Dodaj do ulubionych

Continuum concept

15.03.10, 15:24
Czy są tu mamy, które starają się żyć zgodnie z ta koncepcją?, widziałam na
facebooku, że w Londynie odbywają sie spotkania takich rodzinek :)
Obserwuj wątek
    • mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 15:40
      Nie wiedziałam, że to co jest moim zdaniem naturalnym wychowywaniem dziecka to
      jakiś concept - serio - jest tu na pewno kilka takich matek, które w taki sposób
      podchodzą do rodzicielstwa - ale to raczej instynktownie.
      • espionka Re: Continuum concept 15.03.10, 15:47
        miałam na myśli konkretnie to:
        www.continuum-concept.org/
        i to:
        www.attachmentparenting.org/
        • kaka-llina Re: Continuum concept 15.03.10, 18:15
          Ja w ten sposób podchodze do rodzicielstwa! Ale w spotkania sie nie bawiłam
          jeszcze, a co chcesz sie spotkać?
        • mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 18:45
          ja też dokładnie to - to jest rodzicielstwo instynktowne, naturalne czy jak tam
          kto chce nazywać - matka odpowiada po prostu na potrzeby dziecka a nie stosuje
          zimny chów. Dlatego napisałam, ze sporo tu jest takich matek - można to łątwo
          wywnioskować po ptyaniach i odpowiedziach na wiele tematów. Wiele z nas
          śpi/spało z dzieckiem, karmi/karmiło piersią na żądanie dopóki dziecko tego
          potrzebowało, nosi/nosiło w chuście itp. - dotyczy to również ojców (oprócz
          piersi ;) ) - to się przenosi również na późniejsze wychowywanie.
          Dlatego napisałam, że nie miałam pojęcia, iz to co przychodzi matkom naturalnie
          - jeśli oczywisćie ktoś nie wybije im tego z głowy swoimi teoriami w stylu
          karmienie z zegarkiem w ręku czy zmuszanie dziecka aby usypiało samo we własnym
          pokoju, kiedy nie jest jeszcze do tego dojrzałe - jest traktowane jako sposób na
          wychowanie i trzeba tego uczyć. Widocznie zaszły tak wielkie zmiany w
          świadomości młodych kobiet, że zatraciły wiarę w instynkt i trzeba je tego uczyć
          - co uważam za bardzo słuszny kierunek.
    • basiak36 Re: Continuum concept 15.03.10, 20:57
      Nie staram sie, po prostu tak wychodzi ze taki styl macierzynstwa jest dla mnie
      najbardziej oczywisty:)) Chusta, karmienie, nie uczenie dziecka 'samodzielnosci'
      zanim samo nie jest gotowe. Z tym tez laczy sie baby-led weaning itp. Tak samo
      okazalo sie ze bez bramki na schody dziecko sobie swietnie da rade.
      Jedynie nie moge dziecka ze soba do pracy targac, i jak ide biegac czy grac w
      tenisa:)) Ale to takie dostosowanie do dzisiejszych czasow:)
      A ksiazka jest super, bardzo polecam.
      • zurekgirl Re: Continuum concept 15.03.10, 21:02
        Tez nie wiedzialam, ze stosuje jakis concept ;)

        A co do biegania, to mozna tez z dzieckiem, wystarczy dobry wozek ;)
        Nasz continuum conceptowy tatus stosuje ;)
        • espionka Re: Continuum concept 15.03.10, 21:25
          wózek jest właśnie sprzeczny z ta koncepcją.
          Jeśli kogoś interesuje książka proszę o kontakt: rzenia@interia.pl
          Rodzicielstwo oparte na więzi, reagowanie na potrzeby dziecka jak najbardziej
          ale jestem ciekawa czy komuś udaje się żyć w naszych realiach wedle kontinuum,
          pozostawać w kontakcie fizycznym z dzieckiem 24 godz. na dobę co się sprowadza
          do noszenia go przez cały dzień do 6-8 miesięcy z przerwą na zmianę pieluchy
          albo i nie :) (www.bezpieluch.pl).
          Ty tak działasz kaka-llina ?
          • mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 22:04
            tak - aj tak działałąm ze starszą dwójką - nadal zresztą działam tylko bez
            noszenia ;) i lada moment będę tak wychowywać trzecie - teraz będzie o tyle
            łatwiej, że znam chusty do noszenia a kilka lat wcześniej były tylko ręce.
            Gdzieś widziałam taka sygnaturkę, że siano powinno się suszyć na grabiach a
            dzieci wychowywać na rękach - myślę, że to jest podsumowanie rodzicielstwa
            zgodnego z naturą.
            • mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 22:09
              znalazłam : "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na
              rękach" by
              prababcia Luśki
          • gypsi Re: Continuum concept 15.03.10, 22:21
            Jedno mnie interesuje - jak wyjasnia sie potrzebe pozostawania dziecka w bliskim
            kontakcie fizycznym przez 24 godz na dobe?
            Bo, pomijajac dzisiejsze trudne dla kobiet i dzieci czasy, nawet u ludow
            pierwotnych matki wracaja do pracy (zbieractwo, uprawa) a kilkorgiem dzieci
            zajmuja sie babcie - tak bylo najbardziej optymalnie podobno dla spolecznosci. A
            z kilkorgiem dzieci naraz nie da rady utrzymac ciaglego kontaktu fizycznego.
            • dru.ga Re: Continuum concept 15.03.10, 22:40
              '''''''''''ale jestem ciekawa czy komuś udaje się żyć w naszych realiach wedle
              kontinuum,
              pozostawać w kontakcie fizycznym z dzieckiem 24 godz''''''''

              Nie wiem czemu ma sluzyc kontakt fizyczny przez 24 godz. na dobe?
              Moje dziecko - 6 mcy jest przyzwyczajone ze rano np. zostaje samo w lozku a ja w
              tym czasie schodze na dol przygotowac starsza do szkoly i zjesc sniadanie -
              przez srednio 30 min maluch sobie wesolo gaworzy, nie widze powodu zeby wisiec
              nad dzieckiem nonstop.

              Nie uzywac wozka??? Rozumiem ze jazda w foteliku samochodowym tez odpada.....nie
              rozumiem w imie czego taka ortodoksja?
              • basiak36 Re: Continuum concept 15.03.10, 23:06
                > Nie wiem czemu ma sluzyc kontakt fizyczny przez 24 godz. na dobe?
                > Moje dziecko - 6 mcy jest przyzwyczajone ze rano np. zostaje samo w lozku a ja
                > w
                > tym czasie schodze na dol przygotowac starsza do szkoly i zjesc sniadanie -

                Moje nie zostawalo samo. Byla przy mnie, w chuscie, albo na macie, i widziala co
                robie:) Nie widzialam zensu zostawiania dziecka samego, skoro moze mi
                towarzyszyc w roznych zajeciach w domu:)

                I wlasnie tak wyglada jak dyskutuje sie o czyms o czym sie nie czytalo:))
                Continuum concept jest przeciwienstwem wiszenia nad dzieckiem, wrecz
                przeciwnie:) Po prostu odpowiada sie na potrzeby dziecka, ktore towarzyszy
                rodzinie w zwyklych codziennych zajeciach.

                > Nie uzywac wozka??? Rozumiem ze jazda w foteliku samochodowym tez odpada.....ni
                > e
                > rozumiem w imie czego taka ortodoksja?

                A kto powiedzial ze ortodoksja:) Dla innego korzystanie z dziwnego pojazdu do
                wozenia dziecka moze wydawac sie ortodoksja szczegolnie jesli widzi sie dziwne
                sceny gdzie noworodek wyje a mama trzesie wozkiem w rozpaczy zamiast po prostu
                wyjac dziecko i przytulic.
                Chusta jest o wiele wygodniejsza od wozka, jak przy drugim dziecku odkrylam ten
                wynalazek, bardzo sobie ulatwilam zycie:)
                Przyklad: na lotnisku czekam na bagaz, mamusie czekaja az wozki pokaza sie na
                tasmie. Dzieci zmeczone, wyja. Moja coreczka, wtedy nie miala roku, siup na rece
                do chusty, polozylam na kolyske i spi, a ja spokojnie czekam na bagaz i na wozek
                - bo z wozka sobie mozna korzystac jak ktos lubi. Continuum concept nikomu
                niczego nie narzuca.
                Ale najpierw trzeba przeczytac ksiazke aby moc dyskutowac;)
            • bibba Re: Continuum concept 15.03.10, 22:45
              w wielu plemionach pierwotnych nawet jesli dziecko oddaje sie komus,
              to jest ono automatycznie motane na plecy, bo nawet taka babcia ma
              cos do robienia, a z dzieckiem na plecach nadal moze to wszystko
              robic.
              nie chodzi o kontakt dziecka z jedna osoba, mama, moze to byc tato,
              babcia, ciocia - ktokolwiek, kto da sie zamotac w chuste ;)
              (europeizujac)
              • gypsi Re: Continuum concept 15.03.10, 22:54
                Ale wlasnie o to mi chodzi, ze na 1 babcie moze przypadac kilkoro dzieci i co wtedy?
                Ojca tez sie nie da zamotac, bo ojcowie w plemionach pierwotnych raczej sie
                dziecmi nie zajmuja. W porodach tez nie uczestnicza.
                Ewentualnie starsze rodzenstwo zostaje.

