espionka 15.03.10, 15:24 Czy są tu mamy, które starają się żyć zgodnie z ta koncepcją?, widziałam na facebooku, że w Londynie odbywają sie spotkania takich rodzinek :) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 15:40 Nie wiedziałam, że to co jest moim zdaniem naturalnym wychowywaniem dziecka to jakiś concept - serio - jest tu na pewno kilka takich matek, które w taki sposób podchodzą do rodzicielstwa - ale to raczej instynktownie. Odpowiedz Link
espionka Re: Continuum concept 15.03.10, 15:47 miałam na myśli konkretnie to: www.continuum-concept.org/ i to: www.attachmentparenting.org/ Odpowiedz Link
kaka-llina Re: Continuum concept 15.03.10, 18:15 Ja w ten sposób podchodze do rodzicielstwa! Ale w spotkania sie nie bawiłam jeszcze, a co chcesz sie spotkać? Odpowiedz Link
mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 18:45 ja też dokładnie to - to jest rodzicielstwo instynktowne, naturalne czy jak tam kto chce nazywać - matka odpowiada po prostu na potrzeby dziecka a nie stosuje zimny chów. Dlatego napisałam, ze sporo tu jest takich matek - można to łątwo wywnioskować po ptyaniach i odpowiedziach na wiele tematów. Wiele z nas śpi/spało z dzieckiem, karmi/karmiło piersią na żądanie dopóki dziecko tego potrzebowało, nosi/nosiło w chuście itp. - dotyczy to również ojców (oprócz piersi ;) ) - to się przenosi również na późniejsze wychowywanie. Dlatego napisałam, że nie miałam pojęcia, iz to co przychodzi matkom naturalnie - jeśli oczywisćie ktoś nie wybije im tego z głowy swoimi teoriami w stylu karmienie z zegarkiem w ręku czy zmuszanie dziecka aby usypiało samo we własnym pokoju, kiedy nie jest jeszcze do tego dojrzałe - jest traktowane jako sposób na wychowanie i trzeba tego uczyć. Widocznie zaszły tak wielkie zmiany w świadomości młodych kobiet, że zatraciły wiarę w instynkt i trzeba je tego uczyć - co uważam za bardzo słuszny kierunek. Odpowiedz Link
basiak36 Re: Continuum concept 15.03.10, 20:57 Nie staram sie, po prostu tak wychodzi ze taki styl macierzynstwa jest dla mnie najbardziej oczywisty:)) Chusta, karmienie, nie uczenie dziecka 'samodzielnosci' zanim samo nie jest gotowe. Z tym tez laczy sie baby-led weaning itp. Tak samo okazalo sie ze bez bramki na schody dziecko sobie swietnie da rade. Jedynie nie moge dziecka ze soba do pracy targac, i jak ide biegac czy grac w tenisa:)) Ale to takie dostosowanie do dzisiejszych czasow:) A ksiazka jest super, bardzo polecam. Odpowiedz Link
zurekgirl Re: Continuum concept 15.03.10, 21:02 Tez nie wiedzialam, ze stosuje jakis concept ;) A co do biegania, to mozna tez z dzieckiem, wystarczy dobry wozek ;) Nasz continuum conceptowy tatus stosuje ;) Odpowiedz Link
espionka Re: Continuum concept 15.03.10, 21:25 wózek jest właśnie sprzeczny z ta koncepcją. Jeśli kogoś interesuje książka proszę o kontakt: rzenia@interia.pl Rodzicielstwo oparte na więzi, reagowanie na potrzeby dziecka jak najbardziej ale jestem ciekawa czy komuś udaje się żyć w naszych realiach wedle kontinuum, pozostawać w kontakcie fizycznym z dzieckiem 24 godz. na dobę co się sprowadza do noszenia go przez cały dzień do 6-8 miesięcy z przerwą na zmianę pieluchy albo i nie :) (www.bezpieluch.pl). Ty tak działasz kaka-llina ? Odpowiedz Link
mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 22:04 tak - aj tak działałąm ze starszą dwójką - nadal zresztą działam tylko bez noszenia ;) i lada moment będę tak wychowywać trzecie - teraz będzie o tyle łatwiej, że znam chusty do noszenia a kilka lat wcześniej były tylko ręce. Gdzieś widziałam taka sygnaturkę, że siano powinno się suszyć na grabiach a dzieci wychowywać na rękach - myślę, że to jest podsumowanie rodzicielstwa zgodnego z naturą. Odpowiedz Link
mamumilu Re: Continuum concept 15.03.10, 22:09 znalazłam : "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki Odpowiedz Link
gypsi Re: Continuum concept 15.03.10, 22:21 Jedno mnie interesuje - jak wyjasnia sie potrzebe pozostawania dziecka w bliskim kontakcie fizycznym przez 24 godz na dobe? Bo, pomijajac dzisiejsze trudne dla kobiet i dzieci czasy, nawet u ludow pierwotnych matki wracaja do pracy (zbieractwo, uprawa) a kilkorgiem dzieci zajmuja sie babcie - tak bylo najbardziej optymalnie podobno dla spolecznosci. A z kilkorgiem dzieci naraz nie da rady utrzymac ciaglego kontaktu fizycznego. Odpowiedz Link
dru.ga Re: Continuum concept 15.03.10, 22:40 '''''''''''ale jestem ciekawa czy komuś udaje się żyć w naszych realiach wedle kontinuum, pozostawać w kontakcie fizycznym z dzieckiem 24 godz'''''''' Nie wiem czemu ma sluzyc kontakt fizyczny przez 24 godz. na dobe? Moje dziecko - 6 mcy jest przyzwyczajone ze rano np. zostaje samo w lozku a ja w tym czasie schodze na dol przygotowac starsza do szkoly i zjesc sniadanie - przez srednio 30 min maluch sobie wesolo gaworzy, nie widze powodu zeby wisiec nad dzieckiem nonstop. Nie uzywac wozka??? Rozumiem ze jazda w foteliku samochodowym tez odpada.....nie rozumiem w imie czego taka ortodoksja? Odpowiedz Link
basiak36 Re: Continuum concept 15.03.10, 23:06 > Nie wiem czemu ma sluzyc kontakt fizyczny przez 24 godz. na dobe? > Moje dziecko - 6 mcy jest przyzwyczajone ze rano np. zostaje samo w lozku a ja > w > tym czasie schodze na dol przygotowac starsza do szkoly i zjesc sniadanie - Moje nie zostawalo samo. Byla przy mnie, w chuscie, albo na macie, i widziala co robie:) Nie widzialam zensu zostawiania dziecka samego, skoro moze mi towarzyszyc w roznych zajeciach w domu:) I wlasnie tak wyglada jak dyskutuje sie o czyms o czym sie nie czytalo:)) Continuum concept jest przeciwienstwem wiszenia nad dzieckiem, wrecz przeciwnie:) Po prostu odpowiada sie na potrzeby dziecka, ktore towarzyszy rodzinie w zwyklych codziennych zajeciach. > Nie uzywac wozka??? Rozumiem ze jazda w foteliku samochodowym tez odpada.....ni > e > rozumiem w imie czego taka ortodoksja? A kto powiedzial ze ortodoksja:) Dla innego korzystanie z dziwnego pojazdu do wozenia dziecka moze wydawac sie ortodoksja szczegolnie jesli widzi sie dziwne sceny gdzie noworodek wyje a mama trzesie wozkiem w rozpaczy zamiast po prostu wyjac dziecko i przytulic. Chusta jest o wiele wygodniejsza od wozka, jak przy drugim dziecku odkrylam ten wynalazek, bardzo sobie ulatwilam zycie:) Przyklad: na lotnisku czekam na bagaz, mamusie czekaja az wozki pokaza sie na tasmie. Dzieci zmeczone, wyja. Moja coreczka, wtedy nie miala roku, siup na rece do chusty, polozylam na kolyske i spi, a ja spokojnie czekam na bagaz i na wozek - bo z wozka sobie mozna korzystac jak ktos lubi. Continuum concept nikomu niczego nie narzuca. Ale najpierw trzeba przeczytac ksiazke aby moc dyskutowac;) Odpowiedz Link
bibba Re: Continuum concept 15.03.10, 22:45 w wielu plemionach pierwotnych nawet jesli dziecko oddaje sie komus, to jest ono automatycznie motane na plecy, bo nawet taka babcia ma cos do robienia, a z dzieckiem na plecach nadal moze to wszystko robic. nie chodzi o kontakt dziecka z jedna osoba, mama, moze to byc tato, babcia, ciocia - ktokolwiek, kto da sie zamotac w chuste ;) (europeizujac) Odpowiedz Link
gypsi Re: Continuum concept 15.03.10, 22:54 Ale wlasnie o to mi chodzi, ze na 1 babcie moze przypadac kilkoro dzieci i co wtedy? Ojca tez sie nie da zamotac, bo ojcowie w plemionach pierwotnych raczej sie dziecmi nie zajmuja. W porodach tez nie uczestnicza. Ewentualnie starsze rodzenstwo zostaje. Powaznie pytam - jak ta teoria wyjasnia potrzebe 24-godz kontaktu i jakie moga byc konsekwencje jego niezachowania? Odpowiedz Link
espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 10:41 konsekwencje oj mogą być i są :) Dziecko było przyklejone do matki do momentu kiedy nie zaczęło pełzać (6,8 mies), potem się je wypuszcza żeby poznawało świat ale nadal często wraca na ręce jeśli tego potrzebuje przez jakiś czas. W wieku 4 lat staje się pełnym pomocnikiem w grupie, samodzielność osiąga nieporównywalnie szybciej niż nasze cywilizowane dzieci, nie wymaga nadzoru, uwagi i nie płacze, że chce na ręce :)) Odpowiedz Link
izabelski Re: Continuum concept 17.03.10, 10:26 wsrod tych ludow pierwotnych jak je nazywacie to starsze rodzenstwo przejmuje role noszacego Odpowiedz Link
basiak36 Re: Continuum concept 15.03.10, 23:01 > Jedno mnie interesuje - jak wyjasnia sie potrzebe pozostawania dziecka w bliski > m > kontakcie fizycznym przez 24 godz na dobe? Zwykla kontynujacja bliskosci z czasu ciazy, gdzie dziecko stopniowo samo zaczyna sie rozgladac i raczkowac itp. Pierwsze miesiace jest bardzo blisko mamy. Tak wlasnie mialam z drugim dzieckiem, przy pierwszym ostro z tym walczylam i stosowalam odkladanie do lozeczka:) Przy drugim byla chusta i karmienie na zadanie. I wyszlo super, bo mialam dwie wolne rece, zadowolonego noworodka ktory nie musial o nic plakac bo nigdzie jej nie odkladano, (maz tez ja nosil w chuscie), i dzieki temu czas dla starszego. A kobity po prostu dzieci nosily przy sobie, z reszta spolecznosci dzieci zostawaly jak byly starsze, nikt nie rozdzielal matek ktore karmily calodobowod dzieci piersia aby szly do pracy. Dopiero rewolucja przemyslowa cos takiego wymyslila. > A > z kilkorgiem dzieci naraz nie da rady utrzymac ciaglego kontaktu fizycznego. Wszystkie dzieci na raz nie moga miec 3-6 miesiecy:)) Noszone przy mamie sa dzieci ktore jeszcze nie raczkuja, czyli po 6 mcu zaczynaja sie z chusty wydobywac i poznawac swiat. Bardzo pewnie, i bardzo samodzielnie:) Odpowiedz Link
zurekgirl Re: Continuum concept 16.03.10, 00:02 Mowie tu akurat o ponad poltorarocznym dziecku i wyborze miedzy bieganiem z dzieckiem w wozku lub zostawianiem dziecka pod opieka kogos obcego. Zajrze do ksiazki jednak, bo moze rzeczywiscie style wychowawcze mieszam ;) Odpowiedz Link
basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 00:10 zurekgirl napisała: > Mowie tu akurat o ponad poltorarocznym dziecku i wyborze miedzy > bieganiem z dzieckiem w wozku lub zostawianiem dziecka pod opieka kogos > obcego. Moje dziecko zostawalo z tatusiem, ciezko byloby mi biec 10km na wyboistych wiejskich sciezkach z wozkiem:)) Odpowiedz Link
dru.ga Re: Continuum concept 16.03.10, 07:36 Basiak36 napisala: > Nie wiem czemu ma sluzyc kontakt fizyczny przez 24 godz. na dobe? > Moje dziecko - 6 mcy jest przyzwyczajone ze rano np. zostaje samo w lozku a ja > w > tym czasie schodze na dol przygotowac starsza do szkoly i zjesc sniadanie - I wlasnie tak wyglada jak dyskutuje sie o czyms o czym sie nie czytalo:))''''''''''''' Zauwaz ze odnioslam sie tylko i wylacznie do wypowiedzie Espionki a nie samej metody. Ale fakt ze nie chce mi sie o tej metodzie nawet czytac bo nie interesuje mnie przesada w zadna strone to juz nie bede na ten temat zabierac glosu:-)) Odpowiedz Link
basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 08:59 Gdybys kaiazke przeczytala, wiedzialabys ze zadnej metody tam nie ma, tylko poleganie na wlasnym instynkcie ;-) Bo teraz rozmowa bylaby nie wiadomo o czym. Nik nie mowi ze masz dziecka samego nie zostawiać w innym pokoju, jeśli się nie domaga czyjejś obecności.Moje samo zostawac nie chciało wiec zabieralam ze sobą i już:-) Odpowiedz Link
brombag Re: Continuum concept 16.03.10, 09:42 Rozumiem, ze jezeli "moj instynkt" podpowiada mi, ze dziecko moze sobie poplakac troche samo w lozeczku to juz jest OK, bo to przeciez moj instynkt? I jak mozna pisac ksiazke o czyms to z zasady jest subiektywne i troche trudno dykutowac o czyms, co przeciez kazda matka ma i moze sie troche roznic? No chyba, zeby udowodnic, ze niektore "instynkty" sa bardziej sluszne od innych :) Odpowiedz Link
espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 09:57 proponuję przeczytać książkę, tak żeby obydwie strony miały pojecie o czym rozmawiają, inaczej nie ma to zupełnie sensu. Koncepcja opiera się na wieloletnich obserwacjach ludu Yequańczyków, którzy nie kieruja sie intelektem lecz instynktem. Nie znają kolek, ulewania a płacz dziecka jest rzadkością. Zresztą czy myslicie, że tylko my Europejczycy mamy monopol na wiedzę jeśli chodzi o życie z dziećmi? Na Bali również dziecko dotyka pierwszy raz ziemi około szóstego miesiąca. Nie rodzimy się z butelka u szyji i drewnianym łóżeczkiem itd. Jak ktoś chce książeczkę chętnie pozyczę. Odpowiedz Link
bibba Re: Continuum concept 16.03.10, 11:16 i tu mamy koniec dyskusji bo zaczynamy teraz o 'racjach'. dalczego mamy ktore robia inaczej niz inne zawsze czuja ze ich metody sa poddawane watpliwosciom i atakowane? jesli uwazawsz, ze ty i twoje dziecko macie sie dobrze, i wasza dynamika wam odpowiada - to po prostu otworz glowe i pozwol sobie pogdybac, pomyslec, nie musisz zmieniac zdania, ale mozesz miec szerszy swiatopoglad. to nie boli ;) Odpowiedz Link
brombag Re: Continuum concept 16.03.10, 14:37 Boli, nie boli... zalezy jaki swiatopoglad. Ja tu kompletnie nie o racjach - jedna matka bedzie sie czula dobrze noszac dziecko 24/7, jedna nie widzi nic zlego w zostawianiu go samego w lozeczku. Denerwuje mnie jedynie, ze ten monopol na prawde ma tylko jedna strona, bo jezeli jakies tam plemie postepowalo tak a nie inaczej to musi byc to sluszne i to nalezy nasladowac. Nie czytalam ksiazki to fakt. Ale widze coraz wiecej zagubionych matek, ktore juz same nie wiedza jak postepowac bo ciagle im sie serwuje jakas nowa teorie. Byl czas na Spocka jest czas na plemiona :)A instynkt zaklada,ze wiesz jak postepowac bez dowiadywania sie tego z ksiazek i moj swiatpoglad nie staje sie bez tego ani odrobine wezszy. Odpowiedz Link
espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 14:53 Ale zostawiając dziecko płaczące w łóżeczku nie działasz wg instynktu tylko wg przyjętych norm. Wózek to wynalazek stosowany od dwóch wieków podczas gdy ludzie spali z dziećmi ( i nadal śpią np. Ameryka Pd) od tysiącleci i to jest naturalne, najbardziej pierwotne działanie a czy dzieci nie powinny sie rozwijać tak jak tego chciała natura ??? Warto pomysleć sobie, co bym zrobiła gdybym znalazła się na bezludnej wyspie, gdzie nie byłoby różnych doradców, ekspertów, superniań itp., czy zostawiłabym płaczace dziecko w drewnianej klatce? z pewnością nie bo zeżarły by je drapiezniki :). Właśnie w takich sytuacjach działamy instynktownie jak to plemię :) Odpowiedz Link
murasaki33 Re: Continuum concept 16.03.10, 14:55 Warto wiedziec, ale niekoniecznie stosowac wbrew sobie jakakolwiek teorie. Wszystkie teorie sa wzgledne. Dzis jest jedna modna, jutro inna i co? A nasza rzeczywistosc nie kazdemu pozwala na tak duzo kontaktu, co innego zycie plemiona, ktore sie nie spieszy do metra/do sklepu/z dzieckiem na basen. Tam czas plynie inaczej, czasem nie jest znane pojecie czasu, choc ich zycie tez jest pelne trosk i problemow. Nie lubie skrajnosci, akceptuje innosc i jestem otwarta na zmiany. Ale wiele osob czuje sie lepiej, gdy sie "przejedzie" po tych, co sa inni. Bodajze wczoraj przeczytalam wroga wypowiedz mniej wiecej w tonie takim, ze panuje chora moda na chusty, a te co nie nosza chust, sa beznadziejne. Opadaja rece... Odpowiedz Link
