quba
27.04.15, 01:24
Choruję na raka, po chemii wciąż nie mogę się pozbierać, nawet powiem, że po samej chemii czułam się znacznie lepiej, niż teraz, a minęło sporo czasu, na dodatek boli mnie wciąż blizna po operacji i tkanki wewnętrzne, wokół usuwanego nowotworu, nie mam tam, ani nigdzie indziej wznowy, ani przerzutów.
Ale mój problem dotyczy czego innego : codziennie wstaję, staram się coś robić, być aktywną, ale bardzo trudno mi wstać, zwlec się z łóżka, ogarnąć, w końcu ruszyć się do życia....
W ciągu dnia jestem jakoś tam aktywna, codziennie chodzę na gimnastykę, do sali gimnastycznej na zajęcia muszę przewędrować kawał drogi, robię to z radością, tak samo ćwiczę, najgorsza rzecz, to wstanie rano. Mordęga, kara, niesamowita męka...
Czy znacie na to jakiś sposób, mądra czynność, konkretne działanie? By wstać z radością powiedzmy o 7, 8 a nie dużo później, nie potrafię jakoś się pozbierać, a może to jakaś ułomność psychiczna po leczeniu?