                Powaznie pytam - jak ta teoria wyjasnia potrzebe 24-godz kontaktu i jakie moga
                byc konsekwencje jego niezachowania?
                • espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 10:41
                  konsekwencje oj mogą być i są :)
                  Dziecko było przyklejone do matki do momentu kiedy nie zaczęło pełzać (6,8
                  mies), potem się je wypuszcza żeby poznawało świat ale nadal często wraca na
                  ręce jeśli tego potrzebuje przez jakiś czas. W wieku 4 lat staje się pełnym
                  pomocnikiem w grupie, samodzielność osiąga nieporównywalnie szybciej niż nasze
                  cywilizowane dzieci, nie wymaga nadzoru, uwagi i nie płacze, że chce na ręce :))
                  • izabelski Re: Continuum concept 17.03.10, 10:26
                    wsrod tych ludow pierwotnych jak je nazywacie to starsze rodzenstwo
                    przejmuje role noszacego
            • basiak36 Re: Continuum concept 15.03.10, 23:01

              > Jedno mnie interesuje - jak wyjasnia sie potrzebe pozostawania dziecka w bliski
              > m
              > kontakcie fizycznym przez 24 godz na dobe?

              Zwykla kontynujacja bliskosci z czasu ciazy, gdzie dziecko stopniowo samo
              zaczyna sie rozgladac i raczkowac itp. Pierwsze miesiace jest bardzo blisko
              mamy. Tak wlasnie mialam z drugim dzieckiem, przy pierwszym ostro z tym
              walczylam i stosowalam odkladanie do lozeczka:)
              Przy drugim byla chusta i karmienie na zadanie. I wyszlo super, bo mialam dwie
              wolne rece, zadowolonego noworodka ktory nie musial o nic plakac bo nigdzie jej
              nie odkladano, (maz tez ja nosil w chuscie), i dzieki temu czas dla starszego.

              A kobity po prostu dzieci nosily przy sobie, z reszta spolecznosci dzieci
              zostawaly jak byly starsze, nikt nie rozdzielal matek ktore karmily calodobowod
              dzieci piersia aby szly do pracy. Dopiero rewolucja przemyslowa cos takiego
              wymyslila.

              > A
              > z kilkorgiem dzieci naraz nie da rady utrzymac ciaglego kontaktu fizycznego.

              Wszystkie dzieci na raz nie moga miec 3-6 miesiecy:)) Noszone przy mamie sa
              dzieci ktore jeszcze nie raczkuja, czyli po 6 mcu zaczynaja sie z chusty
              wydobywac i poznawac swiat. Bardzo pewnie, i bardzo samodzielnie:)
          • zurekgirl Re: Continuum concept 16.03.10, 00:02
            Mowie tu akurat o ponad poltorarocznym dziecku i wyborze miedzy
            bieganiem z dzieckiem w wozku lub zostawianiem dziecka pod opieka kogos
            obcego. Zajrze do ksiazki jednak, bo moze rzeczywiscie style
            wychowawcze mieszam ;)
            • basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 00:10
              zurekgirl napisała:

              > Mowie tu akurat o ponad poltorarocznym dziecku i wyborze miedzy
              > bieganiem z dzieckiem w wozku lub zostawianiem dziecka pod opieka kogos
              > obcego.

              Moje dziecko zostawalo z tatusiem, ciezko byloby mi biec 10km na wyboistych
              wiejskich sciezkach z wozkiem:))
              • dru.ga Re: Continuum concept 16.03.10, 07:36
                Basiak36 napisala:

                > Nie wiem czemu ma sluzyc kontakt fizyczny przez 24 godz. na dobe?
                > Moje dziecko - 6 mcy jest przyzwyczajone ze rano np. zostaje samo w lozku a ja
                > w
                > tym czasie schodze na dol przygotowac starsza do szkoly i zjesc sniadanie -


                I wlasnie tak wyglada jak dyskutuje sie o czyms o czym sie nie
                czytalo:))'''''''''''''



                Zauwaz ze odnioslam sie tylko i wylacznie do wypowiedzie Espionki a nie samej
                metody.
                Ale fakt ze nie chce mi sie o tej metodzie nawet czytac bo nie interesuje mnie
                przesada w zadna strone to juz nie bede na ten temat zabierac glosu:-))
                • basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 08:59
                  Gdybys kaiazke przeczytala, wiedzialabys ze zadnej metody tam nie
                  ma, tylko poleganie na wlasnym instynkcie ;-)
                  Bo teraz rozmowa bylaby nie wiadomo o czym. Nik nie
                  mowi ze masz dziecka samego nie zostawiać w innym pokoju, jeśli się nie
                  domaga czyjejś obecności.Moje samo zostawac nie chciało wiec zabieralam
                  ze sobą i już:-)
                  • brombag Re: Continuum concept 16.03.10, 09:42
                    Rozumiem, ze jezeli "moj instynkt" podpowiada mi, ze dziecko moze sobie poplakac
                    troche samo w lozeczku to juz jest OK, bo to przeciez moj instynkt? I jak mozna
                    pisac ksiazke o czyms to z zasady jest subiektywne i troche trudno dykutowac o
                    czyms, co przeciez kazda matka ma i moze sie troche roznic? No chyba, zeby
                    udowodnic, ze niektore "instynkty" sa bardziej sluszne od innych :)
                    • espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 09:57
                      proponuję przeczytać książkę, tak żeby obydwie strony miały pojecie o czym
                      rozmawiają, inaczej nie ma to zupełnie sensu.
                      Koncepcja opiera się na wieloletnich obserwacjach ludu Yequańczyków, którzy nie
                      kieruja sie intelektem lecz instynktem. Nie znają kolek, ulewania a płacz
                      dziecka jest rzadkością. Zresztą czy myslicie, że tylko my Europejczycy mamy
                      monopol na wiedzę jeśli chodzi o życie z dziećmi?
                      Na Bali również dziecko dotyka pierwszy raz ziemi około szóstego miesiąca. Nie
                      rodzimy się z butelka u szyji i drewnianym łóżeczkiem itd. Jak ktoś chce
                      książeczkę chętnie pozyczę.
                    • bibba Re: Continuum concept 16.03.10, 11:16
                      i tu mamy koniec dyskusji bo zaczynamy teraz o 'racjach'.
                      dalczego mamy ktore robia inaczej niz inne zawsze czuja ze ich
                      metody sa poddawane watpliwosciom i atakowane?
                      jesli uwazawsz, ze ty i twoje dziecko macie sie dobrze, i wasza
                      dynamika wam odpowiada - to po prostu otworz glowe i pozwol sobie
                      pogdybac, pomyslec, nie musisz zmieniac zdania, ale mozesz miec
                      szerszy swiatopoglad. to nie boli ;)
                      • brombag Re: Continuum concept 16.03.10, 14:37
                        Boli, nie boli... zalezy jaki swiatopoglad. Ja tu kompletnie nie o racjach -
                        jedna matka bedzie sie czula dobrze noszac dziecko 24/7, jedna nie widzi nic
                        zlego w zostawianiu go samego w lozeczku. Denerwuje mnie jedynie, ze ten monopol
                        na prawde ma tylko jedna strona, bo jezeli jakies tam plemie postepowalo tak a
                        nie inaczej to musi byc to sluszne i to nalezy nasladowac.
                        Nie czytalam ksiazki to fakt. Ale widze coraz wiecej zagubionych matek, ktore
                        juz same nie wiedza jak postepowac bo ciagle im sie serwuje jakas nowa teorie.
                        Byl czas na Spocka jest czas na plemiona :)A instynkt zaklada,ze wiesz jak
                        postepowac bez dowiadywania sie tego z ksiazek i moj swiatpoglad nie staje sie
                        bez tego ani odrobine wezszy.
                        • espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 14:53
                          Ale zostawiając dziecko płaczące w łóżeczku nie działasz wg instynktu tylko wg
                          przyjętych norm.
                          Wózek to wynalazek stosowany od dwóch wieków podczas gdy ludzie spali z dziećmi
                          ( i nadal śpią np. Ameryka Pd) od tysiącleci i to jest naturalne, najbardziej
                          pierwotne działanie a czy dzieci nie powinny sie rozwijać tak jak tego chciała
                          natura ???

                          Warto pomysleć sobie, co bym zrobiła gdybym znalazła się na bezludnej wyspie,
                          gdzie nie byłoby różnych doradców, ekspertów, superniań itp., czy zostawiłabym
                          płaczace dziecko w drewnianej klatce? z pewnością nie bo zeżarły by je
                          drapiezniki :). Właśnie w takich sytuacjach działamy instynktownie jak to plemię :)
                        • murasaki33 Re: Continuum concept 16.03.10, 14:55
                          Warto wiedziec, ale niekoniecznie stosowac wbrew sobie jakakolwiek
                          teorie. Wszystkie teorie sa wzgledne. Dzis jest jedna modna, jutro
                          inna i co? A nasza rzeczywistosc nie kazdemu pozwala na tak duzo
                          kontaktu, co innego zycie plemiona, ktore sie nie spieszy do
                          metra/do sklepu/z dzieckiem na basen. Tam czas plynie inaczej,
                          czasem nie jest znane pojecie czasu, choc ich zycie tez jest pelne
                          trosk i problemow. Nie lubie skrajnosci, akceptuje innosc i jestem
                          otwarta na zmiany. Ale wiele osob czuje sie lepiej, gdy
                          sie "przejedzie" po tych, co sa inni. Bodajze wczoraj przeczytalam
                          wroga wypowiedz mniej wiecej w tonie takim, ze panuje chora moda na
                          chusty, a te co nie nosza chust, sa beznadziejne. Opadaja rece...
                          • basiak36 Metody:)) 16.03.10, 20:02
                            murasaki33 napisała:

                            > Warto wiedziec, ale niekoniecznie stosowac wbrew sobie jakakolwiek
                            > teorie. Wszystkie teorie sa wzgledne. Dzis jest jedna modna, jutro
                            > inna i co?