basiak36 Metody:)) 16.03.10, 20:02 murasaki33 napisała: > Warto wiedziec, ale niekoniecznie stosowac wbrew sobie jakakolwiek > teorie. Wszystkie teorie sa wzgledne. Dzis jest jedna modna, jutro > inna i co? W tym wypadku nie chodzi o teorie:)) To tak jakby mowic o teorii noszenia dziecka w brzuchu podczas ciazy, ze mozna wyjac i nie nosic:) Nosisz, i zaspokajasz wszystkie potrzeby dziecka. Karmisz na zadanie, tulisz caly czas i nawet sie nad tym nie zastanawiasz. To oczywistosc. I tak powinno byc z cala reszta:) Dziecko sie rodzi, ma instynktowna potrzebe bycia przy mamie, bo tylko tam jest bezpiecznie. Odlozone samo gdzies, czuje sie zle bo wie ze cos jest nie tak, bo nie ma mamy obok. Calkiem normalne:) Ssie caly czas, domaga sie czestych karmien, rowniez po to. Z czasem czuje sie pewniej, nie je co 5min, potem zaczyna raczkowac, stopniowo oddalac sie od nas. Z czasem oddala sie calkiem:) Zadnej metody w tym nie ma. Tylko i wylacznie zapewnienie dziecku tyle ciepla ile potrzebuje, bez trenowania w separowaniu i przytulaniu, aby dostalo tyle poczucia bezpieczenstwa ile potrzebuje. I latwiej sie usamodzielnialo, wiedzac ze na jedno na pewno moze liczyc: rodzicow. am czas plynie inaczej, > czasem nie jest znane pojecie czasu, choc ich zycie tez jest pelne > trosk i problemow. Nie lubie skrajnosci, akceptuje innosc i jestem > otwarta na zmiany. Ale wiele osob czuje sie lepiej, gdy > sie "przejedzie" po tych, co sa inni. Bodajze wczoraj przeczytalam > wroga wypowiedz mniej wiecej w tonie takim, ze panuje chora moda na > chusty, a te co nie nosza chust, sa beznadziejne Chusty nie sa metoda, sa czyms co ludzie uzywaja od setek lat. Sa ulatwieniem na to zeby miec wolne dwie rece i moc dziecko przytulac. Jesli ktos woli bez chusty, tez mozna nosic bez chusty:) Rece opadaja natomiast jak sie widzi ludzi trenujacych malutkie dzieci w separowaniu od siebie zanim sa na to gotowe. Odpowiedz Link
karolkowa1 Re: Metody:)) 16.03.10, 20:25 basiak36 napisała: > murasaki33 napisała: > > > Warto wiedziec, ale niekoniecznie stosowac wbrew sobie jakakolwiek > > teorie. Wszystkie teorie sa wzgledne. Dzis jest jedna modna, jutro > > inna i co? > > W tym wypadku nie chodzi o teorie:)) To tak jakby mowic o teorii noszenia > dziecka w brzuchu podczas ciazy, ze mozna wyjac i nie nosic:) Nosisz, i > zaspokajasz wszystkie potrzeby dziecka. Karmisz na zadanie, tulisz caly czas i > nawet sie nad tym nie zastanawiasz. To oczywistosc. I tak powinno byc z cala > reszta:) > Dziecko sie rodzi, ma instynktowna potrzebe bycia przy mamie, bo tylko tam jest > bezpiecznie. Odlozone samo gdzies, czuje sie zle bo wie ze cos jest nie tak, bo > nie ma mamy obok. Calkiem normalne:) Ssie caly czas, domaga sie czestych > karmien, rowniez po to. Z czasem czuje sie pewniej, nie je co 5min, potem > zaczyna raczkowac, stopniowo oddalac sie od nas. Z czasem oddala sie calkiem:) > Zadnej metody w tym nie ma. > Tylko i wylacznie zapewnienie dziecku tyle ciepla ile potrzebuje, bez trenowani > a > w separowaniu i przytulaniu, aby dostalo tyle poczucia bezpieczenstwa ile > potrzebuje. I latwiej sie usamodzielnialo, wiedzac ze na jedno na pewno moze > liczyc: rodzicow. > > am czas plynie inaczej, > > czasem nie jest znane pojecie czasu, choc ich zycie tez jest pelne > > trosk i problemow. Nie lubie skrajnosci, akceptuje innosc i jestem > > otwarta na zmiany. Ale wiele osob czuje sie lepiej, gdy > > sie "przejedzie" po tych, co sa inni. Bodajze wczoraj przeczytalam > > wroga wypowiedz mniej wiecej w tonie takim, ze panuje chora moda na > > chusty, a te co nie nosza chust, sa beznadziejne > > Chusty nie sa metoda, sa czyms co ludzie uzywaja od setek lat. Sa ulatwieniem n > a > to zeby miec wolne dwie rece i moc dziecko przytulac. Jesli ktos woli bez > chusty, tez mozna nosic bez chusty:) > > Rece opadaja natomiast jak sie widzi ludzi trenujacych malutkie dzieci w > separowaniu od siebie zanim sa na to gotowe. > he, a to ciekawe... Ciagle utwierdzam sie,ze sposob w jaki zajmuje sie moimi dziecmi jest prawidlowy :)Pomimo krytyki wielu bliskich mi osob (mama,ciotki).Nie wiedzialam,ze to sie jakos nazywa.W sumie nie potrzebowalam ksiazek wystarczyla moja matczyna intuicja. Moje dzieci byly noszone na rekach,karmione piersia na rzadanie(syn ponad 2 lata,corka 3 lata i 5 mies. dalej lubi mamy mleczko) i do ok 1,5 roku zawsze i wszedzie z mama :)Syn spal z nami do 7 lat,corka woli swoje lozko ale w nocy i tak przychodzi.Uwielbiamy jak rano budzimy sie razem.Dzieci moje nie mialy kolek,nie plakaly jako niemowleta.Jestem przeciwna trenowaniu/tresowaniu dzieci,w szczegolnosci maluchow do 3 roku zycia.Dzieci potrzebuja duuuzo milosci,ciepla i bliskosci rodzicow. Zakupie ksiazke moze jeszcze czegos ciekawego sie dowiem :) Odpowiedz Link
poppy76 Re: Metody:)) 16.03.10, 21:06 U nas tez podejscie instynktowne, jak sie okazalo AP, bo ksiazke kupilam juz po narodzinach. I sie sprawdza w naszym przypadku, wszyscy na tym korzystamy, nie tylko nasza corka;) Tak tylko dodam, ze mala mimo to miala kolki do 3 miesiaca, ktore przeszly tak nagle jak sie zaczely. Mimo noszenia w chuscie, spania razem, karmienia na zadanie itd. Ale faktycznie mala malo plakala/placze w porownaniu do innych znanych mi dzieci, nawt mimo kolek i teraz bolesnego zabkowania. Odpowiedz Link
basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 12:14 Instynktowne zostawianie dziecka samego zeby plakalo samo w lozeczku? Bo jest bezbronne I nie moze sie ruszyc? To tak jak instynktownie powiedziec zaplakanemu 8 latkowi ktory ma jakiś problem i chce rozmawiać z mama, ze teraz mama instynktownie potrzebuje sobie wyjść i niech radzi sobie sam bo w końcu czas się nauczyć liczyć na siebie :-) Odpowiedz Link
basiak36 Re: Continuum concept 16.03.10, 12:20 Dodam ze nie chodzi mi o zostawianie na chwile, typu 'biorę prysznic' o dziecko chwile poplacze itp Odpowiedz Link
espionka Re: Continuum concept 16.03.10, 10:06 basiak36 a gdzie mogę poczytać o baby-led weaning? Odpowiedz Link
murasaki33 Re: Continuum concept 16.03.10, 11:49 Ksiazki ani metody nie znam, ale w jakis sposob jest ona obecna w moim zyciu. Starsza corka byla caly czas ze mna, wiadomo-pierwsze dziecko-czas tylko dla niego. Zawsze mialam polaczone pokoje dzienne z kuchnia i to sie fajnie sprawdzalo, ja urzedowalam w kuchni a mala lezala na macie i gotowala ze mna. Czasem stawialam jej bujaczek na blacie stolu i juz bylo zupelnie super:) Ale byla tez i chetna do zostania sama w lozeczku w czasie, gdy szlam np sie wykapac (choc zdarzylo sie, ze bralam ja do lazienki z bujaczkiem i towarzyszyla mi w kapieli). Potrafila sie sama godzinami bawic, wystarczylo, ze mnie widziala. Nie znosila spac w domu i godzinami z nia spacerowalam, zeby sobie pospala. Karmiona piersia na zadanie nie umiala zasnac inaczej niz przy mnie, tak do 1,5 roku. Potem z dnia na dzien uznala, ze moze spac sama. Syn odwrotnosc corki - nie lubi zostawac sam, slyszy nasze glosy i domaga sie obecnosci innych czlonkow rodziny. Moze sie sam bawic, ale niezbyt dlugo, woli to robic w towarzystwie siostry czy moim. Przy nim odkrylam chuste i jej dobrodziejstwa dla mamy i dziecka. Umie spac w domu, naje sie lub zmeczy zabawa i zasypia. Spi czesciej z nami w lozku niz corka. Kazde dziecko jest inne i przy kazdym moze nas zaskoczyc cos nowego. Mysle, ze nie ma co podnosic sobie cisnienia przebijaniem sie, kto czego nie robil a co robil i co jest ok a co nie. Kazda mama jest inna i wie najlepiej, co sluzy jej dziecku, ale warto byc otwartym jesli nie na zmiany to na informacje, nowosci i w dowolnym momencie pomyslec - "nie, to nie dla mnie" lub "a moze warto sprobowac? Odpowiedz Link
