stefan4 02.10.02, 19:54 Właśnie radio oświadczyło, że ,,Sejczento w wersji sporting jest świetnie wytiuningowany''. Czy nie powinno być ,,wytiuningowana''? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
iwa_ja Re: Nie mobinguj! 02.10.02, 23:17 Zahedżinguj się więc, to nic Ci się nie stanie. Bo najważniejsza jest kolateralizacja, dokładnie! A w kwestii formułowania pytania do Pani Teresy. Czy ta końcówka angielska "ing" dla rzeczowników odczasownikowych nie powinna przypadkiem, jak pytał Stefan, znikać w mowie potocznej? Jeżeli już upieramy się, żeby uzywać słow angielskich. I drugie pytanie. Czy jest uprawnione dodawanie lub zmienianie na modłę polską słów angielskich, które są nieprzetłumaczalne. Np. default (w języku finansowym "zaprzestanie obsługi zadłużenia"). Czytałam już w pismach fachowych, że...można mierzyć prawdopodobieństwo defoltowości niektórych dłużników. Jezu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Walkower 03.10.02, 00:51 iwa_ja: > Np. default (w języku finansowym "zaprzestanie obsługi zadłużenia"). Czytałam > już w pismach fachowych, że...można mierzyć prawdopodobieństwo defoltowości > niektórych dłużników. To samo słowo używane jest przez informatyków w znaczeniu ,,domyślny''. Na przykład ,,default parameters'' to ,,parametry domyślne'': jak żadnych nie podasz, to te właśnie zostaną użyte przez kąpótra. Informatycy wstąpili w XXI wiek krokiem nie mniej dudniącym niż finansiści i dlatego nie mówią o parametrach domyślnych tylko o defotowych lub difoltowych. Pani Tereso, która wersja jest bliższa duchowi języka polskiego? Angielskie słowo ,,default'' oznacza coś w rodzaju walkowera (tyle że bez konotacji sportowej), czyli przegraną przez brak działania lub przez niezajęcie stanowiska. Gdyby więc finansiści zaczęli mówić, że dłużnik zwalkowerował dług (bo ,,oddał walkowerem spłacanie długu'' jakoś mi nie pasuje), to my moglibyśmy przestawić się na mówienie o parametrach walkowerowych. Co Ty na to? Mamy dil? - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
prom Re: Walkower 03.10.02, 02:16 Sporo przesady w tych kpinkach. Przykład "difoltowych" parametrów jest chyba trochę naciągany, bowiem termin "parametry domyślne" zadomowił się całkiem dobrze zarówno w fachowej literaturze jak i w potocznym języku informatyków. W każdej grupie zawodowej znajdują się ludzie, którzy mówią niechlujnie. Nie sądzę, aby ta przypadłośc dotyczyła w szczególny sposób finansistów lub informatyków. Z drugiej strony, są dziedziny, w których znajdowanie polskich odpowiedników obcych terminów (lub ich przyswajanie) jest powszednią koniecznością. Nie zdziwi mnie, jeśli słowo defolt wkrótce będzie w użyciu na określenie "zaprzestania obsługi zadłużenia przez dłużnika". Podobnie do walkoweru (z ang. walk over), który oznacza "przyznanie zwycięstwa zawodnikowi lub drużynie z powodu niestawienia się przeciwnika lub niespełnienia przez niego warunków regulaminu". Walkower brzmi całkiem swojsko, prawda? W każdym razie nie masz oporów, by go przeciwstawić defoltowi. Słowo defolt może się przyjąć, bowiem w sposób jednoznaczny zastępuje dość niewygodne opisowe określenie. Nie widzę jednak potrzeby tworzenia potworków w rodzaju "defoltowości", tak jak nie ma "walkowerowości" albo "lokautowości". Jeśli ktoś się uprze, może przecież szacować prawdopodobieństwo defoltu, bez wymyślania głupot. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Łistlblołing 03.10.02, 21:55 prom: > Sporo przesady w tych kpinkach. [...] > Walkower brzmi całkiem swojsko, prawda? Ależ któż śmie kpić! ,,Walkower'' brzmi tak samo swojsko, jak ,,manetka'' zamiast ,,grypszyftów'', tylko że manetka pochodzi z języka langaż a nie z języka lengłidż, więc nie wydaje się taka kul. Ja nie kpię, a tylko obracam nowe słowa w ustach przyzwyczając te usta do emisji (pardon, do wypuszczania; i jeszcze przepraszam za ,,pardon'') obcych im dotąd dźwięków. Specjalnie ciężko przychodzi mi wymówienie słowa ,,łistlblołer'', o którym właśnie doniosło radio. Specjalistka tym razem na ochotnika wymieniła mnóstwo staropolskich odpowiedników: ,,skarżypyta'', ,,donosiciel'', ,,kapuś'', ,,cyngiel''... Potem przeszła nad tymi odpowiednikami do porządku dziennego i do końca audycji mówiła o łistlblołingu. A w dodatku często opuszczała środkowe ,,l'' i mówiła ,,łistblołer''. Tak chyba nie wolno, prawda? I dlatego tu na nią niniejszym nałistlblołingowałem. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
prom Re: Łistlblołing 03.10.02, 23:01 stefan4 napisał: > Tak chyba nie wolno, prawda? Hmmm... chyba nie. :) Wiesz, w moim radiu tak nie mówią. Może to kwestia długości fal? :) Przy okazji, Rosjanie już łyknęli defolt: www.aif.ru:82/aif/old/show.php/993/art031.html Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Łistlblołing 04.10.02, 01:14 prom: > Wiesz, w moim radiu tak nie mówią. Tak, w większości radiów nie mówią tylko puszczają płyty. Tak jest taniej. prom: > Może to kwestia długości fal? :) Zapewne. O łistlblołingu dyskutowali w Radiu Bis. O mobingu wczoraj w Tok FM. O wytiuningowywaniu też wczoraj w Trójce. prom: > Przy okazji, Rosjanie już łyknęli defolt: > > www.aif.ru:82/aif/old/show.php/993/art031.html Dzięki za odsyłacz! Widać, że Rosjanie mają mocne przewody pokarmowe. Diefołt Odpowiedz Link Zgłoś
iwa_ja Re: Łistlblołing 04.10.02, 07:11 stefan4 napisał: A czy zauważyłeś, że nieco niżej (na początku piątego > zdania) piszą ,,na siegodniasznij dień''? Z czymś mi się to kojarzy, nie > pamiętam z czym... Rozczuliłam się na widok defoltu w cyrylicy... A ten "siegodniaszczij dień" to wspaniały przykład podkładki pod mocno osiedziały w Polsce rusycyzm. I to taki głupawy rusycyzm Polaków, którym się wydaje, że znają język rosyjski. Pamiętasz? Kiedyś rozmawialiśmy o kretyńskiej transpozycji do języka polskiego "jak by nie było"... PS. Stefan, będę za chwilę w 3Mieście, ale mam bardzo zapełnioną AGENDĘ. Nie wiem, czy mi sie uda przeżyć ten sryler. Odpowiedz Link Zgłoś