                            W tym wypadku nie chodzi o teorie:)) To tak jakby mowic o teorii noszenia
                            dziecka w brzuchu podczas ciazy, ze mozna wyjac i nie nosic:) Nosisz, i
                            zaspokajasz wszystkie potrzeby dziecka. Karmisz na zadanie, tulisz caly czas i
                            nawet sie nad tym nie zastanawiasz. To oczywistosc. I tak powinno byc z cala
                            reszta:)
                            Dziecko sie rodzi, ma instynktowna potrzebe bycia przy mamie, bo tylko tam jest
                            bezpiecznie. Odlozone samo gdzies, czuje sie zle bo wie ze cos jest nie tak, bo
                            nie ma mamy obok. Calkiem normalne:) Ssie caly czas, domaga sie czestych
                            karmien, rowniez po to. Z czasem czuje sie pewniej, nie je co 5min, potem
                            zaczyna raczkowac, stopniowo oddalac sie od nas. Z czasem oddala sie calkiem:)
                            Zadnej metody w tym nie ma.
                            Tylko i wylacznie zapewnienie dziecku tyle ciepla ile potrzebuje, bez trenowania
                            w separowaniu i przytulaniu, aby dostalo tyle poczucia bezpieczenstwa ile
                            potrzebuje. I latwiej sie usamodzielnialo, wiedzac ze na jedno na pewno moze
                            liczyc: rodzicow.

                            am czas plynie inaczej,
                            > czasem nie jest znane pojecie czasu, choc ich zycie tez jest pelne
                            > trosk i problemow. Nie lubie skrajnosci, akceptuje innosc i jestem
                            > otwarta na zmiany. Ale wiele osob czuje sie lepiej, gdy
                            > sie "przejedzie" po tych, co sa inni. Bodajze wczoraj przeczytalam
                            > wroga wypowiedz mniej wiecej w tonie takim, ze panuje chora moda na
                            > chusty, a te co nie nosza chust, sa beznadziejne

                            Chusty nie sa metoda, sa czyms co ludzie uzywaja od setek lat. Sa ulatwieniem na
                            to zeby miec wolne dwie rece i moc dziecko przytulac. Jesli ktos woli bez
                            chusty, tez mozna nosic bez chusty:)

                            Rece opadaja natomiast jak sie widzi ludzi trenujacych malutkie dzieci w
                            separowaniu od siebie zanim sa na to gotowe.
                            • karolkowa1 Re: Metody:)) 16.03.10, 20:25
                              basiak36 napisała:

                              > murasaki33 napisała:
                              >
                              > > Warto wiedziec, ale niekoniecznie stosowac wbrew sobie
                              jakakolwiek
                              > > teorie. Wszystkie teorie sa wzgledne. Dzis jest jedna modna,
                              jutro
                              > > inna i co?
                              >
                              > W tym wypadku nie chodzi o teorie:)) To tak jakby mowic o teorii
                              noszenia
                              > dziecka w brzuchu podczas ciazy, ze mozna wyjac i nie nosic:)
                              Nosisz, i
                              > zaspokajasz wszystkie potrzeby dziecka. Karmisz na zadanie, tulisz
                              caly czas i
                              > nawet sie nad tym nie zastanawiasz. To oczywistosc. I tak powinno
                              byc z cala
                              > reszta:)
                              > Dziecko sie rodzi, ma instynktowna potrzebe bycia przy mamie, bo
                              tylko tam jest
                              > bezpiecznie. Odlozone samo gdzies, czuje sie zle bo wie ze cos
                              jest nie tak, bo
                              > nie ma mamy obok. Calkiem normalne:) Ssie caly czas, domaga sie
                              czestych
                              > karmien, rowniez po to. Z czasem czuje sie pewniej, nie je co
                              5min, potem
                              > zaczyna raczkowac, stopniowo oddalac sie od nas. Z czasem oddala
                              sie calkiem:)
                              > Zadnej metody w tym nie ma.
                              > Tylko i wylacznie zapewnienie dziecku tyle ciepla ile potrzebuje,
                              bez trenowani
                              > a
                              > w separowaniu i przytulaniu, aby dostalo tyle poczucia
                              bezpieczenstwa ile
                              > potrzebuje. I latwiej sie usamodzielnialo, wiedzac ze na jedno na
                              pewno moze
                              > liczyc: rodzicow.
                              >
                              > am czas plynie inaczej,
                              > > czasem nie jest znane pojecie czasu, choc ich zycie tez jest
                              pelne
                              > > trosk i problemow. Nie lubie skrajnosci, akceptuje innosc i
                              jestem
                              > > otwarta na zmiany. Ale wiele osob czuje sie lepiej, gdy
                              > > sie "przejedzie" po tych, co sa inni. Bodajze wczoraj
                              przeczytalam
                              > > wroga wypowiedz mniej wiecej w tonie takim, ze panuje chora moda
                              na
                              > > chusty, a te co nie nosza chust, sa beznadziejne
                              >
                              > Chusty nie sa metoda, sa czyms co ludzie uzywaja od setek lat. Sa
                              ulatwieniem n
                              > a
                              > to zeby miec wolne dwie rece i moc dziecko przytulac. Jesli ktos
                              woli bez
                              > chusty, tez mozna nosic bez chusty:)
                              >
                              > Rece opadaja natomiast jak sie widzi ludzi trenujacych malutkie
                              dzieci w
                              > separowaniu od siebie zanim sa na to gotowe.
                              >
                              he, a to ciekawe...
                              Ciagle utwierdzam sie,ze sposob w jaki zajmuje sie moimi dziecmi
                              jest prawidlowy :)Pomimo krytyki wielu bliskich mi osob
                              (mama,ciotki).Nie wiedzialam,ze to sie jakos nazywa.W sumie nie
                              potrzebowalam ksiazek wystarczyla moja matczyna intuicja.

                              Moje dzieci byly noszone na rekach,karmione piersia na rzadanie(syn
                              ponad 2 lata,corka 3 lata i 5 mies. dalej lubi mamy mleczko) i do ok
                              1,5 roku zawsze i wszedzie z mama :)Syn spal z nami do 7 lat,corka
                              woli swoje lozko ale w nocy i tak przychodzi.Uwielbiamy jak rano
                              budzimy sie razem.Dzieci moje nie mialy kolek,nie plakaly jako
                              niemowleta.Jestem przeciwna trenowaniu/tresowaniu dzieci,w
                              szczegolnosci maluchow do 3 roku zycia.Dzieci potrzebuja duuuzo
                              milosci,ciepla i bliskosci rodzicow.

                              Zakupie ksiazke moze jeszcze czegos ciekawego sie dowiem :)
                              • poppy76 Re: Metody:)) 16.03.10, 21:06
                                U nas tez podejscie instynktowne, jak sie okazalo AP, bo ksiazke kupilam juz po
                                narodzinach. I sie sprawdza w naszym przypadku, wszyscy na tym korzystamy, nie
                                tylko nasza corka;)
                                Tak tylko dodam, ze mala mimo to miala kolki do 3 miesiaca, ktore przeszly tak
                                nagle jak sie zaczely. Mimo noszenia w chuscie, spania razem, karmienia na
                                zadanie itd. Ale faktycznie mala malo plakala/placze w porownaniu do innych
                                znanych mi dzieci, nawt mimo kolek i teraz bolesnego zabkowania.
                    • basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 12:14
                      Instynktowne zostawianie dziecka samego zeby plakalo samo w lozeczku?
                      Bo jest bezbronne I nie moze sie ruszyc? To tak jak instynktownie
                      powiedziec zaplakanemu 8 latkowi ktory ma jakiś
                      problem i chce rozmawiać z mama, ze teraz mama instynktownie potrzebuje
                      sobie wyjść i niech radzi sobie sam bo w końcu czas się nauczyć liczyć
                      na siebie :-)
                      • basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 12:20
                        Dodam ze nie chodzi mi o zostawianie na chwile, typu 'biorę prysznic' o
                        dziecko chwile poplacze itp
      • espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 10:06
        basiak36 a gdzie mogę poczytać o baby-led weaning?
        • murasaki33 Re: Continuum concept 16.03.10, 11:49
          Ksiazki ani metody nie znam, ale w jakis sposob jest ona obecna w
          moim zyciu. Starsza corka byla caly czas ze mna, wiadomo-pierwsze
          dziecko-czas tylko dla niego. Zawsze mialam polaczone pokoje dzienne
          z kuchnia i to sie fajnie sprawdzalo, ja urzedowalam w kuchni a mala
          lezala na macie i gotowala ze mna. Czasem stawialam jej bujaczek na
          blacie stolu i juz bylo zupelnie super:) Ale byla tez i chetna do
          zostania sama w lozeczku w czasie, gdy szlam np sie wykapac (choc
          zdarzylo sie, ze bralam ja do lazienki z bujaczkiem i towarzyszyla
          mi w kapieli). Potrafila sie sama godzinami bawic, wystarczylo, ze
          mnie widziala. Nie znosila spac w domu i godzinami z nia
          spacerowalam, zeby sobie pospala. Karmiona piersia na zadanie nie
          umiala zasnac inaczej niz przy mnie, tak do 1,5 roku. Potem z dnia
          na dzien uznala, ze moze spac sama.
          Syn odwrotnosc corki - nie lubi zostawac sam, slyszy nasze glosy i
          domaga sie obecnosci innych czlonkow rodziny. Moze sie sam bawic,
          ale niezbyt dlugo, woli to robic w towarzystwie siostry czy moim.
          Przy nim odkrylam chuste i jej dobrodziejstwa dla mamy i dziecka.
          Umie spac w domu, naje sie lub zmeczy zabawa i zasypia. Spi czesciej
          z nami w lozku niz corka. Kazde dziecko jest inne i przy kazdym moze
          nas zaskoczyc cos nowego. Mysle, ze nie ma co podnosic sobie
          cisnienia przebijaniem sie, kto czego nie robil a co robil i co jest
          ok a co nie. Kazda mama jest inna i wie najlepiej, co sluzy jej
          dziecku, ale warto byc otwartym jesli nie na zmiany to na
          informacje, nowosci i w dowolnym momencie pomyslec - "nie, to nie
          dla mnie" lub "a moze warto sprobowac?
    • beamek8 Re: Continuum concept 16.03.10, 14:04
      Dla mnie Contiinum Concept i Attachment Parenting to absolutne odkrycia, które
      pozwoliły mi się cieszyć każdym dniem macierzyństwa. Generalnie jest to
      antidotum na mądrości rozmaitych specjalistów, takich jak Gina Ford i (polskich)
      lekarzy, które słyszymy bezustannie.