beamek8 Re: Continuum concept 16.03.10, 14:04 Dla mnie Contiinum Concept i Attachment Parenting to absolutne odkrycia, które pozwoliły mi się cieszyć każdym dniem macierzyństwa. Generalnie jest to antidotum na mądrości rozmaitych specjalistów, takich jak Gina Ford i (polskich) lekarzy, które słyszymy bezustannie. Istotą tych teorii jest reagowanie na potrzeby dziecka i patrzene na siebie jak na nową jednostkę - rodzinę, a nie jak na parę z dzieckiem i wianuszkiem opiekunek oraz biblioteką pełną mądrych książek. Od strony naukowej - dowiedziono że stres trwale zmienia mózg niemowląt i bardzo negatywnie wpływa na całe życie, a te teorie praktycznie go eliminują. Odpowiedz Link
espionka Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 14:57 ADHD wystepuje jedynie o 2 proc. dzieci, ktorym nie pozwalano wyplakiwac sie w dziecinstwie. Malcy dotknieci kolka nie znajduja sie w grupie ryzyka. Naukowcy stwierdzili, ze najwazniejszym czynnikiem jest brak zainteresowania rodzicow. Placzace dzieci o 20 proc. czesciej bywaja dotkniete ADHD, klopotami w szkole, antyspolecznym zachowaniem. zwiekszona placzliwosc w ciagu dnia i opoznienia w rozw. spolecznym Naukowcy badajacy rozwoj dzieci odkryli, ze im czesciej ignorujemy placz w ciagu pierwszych 6 miesiecy, tym czesciej malec bedzie plakal w ciagu kolejnych 6 miesiecy. Inne badania wykazaly, ze takie dzieci placza w bardziej irytujacy sposob, sa bardziej przylepne i wolniej osiagaja samodzielnosc. spowolniony rozwoj intelektualny Podczas konferencji w Amerykanskiej Akademii Pediatrii specjalista w temacie dzieciecego rozwoju, dr Michael Lewis zaprezentowal wyniki swoich badan, z ktorych wynika, ze najwazniejszy wplyw na rozwoj intelektualny dziecka ma wrazliwosc matki na wysylane przez nie sygnaly (a przeciez metody wyplakiwania sie przed snem oslabiaja komunikacje miedzy rodzicami i dzieckiem)wyplakiwanie sie pogarsza jakosc snu itd itd, jak ktos chce dowiedziec sie wiecej prosze poczytac. Odpowiedz Link
kaka-llina Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 19:47 Gdzies na poczatku dyskusji zostałam wywołana do tablicy.. Napisałam, ze metodę stosuje.. Oczywiscie nie jest to żadna metoda, tylko działanie instynktowne jak juz dziewczyny napisały, ale ja niestety tak samo jak pewnie sporo mam musiałam naczytać sie książek bo mózg miałam wyprany wizjami "dobre, grzeczne dziecko" "nie robic tak bo sie przyzwyczai" etc.. chociaż może nie tyle musiałam czytac te ksiażki, co postepowałam w pewien sposób i szukałam potwierdzenia, że tak jest dobrze! Nie chce wchodzic tutaj w jakies polemiki, napisze jak ja postepuje (nie wudaje mi sie, że trzeba brac, wszystkie, że tak powiem wskazówki z ksiazki literalnie) Moje małe ma prawie 7 m-cy. Karmione piersia, pierwszy raz jeszcze zanim ja zważono (jakąś minute po urodzeniu) W szpitalu spała ze mna, mimo że położne sie nie zgadzały. W domu kładłam ją spać samą (usypiała przy piersi) i brałam do siebie po pierwszym obudzeniu (odkąd skończyła sześć tyg, następowało to ok 6-8 rano, wiec spała praktycznie cała noc sama-ale nie bede przeciez dziecka budziła "bo ma byc ze mną) Teraz budzi sie wcześniej bo potrzebuje wiecej piersi w nocy, wiec śpi przyczepiona do piersi juz od około 2-3 w nocy. wózka nie mam- sprzedałam Drzemek dziennych nie ma, tzn wystepuja TYLKO w chuście albo przy piersi.. ostatnie samotna drzemka w dzień zdarzyła się jak małe miało 3 dni. Odkad zaczęłam uzywać chust (małe miało 3 tyg) do jakis 2-3,5 m-ca temu, dziecko cały dzień było w chuście albo na rękach, albo przy piersi (nie można jej było zostawic samej za wyjątkiem nocy jak juz wczesniej pisałam. Teraz wiecej rzeczy ją interesuje, turla się, zabiera się do pełzania, więc nie potrzebuje mnie przy sobie cały czas.. Ja reaguje na kazdy płacz i staram się na niego jak najlepiej zareagować. Stosujemy BLW. Małe wiekszość czasu wciaz spedza ze mna na rękach lub w chuscie, więc razem ze mna gotuje, sprząta, pierze, chodzi do sklepu itd.. wszystko co robie ona robi ze mną i chyba o to chodzi! pozdrowienia Odpowiedz Link
yadrall Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:01 Tak czytam co tu piszecie i sie zastanawiam co ze mna jest nie tak... Kocham synka i uwielbiam go tulic,lulac i nosic (chustujemy), czasem rano lub jak ma brzuszkowe problemy czy zle sny biore go do lozka,ale moj instynkt jest jakis dziwny,bo w takich sytuacjach nie zasne. Owszem,drzemne,przymkne oczy,ale nie zasne... W takich wypadkach moj instynkt wrzeszczy-nie spij!!! Boje sie,ze malego zakryje swoja koldra lub niechcacy przydusze mu raczke czy nozke (spi rozwalony),a w nocy wierce sie dosc mocno i fakt,ze dziecko lezy obok nie zmienia tego faktu... Wiec co z tym moim insytnktem??? Odpowiedz Link
poppy76 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:09 Yadral, na pocztku tez sie balam;) Pozniej zaufalam sobie i malej. i przenieslismy sie z materacem na podloge, bo tak bylo wygodniej i bezpieczniej. Odpowiedz Link
basiak36 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:11 > Wiec co z tym moim insytnktem??? To raczej kwestia czasu:) U mnie tak przynajmniej bylo. Ja na przyklad na poczatku nie moglam sobie wyobrazic zeby dziecko moglo spac przy nas, i pierwsze dziecko mozolnie odnosilam do lozeczka, z czasem sie 'poddalam' i troche czasu uplynelo zanim moglam sie wyspac kiedy on przylazil w nocy, i zasnac w ogole:) Przy drugim juz bylo latwiej:)) Od razu spala z nami i bylo ok, a my sie wysypialismy od poczatku dzieki temu. Odpowiedz Link
aniaheasley Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:22 Tak z ciekawosci czystej zapytam, bo u mnie okres spania czy niespania z dziecmi w jednym lozku juz za nami - jaki macie w zwiazku z tym stosunek do oficjalnych zalecen medycznych w UK, ktore mowia wyraznie, ze spanie z dziecmi jest odradzane, dla dzieci potencjalnie niebezpieczne, tzn. moze zagrazac ich zyciu, i podawane jest jako jeden z powodow smierci lozeczkowej? Wyraznie zaleca sie aby dziecko od urodzenia spalo w swoim osobnym lozeczku czy koszu, i co pewien czas poswieca sie temu tematowi mini kampanie uswiadamiajace. Odpowiedz Link
bibba Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 21:43 mam to w nosie? gdy rodzil sie moj pierworodny jeszcze sie mowilo ze spanie razem jest ok. to sie zmienilo dopiero dwa lata temu. spanie na brzuszku od zawsze bylo - nunu! ;) maly spal z nami, na nas, glownie, i na brzuszku - brzuchem do brzucha. tak bylo z kazdym z mojej czworki. do dzis dzielimy 'loze' (materac dla scislosci), chociaz dzieci maja swoje lozka i w nich spia, ale i przychodza, i prosza o spanie z nami. wiec spia. Odpowiedz Link
gypsi Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 22:00 Alez oczywiscie - kazdy wychowuje wlasne dzieci na wlasna odpowiedzialnosc. Mozesz miec w nosie wyniki badan dotyczacych SIDS, jednak rodziczglaszajacy sie po porade do lekarza, musi dostac zalecenia oparte na twardych dowodach, a nie wziete z sufitu. Co obejmuje: Według nowego badania ponad połowa przypadków śmierci łóżeczkowej ma miejsce, gdy dzieci śpią ze swoimi rodzicami. Amen. Odpowiedz Link
basiak36 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:33 > Według nowego badania ponad połowa przypadków śmierci łóżeczkowej ma miejsce, > gdy dzieci śpią ze swoimi rodzicami. Amen. > Sprawdz w tych badaniach ilu rodzicow zasnelo z dzieckiem na kanapie, bylo pod wplywem alkoholu badz palilo papierosy. Interpretacja badan to podstawa. Bo poza tym to spanie dziecka ze zdrowymi rodzicami wrecz przeciwdziala SIDS: dziecko karmione piersia w nocy czesto ssie i to ma pozytywny wplyw na aktywnosc mozgu, oddech, matka jest wyczulona na zachowania dziecka, itp. Dodam ze w szpitalu polozne wrecz zachecaly mamy zeby mialy dzieci przy sobie w nocy. Odpowiedz Link
