skir.dhu
06.09.06, 15:36
Jak wiecie, moja corka spedzila lato w Armenii pracujac tam jako
wolontariuszka. Zajmowala sie glownie uczeniem mlodszych nastolatkow (10-13
lat) angielskiego, praca z dziecmi opoznionymi w rozwoju i pomoca przy
urzadzaniu nowej szkoly sponsorowanej przez diaspore ormanska rozsiana po
swiecie. Poza tym szukala (i znalazla) naszych korzeni

Cwiczyla oczywiscie
swoj armenski i odkryla jak wiele ma on dialektow. Jest tym wyraznie
poruszona, ze to nie tylko kwestia innej melodii jezyka czy wymowy slow ale
czesto kompletnie inne slownictwo, czasem tez inna skladnia. Domyslam sie, ze
Wasze dzieci nie beda miec az takich niespodzianek z polskim, ktory jest w
sumie jezykiem dosc jednolitym ale juz np. corka Risando moze byc kiedys
zaskoczona wieloscia "niemieckich"
Tak sie chcialam z Wami podzielic ta "zdobycza" mojej Lary z wakacji. Poza
tym wrocila zachwycona ludzmi, miejscami i tym, ze mimo wszystko mogla sie
komunikowac bez zadnych klopotow. Jak u poety "... piesn ujdzie calo..." -
moja mama nigdy nie byla w Armenii, ja nigdy nie bylam w Armenii a moja corka
tam dotarla i odkryla dla siebie dzieki pielegnowanemu w rodzinie jezykowi.
Male narody powinny dbac o swoje jezyki nawet gdy ludzie rozproszyli sie po
swiecie

Skir Dhu