      Istotą tych teorii jest reagowanie na potrzeby dziecka i patrzene na siebie jak
      na nową jednostkę - rodzinę, a nie jak na parę z dzieckiem i wianuszkiem
      opiekunek oraz biblioteką pełną mądrych książek. Od strony naukowej -
      dowiedziono że stres trwale zmienia mózg niemowląt i bardzo negatywnie wpływa na
      całe życie, a te teorie praktycznie go eliminują.
      • espionka Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 14:57
        ADHD wystepuje jedynie o 2 proc. dzieci, ktorym nie pozwalano wyplakiwac sie w
        dziecinstwie. Malcy dotknieci kolka nie znajduja sie w grupie ryzyka.
        Naukowcy stwierdzili, ze najwazniejszym czynnikiem jest brak zainteresowania
        rodzicow.
        Placzace dzieci o 20 proc. czesciej bywaja dotkniete ADHD, klopotami w szkole,
        antyspolecznym zachowaniem.
        zwiekszona placzliwosc w ciagu dnia i opoznienia w rozw. spolecznym
        Naukowcy badajacy rozwoj dzieci odkryli, ze im czesciej ignorujemy placz w ciagu
        pierwszych 6 miesiecy, tym czesciej malec bedzie plakal w ciagu kolejnych 6
        miesiecy. Inne badania wykazaly, ze takie dzieci placza w bardziej irytujacy
        sposob, sa bardziej przylepne i wolniej osiagaja samodzielnosc.
        spowolniony rozwoj intelektualny
        Podczas konferencji w Amerykanskiej Akademii Pediatrii specjalista w temacie
        dzieciecego rozwoju, dr Michael Lewis zaprezentowal wyniki swoich badan, z
        ktorych wynika, ze najwazniejszy wplyw na rozwoj intelektualny dziecka ma
        wrazliwosc matki na wysylane przez nie sygnaly (a przeciez metody
        wyplakiwania sie przed snem oslabiaja komunikacje miedzy rodzicami i
        dzieckiem)wyplakiwanie sie pogarsza jakosc snu itd itd, jak ktos chce dowiedziec
        sie wiecej prosze poczytac.
        • kaka-llina Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 19:47
          Gdzies na poczatku dyskusji zostałam wywołana do tablicy..
          Napisałam, ze metodę stosuje.. Oczywiscie nie jest to żadna metoda, tylko
          działanie instynktowne jak juz dziewczyny napisały, ale ja niestety tak samo jak
          pewnie sporo mam musiałam naczytać sie książek bo mózg miałam wyprany wizjami
          "dobre, grzeczne dziecko" "nie robic tak bo sie przyzwyczai" etc.. chociaż może
          nie tyle musiałam czytac te ksiażki, co postepowałam w pewien sposób i szukałam
          potwierdzenia, że tak jest dobrze!
          Nie chce wchodzic tutaj w jakies polemiki, napisze jak ja postepuje (nie wudaje
          mi sie, że trzeba brac, wszystkie, że tak powiem wskazówki z ksiazki literalnie)
          Moje małe ma prawie 7 m-cy.
          Karmione piersia, pierwszy raz jeszcze zanim ja zważono (jakąś minute po urodzeniu)
          W szpitalu spała ze mna, mimo że położne sie nie zgadzały.
          W domu kładłam ją spać samą (usypiała przy piersi) i brałam do siebie po
          pierwszym obudzeniu (odkąd skończyła sześć tyg, następowało to ok 6-8 rano, wiec
          spała praktycznie cała noc sama-ale nie bede przeciez dziecka budziła "bo ma byc
          ze mną) Teraz budzi sie wcześniej bo potrzebuje wiecej piersi w nocy, wiec śpi
          przyczepiona do piersi juz od około 2-3 w nocy.
          wózka nie mam- sprzedałam
          Drzemek dziennych nie ma, tzn wystepuja TYLKO w chuście albo przy piersi..
          ostatnie samotna drzemka w dzień zdarzyła się jak małe miało 3 dni.
          Odkad zaczęłam uzywać chust (małe miało 3 tyg) do jakis 2-3,5 m-ca temu, dziecko
          cały dzień było w chuście albo na rękach, albo przy piersi (nie można jej było
          zostawic samej za wyjątkiem nocy jak juz wczesniej pisałam. Teraz wiecej rzeczy
          ją interesuje, turla się, zabiera się do pełzania, więc nie potrzebuje mnie przy
          sobie cały czas..
          Ja reaguje na kazdy płacz i staram się na niego jak najlepiej zareagować.
          Stosujemy BLW.
          Małe wiekszość czasu wciaz spedza ze mna na rękach lub w chuscie, więc razem ze
          mna gotuje, sprząta, pierze, chodzi do sklepu itd.. wszystko co robie ona robi
          ze mną i chyba o to chodzi!
          pozdrowienia
          • yadrall Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:01
            Tak czytam co tu piszecie i sie zastanawiam co ze mna jest nie tak...
            Kocham synka i uwielbiam go tulic,lulac i nosic (chustujemy), czasem
            rano lub jak ma brzuszkowe problemy czy zle sny biore go do
            lozka,ale moj instynkt jest jakis dziwny,bo w takich sytuacjach nie
            zasne. Owszem,drzemne,przymkne oczy,ale nie zasne... W takich
            wypadkach moj instynkt wrzeszczy-nie spij!!! Boje sie,ze malego
            zakryje swoja koldra lub niechcacy przydusze mu raczke czy nozke
            (spi rozwalony),a w nocy wierce sie dosc mocno i fakt,ze dziecko
            lezy obok nie zmienia tego faktu...
            Wiec co z tym moim insytnktem???
            • poppy76 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:09
              Yadral, na pocztku tez sie balam;)
              Pozniej zaufalam sobie i malej. i przenieslismy sie z materacem na podloge, bo
              tak bylo wygodniej i bezpieczniej.
            • basiak36 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:11
              > Wiec co z tym moim insytnktem???

              To raczej kwestia czasu:) U mnie tak przynajmniej bylo. Ja na przyklad na
              poczatku nie moglam sobie wyobrazic zeby dziecko moglo spac przy nas, i pierwsze
              dziecko mozolnie odnosilam do lozeczka, z czasem sie 'poddalam' i troche czasu
              uplynelo zanim moglam sie wyspac kiedy on przylazil w nocy, i zasnac w ogole:)
              Przy drugim juz bylo latwiej:)) Od razu spala z nami i bylo ok, a my sie
              wysypialismy od poczatku dzieki temu.
              • aniaheasley Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:22
                Tak z ciekawosci czystej zapytam, bo u mnie okres spania czy
                niespania z dziecmi w jednym lozku juz za nami - jaki macie w
                zwiazku z tym stosunek do oficjalnych zalecen medycznych w UK, ktore
                mowia wyraznie, ze spanie z dziecmi jest odradzane, dla dzieci
                potencjalnie niebezpieczne, tzn. moze zagrazac ich zyciu, i podawane
                jest jako jeden z powodow smierci lozeczkowej? Wyraznie zaleca sie
                aby dziecko od urodzenia spalo w swoim osobnym lozeczku czy koszu, i
                co pewien czas poswieca sie temu tematowi mini kampanie
                uswiadamiajace.
                • bibba Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:43
                  mam to w nosie?
                  gdy rodzil sie moj pierworodny jeszcze sie mowilo ze spanie razem
                  jest ok. to sie zmienilo dopiero dwa lata temu. spanie na brzuszku
                  od zawsze bylo - nunu! ;)
                  maly spal z nami, na nas, glownie, i na brzuszku - brzuchem do
                  brzucha.
                  tak bylo z kazdym z mojej czworki. do dzis dzielimy 'loze' (materac
                  dla scislosci), chociaz dzieci maja swoje lozka i w nich spia, ale i
                  przychodza, i prosza o spanie z nami. wiec spia.
                  • gypsi Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 22:00
                    Alez oczywiscie - kazdy wychowuje wlasne dzieci na wlasna odpowiedzialnosc.
                    Mozesz miec w nosie wyniki badan dotyczacych SIDS, jednak rodziczglaszajacy sie
                    po porade do lekarza, musi dostac zalecenia oparte na twardych dowodach, a nie
                    wziete z sufitu.
                    Co obejmuje:
                    Według nowego badania ponad połowa przypadków śmierci łóżeczkowej ma miejsce,
                    gdy dzieci śpią ze swoimi rodzicami. Amen.

                    • basiak36 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:33
                      > Według nowego badania ponad połowa przypadków śmierci łóżeczkowej ma miejsce,
                      > gdy dzieci śpią ze swoimi rodzicami. Amen.
                      >

                      Sprawdz w tych badaniach ilu rodzicow zasnelo z dzieckiem na kanapie, bylo pod
                      wplywem alkoholu badz palilo papierosy. Interpretacja badan to podstawa.