edytataraszkiewicz Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:45 Nasz trzylatek spi z nami od urodzenia .NIGDY nie budzil sie po nocach,ja nie wiem co to nieprzespane noce. Kupilismy mu super lozko,ale jeszcze nie dojrzal do samodzielnego spania. Wszedzie go zabieramy,nigdy nie byl pozostawiony sam z soba,nawet w czasie zabawy jesli nie chce sie sam bawic zawsze ktos mu towarzyszy. Dzieciak nieplaczliwy,pogodny i lobuzowaty jak chlopak-trzylatek. Dopiero przy trzecim dziecku instynkt przewyzszyl porady babuni i jest super,ale to zasluga glownie meza,ktory jest super tata;) Odpowiedz Link
mama5plus Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 17.03.10, 00:12 > Dodam ze w szpitalu polozne wrecz zachecaly mamy zeby mialy dzieci przy sobie > w > nocy. Potwierdzam. Rowniez gdy po ostatnim porodzie musialam pokornie wrocic i tydzien tam sie bujac, to to szklane na kolkach sluzylo tylko do chwilowego odlozenia dziecka gdy akurat maz byl w domu a ja musialam sie np przebrac. A propos dyskusji... ksiazek nie czytalam, AP obilo mi sie o uszy gdzies w polowie mojego macierzynstwa ale nigdy sie nie wglebilam, mniej wiecej jednak lapiac o co chodzi. Ta dyskusja i inne w temacie ktore mi sie pod oczy nawinely, tylko mnie utwierdzaja w przekonaniu ze jest to droga jak najbardziej instynktowna skoro moj instynkt ( rowniez samozachowawczy) podsunal mi te rozwiazania jesli nie w 100% to w ogromnej wiekszosci jednak. Nie mielismy kolek, krzykow, wysypialismy sie wszyscy, nie chodzilam po scianach, nie mam w domu niejadkow (BLW nie jest mi obcy choc to nowosc w sumie), krzykaczy, trudnych egzemplarzy, majacych problem z samodzielnoscia, samoobsluga w stosownym czasie. Moze to przypadek, a moze niekoniecznie. Moze zaiste fakt posiadania madrej babci `na stanie` i mamy ktora w dobie wybitnie butelkowej karmila mnie piersia przez dobrych 9 miesiecy pod obstrzalem wzroku i pytan personelu i otoczenia ( `to Ty JESZCZE karmisz???`). Jak sama twierdzila, nie bez wsparcia ze strony wlasnej matki, ktora z sukcesem ( acz bez wyksztalcenia w temacie) kilkadziesiat porodow odebrala i inne okolodzieciowe `uroki` ;) odczyniala typu nastawianie obojczykow itp.... pewnie to nie bylo bez znaczenia, tudziez fakt posiadania mlodszego i duzo mlodszego rodzenstwa ( acz bracia butelkowi `bo mieli zoltaczke i w szpitalu nakaz odgorny bez zmilowania ;-P). Co nie zmienia faktu ze wiele kobiet w dzisiejszych czasach tej naturalnej `wiezi pokolen` nie posiada ( obyczajowo, emocjonalnie czy tez geograficznie). Ponoc z tej przyczyny w cenie jest instytucja douli. Nie zdarza Wam sie dostawac maili z podstawowymi pytaniami od swiezych matek, zwlaszcza emigracyjnych? Rzeczy oczywiste a jednak niezupelnie. Nie dla kazdego. Zwlaszcza ze teorii tysiac i wiekszosc wydziwia zamiast pozwolic zaufac wewnetrzym podpowiedziom Odpowiedz Link
kaka-llina Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 22:01 Odnosnie zaleceń.. W szpitalu mosiałam zostac dłużej bo spieprzyli mi znieczulenie i musiałam miec dodatkowy zabieg, tak mnie bolało, że nie miałam siły sie podnosić, żeby małą do jej łóżeczka odkładać, spałam wiec z nia.. Położna rano do mnie przyszła i powiedziała, ze widziała, że spałam z dzckiem i że to wbrew h&s ale widziała, że pozycja do spania dobra i że ona tez miała dzieci i wie jak to jest.. Poza tym w ulotkach, które sie dostaje ze szpitala jest o wspólnym spaniu i jakis czas oglądałam program w tv i nie ma już takiego jednoznacznego zakazu (poza oczywistymi rzeczami jak to że nie mozna byc pod wpływem alkoholu itd..) Jeśli chodzi o strach przed zgnieceniem dziecka- ja sobie od poczatku tłumaczyłam, że jestem matka i własnego dziecka nie przygniote bo mam instynkt!(instynktu nie czułam ni cholery , ale tak sobie tłumaczyłam) Na poczatku nie wysypiałam sie w ogóle, teraz śpie jak zabita i jeśli chłop mi dziecko przynosi do łóżka ja odpinam koszulę i daje cycka, śpimy tak do rana a ja potem nawet nie pamietam kiedy małe do nas "przyszło"! Odpowiedz Link
gypsi Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:00 Nie wiem co jest w ulotkach, wiem co jest tu: fsid.org.uk/Page.aspx?pid=406 Odpowiedz Link
szczur.w.sosie Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:26 Mi pielęgniarka na NNU powiedziała, że co prawda muszą mówić o zagrożeniach spania z dzieckiem, ale ona wie, że taki sposób jest najlepszy. Jakoś tak wyszło z rozmowy o tym ,co będzie po wyjściu do domu. A miałąm wcześniaka z 28tc, w nocy miał co prawda podczepiony monitor oddechu, który zresztą dzięki temu, że spał ze mną mogłam kontrolować czy się nie odczepił od dziecka. A tak w ogóle, wózka-parasolki użuwam od 17m-ca po to tylko by pojechać 100m na plac zabaw i tam dziecko puścić do biegania. Wcześniej nie używałam, a nawet nie miałam. Od 11 m-ca zastosowałam BLW, wcześniaj jadł tylko pierś ku aprobacie pediatry, która twierdziła, że do roku może być pierś, ale żeby dawać jedzenie ze względu na rozwój dziecka. A jak usłuszała, że stosuję BLW to była zachwycona. No i nie gromadziłam dziecięcych gadżetów - butelki, smoczki, podgrzewacze, chodziki, wanienka itp. Zostałąm przy bardzo podstawowych rzeczach. Odpowiedz Link
kaka-llina Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:38 szczur.w.sosie świetnie powiedziane!! a w linku który gypsi podesłała jest mowa o rodzicach pijących i palacych itd.. (to, że może mysli sie, że to wiekszośc populacji i lepiej mówic wszystkim nie to juz inna sprawa!) Odpowiedz Link
basiak36 SIDS and co- sleeping 16.03.10, 23:58 Z SIDS i spaniem z rodzicami chodzi o alkohol czy spanie na kanapie... www.bmj.com/cgi/content/abstract/339/oct13_1/b3666 "Of the SIDS infants, 54% died while cosleeping compared with 20% among both control groups. Much of this excess may be explained by a significant multivariable interaction between cosleeping and recent parental use of alcohol or drugs (31% v 3% random controls) and the increased proportion of SIDS infants who had coslept on a sofa (17% v 1%).One fifth of SIDS infants used a pillow for the last sleep (21% v 3%) and one quarter were swaddled (24% v 6%). More mothers of SIDS infants than random control infants smoked during pregnancy (60% v 14%), whereas one quarter of the SIDS infants were preterm (26% v 5%) or were in fair or poor health for the last sleep (28% v 6% Fajnie zebral ten temat Dr Sears: "Researchers also believe that the carbon dioxide you exhale when you sleep close to your baby may help stimulate her breathing. Plus, co-sleeping infants tend to automatically sleep on their back, in order to have easier access to nighttime feedings. Back sleeping has proved to be one of the top risk-reducers for SIDS. Meanwhile, babies who sleep separately from their moms have been shown to experience a decrease in the amount of REM sleep, the state of sleep in which protective arousal is the most likely to occur." "Co-sleeping is a common practice worldwide: The rate of SIDS is lowest in cultures that traditionally share sleep, such as Asian. While there could be many other factors contributing to the lower incidence of SIDS in these cultures, all the population studies I've seen have come to the same conclusion: Safe co-sleeping lowers the SIDS risk." www.askdrsears.com/html/7/T071000.asp Odpowiedz Link
