barnaba75
19.08.06, 22:24
Dałeś mi Panie rozum i wiarę, duszę rogatą, serce za ciasne,
No i sumienie, jak to sumienie – niedoskonałe – za to własne.
Z Tobą się zawsze jakoś dogadam, w smutku pocieszysz, w biedzie pomożesz,
lecz ten naziemny Twój personel.... O z personelem to już gorzej!
Swój święty nos pcha mi pod kołdrę, poucza, w duszy grzebać chce,
Chyba dlatego tak nie lubię Twych urzędników Panie B.
Kiedy pomówić z Tobą muszę, robię to tak jak pewien mleczarz,
A Ty nadstawiasz Boże ucho i słuchasz mnie – i nie zaprzeczasz.
Bo chcesz zrozumieć lęk człowieczy, nasze zmęczenie ponad siły
I jesteś dla nas wielkoduszny, a dla mnie bywasz nawet miły.
Więc się nie mieszaj sługo boży, gdy z Twoim Panem mówić chcę,
Nie potrzebuję pośredników w moich rozmowach z Panem B.
Panie B., Panie B., Panie B!
W departamencie spraw niebieskich
Są moje akta personalne
i każdy krok mój czujnie śledzą
Anioły Twe Panie B.
Transcedentalne
Lecz jeśli przed Tobą kiedyś stanę, sama chcę z życia się tłumaczyć,
Proboszcz by nie dał rozgrzeszenia, a Ty zrozumiesz i przebaczysz.
Więc póki żyję, myślę, czuję, niech ręka Boska chroni mnie,
Przed pychą i nadgorliwością Twych urzędników Panie B.