                      Bo poza tym to spanie dziecka ze zdrowymi rodzicami wrecz przeciwdziala SIDS:
                      dziecko karmione piersia w nocy czesto ssie i to ma pozytywny wplyw na aktywnosc
                      mozgu, oddech, matka jest wyczulona na zachowania dziecka, itp.
                      Dodam ze w szpitalu polozne wrecz zachecaly mamy zeby mialy dzieci przy sobie w
                      nocy.
                      • edytataraszkiewicz Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:45
                        Nasz trzylatek spi z nami od urodzenia .NIGDY nie budzil sie po
                        nocach,ja nie wiem co to nieprzespane noce.
                        Kupilismy mu super lozko,ale jeszcze nie dojrzal do samodzielnego
                        spania.

                        Wszedzie go zabieramy,nigdy nie byl pozostawiony sam z soba,nawet w
                        czasie zabawy jesli nie chce sie sam bawic zawsze ktos mu towarzyszy.

                        Dzieciak nieplaczliwy,pogodny i lobuzowaty jak chlopak-trzylatek.


                        Dopiero przy trzecim dziecku instynkt przewyzszyl porady babuni i
                        jest super,ale to zasluga glownie meza,ktory jest super tata;)
                      • mama5plus Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 17.03.10, 00:12
                        > Dodam ze w szpitalu polozne wrecz zachecaly mamy zeby mialy dzieci przy sobie
                        > w
                        > nocy.

                        Potwierdzam.
                        Rowniez gdy po ostatnim porodzie musialam pokornie wrocic i tydzien tam sie
                        bujac, to to szklane na kolkach sluzylo tylko do chwilowego odlozenia dziecka
                        gdy akurat maz byl w domu a ja musialam sie np przebrac.

                        A propos dyskusji... ksiazek nie czytalam, AP obilo mi sie o uszy gdzies w
                        polowie mojego macierzynstwa ale nigdy sie nie wglebilam, mniej wiecej jednak
                        lapiac o co chodzi. Ta dyskusja i inne w temacie ktore mi sie pod oczy nawinely,
                        tylko mnie utwierdzaja w przekonaniu ze jest to droga jak najbardziej
                        instynktowna skoro moj instynkt ( rowniez samozachowawczy) podsunal mi te
                        rozwiazania jesli nie w 100% to w ogromnej wiekszosci jednak.

                        Nie mielismy kolek, krzykow, wysypialismy sie wszyscy, nie chodzilam po
                        scianach, nie mam w domu niejadkow (BLW nie jest mi obcy choc to nowosc w
                        sumie), krzykaczy, trudnych egzemplarzy, majacych problem z samodzielnoscia,
                        samoobsluga w stosownym czasie. Moze to przypadek, a moze niekoniecznie.

                        Moze zaiste fakt posiadania madrej babci `na stanie` i mamy ktora w dobie
                        wybitnie butelkowej karmila mnie piersia przez dobrych 9 miesiecy pod obstrzalem
                        wzroku i pytan personelu i otoczenia ( `to Ty JESZCZE karmisz???`). Jak sama
                        twierdzila, nie bez wsparcia ze strony wlasnej matki, ktora z sukcesem ( acz
                        bez wyksztalcenia w temacie) kilkadziesiat porodow odebrala i inne
                        okolodzieciowe `uroki` ;) odczyniala typu nastawianie obojczykow itp....

                        pewnie to nie bylo bez znaczenia, tudziez fakt posiadania mlodszego i duzo
                        mlodszego rodzenstwa ( acz bracia butelkowi `bo mieli zoltaczke i w szpitalu
                        nakaz odgorny bez zmilowania ;-P).

                        Co nie zmienia faktu ze wiele kobiet w dzisiejszych czasach tej naturalnej
                        `wiezi pokolen` nie posiada ( obyczajowo, emocjonalnie czy tez geograficznie).
                        Ponoc z tej przyczyny w cenie jest instytucja douli.

                        Nie zdarza Wam sie dostawac maili z podstawowymi pytaniami od swiezych matek,
                        zwlaszcza emigracyjnych?

                        Rzeczy oczywiste a jednak niezupelnie. Nie dla kazdego. Zwlaszcza ze teorii
                        tysiac i wiekszosc wydziwia zamiast pozwolic zaufac wewnetrzym podpowiedziom
                  • kaka-llina Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 22:01
                    Odnosnie zaleceń.. W szpitalu mosiałam zostac dłużej bo spieprzyli mi
                    znieczulenie i musiałam miec dodatkowy zabieg, tak mnie bolało, że nie miałam
                    siły sie podnosić, żeby małą do jej łóżeczka odkładać, spałam wiec z nia..
                    Położna rano do mnie przyszła i powiedziała, ze widziała, że spałam z dzckiem i
                    że to wbrew h&s ale widziała, że pozycja do spania dobra i że ona tez miała
                    dzieci i wie jak to jest.. Poza tym w ulotkach, które sie dostaje ze szpitala
                    jest o wspólnym spaniu i jakis czas oglądałam program w tv i nie ma już takiego
                    jednoznacznego zakazu (poza oczywistymi rzeczami jak to że nie mozna byc pod
                    wpływem alkoholu itd..)
                    Jeśli chodzi o strach przed zgnieceniem dziecka- ja sobie od poczatku
                    tłumaczyłam, że jestem matka i własnego dziecka nie przygniote bo mam
                    instynkt!(instynktu nie czułam ni cholery , ale tak sobie tłumaczyłam) Na
                    poczatku nie wysypiałam sie w ogóle, teraz śpie jak zabita i jeśli chłop mi
                    dziecko przynosi do łóżka ja odpinam koszulę i daje cycka, śpimy tak do rana a
                    ja potem nawet nie pamietam kiedy małe do nas "przyszło"!
                    • gypsi Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:00
                      Nie wiem co jest w ulotkach, wiem co jest tu:
                      fsid.org.uk/Page.aspx?pid=406
                • szczur.w.sosie Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:26
                  Mi pielęgniarka na NNU powiedziała, że co prawda muszą mówić o
                  zagrożeniach spania z dzieckiem, ale ona wie, że taki sposób jest
                  najlepszy. Jakoś tak wyszło z rozmowy o tym ,co będzie po wyjściu do
                  domu. A miałąm wcześniaka z 28tc, w nocy miał co prawda podczepiony
                  monitor oddechu, który zresztą dzięki temu, że spał ze mną mogłam
                  kontrolować czy się nie odczepił od dziecka.

                  A tak w ogóle, wózka-parasolki użuwam od 17m-ca po to tylko by
                  pojechać 100m na plac zabaw i tam dziecko puścić do biegania.
                  Wcześniej nie używałam, a nawet nie miałam.
                  Od 11 m-ca zastosowałam BLW, wcześniaj jadł tylko pierś ku aprobacie
                  pediatry, która twierdziła, że do roku może być pierś, ale żeby
                  dawać jedzenie ze względu na rozwój dziecka. A jak usłuszała, że
                  stosuję BLW to była zachwycona.
                  No i nie gromadziłam dziecięcych gadżetów - butelki, smoczki,
                  podgrzewacze, chodziki, wanienka itp. Zostałąm przy bardzo
                  podstawowych rzeczach.
                  • kaka-llina Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:38
                    szczur.w.sosie świetnie powiedziane!! a w linku który gypsi podesłała jest mowa
                    o rodzicach pijących i palacych itd.. (to, że może mysli sie, że to wiekszośc
                    populacji i lepiej mówic wszystkim nie to juz inna sprawa!)
                    • basiak36 SIDS and co- sleeping 16.03.10, 23:58
                      Z SIDS i spaniem z rodzicami chodzi o alkohol czy spanie na kanapie...

                      www.bmj.com/cgi/content/abstract/339/oct13_1/b3666
                      "Of the SIDS infants, 54% died while cosleeping compared with 20% among both
                      control groups. Much of this excess may be explained by a significant
                      multivariable interaction between cosleeping and recent parental use of alcohol
                      or drugs (31% v 3% random controls) and the increased proportion of SIDS infants
                      who had coslept on a sofa (17% v 1%).One fifth of SIDS infants used a pillow for
                      the last sleep (21% v 3%) and one quarter were swaddled (24% v 6%). More mothers
                      of SIDS infants than random control infants smoked during pregnancy (60% v 14%),
                      whereas one quarter of the SIDS infants were preterm (26% v 5%) or were in fair
                      or poor health for the last sleep (28% v 6%

                      Fajnie zebral ten temat Dr Sears:
                      "Researchers also believe that the carbon dioxide you exhale when you sleep
                      close to your baby may help stimulate her breathing. Plus, co-sleeping infants
                      tend to automatically sleep on their back, in order to have easier access to
                      nighttime feedings. Back sleeping has proved to be one of the top risk-reducers
                      for SIDS. Meanwhile, babies who sleep separately from their moms have been shown
                      to experience a decrease in the amount of REM sleep, the state of sleep in which
                      protective arousal is the most likely to occur."
                      "Co-sleeping is a common practice worldwide: The rate of SIDS is lowest in
                      cultures that traditionally share sleep, such as Asian. While there could be
                      many other factors contributing to the lower incidence of SIDS in these
                      cultures, all the population studies I've seen have come to the same conclusion:
                      Safe co-sleeping lowers the SIDS risk."
                      www.askdrsears.com/html/7/T071000.asp
                • basiak36 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:30
                  aki macie w
                  > zwiazku z tym stosunek do oficjalnych zalecen medycznych w UK, ktore
                  > mowia wyraznie, ze spanie z dziecmi jest odradzane, dla dzieci
                  > potencjalnie niebezpieczne, tzn. moze zagrazac ich zyciu, i podawane
                  > jest jako jeden z powodow smierci lozeczkowej?