basiak36 Re: Naukowcy mowia placz moze byc szkodliwy 16.03.10, 23:30 aki macie w > zwiazku z tym stosunek do oficjalnych zalecen medycznych w UK, ktore > mowia wyraznie, ze spanie z dziecmi jest odradzane, dla dzieci > potencjalnie niebezpieczne, tzn. moze zagrazac ich zyciu, i podawane > jest jako jeden z powodow smierci lozeczkowej? To oczywiscie jest bledna interpretacja.. chodzi o sytuacje gdzie ktores z rodzicow jest pod wplywem alkoholu, narkotykow, badz pali papierosy. Odpowiedz Link
gypsi teorie barlogu... 16.03.10, 21:53 to i Wharton glosil, wcale nie trzeba byc naukowcem do tego;) Moja mlodsza corka tez spala z nami od polowy nocy, bo ostro protestowala przeciwko odkladaniu do lozeczka po karmieniu, a odlozona zaczynala budzic sie co 5 min, wiec i tak stawiala na swoim, bo po powrocie do pracy po prostu musiala sie wysypiac. Natomiast starsza byla od zarania absolutnie niedotykalska i osobna - wyla (trudno to placzem nazwac), a nie pozwolila sie przytulic, wrecz odpychala raczkami. Uwielbiala spedzac czas sama w lozeczku, np. ogladajac raczki. Gruchala i smiala sie w glos sama do siebie. Nie, nie ma autyzmu. Zostala taka do dzisiaj - nie lubi dotyku, przytulania, ma potrzebe duzej odleglosci fizycznej od innych ludzi. Moim zdaniem - zdrowy rozsadek to podstawa. Plemie plemieniem, a cywilizacja ma swoje prawa i wymogi. Wraca sie do pracy kiedy dziecko ma kilka miesiecy - nie ma mozliwosci 24 h kontaktu. Czasami dziecko musi zostac z opiekunka lub w zlobku, a nie z najblizsza rodzina i choc nie jest to rozwiazanie idealne, to w zyciu rzadko takie wystepuja. Wazne zeby czas spedzany razem byl czasem spokoju i milosci, a nie wrzasku i pretensji - dla niektorych dzieci byloby lepiej, gdyby matke ogladaly jak najrzadziej, niestety. Odpowiedz Link
yadrall Re: teorie barlogu... 16.03.10, 22:20 Dzieki Gypsi za to co napisalas o corce. Jak tak czytam o tych dzieciach ciagle przy mamie to sie zastanawiam czy moj synek nie jest jakis chory. On lubi sie z nami bawic,smieje sie,przytula itp. ale tez bez klopotu zasypia sam w lozeczku (bez placzu!!!) i potrafi sie sam pobawic czy to na macie czy w lozeczku. A ostatnio stal sie strasznie ruchliwy i ma bunt chustowy-chusta ogranicza mu ruch-nie moze machac raczkami i nozkami. Najlepiej by lezal na macie (najlepiej na golasa-bo to dopiero radocha!!!) tak by mama lezala obok i do niego gadala oraz podsuwala zabawki :) Co nie zmienia faktu,ze nie zawsze ma chec na tulanki i zdarza sie,ze od przytulenia do mamy znacznie bardziej go interesuje zabwaka czy wlasne raczki-jak bedzie mial taka mozliwsc to pewnie tez bedzie sie odsowal i odpychal. Jednak czytajac opis Twojej corki uznaje,ze moj synek jest normalny i poprostu wdal sie w rodzicow,ktorzy tez spia na osobnych materach, pod osobnymi koldrami i owszem lubia sie tulic,ale z umiarem. Odpowiedz Link
golfstrom Re: teorie barlogu... 16.03.10, 22:45 > Wazne zeby czas spedzany razem byl czasem spokoju i milosci, a nie wrzasku i > pretensji - dla niektorych dzieci byloby lepiej, gdyby matke ogladaly jak > najrzadziej, niestety. Gypsi, ale chyba nie sugerujesz, ze dziewczyny, ktore wierza w ten 'koncept' robia to dla pretensji a nie dla milosci? Bo nie rozumiem, jak to ostatnie zdanie - mimo ze bardzo sluszne - ma sie do calosci dyskusji. Zbiorowe wyobrazenia o tym, jak sie dziecku powinno okazywac milosc i troske sa naprawde bardzo zroznicowane (ze przypomne nieszczesny paracetamol jako funkcjonujacy pod pewnymi szerokosciami geograficznymi synonim pograzania dziecka w chorobie). Trend mother-Earth jest ostatnio bardzo popularny, co skadinad wykorzystuje NHS w promowaniu karmienia persia. U jednych ten trend sie przyjmuje, u innych nie. Z tego co zrozumialam, nikt tu nikogo nie nawraca ani nie odzegnuje. Odpowiedz Link
gypsi Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:09 Nie sugeruje, ze ktokolwiek wierzacy w "koncept" robi cokolwiek na sile, wbrew swoim przekonaniom, bo tak trzeba. To taka luzna dygresja byla a propos czasu spedzanego z dzieckiem, ze nie ilosc, a jakosc. Jak i ze wszystkim innym. Jedno, co mnie napawa lekiem - ze jakies ksiazki i teorie trzeba wymyslac, zeby mlode kobiety dostaly wiedze, ktora kiedys sie naturalnie wchlanialo od mamy, babci i innych kobiet z rodziny i otoczenia. Odpowiedz Link
kaka-llina Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:22 > Jedno, co mnie napawa lekiem - ze jakies ksiazki i teorie trzeba wymyslac, zeby > mlode kobiety dostaly wiedze, ktora kiedys sie naturalnie wchlanialo od mamy, > babci i innych kobiet z rodziny i otoczenia. Tak gypsi, tylko proble jest jesli od kobiet z rodziny słyszy się (moje własne przykłady) "dzicko musi sie wypłakać bo płucka ćwiczy" "ropuszczesz ja" "uwazaj bo sie przyzwyczai" i moje ulubione pytnie "a ile i co ile je?" (dziecie 100% piersiowe, karmione kiedy chce, w zyciu butelki na oczy nie widziało! skad ja mam wiedziec ile wypija?- wtedy propozycje "odciagnij i zobacz, bo moze za mało i musisz dokarmiać..") smutne ale czasem potrzeba ksiazek, żeby wrócic do podstaw.. tak jest w moim przypadku.. Odpowiedz Link
golfstrom Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:33 A mnie te ksiazki raczej napawaja nadzieja, mimo ze mnie samej pomoglo raczej odstawienie ksiazek. Chyba dzis rano slyszlam w radiu wiadomosc, ze w Szkocji jest projekt wprowadzenia warsztatow snu, bo coraz wiecej osob ma problemy psychiczne wlasnie spowodowane brakiem lub zla jakoscia snu. News na pozor smieszny, ale po zastanowieniu calkiem normalny. Kiedys sen byl regulowany naturalnie, rytmem dnia i nocy. Nie bylo pracy na nocki. Sztuczne swiatlo oraz rozrywki nie byly w nocy tak dostepne, jak sa teraz. Kalendarz religijny dbal rowniez o rytm dlugofalowy - tygodniowy, roczny. Teraz mamy inne mozliwosci techniczne a przy tym rozluznily sie wiezi miedzyspoleczne. Gdyby ludzie byli calkiem glupi, nie potrafiliby sobie z tym poradzic. Tymczasem znalezli jakis sposob przekazywania madrosci, ktora kiedys byla 'intuicyjna', a teraz jest ta sama madroscia, tylko przekazywana w sposob bardziej formalny. Tak samo jest z ksiazkami dla rodzicow. No owszem, kiedys bylo inaczej. Czy lepiej? Raczej tak samo. Byly teorie madre i teorie glupie, ze pojade Sienkiewiczem (a moze to Prus byl?) i przypomne wsadzanie do pieca na trzy zdrowaski lub rownie hardcorowe dawanie do ssania rabka pieluchy umaczanego w wodce i cukrze. Odpowiedz Link
basiak36 Re: teorie barlogu... 16.03.10, 23:38 gypsi napisała: > Nie sugeruje, ze ktokolwiek wierzacy w "koncept" robi cokolwiek na sile, wbrew > swoim przekonaniom, bo tak trzeba. > To taka luzna dygresja byla a propos czasu spedzanego z dzieckiem, ze nie ilosc > , > a jakosc. Jak i ze wszystkim innym. > Oczywiscie ze jakosc. Wszystko jest kwestia wywazenia potrzeb wlasnych, calej rodziny, i dziecka. Ja nie moglabym np nosic malej non stop, bo mam tez starsze dziecko, ktore musialam zawiezc do szkoly, na zajecia pozalekcyjne. Nosilam w domu w chuscie, na spacerach, bo tak bylo fajnie i wygodnie. Do pracy wrocilam i pracuje duzo, ale czas kiedy jestem w domu, spedzam z dziecmi, w nocy mala przylazi do nas, szczegolnie w dni kiedy mnie nie ma, bo tego potrzebuje. Byl czas ze spala cala noc sama u siebie, teraz znow chce u nas. Odpowiedz Link
