szaser 02.04.02, 08:11 Nie zdążyłem wczoraj zmienić programu TV i niestety redaktorka sportowa zaczęła bełkot o jakimś plejofie, który jest już drugi raz dostępny dla amatorów czegoś tam. Ohyda. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zbigniew_ Re: nie zdążyem 03.04.02, 17:09 Rzeczywiście od pewnego czasu funkcjonuje w naszym języku pojęcie play offu , czy też play-offu, na określenie systemu rozgrywek polegających na kojarzeniu par drużyn i eliminowaniu jednej z nich po osiągnięciu przez druga określonej liczby zwycięstw. Druzyny dobierane są na podstawie przeprowadzonycvh wcześniej rozgrywek ligowych i kojarzone są zazwyczaj: pierwsza z ostatnią, druga z przedostatnią itd. System ten, żywcem zapożyczony z rozgrywek amerykańskich lig zawodowych NBA i NHL (choc i niższe ligi go stosują) wprowadza dodatkowa dramaturgię na finiszu rozgrywek, gdyż każda z drużyn, nawet faworyt może być wyeliminowana. System przyjął się u nas, natomiast nie słyszałem sensownego okreslenia go w języku polskim. Przypomina na dobrze już zadomowiony w polszczyźnie "system pucharowy", bo przegrywający odpada z dalszej rywalizacji, lecz nie oddaje do końca specyfiki play offu, tego ze następuje on po zakończeniu rozgrywek ligowych i osiągniecia w nich mają wpływ na rozstawienie zespołów oraz tego,ze gra się do okreslonej liczby zwycięstw i rezultaty w poszczególnych meczach (małe punkty) nie maja znaczenia. Jezeli nie ma na to określenia w języku polskim, to wybacz, ale z krytyką pani z telewizji trudno mi się zgodzić, przecież jakoś to trzeba nazwać, a pani na pewno nie ma czasu na taki przydługi wywód jak mój. Odpowiedz Link Zgłoś
ja22ek Re: nie zdążyem 27.02.03, 18:04 Wydaje mi się, że to można określić 'faza pucharowa'. Nie jestem pewny, czy dobrze pamiętam, ale chyba właśnie to określenie pojawiło się podczas którychś mistrzostw świata w piłce nożnej (lata 80. ubiegłego wieku), kiedy to najpierw była faza grupowa, a potem nastapiła wybijanka, czyli plejof, czyli faza pucharowa. Ale to było dawno, jeszcze zanim koszykówka w wydaniu Enbi Ej stała się naszym sportem narodowym. Poza tym zgadzam się ze Zbigniewem, że nowe zjawiska trzeba jakoś nazywać, a nie każdy musi wiedzieć, że te nowe zjawiska są stare i już nazwane. Odpowiedz Link Zgłoś