                  To oczywiscie jest bledna interpretacja.. chodzi o sytuacje gdzie ktores z
                  rodzicow jest pod wplywem alkoholu, narkotykow, badz pali papierosy.
    • gypsi teorie barlogu... 16.03.10, 21:53
      to i Wharton glosil, wcale nie trzeba byc naukowcem do tego;)

      Moja mlodsza corka tez spala z nami od polowy nocy, bo ostro protestowala
      przeciwko odkladaniu do lozeczka po karmieniu, a odlozona zaczynala budzic sie
      co 5 min, wiec i tak stawiala na swoim, bo po powrocie do pracy po prostu
      musiala sie wysypiac.
      Natomiast starsza byla od zarania absolutnie niedotykalska i osobna - wyla
      (trudno to placzem nazwac), a nie pozwolila sie przytulic, wrecz odpychala
      raczkami. Uwielbiala spedzac czas sama w lozeczku, np. ogladajac raczki.
      Gruchala i smiala sie w glos sama do siebie.
      Nie, nie ma autyzmu. Zostala taka do dzisiaj - nie lubi dotyku, przytulania, ma
      potrzebe duzej odleglosci fizycznej od innych ludzi.

      Moim zdaniem - zdrowy rozsadek to podstawa. Plemie plemieniem, a cywilizacja ma
      swoje prawa i wymogi. Wraca sie do pracy kiedy dziecko ma kilka miesiecy - nie
      ma mozliwosci 24 h kontaktu. Czasami dziecko musi zostac z opiekunka lub w
      zlobku, a nie z najblizsza rodzina i choc nie jest to rozwiazanie idealne, to w
      zyciu rzadko takie wystepuja.
      Wazne zeby czas spedzany razem byl czasem spokoju i milosci, a nie wrzasku i
      pretensji - dla niektorych dzieci byloby lepiej, gdyby matke ogladaly jak
      najrzadziej, niestety.
      • yadrall Re: teorie barlogu... 16.03.10, 22:20
        Dzieki Gypsi za to co napisalas o corce. Jak tak czytam o tych
        dzieciach ciagle przy mamie to sie zastanawiam czy moj synek nie
        jest jakis chory. On lubi sie z nami bawic,smieje sie,przytula itp.
        ale tez bez klopotu zasypia sam w lozeczku (bez placzu!!!) i potrafi
        sie sam pobawic czy to na macie czy w lozeczku. A ostatnio stal sie
        strasznie ruchliwy i ma bunt chustowy-chusta ogranicza mu ruch-nie
        moze machac raczkami i nozkami. Najlepiej by lezal na macie
        (najlepiej na golasa-bo to dopiero radocha!!!) tak by mama lezala
        obok i do niego gadala oraz podsuwala zabawki :)
        Co nie zmienia faktu,ze nie zawsze ma chec na tulanki i zdarza
        sie,ze od przytulenia do mamy znacznie bardziej go interesuje
        zabwaka czy wlasne raczki-jak bedzie mial taka mozliwsc to pewnie
        tez bedzie sie odsowal i odpychal.
        Jednak czytajac opis Twojej corki uznaje,ze moj synek jest normalny
        i poprostu wdal sie w rodzicow,ktorzy tez spia na osobnych materach,
        pod osobnymi koldrami i owszem lubia sie tulic,ale z umiarem.
      • golfstrom Re: teorie barlogu... 16.03.10, 22:45
        > Wazne zeby czas spedzany razem byl czasem spokoju i milosci, a nie wrzasku i
        > pretensji - dla niektorych dzieci byloby lepiej, gdyby matke ogladaly jak
        > najrzadziej, niestety.

        Gypsi, ale chyba nie sugerujesz, ze dziewczyny, ktore wierza w ten 'koncept' robia to dla pretensji a nie dla milosci? Bo nie rozumiem, jak to ostatnie zdanie - mimo ze bardzo sluszne - ma sie do calosci dyskusji.

        Zbiorowe wyobrazenia o tym, jak sie dziecku powinno okazywac milosc i troske sa naprawde bardzo zroznicowane (ze przypomne nieszczesny paracetamol jako funkcjonujacy pod pewnymi szerokosciami geograficznymi synonim pograzania dziecka w chorobie).

        Trend mother-Earth jest ostatnio bardzo popularny, co skadinad wykorzystuje NHS w promowaniu karmienia persia. U jednych ten trend sie przyjmuje, u innych nie. Z tego co zrozumialam, nikt tu nikogo nie nawraca ani nie odzegnuje.
        • gypsi Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:09
          Nie sugeruje, ze ktokolwiek wierzacy w "koncept" robi cokolwiek na sile, wbrew
          swoim przekonaniom, bo tak trzeba.
          To taka luzna dygresja byla a propos czasu spedzanego z dzieckiem, ze nie ilosc,
          a jakosc. Jak i ze wszystkim innym.

          Jedno, co mnie napawa lekiem - ze jakies ksiazki i teorie trzeba wymyslac, zeby
          mlode kobiety dostaly wiedze, ktora kiedys sie naturalnie wchlanialo od mamy,
          babci i innych kobiet z rodziny i otoczenia.
          • kaka-llina Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:22
            > Jedno, co mnie napawa lekiem - ze jakies ksiazki i teorie trzeba wymyslac, zeby
            > mlode kobiety dostaly wiedze, ktora kiedys sie naturalnie wchlanialo od mamy,
            > babci i innych kobiet z rodziny i otoczenia.
            Tak gypsi, tylko proble jest jesli od kobiet z rodziny słyszy się (moje własne
            przykłady)
            "dzicko musi sie wypłakać bo płucka ćwiczy"
            "ropuszczesz ja"
            "uwazaj bo sie przyzwyczai"
            i moje ulubione pytnie "a ile i co ile je?" (dziecie 100% piersiowe, karmione
            kiedy chce, w zyciu butelki na oczy nie widziało! skad ja mam wiedziec ile
            wypija?- wtedy propozycje "odciagnij i zobacz, bo moze za mało i musisz
            dokarmiać..") smutne ale czasem potrzeba ksiazek, żeby wrócic do podstaw.. tak
            jest w moim przypadku..
          • golfstrom Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:33
            A mnie te ksiazki raczej napawaja nadzieja, mimo ze mnie samej pomoglo raczej odstawienie ksiazek.

            Chyba dzis rano slyszlam w radiu wiadomosc, ze w Szkocji jest projekt wprowadzenia warsztatow snu, bo coraz wiecej osob ma problemy psychiczne wlasnie spowodowane brakiem lub zla jakoscia snu. News na pozor smieszny, ale po zastanowieniu calkiem normalny. Kiedys sen byl regulowany naturalnie, rytmem dnia i nocy. Nie bylo pracy na nocki. Sztuczne swiatlo oraz rozrywki nie byly w nocy tak dostepne, jak sa teraz. Kalendarz religijny dbal rowniez o rytm dlugofalowy - tygodniowy, roczny. Teraz mamy inne mozliwosci techniczne a przy tym rozluznily sie wiezi miedzyspoleczne.
            Gdyby ludzie byli calkiem glupi, nie potrafiliby sobie z tym poradzic. Tymczasem znalezli jakis sposob przekazywania madrosci, ktora kiedys byla 'intuicyjna', a teraz jest ta sama madroscia, tylko przekazywana w sposob bardziej formalny.

            Tak samo jest z ksiazkami dla rodzicow. No owszem, kiedys bylo inaczej. Czy lepiej? Raczej tak samo. Byly teorie madre i teorie glupie, ze pojade Sienkiewiczem (a moze to Prus byl?) i przypomne wsadzanie do pieca na trzy zdrowaski lub rownie hardcorowe dawanie do ssania rabka pieluchy umaczanego w wodce i cukrze.
          • basiak36 Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:38
            gypsi napisała:

            > Nie sugeruje, ze ktokolwiek wierzacy w "koncept" robi cokolwiek na sile, wbrew
            > swoim przekonaniom, bo tak trzeba.
            > To taka luzna dygresja byla a propos czasu spedzanego z dzieckiem, ze nie ilosc
            > ,
            > a jakosc. Jak i ze wszystkim innym.
            >

            Oczywiscie ze jakosc. Wszystko jest kwestia wywazenia potrzeb wlasnych, calej
            rodziny, i dziecka. Ja nie moglabym np nosic malej non stop, bo mam tez starsze
            dziecko, ktore musialam zawiezc do szkoly, na zajecia pozalekcyjne. Nosilam w
            domu w chuscie, na spacerach, bo tak bylo fajnie i wygodnie.
            Do pracy wrocilam i pracuje duzo, ale czas kiedy jestem w domu, spedzam z
            dziecmi, w nocy mala przylazi do nas, szczegolnie w dni kiedy mnie nie ma, bo
            tego potrzebuje. Byl czas ze spala cala noc sama u siebie, teraz znow chce u nas.
            • dru.ga Re: teorie barlogu... 17.03.10, 07:08
              No i nie wytrzymalam:-)))

              Gypsi napisala:

              Jedno, co mnie napawa lekiem - ze jakies ksiazki i teorie trzeba wymyslac, zeby
              mlode kobiety dostaly wiedze, ktora kiedys sie naturalnie wchlanialo od mamy,
              babci i innych kobiet z rodziny i otoczenia.''''''''''

              A mnie napawa lekiem taka ostra kontra do tych wskazowek o 'zimnym chowie' i nie
              dlatego ze w jakikolwiek sposob pochwalam metody typu 'dziecko ma sie wyplakac'
              albo 'nie powinno sie karmic piersia powyzje pol roku' bo sa to dla mnie
              oczywiste bzdury - ale filozofia / skoro nie metoda....no jakos to musze nazwac/
              ktora mowi ze tylko jak bedziesz miala dziecko 24 godz przy sobie, nie bedziesz
              uzywala pomocy w postaci wozka, fotelika i innych zdobyczy cywilizacji i tylko
              wtedy kiedy bedziesz karmila piersia to twoje dziecko bedzie zadowolone,
              szczesliwe i bedzie czulo sie kochane - jest dla mnie z gruntu falszywa.