dru.ga Re: teorie barlogu... 17.03.10, 07:08 No i nie wytrzymalam:-))) Gypsi napisala: Jedno, co mnie napawa lekiem - ze jakies ksiazki i teorie trzeba wymyslac, zeby mlode kobiety dostaly wiedze, ktora kiedys sie naturalnie wchlanialo od mamy, babci i innych kobiet z rodziny i otoczenia.'''''''''' A mnie napawa lekiem taka ostra kontra do tych wskazowek o 'zimnym chowie' i nie dlatego ze w jakikolwiek sposob pochwalam metody typu 'dziecko ma sie wyplakac' albo 'nie powinno sie karmic piersia powyzje pol roku' bo sa to dla mnie oczywiste bzdury - ale filozofia / skoro nie metoda....no jakos to musze nazwac/ ktora mowi ze tylko jak bedziesz miala dziecko 24 godz przy sobie, nie bedziesz uzywala pomocy w postaci wozka, fotelika i innych zdobyczy cywilizacji i tylko wtedy kiedy bedziesz karmila piersia to twoje dziecko bedzie zadowolone, szczesliwe i bedzie czulo sie kochane - jest dla mnie z gruntu falszywa. Teorie teoriami a ile ludzi tyle doswiadczen. Z pierwsza cora spalam, karmilam piersia 18 miesiecy, nie wyplakiwala sie bo nikt mi nie krazyl po domu do pomocy wiec robilam tak jak uwazalam za stosowne - bralam ja za kazdym razem na rece - a i tak jest dzieckiem niesmialym, byla bardzo placzliwa, ciagle szukala potwierdzenia uczuc i akceptacji....usamodzielnila sie w wikeszym stopniu i stala bardziej odwazna dopiero mniej wiecej w wieku 7-8 lat. Jesli chodzi o NHS - niestety tez mam inne doswiadczenia - bylam na oddziale dla wczesniakow ktore nie wymagaja szczegolnej opieki medycznej i kobiet po cc - bylam tam tydzien i mam wrazenie ze jako jedyna karmilam piersia. Gdybym nie miala doswiadczenia ze starsza nie dalabym rady bo pielegniarki zrobily wszystko zeby mnie do tego pomyslu zniechecic / ze wzgledu na niska wage urodzeniowa corki chcialy dokladnie wiedziec ile spozywa mleka/. Na moje zdecydowane postawienie sprawy podaly mi laktator i karmilam z kubeczka i strzykawka i tak musialam sie meczyc bo nie wystarczalo im moje slowo ze dziecko ssalo np. 15 - 20 min - musialam dokarmiac swoim mlekiem. Nigdy nie zdecydowalabym sie na spanie z dzieckiem w lozku szpitalnym - bo poprostu sa do tego nie przystosowane - waskie i wysokie - bezpieczenstwo mojego dziecka jest najwazniejsze. Druga corke tez karmie piersia, spie z nia w lozku nosze ja na rekach, moja starsza sie z nia bawi ale nie robie tragedii i np. sadzam ja do wozka jak sobie chce wypielic ogrodek, przygotowac obiad / nie odwazylabym sie gotowac z dzieckiem w chuscie/czy pojsc na spacer. No i teraz mam wyjasnienie zagadki dlaczego obie moje corki w okresie niemowlectwa budza sie bardzo czesto w nocy i potem chodze po scianach z niewyspania....wszystko przez ten wozek:-)))))) Do tego wszystkiego uwazam ze z moim instyktem wszystko jest ok i jestem zadowolona z rodzaju wiezi jaka mam z corkami wiec czemu mialabym sie przejmowac ze nie robie wszystkiego tak jak kobiety z plemienia XY? Odpowiedz Link
basiak36 Re: teorie barlogu... 17.03.10, 08:38 > ktora mowi ze tylko jak bedziesz miala dziecko 24 godz przy sobie, nie bedziesz > uzywala pomocy w postaci wozka, fotelika i innych zdobyczy cywilizacji i tylko > wtedy kiedy bedziesz karmila piersia to twoje dziecko bedzie zadowolone, > szczesliwe i bedzie czulo sie kochane - jest dla mnie z gruntu falszywa. > Moze ja Ci wysle ksiazke? Mam kopie w jez angielskim, chetnie wysle, tylko podaj adres na pw:) Bo wtedy bedzie wiadomo o czym rozmawiamy, a na razie wychodzi na to ze niepotrzebnie usilujesz to wciagnac pod jakas teorie. Taka sama teoria jest to ze dziecko nosisz w ciazy a na poczatku ono nie chodzi i nie mowi i jest zdane na Ciebie. I sila rzeczy nie da sie zostawic noworodka samego na dluzej, a w pierwszych tygodniach spedzanie 24h na dobe z noworodkiem nie jest czyms dziwnym, raczej normalna czescia codziennosci. Continuum to nic innego jak tylko instynktowne zajmowanie sie dzieckiem, takie gdzie wiemy ze jedzenie to tylko mala czesc potrzeb noworodka, a o wiele wazniejsze sa te emocjonalne, bliskosci. I nie dziecko dyktuje warunki, ono po prostu siedzi przy nas i uczy sie od nas, nasladujac nas. Zadnej teorii tu nie ma, po prostu normalny proces rozwoju czlowieka, od narodzin ku doroslosci:)) p. sadzam ja do wozka jak sobi > e > chce wypielic ogrodek, przygotowac obiad / nie odwazylabym sie gotowac z > dzieckiem w chuscie/czy pojsc na spacer. A do tego trzbeba odwagi?:)) Dla mnie na przyklad bezpieczniej miec dziecko w chuscie niz w wozku:)) I wozek ma tutaj niewielkie znaczenie, bo ja np tez z wozka korzystam, i nie chodzi tutaj o to aby z wozkow i fotelikow samochodowych nie korzystac czy zaszyc sie w Amazonii i zyc trybem zycia indianskich plemion:)) Odpowiedz Link
mrs.t Re: teorie barlogu... 17.03.10, 09:16 oj zescie sie kochane rozpisaly!:) ja skromnie chcialam sie wpisac do klubu matek instynktownych i BLW :) Ksiazki kontinuum concept mam, Baby led weaning tez,i nighttime parenting Sears'a - na razie rzadnej nie przeczytalam bo wole spedzac czas z moim dziewieciomiesieczniakiem, wychowujac go po prostu intuicyjnie bo koncept wyznaje;) swoja droga szukam inszych zdrowych (poza awokado) smarowidel na frankowe sniadanka - co by ten toscik ktorego mi dziecie wsuwa z takim smakiem mial jeszcze jakies wartosci! Odpowiedz Link
dru.ga Re: teorie barlogu... 17.03.10, 09:40 Basia dziekuje za oferte ale obawiam sie ze juz za pozno:-)) moja jako tako odchowana / przezyla i na razie sie nie skarzy bo nie mowi;-)/ a wiecej dzieci na razie nie przewiduje. Obecnie czytam polecana tu na forum ksiazke o BLW w ramach rozszerzania swiatopogladu ;-) Z chusta w kuchni chodzilo mi o bezpieczenstwo w stylu - bliskosc smazenia , gotowania - kiedys spadla mi patelnia jak starsza byla w kuchni i tak niefortunnie ze olej poparzyl jej troche twarz / na szczescie wszystko sie wygoilo/ i od tego czasu jestem przewrazliwiona w temacie. Mi chodzilo tylko o to zeby sie kobiety nie dolowaly jak odkladaja dziecko na noc do lozeczka ze im instynkty zanikly i sa calkiem do niczego. Nie wiem, moze starsze pokolenia mialy z tym problem bo byly zastraszane teoriami lekarzy , mlodsze zyje w takim haosie informacyjnym ze w kazdej dziedzinie ma metlik, ale jak obserwuje kobietki z mojego pokolenia /mam 35 lat/ to wiekszosc jednak spedza czas na karmieniu, tuleniu etc na tyle na ile im sytuacja pozwala . Odpowiedz Link
espionka Re: teorie barlogu... 17.03.10, 11:14 Nie trzeba się tym dołować i zmuszać do czegokolwiek. Jeszcze nie słyszałam, żeby można było kogoś nauczyć czegoś na siłę tylko madrością i rozumem :) Wózek, łóżeczko, smoczki to są wynalazki naszych czasów, z tym sie nie rodzimy ale do tego jestesmy przyzwyczajeni a tak na prawde z natury człowiekowi one nie są porzebne. Który ssak wygonił swoje młode z legowiska i wstawił za szczebelki? Niemowlę odseparowane od matki na 5 godzin ma podwyższony poziom kortyzolu, potrzeba bliskości w ekstremalnych warunkach przewyzsza potrzebe głodu, (słynne doświadczenie z małpami, wygłodzone wybiora szmacianą małpkę). Ta ulotka z NHS powinna być zweryfikowana juz dawno. Odsylam do książek "Mądrzy rodzice" Margot Sunderland gdzie można np. przeczytać, że w Chinach gdzie tylko 3 procent dzieci spi osobno śmierć łóżeczkowa prawie nie wystepuje. Dziec śpiące w łóżeczkach spią niespokojniej a wydawać by się mogło wprost przeciwnie jednak badania pokazują, że częściej dochodzi u nich do bezdechu, mają podwyższony poziom hormonów stresu itd itd. (odsyłam do dobrych książek mających oparcie w nauce, np. D. Golemana, albo "Umysl, ktory szkodzi") A z tym, że każde dziecko jest inne to prawda ale znowu aż tacy inni nie jesteśmy i mamy jednakowe potrzeby i indiańskie dziecko i cywilizowane :), pytanie , które z nich ma bardziej zaspokajne. A wracając do tego nieszczęsnego plemienia, tamte dzieci inaczej sie zachowuja niż nasze, właśnie one nie chcą być same, nie pręża sie, nie wierzgają