dla mnie niemeicki jest trzecim jezykiem obcym, ktorego uczylam sie juz po 30 roku zycia no i nie czuje go i nie wyobrazam sobie mowienia w nim do wlasnego dziecka. Po prostu za kiepsko go znam, nie umiem wyrazic w nim tego, co chce w pelni.
Wystarczaja mi nieporozumienia jezykowe z M, odkad z angielskiego na niemiecki w domu przeszlismy (zebym sie nauczyla, bo tu w koncu mieszkamy...).
Pocieszcie mnie, ze zalapie... Grupe polska mam tutaj, ale spotkania sa raz w miesiacu, poza tym dzieci raczej od niej sporo starsze. Troche malo tego kontaktu. Co robic? Co robic? Panikowac?