              Teorie teoriami a ile ludzi tyle doswiadczen. Z pierwsza cora spalam, karmilam
              piersia 18 miesiecy, nie wyplakiwala sie bo nikt mi nie krazyl po domu do pomocy
              wiec robilam tak jak uwazalam za stosowne - bralam ja za kazdym razem na rece -
              a i tak jest dzieckiem niesmialym, byla bardzo placzliwa, ciagle szukala
              potwierdzenia uczuc i akceptacji....usamodzielnila sie w wikeszym stopniu i
              stala bardziej odwazna dopiero mniej wiecej w wieku 7-8 lat.
              Jesli chodzi o NHS - niestety tez mam inne doswiadczenia - bylam na oddziale dla
              wczesniakow ktore nie wymagaja szczegolnej opieki medycznej i kobiet po cc -
              bylam tam tydzien i mam wrazenie ze jako jedyna karmilam piersia. Gdybym nie
              miala doswiadczenia ze starsza nie dalabym rady bo pielegniarki zrobily wszystko
              zeby mnie do tego pomyslu zniechecic / ze wzgledu na niska wage urodzeniowa
              corki chcialy dokladnie wiedziec ile spozywa mleka/. Na moje zdecydowane
              postawienie sprawy podaly mi laktator i karmilam z kubeczka i strzykawka i tak
              musialam sie meczyc bo nie wystarczalo im moje slowo ze dziecko ssalo np. 15 -
              20 min - musialam dokarmiac swoim mlekiem.
              Nigdy nie zdecydowalabym sie na spanie z dzieckiem w lozku szpitalnym - bo
              poprostu sa do tego nie przystosowane - waskie i wysokie - bezpieczenstwo mojego
              dziecka jest najwazniejsze.
              Druga corke tez karmie piersia, spie z nia w lozku nosze ja na rekach, moja
              starsza sie z nia bawi ale nie robie tragedii i np. sadzam ja do wozka jak sobie
              chce wypielic ogrodek, przygotowac obiad / nie odwazylabym sie gotowac z
              dzieckiem w chuscie/czy pojsc na spacer.
              No i teraz mam wyjasnienie zagadki dlaczego obie moje corki w okresie
              niemowlectwa budza sie bardzo czesto w nocy i potem chodze po scianach z
              niewyspania....wszystko przez ten wozek:-))))))

              Do tego wszystkiego uwazam ze z moim instyktem wszystko jest ok i jestem
              zadowolona z rodzaju wiezi jaka mam z corkami wiec czemu mialabym sie przejmowac
              ze nie robie wszystkiego tak jak kobiety z plemienia XY?
              • basiak36 Re: teorie barlogu... 17.03.10, 08:38
                > ktora mowi ze tylko jak bedziesz miala dziecko 24 godz przy sobie, nie bedziesz
                > uzywala pomocy w postaci wozka, fotelika i innych zdobyczy cywilizacji i tylko
                > wtedy kiedy bedziesz karmila piersia to twoje dziecko bedzie zadowolone,
                > szczesliwe i bedzie czulo sie kochane - jest dla mnie z gruntu falszywa.
                >

                Moze ja Ci wysle ksiazke? Mam kopie w jez angielskim, chetnie wysle, tylko podaj
                adres na pw:)
                Bo wtedy bedzie wiadomo o czym rozmawiamy, a na razie wychodzi na to ze
                niepotrzebnie usilujesz to wciagnac pod jakas teorie. Taka sama teoria jest to
                ze dziecko nosisz w ciazy a na poczatku ono nie chodzi i nie mowi i jest zdane
                na Ciebie. I sila rzeczy nie da sie zostawic noworodka samego na dluzej, a w
                pierwszych tygodniach spedzanie 24h na dobe z noworodkiem nie jest czyms
                dziwnym, raczej normalna czescia codziennosci.
                Continuum to nic innego jak tylko instynktowne zajmowanie sie dzieckiem, takie
                gdzie wiemy ze jedzenie to tylko mala czesc potrzeb noworodka, a o wiele
                wazniejsze sa te emocjonalne, bliskosci. I nie dziecko dyktuje warunki, ono po
                prostu siedzi przy nas i uczy sie od nas, nasladujac nas. Zadnej teorii tu nie
                ma, po prostu normalny proces rozwoju czlowieka, od narodzin ku doroslosci:))

                p. sadzam ja do wozka jak sobi
                > e
                > chce wypielic ogrodek, przygotowac obiad / nie odwazylabym sie gotowac z
                > dzieckiem w chuscie/czy pojsc na spacer.

                A do tego trzbeba odwagi?:)) Dla mnie na przyklad bezpieczniej miec dziecko w
                chuscie niz w wozku:))
                I wozek ma tutaj niewielkie znaczenie, bo ja np tez z wozka korzystam, i nie
                chodzi tutaj o to aby z wozkow i fotelikow samochodowych nie korzystac czy
                zaszyc sie w Amazonii i zyc trybem zycia indianskich plemion:))
                • mrs.t Re: teorie barlogu... 17.03.10, 09:16
                  oj zescie sie kochane rozpisaly!:)
                  ja skromnie chcialam sie wpisac do klubu matek instynktownych
                  i BLW :)

                  Ksiazki kontinuum concept mam, Baby led weaning tez,i nighttime parenting Sears'a - na razie rzadnej nie przeczytalam bo wole spedzac czas z moim dziewieciomiesieczniakiem, wychowujac go po prostu intuicyjnie bo koncept wyznaje;)



                  swoja droga szukam inszych zdrowych (poza awokado) smarowidel na frankowe sniadanka - co by ten toscik ktorego mi dziecie wsuwa z takim smakiem mial jeszcze jakies wartosci!
                  • dru.ga Re: teorie barlogu... 17.03.10, 09:40
                    Basia dziekuje za oferte ale obawiam sie ze juz za pozno:-)) moja jako tako
                    odchowana / przezyla i na razie sie nie skarzy bo nie mowi;-)/ a wiecej dzieci
                    na razie nie przewiduje.
                    Obecnie czytam polecana tu na forum ksiazke o BLW w ramach rozszerzania
                    swiatopogladu ;-)

                    Z chusta w kuchni chodzilo mi o bezpieczenstwo w stylu - bliskosc smazenia ,
                    gotowania - kiedys spadla mi patelnia jak starsza byla w kuchni i tak
                    niefortunnie ze olej poparzyl jej troche twarz / na szczescie wszystko sie
                    wygoilo/ i od tego czasu jestem przewrazliwiona w temacie.

                    Mi chodzilo tylko o to zeby sie kobiety nie dolowaly jak odkladaja dziecko na
                    noc do lozeczka ze im instynkty zanikly i sa calkiem do niczego. Nie wiem, moze
                    starsze pokolenia mialy z tym problem bo byly zastraszane teoriami lekarzy ,
                    mlodsze zyje w takim haosie informacyjnym ze w kazdej dziedzinie ma metlik, ale
                    jak obserwuje kobietki z mojego pokolenia /mam 35 lat/ to wiekszosc jednak
                    spedza czas na karmieniu, tuleniu etc na tyle na ile im sytuacja pozwala .
                    • espionka Re: teorie barlogu... 17.03.10, 11:14
                      Nie trzeba się tym dołować i zmuszać do czegokolwiek. Jeszcze nie słyszałam,
                      żeby można było kogoś nauczyć czegoś na siłę tylko madrością i rozumem :)
                      Wózek, łóżeczko, smoczki to są wynalazki naszych czasów, z tym sie nie rodzimy
                      ale do tego jestesmy przyzwyczajeni a tak na prawde z natury człowiekowi one nie
                      są porzebne.
                      Który ssak wygonił swoje młode z legowiska i wstawił za szczebelki?
                      Niemowlę odseparowane od matki na 5 godzin ma podwyższony poziom kortyzolu,
                      potrzeba bliskości w ekstremalnych warunkach przewyzsza potrzebe głodu, (słynne
                      doświadczenie z małpami, wygłodzone wybiora szmacianą małpkę).
                      Ta ulotka z NHS powinna być zweryfikowana juz dawno. Odsylam do książek "Mądrzy
                      rodzice" Margot Sunderland gdzie można np. przeczytać, że w Chinach gdzie tylko
                      3 procent dzieci spi osobno śmierć łóżeczkowa prawie nie wystepuje. Dziec
                      śpiące w łóżeczkach spią niespokojniej a wydawać by się mogło wprost przeciwnie
                      jednak badania pokazują, że częściej dochodzi u nich do bezdechu, mają
                      podwyższony poziom hormonów stresu itd itd. (odsyłam do dobrych książek mających
                      oparcie w nauce, np. D. Golemana, albo "Umysl, ktory szkodzi")
                      A z tym, że każde dziecko jest inne to prawda ale znowu aż tacy inni nie
                      jesteśmy i mamy jednakowe potrzeby i indiańskie dziecko i cywilizowane :),
                      pytanie , które z nich ma bardziej zaspokajne.
                      A wracając do tego nieszczęsnego plemienia, tamte dzieci inaczej sie zachowuja
                      niż nasze, właśnie one nie chcą być same, nie pręża sie, nie wierzgają nóżkami,
                      ułożone w wygodnej pozycji pozostają spokojne, nie przechodzą buntów co dwa lata
                      :), nie uciekają tylko podążąją za matką jak małe kaczuszki, nie są pilnowane i
                      raczkując obok wykopanego dołu - nie wpadają do niego, nie kłócą się, nie płaczą
                      z powodu bólu fizycznego, nie wymagają akceptacji i uwagi rzucając grzechotkę,
                      pocałunku w kolanko bo upadło, one wszystko dostały wtedy kiedy tego
                      potrzebowały i nie wymagają ciagłych afirmacji. Nie spędzają dzieciństwa
                      łomocząc grzechotką, one sa spokojne bez wyjątku, energia zostaje spożytkowana w
                      momencie kiedy dziecko zaczyna pełzać. W wieku 6 lat budują czółno :) i
                      dwulatka, która pomaga w pracy nie wzbudza zachwytu, wszystko odbywa się
                      naturalnie. Ta teoria ma jednak solidne podstawy :)
                      Oczywiście, że w naszych realiach to będzie inaczej wyglądać, zamiast anakondy
                      czyhać będzie rozpędzone auto :) i to w jakim stopniu będziemy zdawac się na
                      instynkt zależy tylko od nas. Na prawde polecam wyobrazić sobie, co by było
                      gdybym znalazła się na bezludnej wyspie, nie ma doradców, superniań, łóżeczek-
                      wtedy zadziałamy instynktownie i dzieci zaczynają się inaczej zachowywać o czym,
                      juz pisały dziewczyny.
                      • gypsi Re: teorie barlogu... 17.03.10, 13:28
                        "W wieku 6 lat budują czółno :)"