nóżkami, ułożone w wygodnej pozycji pozostają spokojne, nie przechodzą buntów co dwa lata :), nie uciekają tylko podążąją za matką jak małe kaczuszki, nie są pilnowane i raczkując obok wykopanego dołu - nie wpadają do niego, nie kłócą się, nie płaczą z powodu bólu fizycznego, nie wymagają akceptacji i uwagi rzucając grzechotkę, pocałunku w kolanko bo upadło, one wszystko dostały wtedy kiedy tego potrzebowały i nie wymagają ciagłych afirmacji. Nie spędzają dzieciństwa łomocząc grzechotką, one sa spokojne bez wyjątku, energia zostaje spożytkowana w momencie kiedy dziecko zaczyna pełzać. W wieku 6 lat budują czółno :) i dwulatka, która pomaga w pracy nie wzbudza zachwytu, wszystko odbywa się naturalnie. Ta teoria ma jednak solidne podstawy :) Oczywiście, że w naszych realiach to będzie inaczej wyglądać, zamiast anakondy czyhać będzie rozpędzone auto :) i to w jakim stopniu będziemy zdawac się na instynkt zależy tylko od nas. Na prawde polecam wyobrazić sobie, co by było gdybym znalazła się na bezludnej wyspie, nie ma doradców, superniań, łóżeczek- wtedy zadziałamy instynktownie i dzieci zaczynają się inaczej zachowywać o czym, juz pisały dziewczyny. Odpowiedz Link
gypsi Re: teorie barlogu... 17.03.10, 13:28 "W wieku 6 lat budują czółno :)" Ciekawe dlaczego nie przelozylo sie to na cos wiecej i cywilizacje na swiecie zbudowaly jednak inne plemiona? Czyzby cywilizacja byla jednak przeklenstwem, a nie korzyscia? Odpowiedz Link
basiak36 Re: teorie barlogu... 17.03.10, 13:36 > "W wieku 6 lat budują czółno :)" > > Ciekawe dlaczego nie przelozylo sie to na cos wiecej i cywilizacje na swiecie > zbudowaly jednak inne plemiona? Inne plemiona zyly podobnie:) I wiele spoleczenstw mialo swoj zloty wiek w jakims okresie czasu, nie wiadomo co beda o nas mowic za setki lat:)) Odpowiedz Link
szczur.w.sosie Re: teorie barlogu... 17.03.10, 15:08 Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem 'cywilizacja', ale jeśli tylko rozwój nauli, to mało. I jeśli o miałoby być przekleństwem dla człowieka - to może za kilkanaście, kilkadzisiąt albo kilkaset lat będą mówić, że owszem... Odpowiedz Link
basiak36 dru.ga 17.03.10, 13:42 dru.ga napisała: > Basia dziekuje za oferte ale obawiam sie ze juz za pozno:-)) moja jako tako > odchowana / przezyla i na razie sie nie skarzy bo nie mowi;-)/ a wiecej dzieci > na razie nie przewiduje. Moze nie za pozno:)) Ta ksiazka jest tylko w czesci o dzieciach, dotyczy tez doroslych i starszych dzieci. Nie brzmi jak 'teoria', po prostu wyjasnia pewne mechanizmy zachowania, i duzo wyjasnia. Moim zdaniem nawet jesli ktos dzieci nie ma, warto przeczytac. Zawsze jakis dodatkowy kawalek informacji mozna znalezc, albo po prostu zignorowac. > Mi chodzilo tylko o to zeby sie kobiety nie dolowaly jak odkladaja dziecko na > noc do lozeczka ze im instynkty zanikly i sa calkiem do niczego. No wiadomo ze tak nie jest. Ale czesto odkladaja i zostawiaja i trenuja bo ktos im wmowil ze tak trzeba bo inaczej sie 'przyzwyczai' do spania przy rodzicach i co wtedy??:) O wiele wiecej presji jest na tzw 'hands-off' parenting, wlacznie z ksiazkami i teoriami typu Gina Ford. Dlatego dla mnie ksiazka bez zalecen, ktora mi wiele wyjasnila w pewnych schematach zachowan dzieci, byla czyms pozytywnym. Oferta wyslania ksiazki oczywiscie nada aktualna:)) Odpowiedz Link
espionka Re: dru.ga 17.03.10, 14:06 z mojej strony również oferta wysłania książek w polskiej wersji elektr.: "Madrzy rodzice" i "Continuum concept" Jeszcze jesli chodzi o względy praktyczne, może się myle ale chyba jednak sporo mam spędza pierwsze pólrocze z niemowlęciem w domu (a wtedy właśnie najintensywniej nosimy), im bardziej dziecko było przyklejone tym szybciej sie odkleja i usamodzielnia. Opiekunka również może nosić! W kuchni można wiązać młode inaczej, nie z przodu. Można użyć gotowych nosideł (np. azjatyckie MT), na zakupy zamiast wozić na koszu, wieszamy na sobie:) i na słaby kregosłup też się znajdzie cos wygodnego:), oczywiscie bez fotelików samoch. się nie obędzie, ale dziecko w plastikowym foteliku to częsty widok nie tylko w samochodzie :( Odpowiedz Link
espionka Re: dru.ga 17.03.10, 14:25 w ponizszym poscie odpowiedz na: > To taka luzna dygresja byla a propos czasu spedzanego z dzieckiem, ze nie ilosc > , > a jakosc. Jak i ze wszystkim innym. Odpowiedz Link
espionka Re: teorie barlogu... 17.03.10, 14:21 W tym przypadku chodzi bardziej nawet o ilosć a nie o jakość. Brzmi dziwnie ale tylko na poczatku. Dziecko nigdy nie bylo w centrum uwagi, nikt nie mial czasu na infantylne zabawy z niemowlakiem, ono żyło z innymi, obserwując świat z pozycji dorosłego (nie jak w wózku), życie upływało na pracy, dziecko w rytmie ruchów mamy usypiało i budziło sie (jak w brzuchu), nikt nie miałby czasu na akcję pt. idę uspić dziecko). Pojawienie się dziecka nie wiązało się z wywróceniem zycia do góry nogami. Obserwacja dostarczała mu bodzcow do pozniejszego nasladownictwa. Czyli tak na prawde chodzi o ten kontakt skora do skory, czyz nie do tego sie wraca na porodowkach? na oddzialach wczesniakow? (kiedy okazuje sie ze kangurowanie dziecka przynosi lepsze rezultaty niz inkubator) Odpowiedz Link
dru.ga Re: teorie barlogu... 17.03.10, 15:15 Przeczytalam ten wywiad ponizej. Byc moze samo mowienie o tych rzeczach jest cenne w dobie kiedy dziecko pojawiajace sie w rodzinie zaczyna byc traktowane jak 'obcy' i niezbedna jest do niego instrukcja obslugi. Dla mnie jest to jednak lansowanie trybu zycia ktory w dzisiejszych czasach jest bardzo obciazajacy dla kobiety. Plemie to zycie w stadzie, wielopokoleniowym, gdzie dzieci nie sa izolowane po domach tylko przebywaja razem z innymi dziecmi i tym samym matka moze skupic sie na mlodszym i innych zadaniach. Tryb zycia - malo stresu, duzo ruchu, jedzenie tyle ile trzeba a nie ponad miare itd. I teraz przekladanie norm tam panujacych, nawet najbardziej naturalnych i slusznych na grunt gdzie matka ma zwyrodnienia kregoslupa zwizane z trybem siedzacym, do opieki nad dziecmi i prowadzeniem gospodarstwa domowego najczesciej nie ma zadnej pomocy, partner tylko w niewielkim stopniu uczestniczy ze wzgledu na godziny pracy, starszym dzieckiem tez sie trzeba opiekowac bo nie ma za zadanie wybudowanie czulna tylko trzeba mu np. pomoc w nauce, oprocze tego musi zaglowac czasem jesli ambitnie chce zaspokajac potrzeby starszego, mlodszego,swoje, spelniac sie zawodowo, miec czas dla meza, na hobby i tu mozna wymieniac bez konca - no to wyjdzie na to ze kobieta musi byc jakas super maszyna. W swiecie plemion trudno mi wyobrazic sobie takie miejsce gdzie nie moznaby pojsc z dzieckiem w chuscie. W swiecie cywilizowanym, pelnym sztucznosci, wynalazkow typu klimatyzacja, chlorowanie wody ect nie da sie juz tak swobodnie poruszac z dzieckiem. Basia - no i skusilas, ja mam slabosc do ksiazek wiec i tej nie odmowie:-))) Cos mi sie wydaje ze bedzie dla mnie jak czytanie Cejrowskiego ale co tam. A nuz sie czegos ciekawego dowiem:-) Wysylam Ci adres na pm i daj znac jak ci za nia zaplacic - moze Paypal? Odpowiedz Link
gypsi Re: teorie barlogu... 17.03.10, 17:13 Ja sie z tym absolutnie zgadzam, chodzilo mi o to, ze nie kazda matka jest na tyle spokojna, cierpliwa, etc, zeby dac rade. Do tego calkiem sporo ma depresje poporodowa i inne problemy, co czesto wyraza sie zniecierpliwieniem, krzykiem, zloscia, nierzadko agresja fizyczna wobec dziecka. I o tym pisalam, ze nie ilosc, a jakosc. Odpowiedz Link
espionka wywiad z Jean Liedloff 17.03.10, 11:25 www.lovenaturalbirth.com/continuum-concept-interview.html Odpowiedz Link