                        Ciekawe dlaczego nie przelozylo sie to na cos wiecej i cywilizacje na swiecie
                        zbudowaly jednak inne plemiona? Czyzby cywilizacja byla jednak przeklenstwem, a
                        nie korzyscia?
                        • espionka Re: teorie barlogu... 17.03.10, 13:36
                          dobre pytanie :)
                        • basiak36 Re: teorie barlogu... 17.03.10, 13:36

                          > "W wieku 6 lat budują czółno :)"
                          >
                          > Ciekawe dlaczego nie przelozylo sie to na cos wiecej i cywilizacje na swiecie
                          > zbudowaly jednak inne plemiona?

                          Inne plemiona zyly podobnie:) I wiele spoleczenstw mialo swoj zloty wiek w
                          jakims okresie czasu, nie wiadomo co beda o nas mowic za setki lat:))
                        • szczur.w.sosie Re: teorie barlogu... 17.03.10, 15:08
                          Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem 'cywilizacja', ale jeśli tylko
                          rozwój nauli, to mało. I jeśli o miałoby być przekleństwem dla
                          człowieka - to może za kilkanaście, kilkadzisiąt albo kilkaset lat będą
                          mówić, że owszem...
                    • basiak36 dru.ga 17.03.10, 13:42
                      dru.ga napisała:

                      > Basia dziekuje za oferte ale obawiam sie ze juz za pozno:-)) moja jako tako
                      > odchowana / przezyla i na razie sie nie skarzy bo nie mowi;-)/ a wiecej dzieci
                      > na razie nie przewiduje.

                      Moze nie za pozno:)) Ta ksiazka jest tylko w czesci o dzieciach, dotyczy tez
                      doroslych i starszych dzieci. Nie brzmi jak 'teoria', po prostu wyjasnia pewne
                      mechanizmy zachowania, i duzo wyjasnia.
                      Moim zdaniem nawet jesli ktos dzieci nie ma, warto przeczytac. Zawsze jakis
                      dodatkowy kawalek informacji mozna znalezc, albo po prostu zignorowac.

                      > Mi chodzilo tylko o to zeby sie kobiety nie dolowaly jak odkladaja dziecko na
                      > noc do lozeczka ze im instynkty zanikly i sa calkiem do niczego.
                      No wiadomo ze tak nie jest. Ale czesto odkladaja i zostawiaja i trenuja bo ktos
                      im wmowil ze tak trzeba bo inaczej sie 'przyzwyczai' do spania przy rodzicach i
                      co wtedy??:)
                      O wiele wiecej presji jest na tzw 'hands-off' parenting, wlacznie z ksiazkami i
                      teoriami typu Gina Ford. Dlatego dla mnie ksiazka bez zalecen, ktora mi wiele
                      wyjasnila w pewnych schematach zachowan dzieci, byla czyms pozytywnym.
                      Oferta wyslania ksiazki oczywiscie nada aktualna:))
                      • espionka Re: dru.ga 17.03.10, 14:06
                        z mojej strony również oferta wysłania książek w polskiej wersji elektr.:
                        "Madrzy rodzice" i "Continuum concept"

                        Jeszcze jesli chodzi o względy praktyczne, może się myle ale chyba jednak sporo
                        mam spędza pierwsze pólrocze z niemowlęciem w domu (a wtedy właśnie
                        najintensywniej nosimy), im bardziej dziecko było przyklejone tym szybciej sie
                        odkleja i usamodzielnia. Opiekunka również może nosić! W kuchni można wiązać
                        młode inaczej, nie z przodu. Można użyć gotowych nosideł (np. azjatyckie MT), na
                        zakupy zamiast wozić na koszu, wieszamy na sobie:) i na słaby kregosłup też się
                        znajdzie cos wygodnego:), oczywiscie bez fotelików samoch. się nie obędzie, ale
                        dziecko w plastikowym foteliku to częsty widok nie tylko w samochodzie :(
                        • espionka Re: dru.ga 17.03.10, 14:25
                          w ponizszym poscie odpowiedz na:
                          > To taka luzna dygresja byla a propos czasu spedzanego z dzieckiem, ze nie ilosc
                          > ,
                          > a jakosc. Jak i ze wszystkim innym.
          • espionka Re: teorie barlogu... 17.03.10, 14:21
            W tym przypadku chodzi bardziej nawet o ilosć a nie o jakość. Brzmi dziwnie ale
            tylko na poczatku.
            Dziecko nigdy nie bylo w centrum uwagi, nikt nie mial czasu na infantylne zabawy
            z niemowlakiem, ono żyło z innymi, obserwując świat z pozycji dorosłego (nie jak
            w wózku), życie upływało na pracy, dziecko w rytmie ruchów mamy usypiało i
            budziło sie (jak w brzuchu), nikt nie miałby czasu na akcję pt. idę uspić
            dziecko). Pojawienie się dziecka nie wiązało się z wywróceniem zycia do góry
            nogami. Obserwacja dostarczała mu bodzcow do pozniejszego nasladownictwa.
            Czyli tak na prawde chodzi o ten kontakt skora do skory, czyz nie do tego sie
            wraca na porodowkach? na oddzialach wczesniakow? (kiedy okazuje sie ze
            kangurowanie dziecka przynosi lepsze rezultaty niz inkubator)
            • dru.ga Re: teorie barlogu... 17.03.10, 15:15
              Przeczytalam ten wywiad ponizej. Byc moze samo mowienie o tych rzeczach jest cenne w dobie kiedy dziecko pojawiajace sie w rodzinie zaczyna byc traktowane jak 'obcy' i niezbedna jest do niego instrukcja obslugi.

              Dla mnie jest to jednak lansowanie trybu zycia ktory w dzisiejszych czasach jest bardzo obciazajacy dla kobiety.

              Plemie to zycie w stadzie, wielopokoleniowym, gdzie dzieci nie sa izolowane po domach tylko przebywaja razem z innymi dziecmi i tym samym matka moze skupic sie na mlodszym i innych zadaniach. Tryb zycia - malo stresu, duzo ruchu, jedzenie tyle ile trzeba a nie ponad miare itd.

              I teraz przekladanie norm tam panujacych, nawet najbardziej naturalnych i slusznych na grunt gdzie matka ma zwyrodnienia kregoslupa zwizane z trybem siedzacym, do opieki nad dziecmi i prowadzeniem gospodarstwa domowego najczesciej nie ma zadnej pomocy, partner tylko w niewielkim stopniu uczestniczy ze wzgledu na godziny pracy, starszym dzieckiem tez sie trzeba opiekowac bo nie ma za zadanie wybudowanie czulna tylko trzeba mu np. pomoc w nauce, oprocze tego musi zaglowac czasem jesli ambitnie chce zaspokajac potrzeby starszego, mlodszego,swoje, spelniac sie zawodowo, miec czas dla meza, na hobby i tu mozna wymieniac bez konca - no to wyjdzie na to ze kobieta musi byc jakas super maszyna.
              W swiecie plemion trudno mi wyobrazic sobie takie miejsce gdzie nie moznaby pojsc z dzieckiem w chuscie. W swiecie cywilizowanym, pelnym sztucznosci, wynalazkow typu klimatyzacja, chlorowanie wody ect nie da sie juz tak swobodnie poruszac z dzieckiem.

              Basia - no i skusilas, ja mam slabosc do ksiazek wiec i tej nie odmowie:-))) Cos mi sie wydaje ze bedzie dla mnie jak czytanie Cejrowskiego ale co tam. A nuz sie czegos ciekawego dowiem:-)
              Wysylam Ci adres na pm i daj znac jak ci za nia zaplacic - moze Paypal?
            • gypsi Re: teorie barlogu... 17.03.10, 17:13
              Ja sie z tym absolutnie zgadzam, chodzilo mi o to, ze nie kazda matka jest na
              tyle spokojna, cierpliwa, etc, zeby dac rade. Do tego calkiem sporo ma depresje
              poporodowa i inne problemy, co czesto wyraza sie zniecierpliwieniem, krzykiem,
              zloscia, nierzadko agresja fizyczna wobec dziecka.
              I o tym pisalam, ze nie ilosc, a jakosc.
    • espionka wywiad z Jean Liedloff 17.03.10, 11:25
      www.lovenaturalbirth.com/continuum-concept-interview.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka